Sacha Dhawan o powrocie Mistrza w „The Power of the Doctor”

Oto on – tytuł odcinka regeneracyjnego: The Power of the Doctor. Przywołuje on skojarzenia z tytułem pierwszego odcinka z Drugim Doktorem, The Power of the Daleks, a także z odcinkami z czasów obchodów 50-lecia – The Name of the Doctor, The Night of the Doctor, The Day of the Doctor oraz The Time of the Doctor. Jak widać odcinki specjalne, którymi kończy się era Trzynastej mają też zachowaną strukturę tytułu w postaci ___ of the ___. Ma to sens, gdyż zapowiadano, ze te odcinki są swoistą trylogią. Czy wcześniejsze skojarzenia mają jakikolwiek sens, dopiero się przekonamy. Dajcie nam znać, co myślicie o tym tytule i o co w nim może chodzić? Tymczasem zapraszamy do wywiadu, w którym Sacha Dhawan opowiada więcej o powrocie Mistrza, o czym wiemy już od czasu zwiastunu.

Sacha Dhawan wraca "The Power of the Doctor"


Jeśli dowiedzieliśmy się czegoś o Mistrzu (albo Missy), to tego, że nie da się go powstrzymać na dobre. Jak mówi Sacha Dhawan:

To piękno Mistrza. Można go rozerwać na milion kawałków, a on zawsze znajdzie sposób, by wrócić. I zrobi to z charyzmą.

Gdy ostatnio widzieliśmy go w „Dzieciach spoza czasu”, Mistrz faktycznie został rozerwany na kawałki wewnątrz Cytadeli podczas wybuchu bomby odpalonej przez Ko Sharmusa, a przynajmniej tak to miało wyglądać. Uważni fani zauważyli, że ktoś – najpewniej Mistrz – tuż przed detonacją wołał do CyberMistrzów „Wszyscy, tędy, teraz!”, więc choćby dlatego obstawiano, że Mistrz wróci wraz tą odmianą Cybermenów. Potwierdził to tylko Czas, który ostrzegł Doktor w finale 13 serii: „strzeż się sił, które gromadzą się przeciw tobie… i ich Mistrza”.

I oto jest, gotów na finałowe starcie z Trzynastą Doktor w odcinku na stulecie BBC. Sacha Dhawan mówi o powrocie:

To niesamowity zaszczyt. Ale będę szczery, to było również przerażające, bo byłem naprawdę zadowolony z „Dzieci spoza czasu” i z ujawnienia Mistrza na pokładzie samolotu [w odcinku Spyfall]. I czasami człowiek sobie myśli: „może nie powinienem robić więcej?”. Dodatkowo jest tutaj dodatkowa presja, bo to odcinek specjalny na stulecie i chcesz oddać Jodie sprawiedliwość, na jaką zasługuje w swoim ostatnim odcinku. Nie chcesz zrobić tego byle jak. Chcesz mieć pewność, że możesz zaoferować coś innego.

W trakcie mojej pierwszej rozmowy z Chrisem Chibnallem, powiedział on: „Jeśli miałbyś wrócić, co byś chciał zrobić?”. A ja na to: „Wow, to tak ogólne pytanie”. Jednak jedną z rzeczy, które zawsze uwielbiałem w Mistrzu jest mistrzem przebieranek.

Uwielbiam tę umiejętność, dzięki której potrafi grać różne wersje siebie, niekoniecznie zakładając na siebie jakąś charakteryzację. Więc powiedziałem: „Dopóki jest tam jakaś rozpiętość…”. A Chris zdecydowanie to osiągnął.

Mistrz jako Rasputin w The Power of the Doctor?

A nawet więcej. Widzieliśmy już Mistrza przebranego za różne postacie – od brytyjskiego tajnego agenta (w Spyfall) po stracha na wróble (w Mark of the Rani), jednak w The Power of the Doctor ma on wnieść swój międzygalaktyczny cosplay na całkiem nowy poziom.

Nie chcę, żeby ludzie myśleli sobie, że teraz widzieli już tę inkarnację. Chciałem nieco go wymyślić na nowo, bo ciągle jest jeszcze tak wiele do odkrycia. Zobaczycie więc jego różne aspekty. Chcemy, by ludzie się zastanawiali: „Chwila, co do cholery się dzieje?”. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę pracować przy innym projekcie, gdzie będę mógł pokazać tak szerokie spektrum [danej postaci]. To było naprawdę błogosławieństwo. Chciałem także, żeby nie był to po prostu epicki odcinek „Doctor Who”, ale epicki dramat. Wiecie, niektóre sytuacje są skrajne – z wybuchami, Dalekami, Cybermenami i tym wszystkim. Ale we wszystkim, co robię, zawsze staram się znaleźć prawdę. Nie chcę, żeby to w jakikolwiek sposób było przerysowane.

W odcinku jest pewien kluczowy moment powodujący opad szczęki. Nie będzie tu spojlerów, podobno mamy wiedzieć, gdy to zobaczymy. I właśnie z tego momentu Sacha jest szczególnie dumny.

Chciałem, żeby wypadło epicko i poruszająco, a kiedy sam oglądałem odcinek pomyślałem: „Tak się cieszę, że nam się udało”. Bo zapiera trochę dech w piersiach.

W zwiastunie widzimy, jak Mistrz mówi Doktor, że „to jest dzień, w którym umiera”. I tym razem – przynajmniej dla Trzynastej – nie są to czcze pogróżki. Kiedy Terrance Dicks pierwszy raz zaproponował postać Mistrza producentowi Barry’emu Lettsowi ponad połowę wieku temu, opisał go jako „Moriarty’ego Doktora Holmesa”. Zatem nawet pasuje, żeby Mistrz i Doktor zmierzyli się we własnych Wodospadach Reichenbach (tam właśnie miała miejsce finałowa potyczka Moriarty’ego i Sherlocka).

Pracowałem z Jodie lata temu w serialu ITV [Wired] więc znaliśmy się odrobinę. Jednak to niesamowite, jak Chris, Matt Strevens [producent wykonawczy] i Nikki Wilson [współproducentka wykonawcza] nas ze sobą właśnie połączyli. Nie mieliśmy wspólnego przesłuchania, ani niczego takiego, a to jest ryzyko, bo nie wiadomo, jaka będzie chemia [między aktorami]. Kiedy zagraliśmy scenę w samolocie w Spyfall nikt nie widział mojej wersji Mistrza na nagraniu, które zrobiłem, poza Chrisem i Mattem. Ale ona ożyła i chemia po prostu zaistniała.

Pamiętam, jak poleciałem od Afryki Południowej i miałem po raz pierwszy nakładany makijaż, by zagrać O [w którego wcielał się wówczas Mistrz]. Byłem naprawdę poddenerwowany, ale wtedy zobaczyłem Jodie i Mandip, a one były bardzo przyjazne. Pamiętam, jak Jodie patrzyła na mnie i pytała: „W porządku, kolego?”. Mogłem czuć ich ekscytację, że wprowadzaliśmy Mistrza. I w tamtej chwili powiedziałem sobie: „Och, będzie wszystko grało. Nic mi nie będzie”.

Z Jodie zawsze było naprawdę łatwo. Ja robię swoje, ona swoje i to po prostu działało. A to z powodu, że nawet jeśli między postaciami jest tyle animozji, ja i Jodie naprawdę się nawzajem uwielbiamy. Co sprawia, że sceny są znacznie bardziej elektryzujące i znacznie bardziej poruszające, niż sądziłem. Szczególnie w odcinku regeneracyjnym. Oglądałem go któregoś dnia na moim laptopie w zacienionym pokoju i byłem we łzach. Patrzyłem na efekt, który osiągnęła Jodie jako Doktor… Była rewelacyjna. Była pierwszym kobiecym wcieleniem Doktora, co jest niesamowitą chwilą w historii. A bycie jej częścią było naprawdę poruszające.

I tak jak Roger Delgado pojawia się, gdy myślimy o erze Trzeciego, wg DWM podobnie będzie przypadku Mistrza Dhawana jako przeciwnika definiującego erę Trzynastej.

To jest niesamowite. Nie do końca się tego spodziewałem. Pamiętam pierwszy telefon, kiedy pytano mnie czy chciałbym zagrać tę rolę i nie wiedziałem o niej zbyt wiele. Oczywiście znałem „Doctor Who” i byłem bardzo przywiązany do serialu będąc w An Adventure in Space and Time [fabularyzowanym dokumencie o początkach serialu] i pracując z Markiem Gatissem i Stevenem Moffatem.

Jednak naprawdę nie wiedziałem zbyt wiele o Mistrzu i jak kultowy był. Pamiętam, że Mark powiedział do mnie: „Jesteś pierwszą osobą w historii wymawiającą jego imię jako Mass-ter” (śmiejąc się i podkreślając krótką samogłoskę w swoim rodzimym akcencie ze Stockport). Nawet wtedy, gdy pojawiłem się w Spyfall jako O powiedziałem sobie: „Niech zrobię to dobrze, o Mistrza pomartwię się potem”. I tak to się potoczyło.

We wspomnianym An Adventure in Space and Time, Sacha zagrał pierwszego reżysera serialu, Warisa Husseina. Jak musi się teraz czuć 83-latek, wiedząc że mały serialik, który tworzył prawie 60 lat temu, stanie się centralnym punktem obchodów stulecia BBC?

Właściwie, kiedy to tak ująć… Ponownie, zapiera dech w piersiach. Nigdy nie spodziewałem się, że uniwersum „Doctor Who” stanie się tak wielką częścią mojego życia. Spotkanie Warisa podczas pracy nad An Adventure in Space and Time i wysłuchanie jego historii – o byciu Hindusem i gejem a do tego tak młodym. O pracy z [producentką] Verity Lambert i wszystkich przeszkodach, które musieli pokonać… A potem dla mnie zostać pierwszym brytyjskim Azjatą, który zagrał Mistrza, grając wcześniej Warisa… To niezwykłe.

Myślę, że niektórzy nie zdają sobie sprawy w związku z uniwersum „Doctor Who”… że to nie tylko po prostu tworzenie serialu. Stajesz się częścią naprawdę wielkiej i ważnej społeczności, która naprawdę cię wspiera. I która pomogła mi być dość otwartym odnośnie mojego zdrowia psychicznego i moich obaw [1]Aktor cierpi na zaburzenia lękowe.. Naprawdę czuję się pewnie rozmawiając o tym. Wcześniej, przed „Doctor Who”, byłem w nieco dziwnym miejscu, jeśli chodzi o moje zdrowie psychiczne. Po prostu z nikim o tym tak naprawdę nie rozmawiałem. I wtedy pojawił się „Doctor Who” z tą kultową rolą, a ja myślałem sobie… „Rany, może nie powinienem… Czy jestem we właściwym nastroju, by to robić?”.

Ale tak naprawdę to prawdziwy dar, który pomógł mi przezwyciężyć niektóre z tych wyzwań na sposoby, których nigdy się nie spodziewałem. A to z powodu ludzi, którzy pracują nad „Doctor Who”, ale także społeczności fanów. To kolejna przyczyna, dlaczego będąc dla mnie częścią regeneracyjnego odcinka, było dla mnie tak ważne by zrobić to dobrze. Chciałem, by było to swego rodzaju podziękowanie dla fanów. Chciałem zabrać ich trochę w podróż, bo wiem jak oni kochają go nienawidzić.

W The Power of the Doctor zobaczymy bardzo oczekiwany powrót klasycznych towarzyszek, Tegan (Janet Fielding) i Ace (Sophie Aldred). Obie mają wspólną przeszłość z Mistrzem.

W przypadku Tegan jest to w zasadzie spore niedopowiedzenie – ci, którzy widzieli klasyki wiedzą, że właśnie całą znajomość z Doktorem Tegan zawdzięcza Mistrzowi, który zabił jej ciotkę Vanessę w Logopolis, ostatniej historii Czwartego.

To było naprawdę miłe. (Spokojnie, Sacha ma tu na myśli pracę z Janet i Sophie, nie mordowanie krewnych towarzyszek Doktora). Chyba moja pierwsza scena była z nimi, a one tak bardzo mnie wspierały. Obie mówiły: „Och, jesteśmy ogromnymi fankami twojej inkarnacji, kochamy go”.

Wiedziałem wtedy, że to będzie naprawdę wyjątkowy odcinek.

Reżyserowanie przez Jamiego Magnusa Stone’a także pomogło złagodzić obawy Sachy związane z powrotem.

Jamie reżyserował prawie wszystkie moje odcinki, więc mamy coś w rodzaju wspólnego języka. Obaj się rozwinęliśmy. Myślę, że dojrzał jako reżyser, a ja jako aktor, będąc częścią uniwersum „Doctor Who”. Czułem więc, że jestem w dobrych rękach.

Poza wspomnieniami na całe życie, Sacha otrzymał także dość stylową pamiątkę po swojej doktorowej podróży:

O mój Boże! Jako prezent otrzymałem mój kostium – z fioletową marynarką i wszystkim.

Czy planuje go zatrzymać?

Och, na pewno go sprzedam (śmiech). Nie, oczywiście, że go zatrzymam. Dosłownie go zapieczętowałem i schowałem. To coś, co będzie dla mnie na zawsze cenne.

Co do przyszłości… Już ustaliliśmy, że Mistrz nie jest kimś, kto pozwoli takiej drobnostce jak rozbicie na milion kawałków przeszkodzić w dobrym powrocie. Dlatego niezależnie od tego czy przeżyje The Power of the Doctor, czy możemy jeszcze kiedyś zobaczyć Sachę?

A kto wie? (uśmiech) To znaczy, tak uwielbiam Russella T Daviesa, a nigdy nie miałem szansy z nim pracować. Jest taki uprzejmy; wysłał mi wiadomość po Spyfall i była ona naprawdę pochlebna. Jesteśmy więc w kontakcie i zawsze piszę do niego w nadziei, że opisze mi: „Wróć!”.

Co Sacha chciałby powiedzieć swojemu nadchodzącemu śmiertelnemu wrogowi, Ncutiemu Gatwie?

Och, on już to wie, ale jest w najlepszych rękach. Nie jestem pewny, jak to jest być Doktorem, ale mówiąc jako Mistrz – wyruszy w podróż, której nigdy nie zapomni. Nigdy nie możesz przewidzieć tego, co cię czeka w tym serialu. To przekracza najśmielsze marzenia.

Więc jeśli to faktycznie ostatni odcinek z Mistrzem Dhawana, czy był to najlepszy czas jego życia?

Tak (wilczy uśmiech godny samego Mistrza). Sądzę, że było dobrze.


Odcinek specjalny został napisany przez Chrisa Chibnalla, który czuwał nad serialem od 2017 roku i został wyreżyserowany przez Jamiego Magnusa Stone’a. Poprzednie odcinki wyreżyserowane przez tego reżysera z serii 12 to pierwsza część Spyfall, Praxeus, „Wyniesienie Cybermenów” i „Dzieci spoza Czasu”. W ostatniej serii Jamie reżyserował „Halloweenową apokalipsę”, „Wojnę Sontaran” i „Wioska Aniołów”.  Muzykę do odcinka skomponował Segun Akinola, który odchodzi z serialu po skomponowaniu muzyki do każdego odcinka od początku ery Trzynastej, czyli od „Kobiety, która spadła na Ziemię”.

Będzie to ostatnia przygoda dla Jodie Whittaker jako Doktor, Mandip Gill jako Yasmin Khan i Johna Bishopa jako Dana Lewisa. W odcinku wystąpią także wspomniani w wywiadzie Sacha Dhawan jako Mistrz, Sophie Aldred jako Ace, Janet Fielding jako Tegan a do roli Ashada powróci Patrick O’Kane. Wiemy też, że w odcinku powrócą Dalekowie i Cybermeni.

Odcinek ma mieć brytyjską premierę na BBC One w październiku. O polskiej premierze nie wiemy jeszcze nic.

źródło: Doctor Who Magazine #582

Przypisy

Przypisy
1Aktor cierpi na zaburzenia lękowe.


Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje nadrobić całe Classic Who. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Ma nadzieję, że kiedyś los Dirka Gently'ego się odmieni. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Obecny właściciel Gallifrey.pl i redaktor naczelny.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.