Murray Gold powraca w kolejnym artykule z serii felietonów poświęconych muzyce w Doktorze Who. Ostatnio pisałam o seriach pierwszej i drugiej, tym razem skoncentruję się na serii
Byli jaskiniowcy, byli Dalekowie. Czas zostawić bohaterów samym sobie. Tym razem Doktor z towarzyszami, zamknięci na pokładzie TARDIS, będą musieli poradzić sobie z własnymi charakterami, a
Kanon Doktora Who powstawał błyskawicznie. Już w drugiej historii tytułowy bohater, razem z widzami, poznał swoich najbardziej zajadłych wrogów – Daleków.
Dzień po zamachu na prezydenta USA to nie najlepszy moment na rozpoczęcie emisji rozrywkowego serialu. Chociaż nikt nie wróżył mu sukcesu, Brytyjczycy od razu pokochali
Po dawno już publikowanym wstępie nadszedł wreszcie czas na kolejną część felietonu. Pod lupą wylądował album z muzyką do pierwszej i drugiej serii serialu.
Wszyscy, którzy zetknęli się z Doctorem Who wiedzą, że Londyn to strasznie niebezpieczne miejsce, zwłaszcza w Święta. W recenzowanym wczoraj Voyage of the Damned widać,
Wielu z nas ma ustawione dźwięki budzików, przychodzących wiadomości i połączeń tak, by jak najczęściej z zaskoczenia słyszeć ulubione utwory z Doctora Who. Każdy ma swoje melodie,