Russell T. Davies o wybieraniu nowego Doktora

Wiemy już, że mamy nowego Doktora i że sukcesem zakończyły się pomysły na utrzymanie jego tożsamości w tajemnicy. Jak jednak dokładniej wyglądał proces wyboru kolejnego Doktora? Szczegółami podzielił się Russell T. Davies.

Napisałem specjalną przemowę na przesłuchanie. To była ośmiostronnicowa scena, duża scena. Trzeba było się jej nauczyć i przyjść.

[To było] przesłuchanie z najwyższej półki. Właściwe przesłuchanie, nie stanie sobie tam i wygłaszanie Szekspira. Naprawdę ciężka praca. Ja i Phil Collinson, producent byliśmy obecni. Przesłuchanie zostało nagrane i przekazane dalej. To trudne, tak naprawdę trudne. A robiliśmy wiele wersji, lżejszą, zabawniejszą, cięższą.

Jak wiemy, Doktorem o mały włos nie został ktoś inny niż Ncuti Gatwa. Kto to był, tego już się nie dowiemy – tamta osoba także będzie żyć w niewiedzy. Ostatecznie wybór padł na Ncutiego Gatwę, który był „najlepszym aktorem, który wszedł do pomieszczenia [gdzie miały miejsce przesłuchania]”. Jest to pierwszy czarnoskóry mężczyzna w tej roli, o czym Russell T. Davies mówi tak:

Jestem świadom, że to wszystko się z tym [wyborem] wiąże. Sądzę, że jeśli masz sześć lat, nie obchodzi cię to i to jest naprawdę dla mnie podstawowy powód. Jestem tu i tworzę serial, dlatego, że oglądałem go, gdy miałem 6 lat. Więc sześciolatki oglądające serial teraz, będą go robić za 50 lat. Powiedziawszy to, sądzę że gdy przez to się przejdzie, te rzeczy są bardzo ważne. Sądzę, że różnorodność i reprezentacja są bardzo ważne i będziecie słyszeć o tym od nas bez końca. Chcę każdego uspokoić. Możecie po prostu usiąść i obejrzeć 45-minutowy odcinek „Doctor Who”, w którym Doktor Who będzie walczyć z potworami tak jak zawsze. Zawsze miałem coś do przekazania w moich serialach, zawsze będę miał, i to właśnie czyni serial dobrym, ale to jest nowe terytorium. To właśnie jest ekscytujące.

Mieliśmy Jo Martin, jako najbardziej fantastyczne żeńskie wcielenie Doktor, która była cudowna. Pełen szacunek dla niej. Tak więc tego nie przebijamy.

Russell T. Davies zapowiedział też, że ma „ogromne plany” dla serialu i potwierdził, że widział odcinek regeneracyjny (nic dziwnego, musi w końcu wiedzieć, z jakiego miejsca startuje):

Nie mogę z wami o nich rozmawiać, bo to nie w porządku. Jodie [Whittaker] tu jest. To jest jej rola. Ona jest dalej Doktor. Ma ogromny, epicki, 90-minutowy finał w październiku. Jeśli zaczniemy podgryzać… Ten odcinek jest jak fantastyczna wersja „Doctor Who” dziesięciolatka, ale z siłą, uderzeniem światłem i kolorem.

Musimy dzisiaj (8 maja) ogłosić [Doktora], bo ludzie dowiedzieliby się o Ncutim, czy tego byśmy chcieli, czy nie. To jest klątwa Doctor Who. Dlatego jesteśmy grzecznymi dżentelmenami. W porządku i właściwe jest jedynie zamknąć się.

2023 rok, będziecie mieli nas dość. Rozmawiajcie ze mną w ’23 roku, to będzie moje powiedzonko. Cholera, to okropne. Będziemy wtedy gotowi. Do tego czasu kłaniamy się Jodie. Kochamy ją.

Russell T. Davies tym samym udzielił nam bardzo ciekawych informacji o odcinku regeneracyjnym, których nie poznaliśmy ani z oficjalnych kanałów serialu, ani od obecnego showrunnera – Russell ponownie potwierdził, że odcinek regeneracyjny zobaczymy w październiku tego roku i będzie on trwać 90 minut. Jeśli nie ulegnie to zmianie w wyniku montażu (a wiemy, że najpewniej np. „Legendę Morskich Diabłów” skrócono), to będzie to najdłuższy odcinek New Who i drugi najdłuższy w historii serialu. Dłuższy będzie tylko odcinek specjalny The Five Doctors, który trwał 90 minut i 23 sekundy. O ile nie okaże się, że to było np. zaokrąglenie w dół przez Russella.

Od siebie dodam, że mam nadzieję, że scenę z przesłuchania uda się w jakiejś wersji przemycić do serialu i że ją zobaczymy. Dobrych doktorowych przemów w końcu nigdy za mało.

źródło: Radio Times 1, 2 i 3, Herald Scotland



Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje nadrobić całe Classic Who. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Ma nadzieję, że kiedyś los Dirka Gently'ego się odmieni. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Obecny właściciel Gallifrey.pl i redaktor naczelny.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.