Aktor z Harry’ego Pottera w Doctor Who – wywiad z Seanem Biggerstaffem

Sean Biggerstaff udzielił wywiadu Blogtor Who. Jest on odtwórcą roli towarzysza Jenny w nowej serii słuchowisk, o których pisaliśmy tutaj. Sean pracował już wcześniej przy słuchowiskach Big Finish, lecz znany jest najbardziej z roli Olivera Wooda z uniwersum Harry’ego Pottera.

Blogtor Who: Co możesz nam powiedzieć o Noah?

Sean: Niewiele. Nie dlatego, że to wielka tajemnica, ale dlatego, że on sam o sobie nie wie dużo. To właśnie łączy go z Jenny. Pojawia się we wszechświecie już w pełni uformowany, nie mając pojęcia, skąd się wziął oraz kim lub czym jest. Przez całą serię uczy się, głównie od Jenny, jak w tym świecie funkcjonować. Ale nawet na końcu serii, na większość pytań dotyczących pochodzenia Noah nie dostajemy odpowiedzi. Znaczy to też, że będziemy potrzebować drugiej serii, i to dobrze.

Blogtor Who: To dobrze wróży kolejnej serii.

Sean: Oczywiście, że tak. Każdy, kto będzie słuchał nagrań z zainteresowaniem, pozostanie z dużą ilością pytań. Daje to nam możliwości, żeby zrobić kolejne słuchowisko, w którym z przyjemnością zagram.

Blogtor Who: Big Finish jest znane z kreowania lub dopracowywania istniejących postaci z Doctor Who. Jeden z najoczywistszych przykładów to Ósmy Doktor, który, można powiedzieć, został stworzony przez ich słuchowiska. Większość jego przygód pochodzi z nich. Fani pokochali też Szóstego Doktora dzięki słuchowiskom o nim. Ty i Georgia możecie stać się kolejną dużą serią.

Sean: Tak, mam nadzieję, że tak.

Blogtor Who: Grając postać Noah, dołączyłeś do świata towarzyszy w Doctor Who. Czy po Harrym Potterze jesteś gotowy wejść w nowy fandom?

Sean: Już tam jestem. Dla Big Finish robię różne rzeczy w świecie Doktora od jakichś 15 lat, lecz nigdy nie byłem regularnym bohaterem, zwykle były to malutkie rólki. Ale prawdę mówiąc, ten fandom odnosi się z entuzjazmem do każdego, kto się w nim pojawił. Nawet gdy gra się jednego z kilku strażników w słuchowisku, dostaje się swoją własną stronę na wiki. Wielu ludzi kojarzy mnie głównie jako Olivera Wooda z Harry’ego Pottera. Kiedy jednak gram jakąś sztukę, większość ludzi, którzy pojawiają się pod tylnym wyjściem teatru i chcą mój autograf, to fani Doctor Who – chcą, żebym podpisał się na ich płytach z Big Finish.

Blogtor Who: Jednak teraz jesteś w tym elitarnym klubie. Zostałeś oficjalnym towarzyszem.

Sean: Tak! Tę rolę dostałem praktycznie przez przypadek. Ja i Georgia pracowaliśmy razem, lata temu, nad filmem Panna Marple: Dlaczego nie Evans? i polubiliśmy się na planie. Georgia nalegała, żebym to ja został jej towarzyszem. Teraz lubię myśleć, że skoro dawniej już wiele razy współpracowałem z Big Finish, to starania Georgii, bym dostał rolę w tym słuchowisku, były wyważaniem otwartych drzwi. Ale na to, że zostałem Noah, nie miała wpływu moja historia z Big Finish, tylko moja przyjaźń i okazjonalnie praca z Georgią. I jest to bardzo miłe.

Blogtor Who: Co chciałbyś, żeby widownia wiedziała o twoim bohaterze? Jest nowy, ale co poza tym?

Sean: Dziwnie się go gra, ponieważ nic dla niego nie zaplanowałem, nie wiem też o niczym, co by miało być trzymane w sekrecie przez producentów. Widownia odkrywa go, kiedy on odkrywa siebie. Nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji przy żadnej z postaci, które grałem. Gdy skończysz słuchać, będziesz wiedzieć o Noah tyle, ile ja. Więc chyba nie jestem odpowiednią osobą, by odpowiedzieć na to pytanie.

Blogtor Who: Obserwowaliśmy nagrywanie kilku scen Jenny i widzieliśmy, jak dużo wersji tej samej linijki tekstu jest nagrywane. Czy jest to dla ciebie najtrudniejsza, czy najprzyjemniejsza rzecz w tej pracy?

Sean: Nie znam się na audio, ale bardzo fajnie pracuje się z tymi ludźmi. Pracowanie z Georgią zawsze jest świetne. Doctor Who jest po prostu… inny od wszystkiego, nad czym pracowałem wcześniej. Świat Doktora jest pełen…

Blogtor Who: Szaleńców.

Sean: Dokładnie. Każda historia dzieje się w innym miejscu i w innym czasie, i ma swoje własne zasady. Absolutnie wszystko może się tam zdarzyć i każda postać może się w niej pojawić, i te wszystkie szalone sytuacje… Ale musisz do tego podchodzić, jakby to był kolejny dzień w biurze, mimo że to, co się tam dzieje, to szaleństwo, które jest całkiem zabawne. Kiedyś pracowałem nad słuchowiskiem, w którym grałem cztery różne postaci – kosmitów z różnych planet, a to był jeden odcinek. Grałem króla krokodyli, a potem siedmiowymiarowego nietoperza. Zastanawiałem się, jakie dać im głosy. To sprawia bardzo dużo frajdy. Chociaż nie robiłem tego już od dłuższego czasu.

Blogtor Who: Wracając do nagrań. Jaka jest różnica między robieniem słuchowiska, a nagrywaniem programu telewizyjnego lub pracą w teatrze?

Sean: To wielkie różnice. Stoimy w studiu i czytamy do mikrofonu prosto ze scenariusza. Co jest fajne i relaksujące. Przychodzisz do pracy o dziesiątej i zaczynasz. W filmie musisz przyjść o siódmej rano, żeby ubrać kostium i poczekać na charakteryzację. Tymi wszystkimi rzeczami nie musisz się martwić, gdy pracujesz nad słuchowiskami, co sprawia, że to relaksująca i bardzo przyjemna praca. Jest to jednak sztuka, która rządzi się swoimi prawami. Nie robię audio tak często, wciąż się tego uczę. To, co w pracy wykorzystuje aktor, a czego właściwie każdy używa do komunikacji, to nie tylko barwa i ton głosu. Trzeba o tym pamiętać. Czy sposób, w jaki mówię, sprawi, że to wszystko zadziała, nawet jeśli mój głos nie będzie szedł w parze z mimiką twarzy i gestami?

To interesujące ćwiczenie dla osoby, która nie robi tego często. Doskonalenie jednego elementu swojej pracy, który w tym przypadku jest wszystkim, z czego się korzysta. Zanim się człowiek do tego przyzwyczai, można się naprawdę głupio czuć, stojąc nieruchomo w budce i tylko wydając z siebie te wszystkie dźwięki, które mają oddać charakter rozgrywającej się sytuacji. Szczerze mówiąc, ten tydzień był świetny dzięki temu, że pozbyłem się uczucia, jak dziwne jest to, że do nadania bohaterowi cech nie używałem fizyczności.

Blogtor Who: Wielu aktorów robi to podczas nagrywania audio.

Sean: Tak, do pewnego stopnia można to robić, ale realizatorzy słuchowiska nie życzą sobie odgłosów, jakie wydaje ciało, kiedy się porusza, czy wpada na jakieś przedmioty. Chcą usłyszeć tylko to, co dzieje się z głosem, wszystko inne dodawane jest w postprodukcji. Nagrywaliśmy dziś scenę, w której miałem biec przez szyb wentylacyjny i przeskoczyć nad wielką turbiną i nie do końca miało mi się to udać. I kiedy się ześlizgiwałem w stronę turbiny, Georgia miała mnie złapać za rękę. Robiliśmy tę scenę, pracując wyłącznie głosem. To było dziwne. To jednak, że jestem tu codziennie i pracuję nad całą serią, pomogło mi się do tego przyzwyczaić. Nie czuję się teraz z tym tak nieswojo i głupio.

Blogtor Who: Uważamy, że spisałeś się świetnie.

Sean: Dziękuję bardzo.

Blogtor Who: Dziękujemy za poświęcenie nam czasu.

Jenny – The Doctor’s Daughter jest dostępne tutaj. Skusicie się na zakup?

Źródło: Blogtor Who  Georgia Tennant Official



Geek-Teen który kocha wszystkie brytyjskie produkcje. Wielki fan SuperWhoLock, oraz zawodowy pijacz kawy i herbaty.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *