Whoviańska Mekka, czyli wycieczka po Cardiff śladami Doktora

Ach, aż mnie nostalgia bierze, bo przecież moja współpraca z Gallifrey.pl rozpoczęła się właśnie od tekstu na temat mojego przyjazdu do Cardiff… Trzy lata po tamtych pierwszych wrażeniach, za wyrażoną kiedyś w komentarzach prośbą, zapraszam na wirtualną (a także, jakby się ktoś skusił, rzeczywistą) doktorową wycieczkę po stolicy Walii.

Tym, którzy skusiliby się wybrać do Cardiff, polecam złapać samolot do Bristolu, z dwóch powodów: po pierwsze, jest taniej, bo lata tam Ryanair. Po drugie, łapiemy stamtąd wygodny autobus, który w półtorej godzinki podwozi nas prosto pod Cardiff University, od którego zaczniemy nasze zwiedzanie, bo budynek zagrał – o ironio – uniwersytet w Bristolu, na którym Bill Potts poznała Doktora. Konkretnie, podwozi nas od tyłu, gdzie uważni być może znajdą drzwi do piwnicy, tej piwnicy…

Jesteśmy prawie w centrum miasta, gdzie róg każdej ulicy „wystąpił” w Doktorze i może wyglądać znajomo (ostatnio obejrzałam sobie ponownie Głęboki oddech (“Deep Breath”) i w Glasgow z ostatniej sceny rozpoznałam Cardiff po… koszach na śmieci), ale przejdźmy do bardziej charakterystycznych miejsc. Nieważne którędy, bo wszystkie drogi i tak prowadzą do zamku, w którym, rzecz jasna, też kręcili, chociażby dwuczęściowiec z Jedenastym Doktorem Zbuntowane ciało/Prawie ludzie (“The Rebel Flesh”/”The Almost People”); niestety, kręcili w środku, a za wstęp trzeba zapłacić, moim zdaniem, za dużo. Polecam za to spacer po pięknym (i darmowym) okalającym zamek parku, który zagrał m.in. nowojorski Central Park w Dalekach na Manhattanie (“Daleks in Manhattan”).

Udajmy się następnie w kierunku dworca centralnego, po drodze zaglądając na przykład do kościoła na St John’s Street, w którym brała ślub Donna Noble, czy Forbidden Planet, sklepu z komiksami oraz wszelkimi fandomowymi gadżetami (także doktorowymi) – chociaż jeszcze lepszym miejscem na zakupy jest mniej znany Comic Guru, malutki sklepik wciśnięty pomiędzy markety naprzeciwko dworca, wypełniony dosłownie od podłogi po sufit książkami, słuchowiskami, komiksami, figurkami, DVD i VHS-ami z klasyków… Uważajcie tylko na sprzedawcę, bo ma nieziemski talent do odgadnięcia, czego dokładnie szukacie i namówienia was na wydanie na to ostatniego grosza. Za to wśród otaczających dworzec wysokościowców być może znajdziecie jeden z charakterystyczną przeszkloną czerwoną klatką schodową, na której wpadli na siebie Doktor i Donna w Partnerach w zbrodni (“Partners in Crime”).

Z Cardiff Central możecie złapać pociąg do Cardiff Bay albo, jeśli wolicie, przejść się na piechotę około dwudziestopięciominutowym spacerkiem przez dzielnicę Butetown, skąd ulica (nomen omen) Sylurian Way wyprowadzi nas prosto na miejsce. Charakterystyczną sylwetkę Millenium Centre widać już z pewnej odległości; podchodząc bliżej, roztacza się przed nami pełna panorama Roald Dahl Plass, z równie charakterystyczną fontanną, nad którą czasami otwiera się szczelina w czasie i przestrzeni, a pod którą znajduje się siedziba Instytutu Torchwood. Do wspomnianego Millenium warto zajrzeć, wnętrze wygląda bardzo ciekawie (i oczywiście pojawiło się w Doktorze jako szpital na Nowej Ziemi), a sklepik z pamiątkami sprzedaje sporo fandomowego merchandise (moim absolutnym faworytem wszech czasów są czarne przypinki z napisem „RIP Ianto”).

Mówiąc o Ianto, koniecznie trzeba zejść schodkami do przystani, gdzie znajdziemy tabliczkę upamiętniającą jego śmierć, a tuż obok słynną utworzoną przez fanów „kapliczkę”. Stamtąd nadbrzeżnym deptakiem przejdziemy pod studio BBC Roath Lock oraz niestety przeznaczone do likwidacji Doctor Who Experience. A jeśli po całym dniu zwiedzania zgłodnieliśmy, możemy zjeść obiad w restauracji Bosphorus, gdzie Dziewiąty, Jack i Rose jedli śniadanie na początku Atomowego miasta (“Boom Town”), Bellinis, dokąd w tym samym odcinku Doktor zabrał na kolację ostatnią ze Slitheen, czy w stylizowanym na amerykański barze Eddie’s Diner, który widzieliśmy w Niemożliwym astronaucie (“The Impossible Astronaut”) oraz Z piekła rodem (“Hell Bent”).

A jeśli nie mamy jeszcze dość lub jesteśmy w okolicy przez kilka dni, polecam spacer szlakiem Taff Trail, który poprowadzi nas na przykład do wielokrotnie występujących w serialu zamków Caerphilly oraz Castell Coch lub nieczynnego kamieniołomu w pobliskim miasteczku Taff’s Well, który zagrał m.in. Marsa, planetę Oodów czy asteroidę Dom w Żonie Doktora (“The Doctor’s Wife”). A mający wciąż trochę czasu oraz pieniędzy na zbyciu mogą zajrzeć do znajdującego się w okolicach Newport Tredegar House, którego wnętrza zagrały rekordową liczbę lokacji – rezydencję sir Roberta w odcinku Ząb i pazur (“Tooth and Claw”), Wersal, szkołę w Naturze ludzkiej (“Human Nature”), kuchnię w Jednorożcu i osie (“The Unicorn and the Wasp”), dom Naismitha w Do końca wszechświata (“The End of Time”)…

To co, przyjeżdżacie? Do połowy lipca wynajmę się jako przewodnik (;



Zagorzały fan klasyków oraz Expanded Universe. Serce oddał Trzeciemu, a duszę przez Ósmego zaprzedał Big Finish. Wbrew obiegowej opinii, ma jeszcze życie poza Doktorem. W przyszłości chce zostać Kuzynem w Faction Paradox.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

9 thoughts on “Whoviańska Mekka, czyli wycieczka po Cardiff śladami Doktora

  1. Kapliczka poświęcona pamięci Ianto brzmi intrygująco. Mimo, że na początku nie lubiłem tej postaci, to z czasem udało jej się zaskarbić moja sympatię. Podczas seansu trzeciego sezonu Torchwood był już moją drugą ulubioną postacią (Kapitana nikt nie jest w stanie przebić), wiec jego śmierć bardzo mną wstrząsnęła, zwłaszcza że nastąpiła akurat wtedy, gdy jego relacja z Jackiem Harknessem zaczęła interesująco się rozwijać. Strasznie mi go brakowało w czwartym sezonie.
    Ten amerykański diner w Walii to ciekawy pomysł. Ciekawe czy mają specjalne słomki do napojów…

  2. …rrright? ale ostrzegam, nie chcę się przechwalać, ale to zajmie sporo czasu (: i nie myśl, że nie będę cię na każdym kroku przekonywać do klasyków i expanded universe (:

  3. Ostatnio mi przyszła do głowy myśl, a może tak kiedyś zamieszkać w Cardiff ? :D (choć w ilu miejscach bym chciała pomieszkać lub je pozwiedzać, ale co do zamieszkania obecnie największą ochotę mam na Cardiff !)
    Nie znam Cardiff, co najwyżej z DW i kilku artykułów, a jednak chciałabym. Dlaczego ? No bo kręcą tam mój ukochany serial, bo miałabym dostęp do gadżetów DW i… bo miałabym dużo bliżej na spotkanie Davida Tennanta :D
    Poza tym urodziłam się i od 30 lat mieszkam w Krakowie, którego mimo to dotąd nie całkiem znam i nie wszystko o nim wiem – choć Cardiff jest mniejsze to znając siebie miałabym zajęcie na lata z jego poznawaniem. Gorzej, że trudno mi będzie pożegnać się z Krakowem. Tutaj też nagrywane są filmy i seriale, ale nie mam do tego szczęścia, choć, jak już pisałam kiedyś w komentarzach na stronie, jest szansa na odcinek DW w Krakowie – za to Cardiff to centrum DW :)
    No i jak to w UK – cieplejsze zimy niż w Polsce, chłodniejsze lata i bardziej mokro – jak to nad morzem i blisko oceanu.
    Szkoda, że nie udało mi się kiedyś ukończyć studiów z geografii, a chętnie bym robiła dla Whovian za przewodniczkę po Cardiff :)
    Mój chłopak niestety wolałby mieszkać w Niemczech, bo i ma obywatelstwo niemieckie po jego śp. dziadku i świetnie zna niemiecki, ale… to zawsze bliżej UK, Davida, Cardiff i DW :D

  4. Cześć! Przede wszystkim: dziękuję za to, że napisałaś ten tekst, znalazłam w nim wiele przydatnych informacji. :)

    A piszę, bo planuję w najbliższym wybrać się czasie do Cardiff i w związku z tym do autorki kilka pytań (tak, wiem, mogłabym wpisać te same pytania w Google, ale zgodnie z powiedzeniem „koniec języka za przewodnika” wolę zapytać ciebie :)

    1. Czy na zwiedzanie Cardiff wystarczy jeden dzień, czy może warto zostać tam dwa dni?
    2. Jeśli lepiej poświęcić Cardiff dwa dni, to czy możesz mi polecić jakiś hostel?
    3. Wiem, że w tym tekście nie piszesz o Doctor Who Experience, ale jeśli możesz, to powiedz mi, czy warto dopłacać za możliwość fotografowania w tym miejscu? (może w środku jest tak ciemno, że zdjęcia wychodzą kiepsko albo tempo wycieczki jest tak duże, że tak naprawdę ciężko znaleźć czas na fotografowanie)

    1. 1.tak, da się, małe miasto, ale jak chcesz na spokojnie, albo jeszcze zobaczyć coś w okolicy, albo gdzieś posiedzieć, to dwa dni.
      2.hm, niestety, musisz poszukać sam, ja zawsze spałam we własnym mieszkaniu xD
      3.najpierw jest część interaktywna, w której nie wolno nagrywać, a potem jest wystawa, w której przewodnik cię zostawia i wolno ci fotografować, a niektórych rzeczy nawet dotykać xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *