Andy Pryor o castingach do „Doctor Who”

Pracował nad każdym z odcinków New Who (174 i na tym nie koniec), a castingi które przeprowadził można liczyć w tysiącach. Andy Pryor, główny castingowiec naszego ulubionego serialu mówi w rozmowie z Benjaminem Cookiem z DWM, że wcale nie jest gotów spocząć na laurach…

Wkład Andy’ego Pryora w „Doctor Who” jest ciężki do oszacowania.

Wiesz, staram się o tym nie myśleć ze względu na skalę tego wszystkiego. To dość przerażające. Jak w wielu zawodach, musisz po prostu patrzeć w przyszłość i działać dalej. Był moment, do którego liczyłem, ilu aktorów gościnnych obsadziłem. Straciłem rachubę gdzieś koło 600 albo 700 aktorów. Teraz jest to na pewno liczba czterocyfrowa.

Jako dyrektor castingowy „Doctor Who” od 2005 roku dał przełomowe role młodym aktorom, obsadził przyszłych zdobywców Oscara (Daniel Kaluuya i Olivia Colman), przyszłych małżonków (czy David i Georgia Tennantowie poznaliby się, gdyby nie wystąpili wspólnie w jednym odcinku?) i jest jedyną osobą wymienioną w napisach każdego odcinka New Who. Obsadził przynajmniej dziewięciu Doktorów, prawie dwa razy tyle towarzyszy i postaci gościnne rozciągające się od Karola Dickensa przez pięciu brytyjskich monarchów, pięciu premierów (i czterech Mistrzów, z których jeden był właśnie premierem) aż po Zheng Yi Sao, królową piratów. Nie zapominajmy  też o kosmitach od A do Z – od Abzorbaloffa po Zocciego[1]Zocci to gatunek, do którego należał Bannakaffalatta z „Końca Czasu”..

Wszyscy znamy ten żart o kilkunastu aktorach grających w serialach BBC. Czy Andy Pryor nie obawia się, że skończą mu się aktorzy? Ale może to głupie pytanie…

To nie jest głupie pytanie. Wykorzystaliśmy niesamowicie wiele osób.

A to oznacza, że trzeba myśleć bardziej kreatywnie, co jest zabawą samą w sobie i sugerować zmianę płci albo, no wiesz… Lubię obsadzać role tak inkluzywnie, jak to możliwe. To bardziej interesujące. W końcu jeśli w „Doctor Who” nie możesz obsadzać ról z różnorodnością aktorów, to w jakim serialu możesz? „Doctor Who” odwiedza wszystkie miejsca, na tej planecie i innych. Nie chcesz widywać cały czas tego samego rodzaju ludzi. Nie chcesz, by byli to wyłącznie biali ludzie z klasy średniej mówiący z akcentem Received Pronunciation [zwanym również BBC English lub King’s (Queen’s) English. Po polsku jest to Wzorcowa Wymowa Brytyjska. Ze względu na pewne czynniki nadaje on prestiżu w Anglii i Walii, jednak w sytuacji potocznej może sprawiać wrażenie zbytniego patosu i sztuczności, gdyż jest z natury formalny – przyp. red.]

Wiem, że Russell [T. Davies, dawny i powracający showrunner] czuje to samo w tej sprawie. Lubię myśleć, że zawsze byliśmy dość dobrzy w obsadzaniu inkluzywnie ról, ale jesteśmy do tego bardziej skorzy niż kiedykolwiek. Dlatego teraz obsadzamy bardziej zróżnicowanie pod kątem etnicznym. Obsadzamy więcej aktorów z niepełnosprawnościami… Ale zawsze możemy zrobić więcej. Z pewnością nie ma dzisiaj żadnych wymówek, by nie obsadzić osoby z niepełnoprawnością w roli osoby niepełnosprawnej.

Sophie Stone, która grała Cass w dwuczęściowej historii „Pod powierzchnią”/ „Cisza przed potopem” (Under the Lake/Before the Flood) była pierwszą niesłyszącą aktorką, która grała niesłyszącą postać w „Doctor Who”. Z kolei Eleanor Wallwork, która zagrała nastoletnią Hannę w odcinku „Przyjdzie potwór i cię zje” (It Takes You Away) była pierwszą niewidomą aktorką, która zagrała w tym serialu niewidomą postać. Jak mówi Andy Pryor:

Próbujemy również obsadzać osoby z niepełnosprawnościami w rolach, które niekoniecznie zostały napisane jako postacie niepełnosprawne. Nie chcemy, by obsadzanie tych osób było obsadzaniem ich problemów. Dlatego poszerzamy horyzonty. Chcę widzieć więcej osób z niepełnosprawnościami na ekranie.

