Christopher Eccleston o powrocie do serialu
Christopher Eccleston i Billie Piper uczestniczyli w doktorowym panelu na For The Love Of Sci-Fi, największym brytyjskim konwencie poświęconym produkcjom science-fiction. Po raz kolejny została poruszona kwestia powrotu Ecclestona do serialu. Jak wiadomo, aktor ma z nim skomplikowaną relację z – po swoim odejściu po jedynej serii w 2005 roku przez długi czas nie angażował się w żaden projekt związany z Doktorem Who. Trzy lata temu aktor zdecydował się wrócić do roli Dziewiątego Doktora, ale w słuchowiskach. Powody powrotu zdradził w 2021 roku. Cały czas jednak wiele osób chciałoby zobaczyć ponownie Dziewiątego na ekranie. Na panelu aktor został zapytany o to, co właściwie musiałoby się stać, żeby wrócił do serialu. Aktor postawił konkretny warunek nie przebierając w słowach:
Zwolnijcie Russella T Daviesa, zwolnijcie [producentów wykonawczych], Jane Tranter, Phila Collinsa i Julie Gardner, a wrócę. Czy możecie to zorganizować?
Na pytanie o to, czy bycie kojarzonym z Doktorem jest dla niego trudne, odparł:
Zupełnie nie. Lubię być kojarzonym z tą postacią; po prostu nie lubię być kojarzonym z tymi ludźmi i polityką, która miała miejsce w pierwszej serii. Pierwsza seria była bałaganem i nie było to związane ze mną czy Billie [Piper]. Miało to związek z ludźmi, którzy mieli ją tworzyć i był to chaos.
Christopher Eccleston skomentował też wyzwania, które stoją przed inauguracyjną serią dowolnego serialu. W ramach porównania przytoczył doświadczenia Billie Piper z Sekretnym dziennikiem call girl, zauważając, że początkowo nikt nie był zainteresowany:
BBC trzymało się na dystans. A gdy wkrótce serial stał się sukcesem, wszyscy pojawili się w pobliżu mówiąc: “To dzięki mnie”.
Wszyscy zachowywali dystans w stylu: „To jest wariactwo. Kaprys Ecclestona. Kaprys Piper. Kaprys Russella T Daviesa.”. A gdy serial zatrybił, nagle przeszli do: „O tak, pracowałem, pracowałam przy tym.” Nie było ich obok nas, a potem zaczęli wykorzystywać koniunkturę. Z tego rodzaju polityką nie radzę sobie zbyt dobrze. Nie mogę przełknąć takiego pierdolenia.
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy Eccleston stawia warunki. Gdy rozważał powrót przy okazji 50-lecia, wskazał, że BBC dalej go nie przeprosiło (nie mając jednocześnie nic przeciwko Moffatowi) – ostatecznie to dzięki odmowie aktora ostatecznie w odcinku rocznicowym zamiast Dziewiątego znalazł się Doktor Wojny. W 2013 roku mówił też, że wróci, ale na 100-lecie serialu w odcinku, który wyreżyseruje Joe Ahearne (reżyser 5 odcinków pierwszej serii). W innym wywiadzie Eccleston stwierdził, że wróci do serialu, gdy zamarznie piekło. W zeszłym roku z kolei zaznaczył, że nigdy nie był fanem wielodoktorowych historii, dlatego jego powrót powinien być historią poświęconą wyłącznie Dziewiątemu. A teraz, jak widać, w obecnej erze jego powrót na pewno nie nastąpi, co nie dziwi.
Jednakże to nie znaczy, że nie ma szans na to, by usłyszeć Christophera Ecclestona i Billie Piper we wspólnej produkcji Doktorowej. Zapytany o możliwość współpracy z Billie dla Big Finish, aktor odparł:
Zależy od pieniędzy! Mam kredyt. Billie ma kredyt. Big Finish, to zależy od was.
Billie dodała, że popiera tę wypowiedź. Także, drogie Big Finish, czekamy!
Całość panelu obejrzycie poniżej:
źródło: Doctor Who TV oraz Gizmodo


