Recenzje Time Lord Victorious. Defender of the Daleks #2

Jeśli zainteresowała Was pierwsza część komiksu Defender of the Daleks, to zapraszam na drugą i ostatnią część historii o Dziesiątym i Dalekach.

Defender of the Daleks

Pisałem, że pierwszy zeszyt jest trochę powolny. W drugim faktycznie akcja jest nieco bardziej wartka, choć w gruncie rzeczy nadal niewiele tu konkretów. Dziesiąty skutecznie unieruchamia Honda (tak, potwór błotny to faktycznie był Hond), ale to dopiero początek kłopotów, ponieważ na Skaro nadciąga cała horda Hondów. Dalekowie próbują ich zatrzymać zmasowaną siłą ognia, ale nie przynosi to skutku. Wtedy Dziesiąty ma swoje 5 minut – dociera do niego, jaka jest prawdziwa natura Hondów, a tym samym – co należy zrobić, aby je powstrzymać. Oczywiście kiedy tylko zagrożenie mija, Dalekowie obracają się przeciwko Doktorowi. Co również oczywiste, Doktor spodziewał się tego i zorganizował sobie plan ewakuacji. A nawet otrzymał w tym planie nieoczekiwaną pomoc (bynajmniej nie od żadnego z Daleków; ktoś przybył na Skaro, aby pomóc Dziesiątemu uciec). Udział tego pomocnika trochę mnie kłuje w oko, gdyż jest to bardzo ważna w Whoniversum postać, która z całą pewnością nie pojawi się więcej w TLV – bo gdyby miała się pojawić, na pewno byśmy już o tym wiedzieli. Dlatego dziwi mnie trochę, że ją tutaj wykorzystano, jakby ktoś ją wcisnął na siłę.

 

W poprzedniej recenzji wypisałem jakie zadania stoją przed Doktorem, więc zastanówmy się czy zdołał je wypełnić. Czy udało mu się zapewnić ochronę Dalekom? Jak najbardziej. Przynajmniej przed Hondami, bo pod koniec Dalek Strateg stwierdza, że to nie jedyna groza, jaka na nich czyha. Przynajmniej Hondów powstrzymali. Nie wiemy jednak, jak przetrwali Mroczne Czasy. Za to mamy pewną wskazówkę co do tego, dlaczego Dalekowie nie mają rejestrów o Wojnie Czasu. Pomocnik Dziesiątego zdaje się to tłumaczyć, mówiąc mu, że to nie jest jego linia czasu. Że powstał paradoks i że Dziesiąty musi wrócić do swojej wersji wszechświata. Jeśli dobrze rozumiem, to właśnie jest przyczyna zaniku pamięci.

 

O stronie technicznej wypowiedziałem się ostatnio, więc nie ma co się rozgadywać. Wspomnę jednak, że po dłuższej lekturze zaczynam mieć zastrzeżenia do kreski Ingranaty. Rysunki są ładne, ale jeśli chodzi o odwzorowanie twarzy i mimiki aktorów, to jednak czasami zawodzi.

Ku podsumowaniu całej miniserii – historia jest ciekawa. Szkoda tylko, że tak rozwleczona. Łącznie ma aż 100 stron, a konkretów w niej niewiele. Dowiadujemy się jedynie czym dokładnie są Hondowie i jakie są ich cele. Dalek Strateg to intrygująca postać i domyślam się, że jeszcze zawita w fabule TLV. Jednak po takiej objętości można było spodziewać się więcej informacji o tym, jak Dziesiąty znalazł się na tej linii czasu. Dyskusje z Dalekami były zabawne, ale można było poświęcić chwilę na poważniejsze rozmowy, np. dlaczego w tej wersji wszechświata nie wybuchła Wojna Czasu.

Ocena: 7/10. Nie jest źle, Defender of The Daleks #2 można przeczytać, choć bez wielkiego entuzjazmu. Zostaje niedosyt.

Źródło obrazków: The Who Shelf



Nerd pod prawie każdym względem. Fan Klasyków i komiksów, brnie dalej przez EU. Przybiłby żółwika Drugiemu, pokłony oddaje Piątemu i chętnie pogadałby o 'kosmicznej magii' z Siódmym, ale najbardziej utożsamia się z Jedenastym, serce zaś oddał Romanie II. Poza tym, wierny fan brytyjskiej literatury.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *