Steven Moffat o Dniu Doktora i Johnie Hurcie

Pisanie scenariusza Dnia Doktora („The Day of the Doctor”) nie było łatwym zadaniem.

W wywiadzie dla „Radio Times” Steven Moffat opowiada o procesie tworzenia scenariusza bardzo ważnego odcinka – rocznicowego Dnia Doktora. Było to nie tylko trudne, ale też przerażające – scenarzysta czuł na ramionach ciężar oczekiwań wszystkich fanów.

To chyba najtrudniejsza rzecz, nad jaką kiedykolwiek pracowałem. Trudna, straszna i wiążąca się z ogromną odpowiedzialnością. Chciałem, żeby wszyscy pokochali rocznicowy odcinek. Wiedziałem, że to niemożliwe – ale i tak chciałem, żeby wszyscy, nawet ci, którzy szczerze nienawidzą wszystkiego, co tworzę, byli zadowoleni. To było strasznie stresujące i bardzo trudne. Obsada nie do obsadzenia, pomysł nie do opowiedzenia, scenariusz niemożliwy do napisania.

Pewnego dnia powiedziałem mojej żonie Sue: „Nie jestem już w stanie stwierdzić, czy to jest dobre. Jeśli nie będzie, będę musiał uciec z kraju. Będę musiał sfingować własne samobójstwo”. A potem, w tygodniu, w którym miałem oddać gotowy scenariusz, poszedłem na spotkanie z ekipą produkcyjną, żeby ostatecznie ustalić obsadę. Siedzieliśmy wszyscy i myśleliśmy – to niemożliwe, to się nie może udać.

steven moffat john hurt

Wszystkie te problemy były owocem ostatnich pięćdziesięciu lat. Doszedłem do wniosku, że jeśli Doktor ma znów spotkać samego siebie, to istnieje tylko jedna odpowiednia historia: musi ocalić samego siebie. A w całej historii „Doctora Who” był tylko jeden dzień, kiedy Doktor naprawdę potrzebował ratunku.

W Wojnie Czasu popełniona została straszliwa zbrodnia, do której odwoływali się wielokrotnie Dziewiąty, Dziesiąty i Jedenasty Doktor. Nigdy jednak nie zobaczyliśmy, na czym dokładnie polegała, nie widzieliśmy też jej konsekwencji. Gdy udało nam się namówić Johna Hurta do udziału w rocznicowym odcinku, wiedzieliśmy, że taki aktor – aktor z takim głosem – może zagrać Doktora, który zmierzył się z tą tragiczną decyzją podjętą w najgorszym dniu jego długiego życia. Wiedzieliśmy, że możliwe będzie pokazanie tej krytycznej chwili.

Gdy spotykamy Doktora Johna Hurta, ma on już za sobą stulecia walk na polach bitew Wojny Czasu. Nie nazywa siebie Doktorem. Nie zachowuje się jak Doktor. To nasz ulubiony bohater w wersji mrocznej i zahartowanej w walce. Ponury generał. Uważam, że bohater powinien mieć w życiorysie bardziej mroczny rozdział, ale więcej już pewnie do niego nie zajrzymy. Zbyt jest odległy od tego, jaki powinien być Doktor.

Źródło: DoctorWhoTV

Od rocznicowych obchodów minęło już niemal pół roku. Macie z perspektywy czasu jakieś nowe refleksje lub spostrzeżenia? Nowe opinie o „Dniu Doktora“ i roli Johna Hurta? Zapraszamy do dyskusji.

12 thoughts on “Steven Moffat o Dniu Doktora i Johnie Hurcie

    1. Na odwrót. Konstelacje to np. Orion, Wielki Wóz etc. – czyli kilka gwiazd, widocznych z danej planety jako pewien, określony wzór. Galaktyka, to to takie zwykle spiralne wielkie coś, w którym zebrane są gwiazdy i z masywną czarną dziurą w środku.

  1. Jestem chyba jakiś dziwny, bo wyjątkowo nie podoba mi się War Doctor. W którym miejscu on jest mroczny? Jak dla mnie to raczej taki dziadzio, który prędzej przeczyta ci bajkę na dobranoc, niż skopie tyłki przeciwnikom. Jak dla mnie to zupełnie zbędna postać. Skoro Eccelston nie chciał wystąpić to mogli sprawić, aby to 8 Doktor zniszczył Gallifrey. Dodało by to wiele więcej dramatyzmu tej regeneracji.

    1. Widzimy War Doctora już po tym, jak kopał tyłki – gdy postanawia zakończyć wreszcie wojnę, jest wyraźnie przede wszystkim zmęczony. Nie jest mroczny w stylu, nie wiem, Batmana ;), ale jest bezkompromisowy, zdeterminowany i zdecydowany zrobić to, co uważa za konieczne. Tym się chyba różni od innych inkarnacji, zwłaszcza późniejszych, które są bardziej miękkie i łatwo się rozpraszają. Ale masz trochę racji, bo jeśli Moffat chciał go napisać jako mrocznego, to mu nie wyszło – Doktor Hurta budzi sympatię, ale jest też wyraźnie inny. Przeczyta bajkę na dobranoc? Zdecydowanie nie. Popatrzy na Ciebie ze zdumieniem, gdy podasz mu książkę i każe Ci spadać, bo czas wyrosnąć z fikcji i zmierzyć się z rzeczywistością.

      1. Od razu uprzedzam, że nie mam zamiaru się sprzeczać w tej kwestii. Miałem całkowicie inne wyobrażenie tej inkarnacji. Nie rozumiem czemu ta inkarnacja miała pozostać zapomniana. 8 Doktor sam wybrał jej przeznaczenie, a następne inkarnacje często wspominały o jej postępowaniu. Spodziewałem się, że ten Doktor zrobił coś przerażającego o czym jeszcze nie było wspomniane i tu się zawiodłem.

        1. Dlaczego od razu sprzeczać? ;P
          Inkarnacja miała zostać zapomniana, bo Doktorzy 9-11 pamiętali, że War zniszczył Gallifrey i mieli wyrzuty sumienia i próbowali się od tego odciąć. To, że Gallifrey została jednak ocalona, wie tylko Jedenasty – tylko on pamięta wydarzenia Day of the Doctor, dwaj pozostali nie mają prawa pamiętać, więc cały ten angst dalej występuje i nic się w ich historiach nie zmieniło, i dalej 9 i 10 i przez większość czasu 11 nienawidzą War i się do niego nie przyznają.
          Zniszczenie całej planety z jej mieszkańcami nie jest przerażające? To co on miałby zrobić…? (To, że decydujesz się wybrać mniejsze zło, nie wyklucza późniejszych wyrzutów sumienia i żalu, ze jakiekolwiek zło trzeba było wybrać.)

          1. Nie napisałem, że zniszczenie całej planety nie jest przerażające. Napisałem: “coś przerażającego o czym jeszcze nie było wspomniane”. Jeżeli decyduję się wybrać mniejsze zło to raczej jestem świadom konsekwencji i nie odcinam się od tego. Muszę z tym żyć. Dlaczego żadna z tych późniejszych inkarnacji nie odcięła się od decyzji 8 Doktora, skoro był on pośrednio winny tej sytuacji? War Doktor miał z góry wyznaczoną rolę, na którą nie miał zbytniego wyboru.

  2. Moja opinia jest taka, że Moffat już już wychodzi z wprawy i pisze coraz słabsze odcinki. Druga część 7. sezonu dla mnie pozostaje w tyle za dwoma poprzednimi sezonami. Powinien dać pole do popisu nowym scenarzystom ze świeżymi pomysłami.

    1. A dla mnie pierwszy sezon Moffa był skopany, drugi całkiem dobry, a w trzecim wyniósł się na wyżyny. Niech pisze dalej, ale jeśli powróci do formuły sezonu piątego, to ogłoszę protest i pojadę pod siedzibę BBC ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *