Pierwsze urodziny Gallifrey.pl – garść statystyk

Dużo się działo przez ostatni rok. Czy są na sali osoby, które pamiętają nasze początki? Tak? Cieszę się! Dla tych, którzy są z nami od niedawna, przygotowałam małą retrospekcję… Lubię liczby, więc będzie dużo liczb.

Dla porządku przypomnijmy, że 1 sierpnia 2013 została założona grupa Obywatele Gallifrey. Niby nic, ale radość fanów, nareszcie zrzeszonych, chętnych do współpracy, mających własne, nowe miejsce w internecie była ogromna – za sprawą Mytheriosa i administracji Obywateli Gallifrey już 7 sierpnia powstały pierwsze forum i fanpage Gallifrey.pl – strony, która miała przewrócić sporej rzeszy whomanistów w głowie… :D Następnego dnia Głównodowodzący Mytherios wykupił domenę Gallifrey.pl (a później jeszcze kilka innych). W krótkim czasie znalazła się grupa chętnych tłumaczy, grafików i piszących, którzy stworzyli Redakcję Gallifrey.pl w jej pierwotnym składzie. 15 sierpnia Lierre została Najważniejszą Dziewczyną Wszechświata – jeszcze nie wiedziała, co ją czeka…

1 września o godzinie 20:00, po miesiącu żmudnej dłubaniny w kodzie – wystartowała Gallifrey 1.0.

gallifrey10

6 września wystartowała odświeżona wersja serwisu oraz zaprezentowaliśmy nowe logo –  Gallifrey 2.0.

1 listopada światło ujrzała Gallifrey 3.0, czyli wersja serwisu, którą możecie podziwiać dzisiaj oraz obecne logo.

kopulka

Przez rok działalności:

  • napisaliśmy 460 wpisów,
  • pod którymi zostawiliście 2158 komentarzy.
  • Najbardziej komentowanym wpisem był ten o sukienkach.
  • Łącznie wygenerowaliście oszałamiająca liczbę 387773 odsłon (stan na 1.09.2014 godz. 00:30),
  • Co daje 10885 unikalnych użytkowników w skali miesiąca (sierpień).
  • Na fanpage’u mamy już 1442 polubienia (najwięcej z Krakowa, w grupie wiekowej 18-24).
  • Na tumblrze śledzą nas 192 osoby, na Twitterze – 152, a na nasz profilu na ask.fm (który obserwują nas 53 osoby) codziennie napływają pytania, często bardzo interesujące, na które udzieliliśmy dotychczas 656 odpowiedzi.
  • W naszym sklepie dostępnych jest 18 produktów.
  • Stworzyliśmy napisy do 13 klasycznych seriali,
  • co daje nam łącznie 52 przetłumaczone klasyczne odcinki! (nie wspominając o New Who…)
  • Patronowaliśmy Bialskim Dniom Fantastyki, a za kilka dni zadebiutujemy jako patroni Polconu. A to dopiero początek.

Nasza Redakcja na chwilę obecną liczy 15 aktywnych członków, 3 rekrutów i 1 cudowną graficzkę. 6 panów, 13 pań, 1 żyraf i 1 Jib.

Z Redakcji odeszło do tej pory troje naszych kolegów – Alcanira, Upadła Dusza i Valhallen.

Ze wszystkich zgłoszeń w procesie rekrutacji przyjęliśmy na okres próbny 5 dziewczyn i 2 chłopaków – przynajmniej czworo z nich zostanie z nami na stałe.

W tak zwanym międzyczasie zmienił się także zarząd Gallifrey.pl – Mytherios tymczasowo zrezygnował z czynnego uczestnictwa w życiu Redakcji. Od tej pory Lierre tworzy razem z Hybrydem i Mal Radę Gallifrey.pl. Mytherios cały czas troszczy się o serwis od strony technicznej i pomaga nam o każdej porze dnia i nocy.

Kilka słów od członków Załogi…

Mytherios:

Hello, Sweeties! Czyli witam Was w tym rocznicowym wpisie dokładnie tak samo, jak rok temu. Wow. To wręcz nie do uwierzenia, jak ten czas leci. To już rok, odkąd nasze wspólne dzieło rozpoczęło podbój polskiej części internetu, która kręci się wokół Szaleńca z Budki. Odnieśliśmy wiele sukcesów, o których wtedy nie śmiałem nawet marzyć. Ale nie byłoby to możliwe bez wspaniałej załogi, która pracuje w pocie czoła, by dostarczać wam coraz lepsze treści oraz napisy do kolejnych przygód Doktora. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim redaktorom jako całości i każdemu z nich z osobna. Bez was ten niekwestionowany sukces nie byłby możliwy. To wielkie święto, ale nie osiadamy na laurach i nie mamy zamiaru osiąść. Strona ciągle się zmienia i będzie się zmieniać. Na końcu chciałbym podziękować Wam, drodzy czytelnicy, bo bez Was to nie byłoby to samo. Bez Was ta strona, to byłby tylko zbiór słów. To głównie Wasz sukces. Dziękuję i wszystkiego najlepszego!

„Czy­tel­ni­ka nie można zniewalać, czy­tel­ni­ka się urzeka.” – Antoine de Saint-Exupéry

Lierre:

Nie mam pojęcia, skąd się tu wzięłam. Podejrzewam, że na samym początku kontrowałam każdy pomysł Mytheriosa, więc, stosując całkiem rozsądną strategię, zaproponował mi współpracę… Bardzo się cieszę, że tak się stało. Znalazłam swoje miejsce w otchłani internetu, robię coś, co daje mi ogromną satysfakcję – i poznałam cudownych ludzi. Zarówno pełnych zapału współpracowników, jak i kreatywnych, pełnych pasji, zaufanych przyjaciół, bez których nie wyobrażam już sobie życia. Znam ich wszystkich o wiele za słabo. Mam nadzieję, że to wkrótce się zmieni… I że uda nam się zorganizować spotkanie redakcyjne, na którym pochłoniemy tonę ciastek… A potem podbijemy wszechświat… Chyba że coś odwróci naszą uwagę. Hm… Bardzo cenię wszystkie redakcyjne głupawki, w które wpadamy późno w nocy, i zdolność zorganizowania się, kiedy pojawia się potrzeba stworzenia czegoś wspólnymi siłami. Myślę, że jeśli nie jesteśmy jeszcze zgraną paczką przyjaciół, to już nam do tego blisko. A wtedy strzeż się, galaktyko, bo nic nas nie powstrzyma.

Le bien qui fait Mal:

Dla mnie praca w Redakcji z początku była tylko efektem ubocznym pasji do serialu. Poszerzyła moją znajomość Doktora i dała do zrozumienia, że praca niekoniecznie musi znaczyć gonienie za pieniędzmi. Że można pracować dla siebie i czerpać radość z tworzenia miejsca, gdzie inni fani mogą znaleźć kąt dla siebie. Ponadto znalazłam wspaniałych przyjaciół, dowiedziałam się, że kakao jest dobre na wszystko i że Doktor łączy bardzo różnych ludzi, którzy razem mogą robić coś pięknego! O. Tyle ode mnie!

Lady Skaro:

Praca w redakcji Gallifrey.pl, uczestniczenie w tworzeniu tak niezwykłego projektu w towarzystwie wspaniałych ludzi, to prawdziwy zaszczyt. Odkąd dostałam propozycję współpracy, nie potrafiłam uwierzyć w to wyróżnienie. Także dziś, chociaż nie mam zbyt wiele wolnego czasu, bo poświęcam go na swoją życiową pasję, nie potrafiłabym wyrzec się tej działalności. To, co widzą Czytelnicy na stronie, to tylko niewielka część procesu, który w większości dzieje się za kulisami serwisu. Właśnie to, co dzieje się, zanim artykuł ujrzy światło dzienne, jest najbardziej niezwykłe – kontakt z arcyciekawymi ludźmi, wspólne rozmowy i żarty nieraz nawet do rana, a także wiele godzin spędzonych na przygotowywaniu się do stworzenia nowego materiału. Niewiele jest tak inspirujących i bijących ciepłem środowisk.

Ginny:

Czym jest dla mnie praca w Gallifrey.pl? Propozycja napisania felietonu, a potem następnego, a potem zostania członkiem redakcji przyszła od Mytheriosa niespodziewanie, ale choć z początku trochę się wahałam, to chęć zrobienia czegoś nowego, co jeszcze wiązało się z moją serialową miłością, przeważyła. Uwielbiam robić nowe rzeczy i uwielbiam pracować z ludźmi, których lubię. Niby wciąż nie mam czasu, za chwilę muszę zabrać się za magisterkę, mam trzy blogi do prowadzenia, kolejną edycję KTF! do przygotowania i sporo innych rzeczy na głowie, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła zrezygnować z Gallifrey.pl. Ta strona jest częścią mojego życia. Tą najlepszą, nawet mimo pojawiających się czasem tarć – ale w ogóle bez tarć się nie da – i tego, że nie zawsze się chce. Nikt mi za to nie płaci, poświęcam stronie swój wolny czas, ale robię to z przyjemnością, z jednego prostego powodu. To, że jestem redaktorem Gallifrey.pl, jest jedną z tych rzeczy, które mnie definiują.

Souffle Agent:

Praca w redakcji to praca z misją. Mając niemałego fizia na punkcie DW, i będąc osobą, która uwielbia dzielić się tym, co ją fascynuje, z przyjemnością rok temu przyjęłam propozycję współtworzenia strony. Wprawdzie niewiele jest tekstów w 100% ode mnie, ale wyczekiwanie na wszelakie informacje związane z DW, i dostarczanie ich na stronę, jest niekiedy równie wynagradzające. Tworzenie miejsca dla współfanów jest fantastyczne. Praca z ludź… WRÓĆ – współWładcami jest wspaniała. To jak znalezienie idealnych butów, wystukanie łyżkami odpowiedniego rytmu, wygranie czystych nut na flecie, znalezienie w paczce ulubionego koloru żelek, znalezienie drogi do Heathrow, ominięcie wypicia soku marchewkowego, zerwanie idealnego banana, kupienie idealnej smoking jacket, znalezienie odpowiedzi na odpowiednie pytanie, trafienie z konsystencją custardu, wymyślenie szczwanego wyjścia z sytuacji czy zobaczenie przepięknej rzeczy – krótko – jeden z najwspanialszych odcinków serialu zwanego życiem!

Castigator:

Praca w redakcji Gallifrey jest dla mnie pewnym wyzwaniem. Dzięki niej mogę konfrontować ze sobą moje dwie „części” – pracowitą i ambitną z leniwą. Jest to również dla mnie trening pisania, zarówno informacji, jak i innych tekstów. Ćwiczę tu umiejętność wyszukiwania informacji, ciągle pogłębiam swoją wiedzę na temat świata DW, czego raczej nie robiłbym, gdybym tylko oglądał odcinki. I poznałem tu wspaniałe koleżanki i wspaniałych kolegów redaktorów, od których mogę się wiele nauczyć. W związku z tym bardzo się cieszę, że mogę tu pracować.

Betty Nobbs:

Co mi dała praca w Redakcji? To całkiem trudne pytanie. Jako typowy fan, z umiejętnością obsługi ołówka, zawsze lubiłam nabazgrać coś fandomowego. A zawsze milej, gdy to, co bazgrasz służy powstawaniu czegoś większego, jak na przykład strona. Początkowo to była tylko prośba o logo, a potem jakoś poszło… Żałuję tylko, że nie jestem w stanie poświęcić dla redakcji tyle czasu, ile chciałabym i czuję, że powinnam. Co mi dało? Hmm. Przede i nade wszystko – satysfakcję. Podobnie jak u Mal, też poszerzyło moją wiedzę o samym serialu. Plakietkę z naszym logo noszę przy swoim pęku kluczy. Zawsze poprawia mi nastrój! Dodam też, że logo i jeden baner wylądowały w teczce z moimi pracami do rozmowy kwalifikacyjnej na studia… To są rzeczy, którymi zawsze człowiek może radośnie się pochwalić.

Gingerstorm:

Cóż mogę powiedzieć. Przypadek sprawił, że znalazłam się w Redakcji – mimo że o Doktorze wiem całkiem… niewiele. Niewiele się pod tym względem zmieniło przez ten rok, za to całe moje życie przewróciło się właściwie do góry nogami. Praca w Redakcji to nie jest robota na jeden wieczór – to przesiąkło chyba we wszystkie dziedziny mojego życia. Poznałam nowych ludzi – a przede wszystkim – przyjaciół. Osoby, którym mogę w pełni zaufać, osoby, z którymi często łączy mnie już o wiele więcej niż tylko wspólna praca przy jednym projekcie. I to jest rzecz, której nie znalazłabym nigdzie indziej… Rzecz, za którą nie jestem w stanie Wam, Redakcjo, podziękować – bo nie ma takich słów. Tu już nie chodzi o serial – tu chodzi właśnie o ludzi.

Na sam koniec – Wam, fanom Doktora Who, Czytelnikom Gallifrey.pl, za Waszą obecność w naszym życiu, za cenne uwagi, za czytanie i komentowanie, za wysyłanie nam ciastek, za to, że mamy dla kogo tworzyć tę stronę:

DZIĘKUJEMY!

logogplMytherios, Lierre, Mal, Hybryd, Souffle Agent, Lady Skaro, Jibril, Ginny, Elya, Gingerstorm, Castigator, Teapunk, Stormageddon, Betty Nobbs, Savalcat, Respice, NinaX, Ava, CaroPie, Fanowaty

5 thoughts on “Pierwsze urodziny Gallifrey.pl – garść statystyk

  1. Życze gallifrey.pl wszystkiego najlepszego! Rozwoju strony, kolejnych wielu urodzin, wielu czytelników i by doktor zawitał kiedyś, w swojej niebieskiej budce, pod drzwi każdego redaktora. Uważam, że tworzycie niesamowitą stronę.

  2. Szczerze to odkryłem Wasz portal dopiero podczas poszukiwań informacji na temat 12-ego Doctora. Czyli jakieś kilka miesięcy temu. Jednak przeglądając go odkryłem, że to miejsce dla mnie. Uwielbiam analizy i artykuły nie tylko stricte o odcinkach ale także o całej otoczce Whowianistycznej. Tak trzymajcie! Sto lat dla portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *