Recenzje Time Lord Victorious. Monstrous Beauty #3

To już koniec samodzielnej przygody Dziewiątego Doktora w projekcie Time Lord Victorious. Poprzedni odcinek Monstrous Beauty zakończył się widokiem Rose przemienionej w wampira i atakującej Doktora. Niniejszy 8-stronicowy zeszyt kończy jej historię, choć zostawia pewną lukę.

Wampirza Rose rzuca się na Doktora, ale jemu udaje się wyślizgnąć. Tymczasem komandor Rassilon przypuszcza atak na statki wampirów. Jedyną szansą Doktora na ocalenie siebie i Rose będzie ryzykowny sojusz z jednym z wampirów…

Akcja w komiksie jest wartka – musi być, w końcu twórcy mają zamknąć wątki. Nadal jednak jest miejsce na parę smaczków, takich jak przemycenie tytułu jakim określają się przybysze z Gallifrey. Pamiętamy bowiem, że nie są jeszcze na tym stopniu ewolucji, by nazywać ich Władcami Czasu – tutaj nazywają siebie Władcami Przestrzeni. Wbrew moim przypuszczeniom, nie było żadnych nawiązań do “Dzieci spoza Czasu” (The Timeless Children), była za to Rassilon zapowiadająca, że jeszcze się z Doktorem policzy. Jeśli chodzi o losy Rose to najwyraźniej ani ja, ani Dominek nie rozgryźliśmy tego, jak się one potoczą.

Monstrous Beauty dziewiąty i Rose

Wspomniałem na początku, że komiks ma pewną lukę – chodzi o to, że pod koniec widzimy Doktora w pełni sił (mimo stoczonej walki z krwiopijcami) i w zielonej bluzie, w następnym kadrze jest już posiniaczony, obdarty i ma brązową bluzę. Nie mamy żadnej informacji, ile czasu minęło między jednym, a drugim. Nikt też nie pyta, a Doktor nie wspomina, co się w międzyczasie stało. Możemy chyba założyć, że w międzyczasie wydarzyła się fabuła powieści All Fleh is Grass, to byłoby bardzo sprytnym zabiegiem narracyjnym. Sama relacja Rose z Dziewiątym jest ukazana bardzo wiarygodnie; to bez wątpienia ‘nasza’ Rose i ‘nasz’ Dziewiąty. Jeśli zaś chodzi o szatę graficzną – nigdy nie byłem szczególnym fanem Jamesa Rossa, ale w tej opowieści akurat mnie do siebie przekonał. Tworzy bardzo charakterystyczne, uproszczone rysy twarzy; zazwyczaj mi się to nie podoba. Ale tu, przy Dziewiątym i Rose, wyszło całkiem znośnie.

Koniec końców, Monstrous Beauty to naprawdę fajny komiks. Od razu wciąga, dając czytelnikowi zagwozdkę ‘czym są Mroczne Czasy?’, następnie odkurza stary pomysł pradawnych wampirów z Gallifrey, a przy tym wszystkim jeszcze bawi się postacią Rassilona. Time Lord Victorious jest w to wpleciony tak, że jego poznanie niewiele wniesie do zrozumienia komiksu, ale pozwoli wypełnić lukę o treści “skąd Dziewiąty wziął siniaki i brązową bluzę?”; a to zgadza się ze wszystkimi zapowiedziami o tym, że w projekcie nie trzeba znać wszystkiego. Naprawdę świetna robota. Szkoda tylko, że postać Rassilon nie znalazła szerszego rozwinięcia, ale i tak oceniam na lekkie 8/10, bo to przy okazji jeden z lepszych komiksowych występów Dziewiątego w ogóle.



Nerd pod prawie każdym względem. Fan Klasyków i komiksów, brnie dalej przez EU. Przybiłby żółwika Drugiemu, pokłony oddaje Piątemu i chętnie pogadałby o 'kosmicznej magii' z Siódmym, ale najbardziej utożsamia się z Jedenastym, serce zaś oddał Romanie II. Poza tym, wierny fan brytyjskiej literatury.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *