Tosin Cole o 12 serii

Prezentujemy wam kolejny wywiad od BBC (publikowaliśmy już rozmowę z Jodie Whittaker) przeprowadzany z aktorami i osobami odpowiedzialnymi za kształt serialu. Tym razem odpowiadał Tosin Cole.

Jak się czujesz, wracając w nowej serii?

Czuję się bardzo dobrze. Świetnie jest wrócić do swojej drużyny. Mamy wiele hermetycznych żartów, historii i doświadczeń. Nie mogę się doczekać powrotu, to sama przyjemność.

Czym dla ciebie ta seria różni się od poprzedniej? Czy podchodzisz do nich inaczej?

Nie bardzo. Lepiej znam wszystkich. Lepiej jest wrócić do miejsca, gdzie wszystkich znam, niż tam, gdzie muszę kombinować, kto jest kim. To trochę tak, jakbyśmy po prostu kontynuowali znajomość.

Jak w tej serii zmieni się Ryan?

Będzie bardziej samodzielny. Już nie polega tak bardzo na Doktor jak wcześniej. Zadaje więcej pytań oraz jest bardziej pomysłowy. Teraz podejmuje większe ryzyko i zdecydowanie jest żądny przygód.

Tosin Cole jako Ryan Sinclair. Kadr z odcinka "Spyfall".

Czy zobaczymy inną dynamikę między Doktor i jej towarzyszami?

Na sto procent. Dynamika zmienia się między wszystkimi. Każdy ma własne uczucia i emocje oraz wszyscy ewoluowaliśmy dzięki warunkom, w jakich się znaleźliśmy. Mamy o wiele więcej pytań, wszystko naprawdę się zmienia.

W tej serii występuje wiele gwiazd; co ci się najbardziej podobało w pracy z nimi?

Ciągle mówiłem: „O, teraz ich znam!”. Kiedy w telewizji widziałem osoby, z którymi pracowałem na planie, miałem w głowie, „Tak, tak! Znam ich, pracowaliśmy razem!”.

Co najbardziej zapamiętałeś przy pracy nad poprzednią serią?

Bradleya wygłupiającego się na planie i rozśmieszającego nas wszystkich. Pamiętam jak mówił: „A co to? Czosnek?”. Wiele razy w ten sposób ćwiczył swoją jedną kwestię, a kiedy zaczęliśmy kręcić, zapomniał, co miał powiedzieć. Stało to się ponad 20 razy, do tej pory jak widzę czosnek, to śmieję się pod nosem.

Brzmi to jak naprawdę długi dzień na planie.

Dużo czasu byliśmy na planie. Pamiętam, że dopiero wróciliśmy z RPA i było zimno. To była scena nocna, a on tylko powtarzał, „A co to? Czosnek?” naprawdę dramatycznie. To była jego linijka tekstu i kompletnie nie wiedział, co powiedzieć. Stał tak w ciszy. To był jeden z moich ulubionych momentów z planu. Umierałem tam ze śmiechu!

Jak straszni są wasi wrogowie w tym roku?

O nie, nie, nie. Jest jeden, którego nie mogę nazwać. Zobaczycie moją reakcję, jak wychodzi z ściany. Skoczę ze strachu, naprawdę byłem wtedy przerażony, mimo że wiedziałem, co się stanie, ale nie – że tak to się stanie! Chyba musiałem wtedy zmienić spodnie [śmiech].

Tosin Cole jako Ryan i Bradley Walsh jako Graham przy stole z ruletką. Kadr z odcinka "Spyfall".

Jak ci się pracowało z Cybermanami, Judoonami i innymi potworami?

Świetnie, serio. Mogłem zobaczyć, jak to naprawdę działa, zwłaszcza z Judoonami i ich animatroniką. Widzi się ludzi, którzy podkładają pod nich głosy. Mamy ten klasyczny klimat, poprzednio nie pracowaliśmy ze starymi potworami oprócz odcinka noworocznego. Fajnie jest móc poczuć tę nostalgię.

Co ci najbardziej zapadło w pamięć podczas pracy nad nową serią?

To małe rzeczy, jak przekomarzanie się ze znajomymi na planie. Dużo było takich chwil.

Jaki był twój ulubiony odcinek 11 serii?

Rosa – ten odcinek zdecydowanie był moim ulubionym. Waga i wartość tego odcinka oraz to, że widziałem te wydarzenia oczami Ryana. Wyobraźcie sobie, że to prawdziwa Rosa Parks. Szczególnie te sceny z Martinem Lutherem Kingiem z nią w pokoju, to było szalone! Waga tego odcinka spowodowała, że musieliśmy do niego podejść bardzo delikatnie, zachowując drobne szczegóły. To naprawdę mnie poruszyło. Byłem z tego bardzo dumny, ten odcinek ma specjalne miejsce w moim sercu.

Wiemy, że nie możesz nam zdradzić nic konkretnego, ale czy jest w tej serii moment, którego nie możesz się doczekać aż zobaczą go fani?

Moje wyczyny kaskaderskie. W tej serii będzie kilka wybuchów, trzasków i wiele akcji. Żadnych dublerów kaskaderskich, wszystko robiłem ja! Wysoko zawiesiłem poprzeczkę. Wszyscy udają, że nie ma żadnej konkurencji. Bradley był pierwszym, który miał zrobić wyczyn, powiedziałem mu tylko: „Tak? Dobrze, to popatrz teraz, staruszku”.

Czy w trakcie czytania scenariusza były momenty, w których opadała ci szczęka?

W tym serialu ciągle opada szczęka – w tej kwestii Doctor Who jest bezwzględny. Kiedy oglądasz odcinek, zawsze ktoś umiera, a ja nigdy się tego nie spodziewam. Kiedy razem czytamy scenariusz nowego odcinka, coś się zawsze będzie działo. Wejdzie potwór odcinka i bum, ktoś nie żyje. Zawsze zadaje sobie pytanie: „Jak to?”, jestem ciągle zszokowany.

Co dla ciebie znaczy Doctor Who?

To eskapizm, tak myślę. Brak granic w życiu. Wszyscy się zastanawiają co jest po drugiej stronie, gdzieś tam. Mamy taki serial, który eksploruje wszystkie domysły i wszystkie „A co jeśli…”. To bezgraniczny eskapizm, w którym wszystko jest możliwe.

Jak opiszesz serię 12?

Wiem, że się powtarzam i wszyscy mówimy to co roku, ale poziom się podniósł. Jest ekscytująco i dramatycznie. Teraz stawki są naprawdę, naprawdę wysoko. To rollercoaster wielu emocji. Starzy wrogowie, nowi wrogowie, stare uczucia, nowe uczucia, mnóstwo pytań. Fani będą się cieszyć, mam nadzieję i naprawdę czuje, że tak będzie.

12 serię oglądać możecie na BBC One co niedzielę. Polska premiera na BBC First odbędzie się już 12 stycznia o 20:55.

Źródło: Oficjalne materiały prasowe BBC Polska

Daj na ciastko!


Geek-Teen który kocha wszystkie brytyjskie produkcje. Wielki fan SuperWhoLock, oraz zawodowy pijacz kawy i herbaty.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *