Piętnaście lat profesor River Song

Piętnaście lat temu w odcinku „Cisza w bibliotece” (Silence in the Library) poznaliśmy tajemniczą profesor River Song, w którą wcielała się Alex Kingston. Zadziwiła wszystkich, włącznie z Doktorem. Znała go z jakiegoś przyszłego wcielenia, niedługo później okazało się, że zna nawet jego prawdziwe imię! Sekret, którego Doktor nie zdradza tak łatwo. Postać stworzona przez Moffata pojawiała się później wielokrotnie w erze Jedenastego, spotkał ją też na ekranie Dwunasty, a inspiracją do jej postaci była powieść Audrey Niffenegger „Miłość ponad czasem” / „Żona podróżnika w czasie” (funkcjonuje kilka polskich wersji tytułu). Były showrunner zrobił nawet jeden sezon serialu bezpośrednio na podstawie tej powieści, o czym opowiadał w tym wywiadzie. Z okazji rocznicy pierwszego odcinka z River, Doctor Who Magazine przeprowadził z Kingston wywiad. O „Doctor Who”, ale i nie tylko. O czym dokładnie, przekonajcie się sami, bo spoilers!


Jest marzec 2023 roku i David Richardson z DWM spotyka się z Alex Kingston ledwie pięć dni po tym jak zakończyła ona występy jako Prospero (plakat niżej, obok niej Jessica Rhodes jako Miranda), główna postać „Burzy”. Zazwyczaj tę postać gra mężczyzna – z tego względu Alex to pierwsza kobieta, która zagrała tę rolę dla Royal Shakespeare Company.

Alex Kingston jako Prospero

O zakończeniu występów aktorka mówi tak:

To bardzo trudne pozwolić odejść tej postaci. Mam taki rytuał, który wykonuję przy wszystkich moich postaciach, gdy kończę je grać. Kiedy aktor ćwiczy sztukę, trzeba się otworzyć. Wierzę że duch danej postaci w niego wchodzi. Nawet po zakończeniu wstępu, wracam do domu z myślą, że jestem sobą, ale nie do końca. Obok mnie dalej żyje ta postać. To niekoniecznie fajne dla osoby, z którą się mieszka, zależnie od tego, kogo się gra. Dlatego, gdy kończymy wystawiać sztukę, gdy ukłonimy się na koniec i wszyscy pójdą, wkradam się na scenę z powrotem. Proszę ducha [postaci] o opuszczenie mnie i dziękuję za bycie moim podróżnikiem w czasie występów i mówię, że teraz może odejść. Uwalniam go na widownię i odchodzę.

Z River Song chyba taki rytuał prędko się nie odbędzie. Jak zostało wspomniane we wstępie, River pojawiła się po raz pierwszy w 31 maja 2008 roku, ostatnio na ekranach wprawdzie widzieliśmy ją w 2015 roku, ale od tego czasu postać ta przewijała się przez wiele słuchowisk Big Finish, a także w doktorowej powieści The Ruby’s Curse, którą napisała sama Alex. River jest więc obecna w jej życiu stale przezo stanie piętnaście lat, zaś pasja aktorki do postaci, serialu i jego fanów jest tak silna, jak zawsze. Co więcej, okazuje się, że „Doctor Who” trafia w samo sedno powodów, dla których Alex zdecydowała się w ogóle zostać aktorką.

Miałam nietypowe dzieciństwo w tym sensie, że byłam najstarszą z trzech sióstr, a moja środkowa siostra urodziła się głęboko niesprawna fizycznie i umysłowa. Moja mama musiała zupełnie poświęcić się opiece nad moją siostrą. Nie żeby jej na mnie nie zależało, przeciwnie, ale skupiała się na mojej siostrze. Wkroczyłam do mojej własnego świata fantazji i bawiłam się dużo moimi lalkami i zabawkami; byłam dzieckiem przez bardzo długi czas. Myślę, że potrzeba zapewniania sobie rozrywki skierowała mnie na ścieżkę zostania aktorką. Brat mojej mamy z Niemiec jest aktorem, więc w rodzinie krążą kreatywne geny, ale sądzę, że w dużej mierze to, kim jestem, zależało od sytuacji rodzinnej.

Po studiach w RADA (Royal Academy of Dramatic Art) Alex spędziła lata na doskonaleniu swojego rzemiosła w regionalnych teatrach i serialach telewizyjnych takich jak Soldier Soldier, Crocodile Shoes i The Knock. Jej życie zmieniło się na zawsze, gdy BBC obsadziło ją w tytułowej roli w „Burzliwym życiu Moll Flanders” u boku Nicoli Walker i przyszłego Jamesa Bonda – Daniela Craiga.

Alex Kingston w Burzliwym życiu Moll Flanders

Jak wspomina aktorka:

Udałam się do Ameryki, żeby nagłaśniać Moll Flanders. Byłam w drodze na lotnisko, kiedy poproszono mnie zawrócenie z trasy, by spotkać się z producentami „Ostrego dyżuru”. Spotkaliśmy się, pogadaliśmy, pojechałam na lotnisko – gdy wróciłam z powrotem do Wielkiej Brytanii, zaoferowano mi rolę.

Alex dołączyła do „Ostrego dyżuru” jako doktor Elizabeth Corday na początku czwartego sezonu, którego emisja miała miejsce w 1997 roku. Wówczas ten amerykański serial medyczny był najwyżej ocenianym serialem w Ameryce Północnej – jeden z odcinków osiągnął oszałamiający wynik 48 milionów widzów w kraju. Serial ten był sprzedawany na cały świat, osoby w rolach pierwszoplanowych stały się dzięki niemu gwiazdami i pozostaje on wzorem, do którego inne seriale medyczne próbują dążyć.

Wydarzyło się to szybciej, niż byłam to w stanie przetworzyć, co w pewnym sensie mi pomogło. Gdybym naprawdę rozumiała, jak ogromny jest to serial, wywarłoby to na mnie niesamowicie ogromną presją, z którą nie mam pewności czy bym sobie poradziła. Nawet nie oglądałam „Ostrego dyżuru”, bo zawsze byłam w teatrze.

Wprawdzie zdjęcia zaczęły się na początku lata w 1997 roku, ale Alex pojawiła się po raz pierwszy w pierwszym odcinku sezonu, Ambush (zdjęcie niżej), który został wyemitowany na żywo 25 września.

Wcale nie byłam onieśmielona odcinkiem na żywo. Inni aktorzy panikowali, bo normalnie dziesięć dni, w czasie których trzeba było nagrać serial, spędzano na próbach.  Dla mnie to była najłatwiejsza rzecz do zrobienia. To było niczym teatr, gdzie masz próbę, a po jej zakończeniu występujesz. To było całkiem dobry sposób dla mnie na rozpoczęcie tej podróży.

Alex Kingston w swoim pierwszym odcinku Ostrego dyżuru

Podróż, o której mówi aktorka potrwała 160 odcinków, rozciągają się na 9 sezonów i stała się jedną z najbardziej lubianych i rozpoznawanych twarzy serialu.

Wspominam to bardzo ciepło. Kręcenie tego serialu to był najwspanialszy czas; wszyscy się dogadywaliśmy i poznałam kilku naprawdę cudownych przyjaciół. Podoba mi się to, że ponieważ to był serial medyczny, mieliśmy wyglądać jak normalni ludzie. Nie było takiej presji, żebyśmy wszyscy wyglądali cały czas superatrakcyjnie.

Po opuszczeniu „Ostrego dyżuru” Alex była nadal zajęta kręceniem seriali po obu stronach Atlantyku, wliczając w to „W świecie Jane Austen” dla brytyjskiej ITV i gościnną rolę w amerykańskim CSI: Crime Scene Investigation. Dlatego, gdy pierwszy raz dyrektor ds. castingów, Andy Pryor, pierwszy raz zwrócił się do niej w sprawie roli w nadchodzącej 4 serii „Doctor Who”, była zmuszona odmówić. Nie odstraszyło to doktorowego zespołu, który wrócił później z ofertą innej roli. Roli, która zdefiniowała kolejny rozdział życia Alex.

Mieszkałam w Stanach i nie miałam pojęcia o wznowieniu „Doctor Who”. Wszystko, co naprawdę pamiętałam, to „Doctor Who” kończący się w latach 80. Wszyscy w Anglii zapewniano mnie, że reboot jest niesamowity, że serial nadgonił technologiczne zaległości i że to jest coś, na co zdecydowanie powinnam się zgodzić, jeśli zaproponują mi jeszcze raz rolę. Następnym razem zaoferowano mi River Song. I się zgodziłam!

River Song i Dziesiąty Doktor - pierwsze spotkanie

Alex pojawiła się po raz pierwszy jako archeolożka podróżująca w czasie i przestrzeni w „Ciszy w bibliotece”, co było dla niej ostatnim spotkaniem z Dziesiątym, podczas gdy dla Doktora było to pierwsze spotkanie – dwie osoby, które poznają się w dwóch przeciwnych kierunkach czasowych. Aktorka wspomina:

Nie podano mi więcej informacji. Jeśli o mnie chodzi, było to nieco mniej niż miesiąc pracy. Dalej mieszkałam wówczas w Ameryce, więc wracałam do Wielkiej Brytanii i świetnie się bawiłam z O-T Fagbenlem, Stevem Pembertonem i ze wszystkimi. Ktoś z nich złapał grypę i potem wszyscy ją mieliśmy. Nosiliśmy nasze stroje astronautów oraz duże, niezgrabne hełmy na głowach i siąpając pod nimi nosem, co nie było miłe. Ale pomyślałam, że to będzie wspaniała dwuodcinkowa historia. Nie miałam zielonego pojęcia, że wrócę.

W ciągu kolejnych dwóch lat „Doctor Who” przeszedł kolejną przemianę – zyskując nowego Doktora w osobie Matta Smitha i nowego showrunnera, twórcę River – czyli Stevena Moffata. Biorąc pod uwagę inspirację i historię tej postaci, to raczej nie jest zbytnio zaskakujące, że Moffat zdecydował się przywrócić River wraz z nadchodzącym Doktorem i jego towarzyszką Amy Pond. W efekcie Alex wróciła w 2010 roku w odcinkach „Czas Aniołów” (The Time of Angels) i „Kamienne ciała” (Flesh and Stone) – wprawdzie były odcinki czwarty i piąty serii 5, ale były tak naprawdę pierwszym wyprodukowanymi odcinkami nowej serii.

Alex Kingston wyjaśnia, skąd taka kolejność:

Nie nakręcili najpierw odcinków wprowadzających Matta i Karen, gdyż uznano, że presja związana z zajęciem miejsca Davida Tennanta będzie zbyt wielka. Dlatego nakręcono najpierw odcinki z Aniołami, w których byłam ja, bo znałam uniwersum i wiedziałam, z czym to się je, więc mogłam być dobrym wsparciem dla dwojga nowych aktorów. Sądzę, że to była bardzo mądra decyzja. Karen i Matt nie mieli pojęcia, co się im przydarzy. Pamiętam, że siedzieliśmy pewnego dnia razem w restauracji po zdjęciach i powiedziałam: „Cieszcie się anonimowością teraz, bo wasze życia zmienią się zupełnie na zawsze”. Oboeje patrzyli na mnie i nie do końca rozumieli, o co mi chodzi. A teraz patrzcie na nich. To niezwykłe.”

Skoro mowa o Aniołach, to warto i wspomnieć o innych doktorowych potworach. Alex Kingston dorastała oglądając „Doctor Who”, ma więc silne wsponienia z dzieciństwa o Yeti z londyńskiego Metra (z The Web of Fear) i olbrzymie robaki z walijskiej kopalni węgla (z The Green Death). Jednakże mimo swojej miłości do potworów z klasycznej ery, nie miała styczności z żadnym z nich na ekranie. W zamian za to zmierzyła się mrożącymi krew w żyłach wrogami wprost z najmroczniejszych zakątków wyobraźni Stevena Moffata.

Lubiłam nowych przeciwników, których tworzył Steven, bo nie był to po prostu stare potwory. Zawsze mieli coś wspólnego z wewnętrznymi lękami albo psychiką ludzi. Był pod tym względem bardzo sprytny.

Uwielbiam chodzić na stare cmentarze. Pamiętam, że jako nastolatka chodziłąm na cmentarze i patrzyłam na te anioły i posągi, zastanawiając się czy po zamknięciu bram ożywają w nocy i chodzą wśród duchów? Jestem pewna, że nie tylko ja o tym pomyślałam. Steven wykorzystał to w przypadku Płaczących Aniołów i odwrócił to. To takie genialne.

Podobnie z Ciszą. Mogą być w pobliżu i wchodzić z nami w styczność, ale po prostu tego nie pamiętamy. To absolutny geniusz. Pozostaną wrogami dla przyszłych Doktorów, bo są zbyt świetni, by o nich zapomnieć… chyba, że tak się stanie, bo to Cisza!

Era Jedenastego Doktora trwała w najlepsze, z czasem Team TARDIS zaczął rosnąć – Rory został oficjalnym towarzyszem w serii 6, a River Song stała się czwartą powracającą postacią w tym zespole. Pełna pewności siebie i dumy, drugą serię otworzył dwuczęściowiec, który obejmował kręcenie w Lone Rock w stanie Utah. Miejsce to wybrano, by reprezentowało Jezioro Silencio, gdzie Doktor miał spotkać swój koniec z rąk Niemożliwego Astronauty.

Wydawało się to duże i wspaniałe. Pomyślałam, że wybór miejscówki jest genialny i filmowy;  naprawdę poszli na całość. Cały ten sezon był bardzo wielką historią i coraz to więcej było ujawniane o River i tym, co się działo. Nie wiedzieliśmy nawet, czy Doktor zginął. To był Steven, któremu pozwolono na pełną swobodę, jeśli chodzi po pomysły w jego głowie.

Po trzech latach, w których River pozostawała zagadką, prawda o jej związku z Doktorem i Pondami została w końcu ujawniona w odcinku „Dobry człowiek idzie na wojnę” (A Good Man Goes to War). Tajemnica ukryta na widoku, czyli nowonarodzona córka Amy i Rory’ego, Melody Pond, dorosła i przyjęła nowe imię – River Song. To był zwrot akcji starannie ukrywany przez ekipę produkcyjną serialu. Spośród aktorów odpowiednio wcześniej wiedziała o tym jedynie Alex Kingston.

Rozmawiałam ze Stevenem przez telefon i powiedział: „Mam taki pomysł i muszę wiedzieć, czy jesteś dostępna na jego potrzeby. Bo jeśli nie jesteś, to nie mogę tego napisać”. Dałam mu znać, kiedy będę dostępna i zdradził mi zarys, ale musiałam przysiąc, że nikomu nie powiem. Jestem bardzo dobra w dochowywaniu tajemnic. Matt, Karen i Arthur domyślili się, że coś wiem i próbowali mnie przekonać, żeby im powiedzieć, ale nie chciałam! Nawet, gdy mieliśmy w rękach scenariusz do tego odcinka, nie było w nim ujawnienia tajemnicy. Trzymano te strony osobno, żeby ekipa nie wiedziała. Aktorzy otrzymali pojedyncze strony – nie jestem pewna kiedy. I nawet w dniu zdjęć stron tam nie było i dopiero później, w ostatniej chwili, ekipa je zobaczyła. Udało im się utrzymać sekret i uniknąć wszelkich przecieków. To wymaga dużo pracy.

Sezon zakończył się „Ślubem River Song”, przełomowy odcinek, który wbrew tytułowi pozostawił status związku Doktora i River do interpretacji przez widzów.

Ludzie dalej mówią: „Nie poślubiłaś go tak naprawdę, bo przecież to był Teselecta! (śmiech) A ja na to: „Dzięki wam bardzo, poślubiłam go. Jestem jego żoną!

Lubiana i świetnie zagrana rodzinka Pondów nie przetrwała długo w serii 7, gdyż Amy i Rory opuścili serial w „Aniołach na Manhattanie” (The Angels Take Manhattan). Czy ich odejście wydawało się początkiem końca River Song?

Było bardzo smutno, gdy Karen i Arthur odeszli. Byliśmy najściślejszą i najbliższą sobie grupą, bo tak dużo ze sobą pracowaliśmy. To była rozpaczliwie smutna historia. Nie czułam, że to koniec River, bo koniec River jest jej początkiem. To inna historia, którą eksplorowaliśmy z Big Finish, i myślę że ma ona potencjał pójść znowu inną ścieżką. Można iść do przodu z River, nie trzeba zawsze się cofać. Jest zachowana na komputerze i może udać się stą dokąkolwiek. Myślę, że jeszcze całkiem nie odeszła.

Właśnie – Big Finish. W 2015 roku Alex pojawiła się w ich studio, by nagrać pierwszy zbiór słuchowisk zatytułowany The Diary of River Song. Do tej pory ukazało się jedenaście albumów tego spin-offa, River pojawiła się także w innych seriach, włączając w to The Eighth Doctor Adventures (wspólnie z Paulem McGannem, Hattie Morahan i współgwiazdą z filmu o Moll Flanders – Nicolą Walker) i UNIT (tu oczywiście współgwiazdami były Jemma Redgrave i Ingrid Oliver).

Klasyczni Doktorzy także przewinęli się przez życie River, gdyż w „Pamiętnikach River Song”, spotkała ona nawet Pierwszego (w tej roli David Bradley) na Totter’s Lane w 1963 roku.

To było jak dołączenie do kolejnej niesamowicie wspierającej i cudownej rodziny. (uśmiech) Poznaliśmy się wszyscy bardzo dobrze przez te lata.

To inny sposób gry aktorskiej, bo nie patrzysz na twarze ludzi. Słyszysz po prostu ich głosy i wszystko musi być nieco głośniejsze, żeby było odczytywane do mikrofonu. Scenariusze są naprawdę dobre i myślę, że ponieważ to jest radio, scenarzyści mają wolność udać się tam, dokąd chcą. A można to zrobić, bo nie potrzeba ogromnego budżetu, by stworzyć te wszystkie fantastyczne światy.

River Song i Dwunasty Doktor

Jeśli „Mężowie River Song” (The Hubands of River Song) okażą się ostatnim występem Alex w tej roli, to z pewnością było to pożegnanie w dobrym stylu. River spotkała wtedy Dwunastego Doktora.

Pracowaliśmy razem tylko nad tamtym jednym odcinkiem specjalnym, ale znów poczułam się jak rodzina pracując z Peterem. Dla mnie jako aktorki tym, co jest wspaniałe w związku River i Doktora jest to, że są różni aktorzy grający tego samego ducha. Po prostu pracujesz z kimś, kto jest croaz bardziej złożony, co jest fajne, bo nie są to te same wybory aktorskie. W pewnym sensie dotyczy to też River, nie tylko Alex. River ma tyle miłości i lojalności wobec ducha Doktora, że zaakceptuje to, kimkolwiek jest w jakimkkolwiek kształcie i formie.

Osiem lat od opuszczenia „Doctor Who” Alex opuściła Los Angeles i teraz nowu mieszka w Wielkiej Brytanii. Nadal jest rozchwytywana w telewizji. Pojawia się też z powrotem w Ameryce, gdy jest taka potrzeba.

Miałam niesamowite szczęście. Odbyłam tę niezwykłą podróż w „Ostrzym dyżurze”, grając doktor Elizabeth Corday, a dość często aktorzy mają tylko tę jedną świetną definiującą rolę. Ja też miałam River, która jest cudownie definiującą rolą w innym sensie. Po prostu człowiek ma nadzieję, że może nastąpi inny rozdział, gdzie jest jakaś jeszcze niezwykła rola. Nigdy nie wiesz, co czai sięza rogiem.

Mam pasję do grania, która nigdy nie słabnie. Nigdy nie zajmowałam się tym zawodem dla korzyści finansowych. Weszłam do tego zawodu, bo chciałam być aktorką na scenie. Nie sądziłam, że będę grać w telewizji ani cokolwiek podobnego – to było jak sen, gdy naprawdę zaczęłam grać na ekranie. Sądziłam, że pójdę do szkoł aktorskiej, ukończę ją i potem będę grać w teatrze repertuarowym przez resztę życia. Moim celem było, żeby być może pewnego dnia zagrać w RSC [ Royal Shakespeare Company – przyp. red.]. Wszystko inne, co się mi przydarzyło, było więc wisienką na torcie. Po prostu chcę grać i nie obchodzi mnie, gdzie to będę robić.


Chcielibyście zobaczyć jeszcze River? Ciekawe czy sugestia, że historia River Song wcale nie musi jeszcze się kończyć w serialu, wynika z tego że aktorka coś wie i pojawi się w jakimś cameo, czy podobnie jak wiele osób, jest to jednak tylko takie gdybanie o tym, żeby Doktor jeszcze kiedyś spotkał swoją żonę. W każdym razie można się spodziewać, że jeśli Alex Kingston dostanie od RTD czy kogokolwiek, kto go kiedyś zastąpi, propozycję powrotu, to się na to zgodzi, jeśli tylko będzie mogła.

źródło: Doctor Who Magazine #591



Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje pewnego dnia obejrzeć całe Classic Who. Do redakcji Gallifrey.pl dołączył w 2019 roku, a od 2020 jest redaktorem naczelnym. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Z wykształcenia robotyk, z zawodu programista baz danych.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *