Wywiad z Chibnallem oraz obsadą „Legendy Morskich Diabłów”

„Legenda Morskich Diabłów” (Legend of the Sea Devils) będzie mieć premierę już dzisiaj. W związku z tym Chris Chibnall, Jodie Whittaker, Mandip Gill oraz John Bishop opowiedzieli trochę o nadchodzącym odcinku. Opublikowano również sporo nowych grafik – wszystkie znajdziecie w poniższej galerii (powiększycie obrazki po kliknięciu).


Wywiad z Chrisem Chibnallem

Chris Chibnall w TARDIS

 

W jakiej sytuacji spotykamy naszych głównych bohaterów na początku tego odcinka specjalnego?

W tym odcinku specjalnym załoga TARDIS ląduje w przybrzeżnej wiosce w Chinach, będąc na tropie tajemnicy skarbu Flor de la Mar, którą Doktor chciała odkryć już od dłuższego czasu. Kiedy się tam znajdują, odkrywają jakieś bardzo dziwne zdarzenia i straszliwe zło, które uwalnia się w tej wiosce!

Co było twoją inspiracją dla tego odcinka i jak doszło do współpracy z Ellą Road nad tym scenariuszem?

Chcieliśmy zrobić historię w klimatach pirackich w czasie Przypływu, ale nie udało nam się to z różnych przyczyn. Więc kiedy nadszedł czas na myślenie o końcowych specjalach, to była jedna z rzeczy, do których chciałem wrócić. Zrobić wielką, ekscytującą przygodę na święta w przedostatniej historii Jodie, w której pojawiłaby się wojownicza królowa piratów. Ella (Road) przyszła do nas z pomysłem, by była to Madam Ching – ta niesamowita postać historyczna – i wszystko dzięki niej się połączyło

Możesz opowiedzieć nam co nieco o procesie angażowania nowych aktorów gościnnych?

My w „Doctor Who” zawsze mamy dużo szczęścia, bo mamy jednego z najlepszego dyrektorów kastingu w branży w osobie Andy’ego Pryora. Any jest świetny w pilnowaniu wszystkich, a tkaże w odkrywaniu świetnych nowych młodych talentów. Dlatego, gdy my zastanawialiśmy się nad historią, porozmawiałem z nim i uprzedziłem go o postaciach, o których myśleliśmy. Zazwyczaj ten proces wygląda tak, że Andy układa listę ludzi, którzy się nagrywają, potem my oglądamy wiele osób. W ten sposób to wyglądało w tym przypadku i widzieliśmy niesamowite osoby.

Crystal (Yu) po prostu absolutnie błyszczała. A potem dostrzegliśmy Marlowe’a Chana-Reevesa, który gra Ying-Ki. Sądzę, że to jego telewizyjny debiut i że będzie absolutną gwiazdą w przyszłości. To coś, co cały czas zdarza się w „Doctor Who”, dzięki geniuszowi Andy’ego Pryora i jego zespołu – są cichymi bohaterami serialu od 2005 roku. Obsadzili każdy odcinek i ta litania niesamowitych aktorów gościnnych to wyłącznie zasługa ich i ich błyskotliwości. Serial ma wobec tego zespołu ogromny dług wdzięczności.

Dlaczego zdecydowaliście się przywrócić Morskie Diabły? Czy od zawsze to było w planach? Jak udało ci się wprowadzić tę wizję w życie ze swoim zespołem?

Nie zaczynaliśmy w ogóle od Morskich Diabłów, ale świetną rzeczą w historii „Doctor Who” jest to, że czasami możesz ją wyciągnąć i stwierdzić: „Chwila, idealny potwór już został stworzony i już tu jest!” . Więc można spędzić wiele czasu na wymyślaniu albo na tworzeniu wspomnianego potwora, ale tak naprawdę pomyśleliśmy: „Jeśli dodać Morskie Diabły, odcinek staje się naprawdę ekscytujący”. One wnoszą dodatkową warstwę opowieści, dodatkową warstwę emocji i dodatkową warstwę znaczenia dla fanów. A więc nie było ich tam zawsze, ale kiedy je tam umieściliśmy i wypróbowaliśmy, to naprawdę zadziałało.

Potem pytanie brzmi czy zrobić wielkie przeprojektowanie, tak jak zrobiliśmy z Sylurianami, gdy pracowałem ze Stevenem Moffatem przy pierwszym sezonie Matta Smitha. Zostały one stworzone przez tego samego scenarzystę – Malcoma Hulke i są jakby trochę kuzynami! Z Morskimi Diabłami czuliśmy, że są sposoby, na które moglibyśmy wpasować ich oryginalny, genialny i rozpoznawalny projekt i nieco się z nim pobawić. Trochę je upiratować, ale jednocześnie dokonać drobnych aktualizacji i ulepszeń – jednak zasadniczo zachowując niesamowity wygląd autorstwa Johna Friedlandera.

Zatem są w dużej części jego kreacją, ulepszoną przez Roberta Allsoppa i Raya Holmana, naszych projektantów kostiumów i potworów. I wtedy mieliśmy dużo szczęścia, że mieliśmy Craige’a Elsa, który grał Karvanistę w Przypływie, jako naczelnego Diabła Morskiego. Jest wspaniałym aktorem, który teraz ukrywa się za kolejną maską. Dalej nie widzieliśmy jego prawdziwej twarzy w głównym serialu! Występuje on znakomicie, a wiedzieliśmy, że potrzebujemy naprawdę świetnego aktora – tak głosowego, jak i fizycznego. To, co wnosi jest po prostu wspaniałe, jak zawsze.

Co zostało dodane po nakręceniu? Wydają się bardzo wierne charakteryzacji stworzonej przez Roberta Allsoppa.

To po prostu rzeczy, takie jak ekspresja, mruganie oczu, warczą też trochę. Takie małe drobiazgi, aby upewnić się, że ożyją, ale w dużym stopniu to są potwory, jakimi widzieliście je wcześniej.

Wydaje się, że istnieje duże oczekiwanie na ich powrót?

To cudowna rzecz, którą możesz zrobić od czasu do czasu – nie ma w „Doctor Who” milionów potworów, które można przywrócić. Jednak istnieje cudowna sympatia do Diabłów Morskich i nie były one użyte we współczesnej erze. Prawdopodobnie moim najwcześniejszym wspomnieniem z „Doctor Who” i pewnie najwcześniejsze wspomnienie mojego życia, to zobaczenie ich w telewizji, więc to była miła rzecz do zrobienia w przedostatniej historii, którą tworzymy.

Jak rozwija się dalej relacja między Yaz i Doktor w tym odcinku?

Dan wplątał się w dynamikę między Doktor i Yaz i z dystansu zauważył to, do czego nie przyznawały się wobec siebie. Myślę, że w „Sylwestrze Daleków” (Eve of the Daleks) zarówno Yaz, jak i Doktor, zasugerowały, że mają uczucia, które powstrzymywały i o których nic nie mówiły. Dlatego jest kilka rozmów, które trzeba przeprowadzić. Zobaczycie te rozmowy i ich rozwój w „Legendzie Morskich Diabłów”. Doktor i Yaz mają coś do ze sobą do omówienia!

Czy powiedziałbyś, że to jest bardziej samodzielny odcinek?

Tak, to wielka samodzielna impreza świąteczna dla całej rodziny! Zabawna, zawadiacka przygoda dla Doktor, Dana i Yaz z ogromnymi potworami, wielkimi pirackimi statkami, walkami na miecze, mnóstwem zabawy, mnóstwem akcji, mnóstwem uroczych żartów i świetną, wesołą atmosferą, zanim przejdziemy do wielkiej epickiej bitwy o przetrwanie w ostatnim odcinku Jodie.

Ten odcinek rzecz jasna został nagrany w czasie surowych obostrzeń COVID-owych. Co było największymi wyzwaniami,  z którymi mierzyliście się przy realizacji odcinka?

To była wielka prośba, nie wiedziałem czy damy radę to zrobić po tym jak ekipa produkcyjna zatrzymywała co chwilę Przypływ. Wiedzieliśmy, że wielkim wyzwaniem będzie przenieść serial w przeszłość,  dookoła świata, na statki i na morze. To po prostu potwierdzeniem [umiejętności] całego zespołu produkcyjnego, od początku do końca – od preprodukcji do postprodukcji.

Daf Shurmer, nasz projektant produkcji, jest sam w sobie absolutną legendą i zrobił coś, co myślałem, że powinno być niemożliwe – sądzę, że było niemożliwe – a on tego dokonał. Dał nam tak wielką skalę na tylu wspaniałych planach zdjęciowych, które wyglądają niesamowicie.

Haolu Wang, nasza błyskotliwa reżyserka i Mark Waters, nasz operator filmowy, nakręcili odcinek cudownie – z energią, miłością i zabawą, a cała obsada się w to zaangażowała. A także DNEG, którzy robią naszą grafikę komputerową i efekty wizualne dostarczyli coś naprawdę specjalnego. Mamy potwory morskie, mamy pirackie statki, mamy oceany i jesteśmy w starożytnej nabrzeżnej wiosce!

Jak z każdym odcinkiem „Doctor Who”, to był ogromny wysiłek zespołowy. Każdy zaangażowany w covidowe procedury w „Doctor Who” czy to był testowanie każdego, czy to rozdzielanie baniek – nigdy nie zdarzył nam się dzień przerwy ze względu na COVID. Wiązało się to z niesamowitą pracą całego zespołu. A faktem jest, że Jodie, tak myślę, nie wychodziła na miasto przez prawie rok w czasie pracy nad jej ostatnią serią – dała wspaniały i odpowiedzialny przykład i postawiła serial na pierwszym miejscu.

Czy dla każdego, kto jest nowym widzem, jest to odcinek z niskim progiem wejścia i łatwo się z nim zapoznać? Jak myślisz, co z tego wyniosą rodziny?

Sądzę, że to zdecydowanie świetny odcinek do wejścia [w świat Doktor]. Ma on wiele akcji, bardzo bohaterską fabułę, dużo zabawy, wielkie szalone potwory, zwariowane pomysły, kinową ambicję, wszystkie te rzeczy i świetną obsadę. Mamy dla was wielką, epicką, huczną i zabawną przygodę dla was, niezależnie czy nigdy nie widzieliście „Doctor Who”, czy też widzieliście każdy odcinek. A dla publiczności i fanów, którzy oglądają serial od dłuższego czasu mamy wiele cudowncuh małych easter eggów i ukłonów w stronę przeszłości, więc odcinek zdecydowanie ma coś dla każdego.

Czy teraz, gdy twój czas w serialu dobiega końca, zaczyna się to wydawać nieco surrealistyczne?

Obciążenie pracą jest mniejsze, więc fajnie jest robić postprodukcję w tych dwóch ostatnich odcinkach specjalnych, ponieważ nie musisz jednocześnie pisać i filmować. Jako showrunner, kiedy pracujesz nad „Doctor Who” i jesteś w jego środku wykonujesz trzy prace w tym samym czasie. Piszesz do kolejnych odcinków, patrzysz na całe nagrywanie, które ma miejsce, i jesteś obecny przy edycji i postprodukcji wielu odcinków. Dlatego to naprawdę teraz miłe, że nie mam żadnych innych odcinków, o których muszę myśleć.

Uwielbiam proces postprodukcji. Jest to jedna z moich ulubionych rzeczy, bo po prostu patrzysz jak zespoły geniuszy robią świetną robotę! Tak więc to miłe nie mieć obciążenia, to miłe nie mieć presji związanej z tym, co nadchodzi. Tak jakby łączę przerwę w kończeniu tych odcinków i pracę nad innymi rzeczami, więc teraz jest cudownie.


Chibnall udzielił także niedawno wywiadu dla Radio Times. Oto jego druga część. Chibnall jako pierwszy w historii serialu obsadził w roli Doktora kobietę i to zapoczątkowało trzęsienie ziemi, które chciał zapewnić serialowi. Pracował już z Jodie Whittaker przy okazji Broadchurch – co sprawiło, że wziął ją pod uwagę?

Po pierwsze, jest ona jedną z najlepszych aktorek swojej generacji. Jednak pomyślałem sobie – a byłem tego winny – że rola, którą dostała niekoniecznie demonstrowała jej energię i fizyczność, jej humor i klaunowate cechy.

Jak wspomina, na przesłuchaniu „od razu przyniosła ze sobą Doktor”. Jej pomysł na Doktor łączył Christophera Lloyda jaka Doktora Browna z „Powrotu do przyszłości” z Madonną w spodnium. Spędając większość czasu w Broadchurch płacząc na ekranie prosiła: „Czy mogę nie płakać, proszę?”

Obiecałem jej, że nie będzie płakać przez długi czas.

Jego pisanie miało opierać się na dziecięcych cechach dzielonych przez aktorkę i postać – „jakby była w jaskini i zapalały się światła, w każdej chwili”. Dodatkowo pragmatyzm i miłość do inżynierii i nauki, które miały zainspirować młode fanki.  Mając zaplanowaną emocjonalną podróż odkrywczą dla Doktor Jodie w trzech seriach, Chibnall obiecuje:

[Jej historia] zakończy się w naprawdę wielki, zabawny, wypełniony akcją, szaleństwem, łamiący serce sposób. Będzie dużo śmiechu i łez w tym finałowym odcinku. Będziecie chcieli zrobić wszystko.

Ten finałowy odcinek jest także częścią obchodów stulecia BBC, więc można spodziewać się „świętowania” nadawcy w ramach historii, jak zapowiada Chibnall.

Będzie trochę smakołyków – easter eggi i pocałunki do przeszłości.

Jak mówi, BBC to coś, co jest warte świętowania.

Nie mam pojęcia, czemu miałoby się chcieć rozwalić BBC. Spójrzcie na te niesamowite seriale i rozrywkę, którą ciągle wypompowują – The Tourist, Time, Strictly… Każdy lubi atakować, aż mamy pandemię albo ogromną wojnę i wtedy wszyscy pytają: „czy możecie nam powiedzieć prawdę?”. I BBC to robi. Nigdy nie powinniśmy tego brać za pewnik.


Wywiad z Jodie Whittaker

plakat Legendy Morskich Diabłów z Trzynastą

Czego publiczność może się spodziewać po tym odcinku?

Jesteśmy kilka stuleci od punktu, w który celowała Doktor i natkniemy się na okres w historii, który będzie po raz pierwszy w historii uniwersum „Doctor Who”. TARDIS wie, że zmierza do Chin, więc Yaz i Doktor przygotowały się odpowiednio, ale Dan trochę się wkurza i jego strój jest zupełnie zły. To science fiction w stylu „Piratów z Karaibów”, przygoda, która żeni ze sobą postacie historyczne z whoviańskimi postaciami w naprawdę genialnej wysokiej jakości doktorowej przygodzie.

Podobało ci się wejście na plan? Słyszeliśmy, że statek był imponujący.

Tak, był niesamowity! Dział artystyczny pracował dniami i nocami, żeby stworzyć naprawdę niecodzienną scenerię i myślę, że jest ona największa spośród tych, na których pracowaliśmy. Weszliśmy na niesamowity statek piracki – ma tyle różnych poziomów, jest naprawdę epicki. I ma tyle głębi oraz detali i myślę także, że była jedna łódź, która stała się trzema różnymi. Po odcinku da się powiedzieć, że dział artystyczny pracował tak ciężko, żeby przeszło to kompletnie niezauważone.

Jak to było dowiedzieć się o powrocie Morskich Diabłów z Cragiem Elsem jako naczelnym Morskim Diabłem? Jak wypadły w porównaniu z innymi stworzeniami z serialu, z którymi się mierzyłaś?

Byłam bardzo zadowolona z pracy z Morskimi Diabłami! Zawsze dobrze jest pracować ze stworzeniami z uniwersum „Doctor Who”. A teraz to już mamy z Craigiem Elsem hattrick! Ja i Craige w sztuce zatytułowanej „Antygona” w National [Theatre] z Chrisem Ecclestonem – teraz jest to potrójna whoviańska obsada. Spędziłam cały czas z Craigiem pytając, co powiedział, z powodu maski! Diabły chyba były dla mnie mniej znajome, więc to było interesujące zobaczyć jego interpretację, bo oczywiście gra on zupełnie inny rodzaj Diabłów, niż te, które widzieliśmy wcześniej. Z powodu kostiumu i ograniczeń maski, kwestie Craige’a były nagrane, co dodało pewnej komplikacji, ale jeśli chodzi o wygląd, wypadło świetnie! Sądzę, że granie musiało być naprawdę niesamowitym wyzwaniem dla Craige’a, ale po raz kolejny wniósł świetną charakteryzację i po prostu rządził.

Jak wyglądała praca ze znakomitymi aktorami gościnnymi?

W tym odcinku pracowaliśmy z naprawdę ekscytującą obsadą. Crystal była absolutnie genialna. I sądzę także, że Madame Ching jako postać była tak wspaniałą postacią.  Sadzę, że Crystal to aktorka, która daje z siebie 100 procent. Jest niesamowita, tak jak Craige, Marlowe, Arthur (Lee) – mamy naprawdę zgraną obsadę. Oczywiście było coś więcej, ale dla nas było to coś w rodzaju poczucia prawdziwej pracy zespołowej, gdy ze sobą byliśmy przez cały czas.

Energia Crystal była genialna – ona nigdy nie była zmęczona, biegała, skakała, huśtała się, walczyła, zapamiętywała wiele kwestii i w żadnym momencie nie przestawała się uśmiechać. Jest tak cudowną osobą na planie i to było naprawdę kochane. Sądzę, że dynamika między nią, Arthurem i Marlowem była także świetna. Co cudowne, Marlowe jest dopiero na początku swojej kariery i to jest zawsze równie ekscytujące pracować z ludźmi, którzy zaczynają, a „Doctor Who” odgrywa rolę w rozpoczęciu ich zawodowego życia aktorskiego. Praca z naszą reżyserką Haolu (Wang) była także absolutnie znakomita. Uwielbiałam pracować z nią po raz pierwszy – jej energia i osobowość naprawdę przebłyskują przez ten odcinek.

Słyszeliśmy, że Marlowe jest wielkim fanem „Doctor Who”?

Marlowe jest Whovianinem, a jego znajomość „Doctor Who” znacznie przekraczała moją! Była scena, gdzie nie mogłam wypowiedzieć jednej kwestii i był to bardzo specyficzny termin naukowy. Po prostu ciągle myliłam to słowo, a on stał obok kamery i delikatnie dawał mi znać, gdy to robiłam. Naprawdę, role powinny być odwrócone – to ja powinnam była mu pomagać, bo dopiero zaczyna, ale on zawsze mnie wspomagał.

Możesz nam opowiedzieć o swoich akrobacjach w tym odcinku?

Była jedna scena, gdzie musiałam zjechać ze statku, ale rzecz w tym, że statek nie miał burty, było naprawdę wysoko! Problem zespołu polegał na tym, że nie było drugiej strony, więc jeśli przewróciłabym się, to byłby prawdopodobnie dość dramatyczny dzień w pracy, ale byłam absolutnie nieugięta (by to zrobić). Kiedy to zrobiłam, było to właściwie kontrolowane, ale nie wiedziałam, czy to wyglądało tak dobrze, jak myślałam, jednak byłam z tego naprawdę dumna. Walka na miecze była naprawdę nerwowa, bo nie robiłam tego od czasów szkoły aktorskiej i kiedy skończyliśmy próby, to było trochę jak układanie choreografii do tańca i gdy tylko tak było, mogłam to zrobić i naprawdę mi się to podobało.

Jaki był twój nowy kostium?

Przez cały czas kręcenia nie było tak wiele poprawek – nie mogłam spędzać czasu z moim wspaniałym garderobianym Ianem tak często, jak bym chciała, gdy miałam na sobie ten kostium! Wygląda na to, że zawsze w „Doctor Who” nosisz gruby ciężki materiał latem i cienką koszulkę zimą, więc byłam naprawdę spocona, ale nie było to spowodowane wyglądem – czułam, że wyglądam jak milion dolarów.

Jak to jest zbliżać się do wielkiego odcinka regeneracyjnego?

To interesujące, bo czasowo jest to bardzo długa przerwa (przed emisją). W samodzielnych odcinkach wspaniałe jest to, że jeśli obejrzysz go teraz i potem obejrzysz inny odcinek jesienią, nie musisz oglądać ponownie poprzedniego, żeby zrozumieć, co się dzieje w następnym. To są wspaniałe samodzielne historie, które oczywiście łączą wszystkie moje sezony razem, budują relacje i tego typu rzeczy. Jednak są one także indywidualnymi fragmentami, w które można się zanurzyć i oglądać bez kontekstu reszty serialu, co jak sądzę jest naprawdę ważne. Odcinek nie powinien wykluczać widzów ani nie powinno się mieć poczucia, że musisz wrócić i odrobić zadanie domowe – obejrzeć coś!


Wywiad z Mandip Gill

Plakat Legendy Morskich Diabłów z Yaz

Czego widownia może spodziewać się od tego odcinka?

To zdecydowanie familijny odcinek. Są w nim powracające potwory w postaci Morskich Diabłów i są nowe postaci! Jeśli jesteś nowym widzem, będziesz w stanie się utożsamić z nowymi postaciami, albo jeśli oglądasz ze swoimi dziadkami, dostaniesz wtedy okazję zobaczyć powrót Morskich Diabłów. To naprawdę ekscytująca historia i wygląda niesamowicie. Mamy wspaniałe kostiumy i aktorów – jest nieco strasznie i trochę mrocznie w niektórych momentach, ale myślę że wszystko to zagra, jeśli będziecie oglądać odcinek jako rodzina.

Gdzie zaczynamy ten odcinek?

Na początku odcinka, TARDIS ląduje w małej przybrzeżnej wiosce, ale znowu wylądowała nie tam, gdzie miała wylądować. Doktor obiecała Danowi i Yaz, że udadzą się na plażę w jakimś ekscytującym miejscu i faktycznie lądują na plaży, ale nie takiej, jak się spodziewali. Wychodzą [z TARDIS], słyszą głośny krzyk i zdają sobie sprawę, że coś bardzo okropnego dzieje się w tym miejscu.

Jak kręciło się odcinek na tym planie?

To był naprawdę epicki statek zbudowany w studiu BBC. Widziałam Matta Strevensa, naszego producenta wykonawczego na korytarzu (przed kręceniem) i był tak podekscytowany tym, że zobaczymy statek. Był efektowny, to był wielki statek, więc nie mogliśmy oszukać żadnego miejsca czy żadnego z kątów. Wszystko tam było dla nast – różne rzeczy działały i poruszały się, a Jodie była w stanie zrobić swoją scenę kaskaderską na właściwym planie, co zawsze jest tak pomocne. To był jeden z tych kilku razy, gdzie mieliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy do pracy. Statek był naprawdę przestrzenny, został zbudowany tak, by pomieścić nas i ekipę. Przywiązanie do szczegółów było wspaniałe i przy oglądaniu odcinka wyglądał niesamowicie!

Jak pracowało ci się z Morskimi Diabłami?

Sądzę, że charakteryzacja była niesamowita. Co więcej, wiedzieliśmy, że Morskie Diabły są częścią historii „Doctor Who”. Zawsze uważałam za naprawdę ekscytujące pracować z postaciami, które już się pojawiły, jak Cybermeni, jak Dalekowie – zawsze wydaje się, że to naprawdę utrwala nasze miejsce na świecie. No i dalej –  zmierzyć się z czymś, co istnieje od tak dawna, było również zaszczytem. Były tak wysokie, a dbałość o szczegóły była po prostu genialna. Ponownie, wspaniale było pracować z czymś, co masz przed sobą, więc do pewnego stopnia nie musisz używać swojej wyobraźni. To wszystko tam jest!

Czy miło było mieć z powrotem Craige’a Elsa na planie jako przywódcę Morskich Diabłów?

To było znakomite! Na planie prowadzisz te naprawdę naturalne rozmowy z ogromnym gigantycznym zwierzęciem morskim – po prostu od niechcenia prowadzimy te normalne rozmowy i śmiejemy się, a ja zawsze zastanawiam się, jak to wygląda z zewnątrz. On jest zawsze tak wysoki, więc nie zawsze siedzi na takich samych krzesłach, co my aby chronić kostium. Dlatego usiadł nieco wyżej, a ja rozmawiam o naprawdę głębokich rzeczach z tym potworem morskim!

Możesz nam opowiedzieć o współpracy z aktorami gościnnymi?

Za każdym razem, kiedy spotykasz nowych aktorów gościnnych, zdobywasz nowych kumpli. Pracowałam już z Crystal na planie „Na sygnale”, więc znałyśmy się i było to całkiem znajome. Arthur był absolutnie genialny, można było zobaczyć, jak odchodzi, by pracować nad swoimi kwestiami – uwielbiam patrzeć na cudze aktorskie techniki. Marlowe radził sobie tak dobrze, będąc na profesjonalnym planie i w młodym wieku. Jest taki poukładany. Jest także fanem serialu, a ja kocham, gdy ludzie przychodzą i kochają ten serial. Chcą tu być jako aktorzy, ale także to kochają i to jest coś, co tak naprawdę oglądają z zewnątrz.

Zawsze to lubiłam w naszych aktorach gościnnych – kocham to, że oni kochają ten serial z wielu różnych powodów, nie tylko po prostu dlatego, że dostali pracę jako aktorzy. A że to była pandemia, było bardzo mało aktorów gościnnych i zostawali dłużej niż w poprzednich seriach – spędziliśmy razem sporo czasu w Cardiff. Dogadywałam się z nimi naprawdę nieźle i odbyliśmy takie cudowne rozmowy. Crystal ma naprawdę przepiękną energię i sądzę, że jest wspaniałą aktorką. Myślę, że była idealna do tej roli. Ich kostiumy były wspaniałe i zrobiliśmy razem sekwencje akcji, których nie robi się często, wszyscy byli wspaniali!

Jakie było twoje doświadczenie z walką na miecze?

Nie mieliśmy żadnego treningu, ale ćwiczyliśmy sekwencję rano w dniu walki i ponieważ plan był naprawdę duży, było miejsce, żeby ćwiczyć na pokładzie. Zobaczycie jedynie niewielki kawałek całej pracy w wyniku edycji, ale było znacznie trudniej niż sądzicie – prawdziwe miecze były cięższe, niż się spodziewałam! Wcześniej naprawdę chciałam robić własne wyczyny kaskaderskie, a potem zraniłam się w palec i pomyślałam: „To nie dla mnie!”

John Bishop wspomniał, że zespół przegapił okazję, nie dając Danowi więcej akrobacji. Co o tym myślisz?

Kocham jak jest pewny siebie! Szczerze mówiąc, sądzisz, że to będzie wszystko zabawa i igraszki, chcesz robić to wszystko i się na to przygotowujesz. Potem to robisz i zdajesz sobie sprawę, że kaskaderka wygląda tak niesamowicie łatwo, bo musisz to powtarzać od nowa raz za razem. Więc to wszystko fajna zabawa, dopóki nie robisz dziesiątego podejścia i znowu nie kończysz do góry nogami. Ale tak, chyba spędziłam trzy lata do góry nogami, bycia ściganą i tak dalej… John jedynie rok, ale pewnie nie mówiłby tego po trzech seriach!

Co powiesz o tym, co możemy się spodziewać w tym odcinku między Doktor i Yaz? Czy coś będzie się działo dalej z ich uczuciami?

Relacja między Doktor i Yaz zdecydowanie rozwinęła się dalej. Niewiele mogę o tym powiedzieć, ale jest dużo odwagi, dużo emocji, dużo zrozumienia i otwartości. Rozmowy nie zakończą się w tym odcinku, ale zdecydowanie posuną do przodu to, co było w odcinku noworocznym. Jest wiele otwartych i uczciwych rozmów.

Jak ten odcinek przygotowuje nas na finałowy odcinek?

Zdecydowanie mamy przeczucie, że coś się zbliża, bo zawsze coś się zbliża, gdy Doktor jest w pobliżu! Pewne rzeczy nie zostały rozstrzygnięte na koniec odcinka i myślę, że można powiedzieć to o relacji Yaz i Doktor, a także o historii i przyszłości Doktor.

Dlaczego każdy powinien włączyć odcinek w tą Niedzielę Wielkanocną?

Myślę, że to naprawdę gęsta, epicka historia. Wygląda niesamowicie -zobaczycie ciężką pracę wykonaną przez ekipę i obsadę w czasie pandemii. Zdecydowanie odnieśli sukces pod względem makijażu protetycznego, kostiumów i scenografii. Wszystko jest po prostu znakomite. To samodzielny odcinek, który ma przygodę, powracające potwory, ale także ostatecznie i zasadniczo w centrum tego wszystkiego jest historia o miłości.


Wywiad z Johnem Bishopem

Plakat Legendy Morskich Diabłów z Danem

Co czeka trio w tej przygodzie?

Cóż, ta przygoda wiąże się z potworami, kimś ubranym jak pirat, prawdziwymi piratami, leżącą u podstaw historię miłosną, a także z kimś, kto szuka w sobie czegoś, by zobowiązać się do opiekowania się inną osobą. Jest to wszystko oraz walka na miecze, więc sądzę, że nie można prosić o więcej!

W tym odcinku widzimy powrót Morskich Diabłów, czym wszyscy są podekscytowani. Jak wypadli w porównaniu z pracą z innymi potworami z „Doctor Who”? Oczywiście mamy w odcinku Craige’a (Elsa) ponownie w kostiumie, więc znowu z nim pracowałeś!

To była dość interesująca dynamika. Craige jest wspaniały, ale kiedy był Karvanistą, byliśmy kumplami, podczas gdy z Diabłami Morskimi to troszkę inna historia, co uczyniło przerwy na kawę interesującymi! To było także z punktu widzenia wykonania i tak dalej, bardzo dziwne, bo były fizycznie wyczerpujące. W „Doctor Who” niektóre potwory niekoniecznie są większe niż ty albo fizycznie od ciebie inne. W przypadku Diabłów Morskich… powiedzmy tak – jeśli weszłyby do pubu, nikt ich nie przyjmie do roboty!

Wiedziałeś o nich dużo przed zdjęciami czy ktoś musiał cię wprowadzić na szybko do ich historii?

Wiedziałem o nich trochę, a potem Ray (Holman), nasz projektant kostiumów, porozmawiał ze mną o ich historii i o tym, że nie było ich od jakiegoś czasu, więc wiedziałem to, co mi powiedział. Jak ze wszystkimi elementami Doctor Who, główni aktorzy są małym trybikiem machiny, która sprawia, że to działa. Projektanci, dział artystyczny, charakteryzacja, garderoba i wszystkie te rzeczy sprawiają, że to działa na planie i później postprodukcja, muzyka; to wszystko sprawia, że to, co widzisz jest lepsze niż to, co robisz na planie. A kiedy robisz to na planie i jest dobre, wiesz że będzie wspaniałe w telewizji ze względu na te wszystkie pododawane rzeczy.

W tym odcinku masz całkiem efektowny kostium pirata. Jak to się stało?

Zaczyna się od małego żartu między postaciami – między Yaz i Danem – a potem wydarzenia przejmują kontrolę, a on nigdy nie ma szansy na zmianę [stroju]!

Czy było coś na planie, co naprawdę ci zaimponowało?

Powiem ci, co wywarło na mnie wrażenie – posiadanie statku! Po prostu nie mogłem w to uwierzyć. To był cały statek zbudowany w studio obok TARDIS. Filmowaliśmy więc poprzedni odcinek i potem wchodziło się do następnego pomieszczenia, a tam był budowany statek. To mnie absolutnie powaliło, słowo daję, zszokowało mnie wykonanie i poziom szczegółowości. To mnie dosłownie rozwaliło.

W odcinku jest kilku nowych aktorów gościnnych. Jak to było powitać ich w rodzinie „Doctor Who”?

Zawsze jest dobrze powitać nowych aktorów, szczególnie gdy są to dobrzy aktorzy.  Crystal była zaznajomiona z Cardiff, bo oczywiście była wcześniej w „Na sygnale”. Kiedy była na tamtym planie zastanawiała się, jak to jest być w studio „Doctor Who”. Po drugiej stronie ściany. Dlatego było to interesujące spojrzenie z tamtej perspektywy. To była pierwsza rola Marlowe’a i był on znakomity. Każdy chciał się nim opiekować, ale on był po prostu tak znakomity, że wisieliśmy razem do góry nogami przez pół dnia po prostu się śmiejąc. Co jest dziwnym sposobem na poznanie kogoś!

Jak wypadło twoje doświadczenie z kręceniem tego odcinka w porównaniu z innymi?

Znaleźć się na plaży, na wybrzeżu, całe to otoczenie i po prostu przebywanie na zewnątrz było dobre. Ale najważniejszą rzeczą dla mnie był po prostu statek. Filmowanie na statku i po prostu oglądanie, jak to zostało zrobione. Jest taki ogromny ekran na całe CGI i nigdy nie widziałem czegoś takiego wcześniej, więc to było bardzo imponujące.

Czy Dan nadal jest zaangażowany z Doktor i Yaz w tym odcinku, jeśli chodzi o rozwój ich związku?

Sądzę, że to było prawdopodobnie zaskoczenie dla obu Doktor i Yaz, że to było dla niego tak oczywiste, że jest między nimi jakieś uczucie. I sądzę, że jako postać nie jest zbyt oczywistą osobą na swata. Ponieważ pojawia się jako zwykły facet, którego można by podejrzewać o to, że jest tak zdezorientowany światem, że jest zbyt zajęty, by przyjrzeć się temu, co się wokół niego dzieje, by coś takiego zauważyć. Jednak z powodu tego, że więź między nimi jest tak oczywista i ponieważ myślę tak samo, jak to, co powiedział do Yaz w noworocznym specjalu – czasami gdy czujesz coś do kogoś, musisz działać, bo jeśli tego nie zrobisz, to będzie za późno.

Czy brałeś udział w jakiejś walce na miecze w tym odcinku?

Będę z wami szczery – myślę, że przegapiono okazję, bo byłem tak zdesperowany, by zrobić kilka salt i pohuśtać się na linach. Naprawdę chciałem być prawdziwym piratem! Trochę mi się udało, ale gdyby to ode mnie zależało, to myślę że w ogóle nie byłoby mnie w serialu, bo chyba bym się w pewnym momencie zabił. Byłem jak dziecko na planie – wspinałem się po linach i wszystkim. Koordynator kaskaderski powtarzał: „Złaź, złaź!”.  Jest trochę huśtania się na linie, trochę walki na miecze i tak dalej. Wiedzieliśmy, że to był odcinek specjalny i odgrywając go bawiliśmy się – został napisany, żeby był duży i odważny i taki był.

Jak nas to przygotowuje na odcinek finałowy? Dostaniemy jakieś wskazówki, czego się spodziewać?

Wiecie, że coś dużego ma się zdarzyć. Możecie zobaczyć zmianę w Doktor i zmianę w dynamice i po prostu wiecie, że coś wielkiego kryje się tuż za rogiem.


Odcinek „Legenda Morskich Diabłów” będzie miał brytyjską premierę już dzisiaj, 17 kwietnia, o 20:10 na BBC One. Odcinek potrwa 47 minut. Data i godzina polskiej premiery pozostaje na razie nieznana.

źródło: BBC Media Centre



Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje nadrobić całe Classic Who. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Ma nadzieję, że kiedyś los Dirka Gently'ego się odmieni. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Obecny właściciel Gallifrey.pl i redaktor naczelny.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.