Steven Moffat o swoim pożegnaniu z Doktorem Who

Czy Peter Capaldi mógł zostać w serialu? Jak Moffat widzi swoją przyszłość?

W wywiadzie dla magazynu Broadcast Steven Moffat opowiedział o swojej pracy nad Doktorem Who, wyjawiając, między innymi, jak serial na niego wpłynął i co zamierza robić, gdy już się z nim rozstanie.

Ujawnił, że mało brakowało, a Peter Capaldi jednak zostałby w serialu na pierwszą serię Chrisa Chibnalla (a swoją czwartą w roli Doktora).

Peter Capaldi bardzo długo się nad tym zastanawiał. Mało brakowało, a Chrisowi Chibnallowi udałoby się namówić na pozostanie w serialu.

Liczyłem się z tym, że podejmie decyzję o rezygnacji z roli Doktora, bo często aktorzy robią to właśnie po trzech latach. Podejrzewałem, że będzie wolał odejść od razu niż po roku traumy związanej ze zmianą dowodzenia i sposobu pracy. Ale wydaje mi się, że mało brakowało, a jednak by się skusił.

Sam Moffat poświęcił serialowi o wiele więcej czasu niż zamierzał – też początkowo nastawiał się na odejście po trzech latach i jego praca na stanowisku producenta wykonawczego nie obyła się bez kryzysów i chwil zwątpienia (o czym pisaliśmy tutaj i tutaj). W wywiadzie przyznał, że kusiło go, by odejść po 9 serii, nie było jednak nikogo, kto mógłby od razu przejąć pałeczkę, zdecydował się więc zostać na jeszcze jedną serię. Choć odchodzi z ulgą, to wie już, że będzie tęsknić:

steven moffata chibnallNie mam wątpliwości, że do końca życia będę tęsknić za Doktorem Who. Będę zwierzać się wszystkim, jak to kiedyś byłem kimś, jak to się ze mną wszyscy liczyli, a potem wypłakiwać się im w rękaw, dopóki nie zostanę wyrzucony z pubu.

Wiem, że przyzwyczajenie się do nowego stanu zajmie mi trochę, bo Doktor Who był w samym centrum mojego życia przez kilka długich lat. To bardzo intensywna praca, nie ma ani chwili wolnego. Nawet w Boże Narodzenie musi akurat być emisja specjalnego odcinka!

Steven Moffat podczas tych niezwykłych, pracowitych lat bardzo dużo się nauczył:

Jakieś 80% wszystkiego, co wiem o telewizji, nauczyłem się, robiąc Doktora Who. Zaczynałem więc z 20%…

Jak już się nauczysz robić Doktora Who, to niewiele ci już zostaje. To jest tak trudne i straszliwie skomplikowane, że potem wszystko już wydaje się proste. Nie wiesz, co to trudne zadanie, póki nie każą ci robić Doktora Who z takim małym budżetem…

Wypowiedział się również na temat emisji 9 serii:

Wielką krzywdę tej serii zrobiło przesunięcie pory emisji, na które nie miałem wpływu. Wystartowaliśmy w czasie meczu rugby i za późno wieczorem. To nie są jakieś straszliwie błędy, bo BBC jest sprytne – to był eksperyment. Mogło się udać, ale moim zdaniem tak nie było. Pora emisji jest kluczowa. To wielkie wydarzenie telewizyjne. Wystarczająco trudno jest zrobić sensację z emisji dziewiątej serii serialu, a już na pewno nie da się tego zrobić, gdy ma poważną konkurencję na innym kanale.

Jakie ma plany na przyszłość?

Chcę wypróbować inne kierunki i inne rodzaje działalności. Doktor Who i Sherlock wymagają intensywności i można się do niej przyzwyczaić. Czuję się czasami, jakbym pisał dla orkiestry dętej. Finał Doktora Who trzeba pisać z przytupem. Wszystko jest ogromne i szalone. Przychodzi więc czas, kiedy ma się ochotę napisać jakąś małą, ale chwytającą za serce scenkę. Choć, oczywiście, takich też wymaga Doktor Who – najlepiej w samym środku tego olbrzymiego chaosu.

Rozstaje się z produkcją serialu… ale nie zamierza przestać być jego fanem:

Podejrzewam, że fanowskie instynkty się obudzą i będę niecierpliwie czekać na nowe odcinki. Chris Chibnall jest świetnym scenarzystą i uwielbiam wszystko, co robi. Myślę, że wybierze inny styl niż ja. To mnie wyciągnie z dołka – będę przerażony, że radzi sobie beze mnie, a potem zobaczę, że robi to na swój sposób i będzie to dla mnie ekscytujące.

Na koniec Steven Moffat podzielił się swoją opinią na temat fenomenu Doktora Who:

heaven sentMyślę, że rzecz w tym, że Doktor Who teraz jest zawsze lepszy niż Doktor Who kiedyś, tylko dlatego, że jest teraz. To serial, który najlepiej działa w chwili pierwszej emisji. Jako fan mogę sobie żartować o nostalgii i patrzeniu wstecz, ale najważniejsze w Doktorze Who jest to, że ciągle powstaje. Obecnie mamy współczesną wersję, przystosowaną do wymogów dzisiejszej telewizji. Nie twierdzę, że Doktor Who jest teraz lepszy niż był kiedyś, tylko że najlepszy jest wtedy, gdy jest nowy.

Zanim jednak pożegnamy się z serialem w wersji Stevena Moffata, zobaczymy jeszcze ostatnią serię powstałą pod jego dowództwem. Premiera już 15 kwietnia!

Będziecie tęsknić za stylem Moffata? Co waszym zdaniem wniósł do serialu?

Źródło: Broadcast



Exnaczelna Gallifrey na wygnaniu. Zapraszam na Whosome.pl!

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

9 thoughts on “Steven Moffat o swoim pożegnaniu z Doktorem Who

  1. Z jednej strony będę tęsknił, bo sporo fajnych odcinków zrobił. Z drugiej jednak strony nie wybaczę mu zmienienia zakończenia Ostatniej Wielkiej Wojny Czasu.

    1. Czemu? Z perspektywy czasu Doktor we wcieleniach 9-11 miał prawo jojczyć za wydarzenia wojny, wszak nie pamiętał, co naprawdę zaszło, a sama zmiana przywróciła Gallifrey i Władców Czasu – ogromny potencjał :)

      1. Ogólnie to było ciekawe posunięcie, z nawet bardzo ogromnym potencjałem, ale chodzi mi bardziej o to, że (jako, że nie oglądałem za dużo klasycznych serii) Gallifrey i Władcy Czasu byli dla mnie czymś mitycznym, kiedyś istnieli, znali Doktora itd. A teraz przepadła i nie ma, nadawało to, moim zdaniem, Doktorowi takiego mroku, tajemniczości.

        1. hah, podejrzewam, że to samo ludzie mówili, kiedy po 14 sezonach serialu nagle zrobili odcinek na Gallifrey, i niby magia prysła, ale w sumie to było dobre, więc… rozumiem, o co ci chodzi, też miałam z tym problem, ale Heaven Sent mnie uspokoiło, bo najbardziej się bałam, że jak już Doktor w końcu trafi z powrotem na Gallifrey, to go powitają z fanfarami i podziękowaniami, co byłoby ekstremalnie nie w charakterze. To, co się stało, było bardzo… dokładnie takie jak zawsze, i dobrze. I jak tylko nie będą na Gallifrey wracać co drugi odcinek, to jak dla mnie w porządku.

          1. To się zgodzę, dobrze że Doktora nie przyjęli z otwartymi ramionami, bo to by było raczej dziwne i nie koniecznie pasowało. Jedyne co teraz wymagam, to żeby Gallifrey się co jakiś pokazywała (np. raz albo dwa na sezon). Ogółem rzecz ujmując nie sądziłem, że Doktor znowu zwieje z TARDIS, skoro jego celem było odnalezienie Gallifrey. Chociaż już raz został Lordem Prezydentem i uciekł.

            1. To było oczywiste od początku, że jak Doktor odnajdzie Gallifrey to znowu zwieje. Spodziewaliście się, że po odnalezieniu serial stanie się dramatem politycznym na Gallifrey? :D

            2. No nie, ale nie sądziłem, że tak szybko ucieknie. Myślałem, że trochę bardziej tęsknił.

            3. Znając 11-stego z jego emocjonalnością i uczuciowością na pewno tęsknił za Gallifrey.
              12-sty nie roztkliwiał się zbytnio i pewnie sobie przypomniał, że gdyby zawitał na Gallifrey to nie przyjęto by go tam z otwartymi ramionami.

            4. Jedenasty by się pewnie cieszył jakby tam dotarł, Dwunasty jest zdecydowanie bardziej poważny i mniej dziecinny. I tak, Dwunasty był świadomy jak go tam przyjmą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *