Steven Moffat o ósmej serii i swoich wyborach (część 1)

Podczas wydarzenia Doctor Who: Anatomy of a Hit organizowanego przez Royal Television Society Steven Moffat opowiadał o Missy, Osgood, swoich ulubionych scenach z serii ósmej i wielu, wielu innych interesujących kwestiach.

Rozmowa prowadzona przez Boyda Hiltona z Heat Magazine obejmowała niezwykle szeroki zakres tematyczny: od Missy po Daleków poprzez kłamstwa i absolutną radość z tego, że Peter Capaldi gra Doktora. Dowiadujemy się, że Michelle Gomez przed przyjęciem roli Mistrzyni odrzuciła propozycję innej roli w ósmej serii, że aby kreować swoje wcielenie Władcy Czasu, Peter Capaldi początkowo inspirował się nagraniami tyrad Billy’ego Connolly’ego, że Samuel Anderson wypadł najlepiej z dwunastu potencjalnych odtwórców roli Danny’ego Pinka oraz że lista scenarzystów dla serii dziewiątej jest już skomponowana, ale nie dowiemy się, jakie nazwiska się na niej znajdują.

Uczestnicy panelu wybrali swoje ulubione sceny z najnowszej serii. Ben Wheatley i Nikki Wilson wybrali pojawienie się Doktora w drzwiach wyplutej przez dinozaura TARDIS oraz jego spotkanie z Clarą w restauracji z Głębokiego oddechu („Deep Breath”), scenę z odcinka Posłuchaj („Listen”) – tę z kocykiem na łóżku – wybraSteven Moffat o serii ósmej i swoich wyborachł Hilton, a Brian Minchin i Steven Moffat wskazali dialog Clary i Doktora po scenie na wulkanie z Ciemnej wody („Dark Water”).

Najważniejsze fragmenty rozmowy ze Stevenem Moffatem (po wyjęciu tych, które już się na naszej stronie pojawiły) publikujemy specjalnie dla Was poniżej.

O angażowaniu reżyserów i scenarzystów w tworzenie serialu

Podchodzimy do ludzi i zaskakująco wielu z nich odrzuca propozycje. Zaskakująco – bo to w końcu szokujące i skandaliczne! – śmieje się Steven. – Obserwujemy ludzi, których praca nam się podoba. Czasem dostajemy propozycje, ale większość ludzi, których szukamy – bo nie jest to praca dla początkujących – jest bardzo, bardzo zajęta.

O tym, od kogo pochodzą pomysły na odcinki – od niego czy piszących je scenarzystów

To działa w obie strony. Peter Harness wpadł na pomysł Księżyca-jajka już parę lat temu, więc przyszło to od niego, a mnie się spodobało. Orient Express był moim pomysłem. Zazwyczaj to my podsuwamy możliwości pisarzom, a potem zachęcamy ich, aby wcielili je w życie – potrzebujemy różnorodnych odcinków. Zdarza się jednak, oczywiście, że ludzie przychodzą i wiedzą dokładnie, co chcą zrobić. W ten sam sposób współpracowaliśmy z Russellem [T Daviesem], myślę, że ze dwie historie, które dla niego napisałem, pochodziły od niego, a dwie ode mnie. Mniej więcej tak to działa.

O zmienianiu się jego roli w serialu odkąd objął stanowisko showrunnera

Przerażającą rzeczą w Doktorze Who jest to, że z początkiem każdego kolejnego sezonu odkrywasz, że kompletnie niczego się nie nauczyłeś, że to coś zupełnie nowego. Zawsze towarzyszy ci uczucie „myślałem, że to udźwignę, ale kompletnie nie wiem, co robić”. Nie ma typowego odcinka, który za każdym razem przerabiasz i modyfikujesz. Wszystko tu jest za każdym razem inne – scenariusze, efekty, plany, design, obsada – i to czyni serial wielkim. Czuję się dziś autentycznie tak samo niedoświadczonym amatorem, jak czułem się pierwszego dnia, obejmując to stanowisko.

Steven Moffat o serii ósmej i swoich wyborachO triku z „Clara Oswald nigdy nie istniała” w odcinku Śmierć na niebie („Death in Heaven”)

Zawsze zastanawiasz się, jak przyciągnąć ludzi w pierwszych minutach odcinka – jak przyciągnąć tych, którzy właśnie wychodzą, bo są głupi i wolą pójść do baru, spotkać się z kimś, zakochać się – chcesz, żeby wrócili do pokoju – mówi z przekorą Steven Moffat. – Clara nie jest Doktorem, tak sobie tylko żartuje, ale stwierdziłem, że możemy skłamać w czołówce, zamienić ich nazwiska i umieścić twarz Jenny w miejscu Petera w efektach specjalnych. Wtedy pomyślą „o mój Boże, czy oni naprawdę to zrobili?!” albo „dobra, to było bezczelne”.

O scenie z Doktorem i Clarą zaraz po dialogu przy wulkanie w Ciemnej wodzie („Dark Water”)

Pokochałem tę scenę. Poziom aktorstwa w niej jest nieprzeciętny i myślę, że to główna siła napędzająca ten serial. Jestem też dumny z jednej linijki  – a bardzo rzadko jestem dumny z tego, co napiszę – mimo wszystko jestem dumny z tekstu „Myślisz, że obchodzisz mnie tak mało, że zdrada mogłaby zrobić tu jakąkolwiek różnicę?”, bo to stało się moją obsesją, kiedy pisałem cały wątek z Cybermenami pozbawionymi emocji: wszystko zaczyna się od Clary, która nie potrafi znaleźć słów na powiedzenie „kocham cię” w odpowiedni sposób, a kończy na Dannym, który także nie potrafi tego zrobić – to są dwa telefony, które wszystko kończą i zaczynają, a pomiędzy nimi obłąkany, stary Szkot robi to perfekcyjnie, mówi „kocham cię” idealnie.

Jest zaskoczony tym, że musi to powiedzieć. Taka jest prawda o nim – przez cały czas mówi mnóstwo okropnych rzeczy, ponieważ zakłada, że cała reszta jest już powiedziana i oczywista. I tylko w tym jednym momencie do Clary dociera, jak bardzo było to dla niego oczywiste, jak maniakalnie jest jej oddany. On ją absolutnie kocha.

W następnym odcinku poczytacie o Mistrzyni, Michelle Gomez i o tym, że czasami naprawdę trzeba kłamać… Tymczasem zapraszamy do komentowania.

Źródło: Denofgeek.com
Daj na ciastko!


Śpiewaczka operowa, baristka pracująca z kawą speciality, wielka fanka jogi i Murraya Golda. Za Peterem Capaldim wyemigrowała do Szkocji - to coś mówi o poziomie fangirlowania. Gdyby miała drugie życie, zostałaby astronomem. Albo astronautką. Albo obiema, bo w sumie czemu nie?

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *