Doctor Who w komiksie. Trzeci: “Heralds of Destruction”

Trzeci Doktor nie miał szczęścia załapać się na regularną serię komiksów w Doctor Who Magazine, na szczęście nie tylko tam możemy znaleźć obrazkowe przygody Wariata z Budką. Z pomocą przychodzi wydawnictwo Titan Comics, które w latach 2016-2017 dało nam 5-częściową miniserię “Heralds of Destruction”. Każdy z odcinków ma nieco ponad 20 stron (i jak zwykle w przypadku Titana, kilka wariantów okładek), zaś w 2017 ukazało się wydanie zbiorcze. Scenariusz napisał znany twórca Paul Cornell – stary wyjadacz, który dawniej pisał komiksy dla Doctor Who Magazine, popełnił kilka powieści, a nawet pisał odcinki w New Who. Rysunki zaś wykonał Christopher Jones.

Heralds of Destruction okładka

Fabuła tej historii jest osadzona krótko po wydarzeniach z historii The Three Doctors. Przypomnijmy, że Drugi Doktor został przez Radę Władców Czasu zmuszony do regeneracji, zesłany na wygnanie na Ziemię, a jego wiedza o podróżach w czasie i pilotażu TARDIS została zablokowana. Później Trzeci Doktor został poproszony przez Władców o pomoc w walce z Omegą. Kiedy udało mu się powstrzymać zagrożenie, został ułaskawiony, a jego pamięć odblokowana (fabuła The Three Doctors). Taki jest nasz punkt wejścia w niniejszym komiksie i teraz wojska UNIT-u (wraz z asystentką Trzeciego, Jo Grant) zachodzą w głowę, czy Doktor nadal będzie z nimi pracował, czy może opuści Ziemię na dłużej. Na razie jednak nie mają czasu się tym martwić, ponieważ pojawia się nowe zagrożenie – armia samoregenerujących się maszyn. Robi się jeszcze dziwniej, kiedy Trzeci Doktor staje twarzą w twarz… z Drugim Doktorem. Znowu; przybysz twierdzi, że sami Władcy Czasu wysłali go, aby pomógł Trzeciemu powstrzymać maszyny. A robi się jeszcze ciekawiej, kiedy okazuje się, że w całą sprawę zamieszany jest Mistrz. Ale czy to, że jest zamieszany, oznacza, że jest też za wszystko odpowiedzialny? Co jeśli ktoś inny pociąga tu za sznurki? (dla tych, którzy nie boją się spoilerów: u dołu tekstu zdradzam na czym polega największy zwrot akcji w tej historii).

Fragment Heralds of Destruction

Komiks jest bardzo udany w mojej opinii, mimo słabego początku. Czas, kiedy Doktor ściśle współpracował z UNIT-em, to bardzo ciekawy okres w serialu, o ogromnym potencjale – Doktor jako naukowy doradca w oddziale wojskowym walczącym z kosmicznymi zagrożeniami. Ciekawa otoczka i świetny klimat; coś pomiędzy Gwiezdnymi Wrotami a Jamesem Bondem, z domieszką familijnej wersji Archiwum X. I niniejsza historia doskonale wykorzystuje ten potencjał. Nie jestem fanem postaci dziecinnej Jo, ale w którymś momencie (towarzyszyła Doktorowi aż 3 sezony) stała się ona trochę bardziej dojrzała i odpowiedzialna; a ponieważ fabuła komiksu osadzona jest pod koniec jej pracy w UNIT to tak też jest ukazana tutaj. Dowiadujemy się przy okazji, że to prawdopodobnie ona wymyśliła kultowe powiedzonko timey-wimey, a to bardzo pasuje do jej postaci. Do tego mamy Mistrza, jako nieuchwytnego adwersarza. Komiks świetnie oddaje niepowtarzalną manierę Rogera Delgado i bawi się wszystkimi konwencjami, na czele z manipulacją umysłami i maskami, którymi Mistrz się posługiwał. Swoją drogą, przekonujemy się też jaka technologia stoi za tymi maskami i wierzcie mi – to, co one potrafią zapiera dech w piersiach! (wspominałem o klimacie Jamesa Bonda?)

Fragment Heralds of Destruction

Drugi Doktor także chwyta za serce już w pierwszym kadrze, gdzie stoi cały owinięty przewodami. Kolejnym udanym elementem, jeśli idzie o konstrukcję postaci, jest kapitan Mike Yates. Służył dzielnie UNIT-owi w serialu, jednak pod koniec Ery Trzeciego zaczął coraz bardziej interesować się ekologią i przejmować się losem planety. Doszło do tego, że pracował w sekrecie dla szalonego naukowca, który chciał cofnąć całą planetę w czasy prehistoryczne, aby ocalić ją przed degradacją środowiska. Akcja komiksu toczy się przed tą zdradą i umiejętnie kładzie podwaliny pod taki rozwój bohatera. Jesteśmy świadkami rozmów Yatesa z Jo oraz innymi żołnierzami i mamy szansę zrozumieć lepiej jego bolesne rozterki.

Szata graficzna prezentuje się nieźle. Stylistyka jest prosta, niezbyt zachwycająca, ale zupełnie przyzwoita. Na uwagę zasługują sekwencje w Wirze Czasu i kilka innych kadrów ukazujących stosowaną przez bohaterów niezwykłą technologię. Titan zawsze dobrze stał z efektami graficznymi i tutaj ani trochę nie odstaje od reszty swoich dzieł.

Ocena: 8/10

Gdzie kupić? Wydanie zbiorcze Heralds of Destruction znajdziecie np. w księgarni BookDepository. Jest to międzynarodowy sklep, który często oferuje korzystne rabaty, a wysyłka zawsze jest darmowa. Dodatkowo do 28 lipca w wersji cyfrowej od przynajmniej 2 progu (9,46 euro) możecie kupić Heralds of Destruction w paczce z innymi komiksami na Humble Bundle. Tutaj opisujemy, o co chodzi w tej akcji.


* SPOILER: W zeszycie 3 okazuje się, że to nie Drugi Doktor odwiedził Kwaterę Główną UNIT-u, lecz Ramon Salamander – antagonista z historii The Enemy of the World, a zarazem sobowtór Drugiego.



Nerd pod prawie każdym względem. Fan Klasyków i komiksów, brnie dalej przez EU. Przybiłby żółwika Drugiemu, pokłony oddaje Piątemu i chętnie pogadałby o 'kosmicznej magii' z Siódmym, ale najbardziej utożsamia się z Jedenastym, serce zaś oddał Romanie II. Poza tym, wierny fan brytyjskiej literatury.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.