Odcinek, którego nie było. Zaginione epizody – „Marco Polo”

Obok świętego Graala i Atlantydy, wśród szaleńców i poszukiwaczy skarbów popularnością cieszą się zaginione odcinki „Doktora Who”. Chronologicznie pierwszym, który niemal doszczętnie stracono, jest „Marco Polo”.

Ciężko w to uwierzyć, ale serial, w którym mogliśmy obejrzeć resetowanie wszechświata, mordercze manekiny i kosmiczne Spitfire’y swoją historię zaczynał z ambicją edukowania młodszej widowni. Z jakichś przyczyn ktoś w BBC doszedł do wniosku, że po przesiedzeniu ośmiu nudnych godzin w szkolnych ławkach, po powrocie do domu i włączeniu telewizora dzieciaki dalej będą chciały się uczyć. Zanim ekipa oprzytomniała, spłodzono kilka odcinków, z których wartość edukacyjna wylewa się tak intensywnie, że z trudem można dojrzeć choćby śladową ilość sci-fi. Tych, którzy uczyć się nie lubią uspokajam: pierwsza nakręcona w ten sposób historia nie zachowała się wcale. Niewykluczone, że wszystkie kopie zniszczyli wkurzeni na BBC pierwszoklasiści.

To nie znaczy jednak, że co bardziej zdeterminowani fani, przeczuwając zapewne nadchodzącą klasówkę z historii XIII-wiecznych Himalajów, nie mogą połączyć przyjemnego z pożytecznym. Przez wiele lat najprostszym sposobem do zapoznania się z fabułą odcinka było przeczytanie powieści napisanej na podstawie scenariusza. W nowym tysiącleciu BBC postanowiło wypełnić luki, wypuszczając płyty audio z nagraniami. To było tylko impulsem dla fanów, którzy z zachowanych dźwięków i fotografii postanowili posklejać rekonstrukcje odcinków.

Przygotowany w ten sposób „Marco Polo” pozwala mniej więcej wyobrazić sobie, jak wyglądał ten odcinek kiedy… jeszcze istniał. I wyobraźnia będzie tu odgrywać podstawową rolę. Chociaż rekonstruktorzy robili co mogli, by do każdej sceny dopasować jakąś ilustrację, to zdjęć również nie zostało na tyle, by pokazać wszystko. Często więc słuchamy dialogów innych postaci niż te, które widzimy na ekranie. Co najbardziej smuci, w swoim czasie „Marco Polo” był telewizyjną superprodukcją, mogącą pochwalić się najwyższym do tej pory budżetem w serialu. Była to zatem całkowita odmiana po klaustrofobicznych korytarzach miasta Daleków czy nudnych ścianach TARDIS.

Akcja rozgrywa się w 1289 roku w Himalajach. Załoga TARDIS musi ocalić karawanę Marco Polo wędrującego osławionym Jedwabnym Szlakiem z Kataju, przez pustynię Gobi. Jeżeli wierzyć fotografiom, telewidzowie mogli zobaczyć krajobrazy nie ustępujące ówczesnym filmom przygodowym.

Całkiem nieźle poradzili sobie także aktorzy. Tytułowy Marco Polo, grany przez Marka Edena, to kolejna postać na liście charyzmatycznych bohaterów, sypiących godnymi zapamiętania tekstami. W takiej posklejanej formie „Marco Polo” stanowi taki telewizyjny odpowiednik potwora Frankensteina. Na pierwszy rzut oka jest niedbale pozszywany i odrażający, ale jeśli spędzimy z nim chwilę okaże się, że ma serce i duszę.


Doctor Who DVD: BeginningMarco Polo (Sezon 1, odcinki 14-20)
Czas akcji: 1289 rok
O czym?: Doktor i towarzysze w XIII wieku muszą powstrzymać zakusy złego Tegany, pomóc Marco Polo i odzyskać z jego rąk TARDIS.
Czego nauczyłem się z tego odcinka: Niczego. Bojkotując konwencję telewizji edukacyjnej, starannie dbałem o to, aby w głowie po seansie nie została mi żadna nowa wiedza, a dla pewności po wszystkim obejrzałem „Austina Powersa”.


 W poprzednim odcinku: Stoją i gadają – oglądamy „The Edge of Destruction”



Twój najgorszy koszmar!

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

4 thoughts on “Odcinek, którego nie było. Zaginione epizody – „Marco Polo”

  1. Te rekonstrukcje bardzo mi się podobały. to trochę jak moje ulubione słuchowiska radiowe wspomagane nieco obrazami. Świetnie działała na wyobraźnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *