10 lat minęło – The Idiot’s Lantern

Telewizja, królowa i prostota, czyli oglądamy koronację królowej Elżbiety.

Minęła burza, trochę chłodniej, to dobry czas, żeby obejrzeć kolejny odcinek Doktora Who. Tym razem bierzemy na tapetę Latarnię głupców (“The Idiot’s Lantern”) – którą TVP przetłumaczyło jako Magia telewizji (sic!). Odcinek napisał zazwyczaj perfekcyjny Mark Gatiss, więc mamy nadzieję na naprawdę solidne dzieło. Tym bardziej, że poprzedni był moim zdaniem dawkującą emocję klapą.

Trafiamy do Londynu w roku 1953, tuż przed koronacją (panującej do dziś) Królowej Elżbiety. Oczywiście, próbując trafić do Nowego Jorku, bo jakby Doktor mógł trafić w odpowiednie miejsce. Wydarzenie to było niezwykle istotne w nowożytnej historii Wielkiej Brytanii, być może nawet najważniejsze, nie mogło więc tam zabraknąć zwariowanego Władcy Czasu. 27-05-2016-The Idiot's Lantern-3I właśnie ta wyeksponowana kolejny raz brytyjskość, ten klimat, stanowiły o sile tego odcinka. Mamy koronację królowej u schyłku Imperium (Elżbieta jest pierwszym władcą brytyjskim od kilku stuleci, któremu nie przysługiwał już tytuł Cesarza/Imperatora Indii), ale mimo to witaną entuzjastycznie przez cały naród, rozwieszający flagi po domach. Oglądamy całe rodziny siedzące przed telewizorami w domach, popijające herbatę i oglądające z uwielbieniem swoją nową władczynię. Ale z drugiej strony również widzimy prezentację brytyjskiego konfliktu pokoleń lat 50. – wojennych weteranów, w których pozostało wciąż wiele okrucieństwa, przemocy i dyscypliny z lat wojny oraz młodych, którzy w wojnie nie walczyli, a chcą się w pełni cieszyć wywalczoną wolnością. Uchwycenie tego kontrastu w postaciach pana Connolly’ego i jego syna, niezwykle wyraziste, dodaje temu odcinkowi głębi i kolorytu.

Odchodząc już od genialnego przedstawienia społeczeństwa Wielkiej Brytanii w latach 50. XX wieku, jest to odcinek po prostu solidny fabularnie. Co prawda chyba nigdy się nie zrozumiem tego, że każdy chętnie się zwierza Doktorowi i go słucha (chyba będę się musiał przyzwyczaić), ale generalnie jestem zachwycony. 27-05-2016-The Idiot's Lantern-1Tajemniczy, wiecznie głodny kosmita, który posługuje się telewizorami, żeby pożywić się ludźmi. Wątek kryminalny (ludzie zabierani z domów), wątek dramatyczny (ludzie tracący twarz i świadomość), wszystko to splatające się wokół tej brytyjskości lat pięćdziesiątych. Po prostu dobrze się to ogląda. Swobodnie, miło, trochę strasznie, ale też nie trzęsiemy się przez cały odcinek ze strachu. Trochę mocniejsze wrażenie miało chyba wywołać zabranie twarzy Rose (nadal dobrze wyglądała), ale osobiście mnie to nie ruszyło ani trochę. Może już mam dosyć Rose. Choć w tym odcinku trzeba podkreślić, że wyglądała naprawdę świetnie,  wreszcie się mniej więcej wpasowała w epokę.

Wrażenie robi także dzisiejszy przeciwnik – Wire. Obca forma wygnana ze swojej planety, która przybyła na Ziemię bez materialnego ciała, w formie strumienia energii. Doprowadza do przyspieszenia rozprzestrzenienia telewizji przy pomocy sprzedawcy telewizorów Magpie’a i w ten sposób planuje przywrócić sobie cielesną formę, pobierając poprzez telewizory energię z milionów ludzi oglądających koronację królowej. 27-05-2016-The Idiot's Lantern-2Zamysł prosty i genialny zarazem. Nie potrzeba charakteryzacji (choć manekiny od Madame de Pompadour również oglądało się bardzo dobrze), nie potrzeba wymyślnych ruchów, kwestii, wystarczy charyzmatyczna aktorka (brawa dla Maureen Lipman), prosty nośnik i już. Mamy przeciwnika, który jest inteligentny, niebezpieczny, wyrazisty i prawdę mówiąc jest jednym z najbardziej wymagających przeciwników Doktora w tej serii.

Ostatecznie cała historia jest naprawdę dobra. Pisałem to już przy którymś z odcinków, ale powtórzę się – to świetny dowód, że nie potrzeba fajerwerków, żeby odcinek się dobrze i przyjemnie oglądało. Jest po prostu dobry, nawet jeśli się go nie zapamięta na lata.

A jaką wy macie opinię o tym epizodzie? Piszcie w komentarzach.



Mateusz K. - sympatyczny student geografii, miłośnik literatury przygodowej i takiego też kina. Dziwny człowiek, który uwielbia psychologię i amatorsko się nią zajmuje (obserwuje ludzi). Poza tym bardzo lubi pisać.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

4 thoughts on “10 lat minęło – The Idiot’s Lantern

  1. Jakoś w telewizji oglądało mi się go znacznie przyjemniej niż na komputerze, nie wiem, dlaczego.

    No jak to, Doktor ma przecież taką szczerą twarz :) Jak Dziesiąty mówi “I can help”, to ja mu wierzę i nie dziwię się, że inni też. Zwłaszcza gdy znajdują się w sytuacji, gdzie nikomu innemu nie mogą się zwierzyć, a tu zjawia się ktoś z zainteresowaniem i wiedzą. Scena z Bishopem to nieźle pokazuje, fajnie to też widać w “Fear her”, gdy Doktor i Rose odchodzą od drzwi. Zawsze lubię ten moment, gdy ludzie decydują się obdarzyć Doktora zaufaniem, bo ci, którzy tego nie robią, najczęściej mają coś na sumieniu.

  2. Bardzo dobrze, ładnie i fachowo napisany artykuł. :) Czytało mi się go przyjemnie, równie wielką frajdę sprawiło mi jego czytanie, co oglądanie tego odcinka Doktora. Aż poczułem żal, gdy dotarłem do ostatniego akapitu, że to już koniec. W sumie tekst trochę krótki, czy przyszłe z tej serii mogłyby być nieco dłuższe? A co do tłumaczenia przez TVP, to mam 2 uwagi. Po 1, “Magia telewizji” brzmi całkiem nieźle i pasuje do odcinka. Jest nawet lepsza niż oryginalny tytuł, więc nie wiem co Ci nie pasuje. W oryginale była latarnia głupców, nie wiem o co chodzi z tym tytułem, o jaką latarnię? Że niby telewizja to latarnia głupców? To przenośnia? A może dosłownie? Ale w odcinku nie było żadnej latarni, ani nic o niej. Po 2, to na TVP leciał też drugi sezon doktora Who? Myślałem, że tylko pierwszy…

    1. Mnie też podoba się całkiem “Magia telewizji”, ale faktycznie nie jest do końca trafnym tytułem, bo latarnia głupców ma w przeciwieństwie do naszej “magii” negatywne nacechowanie. I tak, “idiot’s lantern” oznacza w potocznym angielskim po prostu telewizję (no nie wiem, jak to przyrównać do polskiego, telewizor jako “ogłupiacz”, “pożeracz czasu”?).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *