Bradley Walsh o 12 serii

BBC przygotowało wywiady z obsadą i ekipą 12 serii Doctor Who. Dziś prezentujemy wywiad z Bradleyem Walshem, który w serialu wciela się w Grahama.

Jakie to uczucie, móc powrócić do roli Grahama?

Jestem podekscytowany! Nie mogę się doczekać, żeby znów zobaczyć całą ekipę razem. Mam przeczucie, że ten rok będzie… będzie fantastyczny.

Czy coś się zmieniło w twoim podejściu?

Nie, prawdę mówiąc teraz było mi łatwiej, bo wiedziałem czego się spodziewać. Naprawdę nie mogłem się doczekać, żeby – jak to mówię – zjednoczyć siły z całą bandą i Jodie, naszą liderką. Jodie jest dla mnie wzorem profesjonalizmu i czekałem na to, żeby wrócić do gry razem z resztą.

Co nowego czeka Grahama?

Czy poradził już sobie z żałobą? Musimy poczekać i zobaczyć.

Czy zobaczymy jakąś zmianę w relacji między Doktor i jej przyjaciółmi?

Uważam, że tak. Mówię tak ponieważ teraz nie trzymamy się cały czas razem. Doktor zaczyna delegować zadania i to trochę zmienia dynamikę naszej relacji.

A co z Ryanem i Grahamem, czy staną się sobie bliżsi?

Myślę, że może się tak stać. Widzieliśmy na końcu poprzedniej serii – kiedy pojawił się tata Ryana, nie chciał potem z nami zostać i wyruszyć na dalsze przygody. Zajmę teraz jego miejsce, stanę się dla Ryana autorytetem.

W sezonie 12 pojawi się wielu wspaniałych artystów na występach gościnnych. Co możesz nam powiedzieć o graniu z nimi?

Miałem niesamowite szczęście, że w mojej karierze mogłem grać z wieloma różnymi ludźmi. Pomimo że grałem z Robertem Glenisterem wiele razy, nie miałem jeszcze okazji pracować z Lennym Harrym, Stephenem Fryem czy Goranem Višnjićem, więc granie z nimi było wspaniałe. I byłem zachwycony, że mogłem grać z Lennym, naprawdę.

Co najbardziej zapadło ci w pamięć w zeszłym roku?

Wydaje mi się, że mój pierwszy dzień na planie. Był świetny i myślałem “Wow, to wszystko będzie naprawdę dobre”- i było. Potem wszystko była fajne, ale ostatni odcinek jaki nakręciliśmy – wyreżyserował go Jamie Childs – gdzie wysadzaliśmy różne rzeczy i był pełen brawurowych akcji, to było niesamowite. Czułem się jak superbohater, podobało mi się to.

Czy potwory w tym roku są bardzo straszne?

Jest pewnie konkretny potwór, którego nie mogę się doczekać. Chcę zobaczyć, jak zostanie odebrany, bo jest nadzwyczajny.

Czy ludzie w kostiumach potworów są dla ciebie dziwnym widokiem? Jakie było twoje najdziwniejsze doświadczenie z nimi?

Bez żadnych wątpliwości mogę takie wskazać. Pracowałem (kolejny raz) z Anjli. Pracowałem z nią wiele razy, ale problem w tym, że ludzie w kostiumach są prawie nierozpoznawalni. Przyszła się przywitać, a ja nie rozpoznałem jej. przedstawiłem się i stwierdziłem, że gdy będzie już bez kostiumu, będziemy się sobie musieli przedstawić jeszcze raz. Uświadomiła mnie, że już się znamy, a ja przeprosiłem – naprawdę jej nie poznałem. Strój, który miała na sobie był aż tak dobry.

Jak to było grać z Cybermenami?

Naprawdę dobrze. Kręciliśmy fantastyczną scenę na zewnątrz i to był mocno nasycony akcją dzień. Szczerze mi się to podobało.

Czy masz jakiś swój ulubiony moment?

Kocham, kocham, kocham pierwsze dwa odcinki dwunastej serii. Te sceny akcji – uważam, że były niesamowite.

Kadr z pierwszego odcinka oraz ze zwiastunu 12 serii. Od lewej stoją postać grana przez Stephen'a Fry'a, Yaz, Ryan, Graham i wpatrzona w kartę pacjentki Doktor. Przed nimi na łóżku szpitalnym leży agentka w śpiączce.

Pewnie nie możesz podać nam szczegółów, ale czy jest jakiś moment, który szczególnie chcesz pokazać w tym roku fanom?

Tak, to wspomniane przeze mnie wcześniej potwory.

Co dla ciebie znaczy Doctor Who?

Doctor Who to moja życiowa ambicja. To podobne uczucie do czasów kiedy robiłem Coronation Street – wielki hit, ogromne show; brytyjską wersję Prawo i Porządek… Prowadziłem też Tonight at the London Palladium. Doctor Who jest ikoną od lat 60. Brałem więc udział w kręceniu czterech spośród najdłużej istniejących programów telewizyjnych.

Jestem niesamowicie wdzięczny, że mogłem tworzyć programy będące na wizji od lat 60. Niewielu ludzi to robiło. The London Palladium prowadziłem ja, [Jimmy] Tarbuck, [Bruce] Forsyth i wszyscy inni, którzy nigdy nie grali w Coronation Street czy Doctorze Who. Jedyny, który przychodzi mi do głowy, to Roy Castle – grał w filmowym spin-offie Doctor Who. Szczęście mi naprawdę sprzyjało, zrobiłem wiele wspaniałych rzeczy.

Jakbyś opisał serię 12 w trzech słowach?

Filmowa, ekscytująca, dająca do myślenia.

Źródło: BBC Polska



Obecny student, przyszły arabista, w czasie wolnym lingwista, wytrwale aikidoka. Kocha pierogi, herbatę, Baldur's Gate i książki. Nie cierpi pobudek i pasków do spodni. Z przyjemnością przekopuje się przez gramatyki kolejnych mniej lub bardziej egzotycznych języków, z dumą nosi Czapkę Studencką.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *