Jenna Coleman: „Zwyczajne życie jest nudne”

Jenna Coleman, jedna z gwiazd zbliżającego się odcinka rocznicowego, jest dopiero u progu kariery, jednak dała się już poznać jako aktorka bardzo wszechstronna: równie dobrze radzi sobie z science-fiction, jak produkcjami historycznymi. W wywiadzie udzielonym dziennikowi The Guardian opowiedziała o swoich doświadczeniach na planie Doctora Who i poza nim. Zapraszamy do lektury!

Jenna Coleman (Jenną-Louise nazywa ją tylko mama…) nie oglądała wcześniej „Doctora Who”, gdy więc dostała rolę Clary, nie miała pełnej świadomości, w co się pakuje. Uświadomił ją dopiero Comic-Con: w lipcu podczas kilku dni spędzonych w upalnym San Diego zobaczyła (i doświadczyła), czym jest fandom i jakie rozmiary osiąga projekt, w którym bierze udział. W trudnym do wyobrażenia tłumie 130 tysięcy uczestników widziała fanów przebranych za różnych Doktorów i towarzyszki, wraz z Mattem Smithem przemykała się przez hotelowe kuchnie i tylne wyjścia do samochodów z przyciemnionymi szybami… Nie żeby udało im się pozostać incognito – nawet nie próbowali, o czym świadczy fakt, że z okien tychże samochodów krzyczeli do przechodniów i komplementowali ich stroje.

Jenna Coleman nie przypuszczała, jak wielki jest „Doctor Who”, fandom jednak przyjął ją z otwartymi ramionami, podziwiając Clarę za jej temperament, niezależność i wrażliwość. Dopiero na Comic-Conie mogła pojąć ogrom fanowskiej pasji.

Ciągle słyszałam pytania o reakcje fanów i moje kontakty z nimi, ale trudno mówić o czymś takim, gdy kręci się w Cardiff… Dopiero na Comic-Conie zobaczyłam, jaka jest prawdziwa skala! Myślałam, że mnie to onieśmieli, ale przede wszystkim poczułam pokorę. Jak powiedział Matt: to serial jest gwiazdą, nie my.

Te słowa brzmią odpowiednio zwłaszcza teraz, w roku jubileuszu.  Przed nami odcinek specjalny i uroczyste obchody, zaraz później – regeneracja i nowy Doktor… O wyborze Petera Capaldiego do tej roli Jenna Coleman dowiedziała się niewiele wcześniej niż reszta świata.

Dowiedzieliśmy się – Matt i ja – gdy plan odwiedzili książę Karol i Camilla. Naszą reakcją było „ach, oczywiście…”. Nie było go na pierwszej liście potencjalnych kandydatów, ludzie typowali raczej Rory’ego Kinneara i kilka innych nazwisk, ale gdy tylko się o tym pomyśli – Peter Capaldi to najlepsza opcja. Jak powiedział Steven Moffat – „on jest Doktorem”. Bardzo mi się podoba, że rolę dostał ktoś tak różny od Matta.

Ostatni odcinek Matta Smitha z pewnością jednak złamie nam serca…

Dopiero niedawno przeczytałam scenariusz do końca. Odkładałam to ciągle, bo jak już przeczytasz ostatnią stronę – to historia się kończy, nie ma odwrotu. Przeczytałam dziesięć stron i przerwałam, ale potem jednak wróciłam… Zrobił na mnie ogromne wrażenie, byłam przeraźliwie smutna. To bardzo dobry scenariusz. Bardzo dobry, bardzo smutny, ale tak musi być. Jest doskonały.

Jenna Coleman

Kariera Jenny rozkwita, jednak mówi o niej z ostrożnością. Jeszcze niedawno jej życie nie wyglądało tak różowo – pracowała w barze, próbowała się dostać do Królewskiej Akademii Sztuki Dramatycznej, ale na egzaminie wstępnym sparaliżowała ją trema.

Zawsze chciałam zostać aktorką, nachodziła mnie jednak myśl – a co, jeśli nie mam racji?

W jej rodzinie nie ma tradycji aktorskich. Urodziła się w Blackpool, jej tato jest przedsiębiorcą, brat zajmuje się urządzaniem restauracji i sklepów. Oglądali jej szkolne przedstawienia i nie mogli pojąć, skąd w niej ten wirus aktorstwa… Zadebiutowała w wieku 11 lat w musicalu Summer Holiday z Darrenem Dayem, znanym brytyjskim piosenkarzem i aktorem w głównej roli.

Jako nastolatka miała okresy buntu, jednak ostatecznie wyszła na prostą i zamierzała nawet studiować angielską literaturę na uniwersytecie w Yorku, dostała jednak rolę w serialu Emmerdale, zrezygnowała więc z edukacji. To była świetna szansa: zyskiwała doświadczenie, nieźle zarabiała, mieszkała w Leeds, aż do momentu, gdy wątek jej postaci w serialu zaczął się wyczerpywać. W końcu podjęła decyzję o rezygnacji. Jednak okazało się, że po czterech latach w telenoweli nie jest łatwo o nową pracę. Przeprowadziła się do Londynu, pracowała w barze, przez chwilę studiowała, a w końcu zdecydowała się poszukać szczęścia w Los Angeles.

Chodziłam na mnóstwo castingów i przesłuchań. Ubiegałam się o role, na które zupełnie nie miałam szans – na przykład trzydziestoletniej żony, a wyglądałam bardzo młodo… Ale nie chodziło o role, tylko o próbowanie swoich sił. W ciągu trzech miesięcy byłam na ponad czterdziestu przesłuchaniach, prezentowałam się przed tłumami ludzi. Wróciłam do Anglii o wiele odważniejsza i pewniejsza siebie.

Jenna Coleman at the Game of Thrones premiere in LA with boyfriend Richard Madden

Udało jej się dostać jedną rolę – epizodyczną, w Kapitanie Ameryce. Ale to wystarczyło: dzięki niej zaczęła się jej kariera. Wystąpiła w produkcji BBC4 Room at the Top, ta z kolei otworzyła jej drogę do Titanica Juliana Fellowesa i Dancing on the Edge. Te zmagania wydają się teraz odległą przeszłością. W przyszłym miesiącu Jenna pojawi się w trzyodcinkowym serialu Death Comes to Pemberley, luźnej kontynuacji Dumy i uprzedzenia w klimacie kryminału, w której zagra siostrę Elizabeth, Lydię.

Lydia jest histeryczką. Pozostawiono mi wiele swobody w interpretacji jej charakteru. Przeczytałam książkę i wypisałam wszystkie słowa, jakimi opisał ją autor: bezmyślna, leniwa, zmienna. Reżyser polecił mi, bym zagrała ją tak, żeby widz miał ochotę jej przyłożyć.

To były dla Jenny Coleman pracowite miesiące – od podróży w czasie z Doktorem po historyczny kryminał. Nie miała czasu ani na spotkania z rodziną, ani ze swoim chłopakiem, znanym z Gry o tron aktorem Richardem Maddenem, ostatnio również bardzo zapracowanym.

Nie mamy dla siebie zbyt wiele czasu, oboje jesteśmy młodzi, mamy swoje kariery, przygody do przeżycia. Ale jeśli zależy ci, by coś działało, to zadziała. 

Jeśli Jenna dostrzega jakiś problem, to taki, że zwykły świat wydaje się nudny w porównaniu z filmowym…

Praca nad „Doctorem Who” to jak wakacje w Krainie Czarów. Trochę kaskaderki, bieganie, skakanie w lepką maź – a potem wracasz do domu i stwierdzasz, że zwykłe życie jest strasznie nudne.

Na podstawie: The Guardian

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

One thought on “Jenna Coleman: „Zwyczajne życie jest nudne”

  1. Wow. Po prostu wow. Dla kogoś takiego jak ja Jenna po tych słowach powinna stać się inspiracją, idolką, wzorem. A Matt swoim zdaniem o tym, że to serial jest gwiazdą jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, że jest wspaniałym aktorem. Bo tylko tak skromni ludzie zasługują w pełni na ten tytuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *