Janet Fielding o Tegan w „The Power of the Doctor”

Odcinek regeneracyjny zatytułowany The Power of the Doctor to nie tylko powrót Mistrza, ale też potwierdzony powrót dwóch klasycznych towarzyszek Doktora. Jedną z nich jest Tegan Jovanka, która po prawie równo 40 latach powraca na nasze ekrany. Oto wywiad przeprowadzony przez DWM z powracającą do roli Janet Fielding.


Tegan Jovanka w historii "Logopolis"
Debiut Tegan Jovanki w historii „Logopolis”.

Późnym latem 2021 roku Janet Fielding nagrała swoją pierwszą serialową scenę od 38 lat – i natychmiast zaczęła kląć. Jakieś dziesięć miesięcy później w wywiadzie z DWM aktorka wspomina:

Zaklęłam na moim pierwszym ujęciu z Jodie. Ale ona jest tak kochana, po prostu się roześmiała i powiedziała: „Witaj z powrotem!”.

Dalsze pytania ujawniają, że przekleństwo było nieco bardziej dosadne niż ulubione przez Tegan „O, króliczki!” (Rabbits!). Jak przekonuje Janet:

Próbuję zreformować swoją postać. Porządkuję swoją grę.

Ale wybiegamy nieco za daleko w przyszłość. Jak w ogóle Janet, która opuściła w 1984 roku po trzech latach grania australijskiej stewardessy, która została podróżniczką w czasie – Tegan Jovanki, znalazła się na pokładzie odcinka regeneracyjnego?

Skontaktowano się ze mną w lipcu zeszłego roku, pytając czy byłabym zainteresowana powrotem. I powiedziałam, że się zgadzam, myśląc że to zajmie dzień lub dwa. Potem tygodniami nic się nie działo, a potem nagle wszystko poszło w ruch. I wtedy dotarło do mnie, że to jest znacznie większa rola, niż się spodziewałam. I w tym momencie pomyślałam sobie: „Dobra… nie grałam przed kamerą od 35 lat.”.

Grałam oczywiście [w słuchowiskach] dla Big Finish. Tylko do tego nie musiałam uczyć się na pamięć tekstu.

No to zero presji. Czy telefon z propozycją powrotu był całkowicie niespodziewany?

Wyczytałam na Twitterze, że jeśli Chris Chibnall przywracałby jakichś towarzyszy, to byłaby Sophie [Aldred, czyli Ace] i ja. Ale nigdy nie wydawało się, że to się wydarzy. I oto potem się zdarzyło. To wielki zaszczyt.

Yaz, Doctor, Tegan, Ace i Kate Stewart w the Power of the Doctor

Czy Chris powiedział dlaczego konkretnie wybrał Tegan i Ace?

Nie, a ja nie pytałam. Przypuszczam, że jeśli lubiło się pewien rodzaj towarzyszy – ludzi jak postać Lis Sladen [Sarah Jane Smith] – to wtedy lubiło się postacie moją i Sophii. Są pewne podobieństwa. Choć moja postać była znacznie bardziej zrzędliwa od pozostałych dwóch.

To prawda: Tegan spędziła wiele czasu na pokładzie TARDIS narzekając na to, że Doktor nie może odstawić jej z powrotem na lotnisko w Heathrow. Nazwała się nawet kiedyś „chodzącymi ustami”. Ale była do tego odważna, lojalna, zaradna i inteligentna – cechy te mają być w pełni widoczne w nadchodzącym odcinku, The Power of the Doctor.

Utrzymanie jej powrotu w tajemnicy wymagało tego, by nie zawsze mówić całą prawdę.

Kłamałam, a ja nienawidzę kłamać. Jedynym oczywistym kłamstwem, które kiedykolwiek padło z moich ust to gdy [producent z lat 80.] John Nathan-Turner zapytał mnie, ile mam lat. No, ale to zwykłe aktorskie kłamstwo – „Ile lat ma postać? Och, zabawne, mam dokładnie tyle samo” [Janet jest 7 lat starsza od swojej postaci]. Więc się to tak naprawdę nie liczy.

Kiedy kręciliśmy odcinek, wymyśliłam historyjkę, że kręcimy dodatki do wydań na Blu-ray, co było bardzo prawdopodobne. Ktoś zapytał: „Gdzie kręcicie?”. A ja na to: „Och, gdzieś w West Country. Nagrywaliśmy tam The Awakening, czyż nie?”.

Zatem zmuszona do kłamstwa, Janet okazała się w tym całkiem niezła?

Tak, było całkiem łatwo je podtrzymać, bo ludzie nie są aż tak tobą zainteresowani. Acz popełniłam błąd mówiąc, że nagrywam w Cardiff jednej przyjaciółce, która od razu zgadła. Złapałam ją więc serdecznie za gardło i powiedziałam, że jeśli komuś powie, to będę musiała ją zabić.

Kiedy wchodziłyśmy i wychodziłyśmy ze studia w Roath Lock, nosiłyśmy te szlafroki z kapturami, żeby nie można było zobaczyć, kim jesteśmy. Wyglądałyśmy jak złowieszczy mnisi.

Czy przypominało to wysadzenie z policyjnego vana pod sądem?

Tak, dokładnie tak! Dlatego, że byli tam fani kręcący się w pobliżu próbujący rozgryźć, kto się pojawi w tej historii.

Kiedy rozpoczęły się zdjęcia do pierwszego nowego odcinka „Doctor Who” z Janet od lat 80., aktorka szybko odkryła że tworzenie odcinków nie wygląda już tak jak kiedyś…

Pierwszym wielkim szokiem był brak prób. Za moich czasów najpierw robiło się dziesięciodniowe próby, potem spędzało dwa, trzy dni w studiu. Teraz jest znacznie krócej.

Rozmowa Tegan z Ace, scena ze zwiastunu "The Power of the Doctor"

W efekcie jej pierwszy dzień na planie był „całkowicie przerażający”, jak przyznaje:

Pierwszą sceną, którą zagrałam była rozmowa z Sophie przez telefon [ta ze zwiastunu i na zdjęciu wyżej]. Ktoś czytał mi kwestie Sophie, co było dość rozpraszające. Dodatkowo mogłam się zobaczyć w telefonie i myślałam sobie: „Boże, wyglądam na sto lat!”. Musieli mi nakleić taśmę na telefonie, żebym siebie nie widziała!

Było to trochę jak nauka jazdy samochodem na nowo. Trzeba pamiętać o wielu rzeczach. Musisz nauczyć się kwestii, trzeba być dokładnym, trzeba pamiętać, co masz zrobić z rekwizytami i pamiętać o tym, co powiedział reżyser. A potem musisz reagować w sposób zgodny z postacią, kogokolwiek grasz, będąc w roli. Więc była to trochę poprawka. Zajęło mi kilka dni, żeby pamięć mięśniowa wróciła.

Ale muszę powiedzieć, że czułam się tak mocno wspierana przez wszystkich. Jamie [Magnus Stone], reżyser, był tak uroczy, tak miły. Musiał sobie poradzić z tym naprawdę ogromnie skomplikowanym planem, tymi efektami specjalnymi i dużą ilością akcji, a był po prostu tak spokojny, tak uspokajający. Nie mogę się go nachwalić.

Przypuszczalnie uspokajające było też mieć Sophie u boku?

O tak, bo to jest rodzina, „Doctor Who”. (uśmiech) Wszyscy znamy się od tak dawna. Było także cudownie mieć tam Jemmę Redgrave [jako szefową UNIT-u, Kate Stewart]. Ona, Sophie i ja spędziłyśmy razem wiele czasu. Byłoby naprawdę miło, gdyby Sarah [Sutton, czyli Nyssa], mogła tam być. No, ale ona jest z Traken, czemu miałaby przebywać na Ziemi?

Nie tylko Doktor ma nową twarz, jeśli chodzi o osoby znane z przeszłości Tegan. W tym odcinku powraca także Mistrz, którego plany sprowadziły Tegan na orbitę Doktora.

Zabił moją ciotkę Vanessę, zgniła świnia!

Ciotka Tegan została zmniejszona przez Mistrza na Barnet Bypass w historii Logopolis. Tak jak możecie się domyślać, Mistrz używał wtedy Kompresora Tkanek, który polubiła ponownie inkarnacja Dhawana.

Jednak absolutnie uwielbiam to, co robi Sacha. Jest czarującym mężczyzną, ale jest tak niezrównoważony. To całkowicie przerażające – jest znacznie straszniejszy niż Mistrz za moich czasów, tak myślę. Anthony Ainley [który grał Mistrza w latach 80.] był bardziej wytworny i bardziej się kontrolował – jak [oryginalny Mistrz] Roger Delgado. Oni mieli w sobie to złowieszcze, opanowane coś. Jednak Mistrz Sachy jest… Tak, najlepsze słowo to „niezrównoważony”.

The Power of the Doctor ma być odcinkiem o dużych ambicjach, nawet na standardy współczesnego Who.

Mieliby problem, żeby taki odcinek powstał 40 lat temu, nie?

Niemniej zorganizowano porwanie Concorde’a w Television Centre Studio 8 (na potrzeby historii Time-Flight)…

Tak, ale niezbyt wiarygodnie. Teraz wszystko jest o wiele większe i wspanialsze. Wydano na to znacznie więcej pieniędzy. Plany zdjęciowe zdecydowanie się nie chwiały.

Jest też znacznie więcej akcji niż kiedyś. Obwiniam za to Sophie Aldred. Chris zadzwonił i rozmawiał z nami o naszych postaciach i o tym, co według nas mogło stać się z nimi po [opuszczeniu] TARDIS. A Sophie powiedziała: „Wiesz, cokolwiek się zdarzy, chcę być bohaterką filmu akcji”. Tia, dzięki Soph. Nieźle. Więc oto jestem, biegam bez końca po schodach w dół i w górę, unikając Cybermenów.

Czyli jak za starych czasów. Choć tym razem nie musiała tego robić na wysokich obcasach.

Kostium Tegan z "The Power of the Doctor"

Ach, mój kostium. Uwielbiam mój kostium. Ray Holman[1]Główny projektant kostiumów., co za skarb. Mogłam wybrać swój kostium. Były to trampki, dżinsy, koszula i żakiet.

Czy można powiedzieć, że to pierwszy kostium Tegan w historii, którego aktorka nie nienawidziła?

No, lubiłam skórzaną spódniczkę [z Frontios oraz Resurrection of the Daleks; zdjęcie po lewej] i wielokolorową spódnicę [z Warriors of the Deep i The Awakening; zdjęcie po prawej], ale pasowały do tamtego czasu. I nigdy nie był praktyczne. To nie jest coś, co by się wybrało na scenę akcji.

Po tym jak była ubierana przez Johna Nathana-Turnera [zdjęcie wyżej], Janet odegrała się na imprezie z okazji zakończenia pracy nad odcinkiem regeneracyjnym.

John-Nathan Turner

To była fantazyjna suknia, więc pożyczyłam z garderoby hawajską koszulę, kupiłam perukę z kręconymi włosami i brodę ze sklepu z dowcipami. I przyszłam jako John. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile osób rozpoznało, kim byłam (śmiech). Byłam serio zaskoczona. Było kilku gości, którzy nie mogły mieć więcej niż 35 lat i od razu wiedzieli kim miałam być.

Jak wie każdy, kto słuchał ich komentarzy audio albo cieszył się ich czułymi kłótniami na programach dokumentalnych w wydaniach na DVD lub Blu-ray, Janet cieszy się lekceważącą relacją z „jej” Doktorem, Peterem Davisonem. Jak wypadła współpraca z Jodie Whittaker?

Było zupełnie inaczej, bo rzecz jasna nie można powtórzyć 40 lat wyciągania komuś mikrofonu – co ja i Pete robimy bezlitośnie. On opisuje mój proces myślowy jak pochodzący z „mrocznej studni antypodzkiej duszy (uśmiech). Ale Jodie była tak urocza i tak kochana. Podobnie Mandip. Były bardzo życzliwe.

Na Wielkanoc w końcu puszczono farb ęz ust, gdy Tegan i Ace oficjalnie pojawiły się – u boku Mistrza, Daleków, Cybermenów, Kate Stewart i Vindera – w zajawce odcinka. Można powiedzieć, że wywołano spore poruszenie w Internecie.

Zarówno Chris jak i Russel T Davies mnie ostrzegali. Powiedzieli, że fani oszaleją. Myślałam sobie: „No, może…”. Ale naprawdę tak się stało. To było bardzo ekscytujące.

Peter Davison i pozostali Doktorzy wraz z Janet Fielding podczas zbiórki charytatywnej

Dla Janet jej relacja z rodziną „Doctor Who” – czy to ze współgwiazdami, którzy zostali jej przyjaciółmi na całe życie, czy to fanami – pozostaje czymś cennym. Kiedy walczyła z rakiem dziesięć lat temu, społeczność zareagowała w typowo energiczny sposób. Peter Davison przyprowadził czterech swoich następców (Colina Bakera, Sylvestra McCoya, Paula McGanna i Davida Tennanta) na konwent, który miał zarówno podnieść Janet na duchu, jak i zebrać pieniądze, na Project Motorhouse, młodzieżową organizację charytatywną, którą założyła w swoim przybranym domu w Ramsgate w Kent. Zdjęcie powyżej zostało wykonane właśnie na tym wydarzeniu.

Jednak ta relacja ma swoje wzloty i upadki. We wczesnych latach po swoim odejściu z serialu, Janet była szczęśliwa, że trzymała „Doctor Who” nieco na dystans.

Cóż, przestałam grać. Dlatego nie bardzo chciałam pojawiać się na konwentach – uważałam, że to nie było stosowne. A potem przejęłam [agencję aktorską] Marina Martin Associates.  Nie można odejść i bywać na konwentach i takich rzeczach, a potem wrócić i reprezentować Paula McGanna, Simona Callowa [Karol Dickens z „Niespokojnych nieboszczyków”], Anne-Marie Dufff i Hugh Boneville’a [kapitan Henry Avery z „Klątwy czarnej plamy” i „Dobry człowiek idzie na wojnę”], wszyscy oni byli klientami. To by wyglądało naprawdę kiepsko.

Jej decyzja o porzuceniu aktorstwa częściowo była umotywowana kulturą szufladkowania aktorów w tamtych erze.

To był inny czas. Na początku lat 80. było tak: „Och, już byłaś widziana w tamtym, więc nie możemy cię obsadzić w tym.”. Dopiero pod koniec tamtej dekady zaczęto mówić: „Chwila, może jeśli ktoś zrobił serial, który trafił do 10 milionów ludzi, może pociągnąć za sobą widzów…”. Dlatego chciałam po prostu pójść naprzód [od „Doctor Who”]. Czasami trzeba odejść, żeby do czegoś wrócić. Myślę, że jest tak w przypadku wielu osób.

Ale czy życie byłoby znacznie bardziej nudne bez „Doctor Who”?

Zdecydowanie. Kto wie, jak wyglądałoby moje życie? Kolejną wspaniałą sprawą jest, że zaczynasz spotykać ludzi, którzy mówią ci, ile serial lub twoja postać, znaczyła dla nich. Grant Gordon z [zespołu popowego] The Divine Comedy napisał [w 2012 roku] artykuł o tym, jak poszedł na konwent „Doctor Who” w Longleat [w 1983 roku]. Miał wówczas 12 lat, jego ojciec cierpiał na depresję po utracie pracy, ale zdołał zabrać syna do Longleat, bo ten zakochał się w Tegan. Kiedy czyta się coś takiego, człowiek zaczyna rozumieć, ile to może dla kogoś znaczyć. A fakt, że był w stanie zabrać ze sobą syna, by poznał Tegan… To dodało mu skrzydeł, by sprawy zaczęły przybierać lepszy obrót. Zaczynasz więc rozumieć, że te rzeczy mają konsekwencje, które niekoniecznie się wówczas doceniało. Zaczynasz rozumieć, jak uprzywilejowane miejsce zajmujesz w brytyjskiej rozrywce.

Na świecie jest także pewnie kilka Tegan z jej powodu..

Tak, spotkałam ich wiele. Spotkałam kobiety, które zostały naukowcami w NASA, bo Tegan je zainspirowała. I myślę: „Jak to się stało?”. Rzecz w tym, że jednak Tegan nie była głupia. Jest wielu takich [nastoletnich matematycznych głupków] Adrików, mówiących jak głupia ona była, ale nigdy taka nie była. Po prostu nie była szczególnie bystra.

Czy nie może się doczekać z nową generacją fanów Tegan, i być może nową generacją samych Teganek, po premierze odcinka regeneracyjnego?

Zdecydowanie – co za przywilej. Co za przywilej.

Gdzie będzie oglądać ten odcinek?

Przez palce!

Jednak mimo swoich początkowych obaw, Janet mówi, że za nic nie opuściłaby powrotu do szalonego, wspaniałego świata „Doctor Who”.

To była absolutna radość. Cudownie było być na planie z tak cudownym zespołem. Była atmosfera takiej kolegialności i wsparcia. Tak wiele z tego było dzięki Jodie i jej przywództwo. Oraz Jamiego, reżysera i Nikki [Wilson], producentki. Wszyscy oni byli cudowni i naprawdę mili. To było bardzo, bardzo radosne doświadczenie.

źródło: Doctor Who Magazine #582


Odcinek regeneracyjny zatytułowany The Power of the Doctor został napisany przez Chrisa Chibnalla, który czuwał nad serialem od 2017 roku i został wyreżyserowany przez Jamiego Magnusa Stone’a. Poprzednie odcinki wyreżyserowane przez tego reżysera z serii 12 to pierwsza część Spyfall, Praxeus, „Wyniesienie Cybermenów” i „Dzieci spoza Czasu”. W ostatniej serii Jamie reżyserował „Halloweenową apokalipsę”, „Wojnę Sontaran” i „Wioska Aniołów”.  Muzykę do odcinka skomponował Segun Akinola, który odchodzi z serialu po skomponowaniu muzyki do każdego odcinka od początku ery Trzynastej, czyli od „Kobiety, która spadła na Ziemię”.

The Power of the Doctor to ostatnia przygoda dla Jodie Whittaker jako Doktor, Mandip Gill jako Yasmin Khan i Johna Bishopa jako Dana Lewisa. W odcinku wystąpią także wspomniani w wywiadzie Sacha Dhawan jako Mistrz, Sophie Aldred jako Ace, Janet Fielding jako Tegan, a do roli Ashada powróci Patrick O’Kane. Wiemy też, że w odcinku powrócą Dalekowie i Cybermeni.

The Power of the Doctor ma mieć brytyjską premierę na BBC One w październiku. O polskiej premierze nie wiemy jeszcze nic.

Przypisy

Przypisy
1Główny projektant kostiumów.


Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje nadrobić całe Classic Who. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Ma nadzieję, że kiedyś los Dirka Gently'ego się odmieni. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Obecny właściciel Gallifrey.pl i redaktor naczelny.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.