Casting do odcinka zazwyczaj, jak podkreśla Andy Pryor, zaczyna się od scenariusza.

Często Russell albo Chris [Chibnall] przed nim albo Steven [Moffat] mogli dać mi pomysł jeszcze przed czasem. „Piszę takiego kosmitę albo tę postać z znaną z historii”. Jednak nie wiesz, jak naprawdę wygląda dana rola, zanim nie zobaczysz jej na papierze. Scenariusz jest wszystkim, naprawdę.

W 2005 roku kilkoro aktorów gościnnych – Mark Benton (Clive Finch z pierwszego odcinka New Who), Zoë Wanamaker (Lady Cassandra O’Brien.Δ17 z odcinków „Koniec świata” i „Nowa Ziemia”), Simon Callow (Karol Dickens z „Niespokojnych nieboszczyków”) oraz Penelope Wilton (Harriet Jones. Tak, wiemy kim jesteś.) pokazali, jakiego kalibru aktorów może przyciągać „Doctor Who”. Od tamtego czasu Andy nie zwalniał tempa. Każda seria miała pierwszorzędnych aktorów i tacy też pojawili się w erze Trzynastej. Począwszy od gwiazd kina jak Alan Cumming, którego obsadzono jako króla Jakuba I Stuarta w odcinku „Łowcy czarownic” (The Witchfinders) poprzez legendarnych komików Lenny’ego Henry’ego i Stephena Fry’a, którzy pojawili się w dwuczęściowym Spyfall odpowiednio jako przeciwnik Doktor Daniel Barton i szef MI6 znany pod kryptonimem „C” (i który to aktor niedawno pojawił się w serialu „Sandman”) po doświadczonych aktorów takich jak Kevin McNally (profesor Jericho) czy Barbara Flynn (Tecteun) w zeszłorocznej serii.

 

Czy trzeba długo przekonywać znanych aktorów?

Są aktorzy, którzy powiedzieli: „Nie ma mowy, nie zrobię tego”. I nie wierzę w próby nakłaniania ludzi. Prawdopodobnie „Doctor Who” tak naprawdę nie potrzebuje wielkich nazwisk.

Serial sam w sobie jest populany. Jednak sądzę, że dla widowni to frajda zobaczyć, jak pojawiają się znane twarze. Przez lata chciałem mieć w serialu Alana Cumminga, ale jest cały czas tak bardzo zajęty. Mieliśmy z „Łowcami czarownic” wiele szczęścia, że akurat miał czas, chciał przyjść i się trochę zabawić. Nie trzeba go było zbytnio przekonywać bo to był fajny scenariusz i zabawna rola. To samo dotyczy Lenny’ego Henry’ego i Barbary Flynn. Polega się na tym, czy aktorzy dostrzegają w tym fajny pomysł i, na szczęście, jest tak w wielu przypadkach.

W przypadku kogoś takiego jak Barbara wysyłasz scenariusz i trzymasz kciuki. Uwielbiam ją od lat 70. To bardzo interesująca aktorka z unikalnym stylem.

Kiedy postać jest dość złożona, jak Tecteun, polegasz na tym, że aktorzy będą mieli odrobinę wiary. Bardzo często aktor lub aktorka powiedzą: „No, nie wiem co się dzieje [w scenariuszu], ale wygląda na fajne, więc przyjdę i zagram to.”. Barbara przynajmniej zdawała się rozumieć, co się działo. Co fajne, wiadomo że nigdy nie grała tego typu roli, bo większość seriali nie daje ról takich jak Tecteun.

Mądrzy aktorzy to rozumieją i chcą zrobić coś spoza swojej strefy komfortu

To dlatego Andy angażuje do dramatycznych ról aktorów znanych najbardziej ze swojej pracy komediowej, takich jak Jessica Hynes (Joan Redfern z „Ludzkiej natury” / „Rodziny Krwi”), Frank Skinner (Perkins z „Mumii w Orient Expressie”), Lee Mack (Dan Cooper z Kerblam! czy wspomniani wcześniej Henry i Fry.

Niejeden raz Andy obsadził kogoś w odcinku, kto – wówczas jeszcze nie wiedząc – powrócił w innej, większej, już nie gościnnej roli. Jednak „Ogień z Pompejów” (The Fires of Pompeii) jest niezwykły, bo wystąpił w nim nie jeden, ale dwoje takich aktorów: Karen Gillan – późniejsza Amy Pond, towarzyszka Jedenastego – jako wieszczka i przyszły Dwunasty Doktor, Peter Capaldi w roli Caeciliusa.

Jak to się stało? Jak mówi Andy Pryor:

Zawsze starasz się znaleźć najlepszych ludzi, jakich możesz. Nie mogę powiedzieć, bym w 2008 roku był świadom, że pewnego dnia obsadzimy Petera jako Doktora. Mieliśmy niesamowite szczęscie, że chciał wrócić i wziąć tę rolę.

Jednak spotkałem i prowadziłem przesłuchania Karen do innych rzeczy i naprawdę ją pokochałem. Po prostu wiedziałem, że zrobi wielkie, naprawdę wielkie rzeczy. Fajne w „Doctor Who” jest to, że nawet małe role są często bardzo dobrze napisane i dają aktorowi wykazać się na poważnie. Dlatego można przyciągać naprawdę dobrych aktorów jak Karen.

Na początku tego roku Aisling Bea wyniosła „Sylwester Daleków” (Eve of the Daleks) „najbardziej porywającego „Doctor Who” od lat” według The Independent, który to dziennik wyróżnił Beę. Zgodził się z tym Daily Telegraph, który pisał „Bea była szczególnie wspaniała, wprowadzając humor i serce (byłaby niezłą pełnoprawną towarzyszką, gdyby chciała)”.  Bardzo podobną opinię o tym, że nadawałaby się na towarzyszkę Doktor wyraziłem również ja we wrażeniach redakcyjnych z tamtego odcinka. Co o tej aktorce ma do powiedzenia Andy Pryor?

Czasami to jest ryzyko, ale obsadziłem wcześniej Aisling w bardzo prostej roli [w kryminale z 2018 roku „Hard Sun. Przed Apokalipsą” autorstwa Neila Crossa]. Aktorzy tacy jak ona, którzy grają w wielu komediach mają szczególną umiejętność – wyczucie czasu i tempa. „Doctor Who” często tego wymaga; szybkiego przełączenia się, potrafić zmienić nastrój w scenie błyskawicznie, ale autentycznie. Dlatego wiedziałem, że będzie znakomita.

To oczywiste, że „Doctor Who” znaczy dla Andy’ego dzisiaj równie tyle, co zawsze.

To ogromna część mnie. Ten serial jest zawsze ekscytujący i zawsze inny.

A ludzie go kochają. Kiedy działa dobrze, ciężko go przebić.

Castingowiec będzie działać dalej w 2023 roku i nie okazuje spokoju. Zdobywca nagród Emmy i Tony za „Jak poznałem waszą matkę” i „Bo to grzech” Neil Patrick Harris jest najnowszą gwiazdą z wielkim nazwiskiem, którą Andy Pryor obsadził jako „największy przeciwnik, z którym kiedykolwiek mierzył się Doktor”, jak to ujął RTD i zobaczymy go już w przyszłym roku.

Jest nacisk, by uczynić serial większym i odważniejszym. Russell wrócił i ma ogromną frajdę z powrotu do pisania, więc chce się to uhonorować. Jednak nie sądzę byśmy kiedykolwiek spoczęli na laurach, bo serial zawsze musi sam siebie odświeżać. Częścią tego jest dziwny w efektach casting. Potrzebowaliśmy prawdziwego showmena, kogoś zabawnego i wszechstronnego, kto może zagrać sprytnie, interesująco i nietypowo. I na szczęście Neil się zgodził. Czasami ma się szczęście.

źródło: Doctor Who Magazine Special 61

Przypisy

Przypisy
1Zocci to gatunek, do którego należał Bannakaffalatta z „Końca Czasu”.


Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje nadrobić całe Classic Who. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Ma nadzieję, że kiedyś los Dirka Gently'ego się odmieni. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Obecny właściciel Gallifrey.pl i redaktor naczelny.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.