Steven Moffat dla Nerd³ (3): „Doctor Who” vs. ograniczenia telewizji

Trzeci fragment wywiadu Nerd³ ze Stevenem Moffatem. Dziś o tym, czym wyróżnia się „Doctor Who” na tle innych telewizyjnych produkcji i czemu zawdzięcza swoją trwałość…

Nerd³: Zastanawia mnie Cisza. W serialu zostało powiedziane, że towarzyszy ludzkości od zarania dziejów… To chyba bardziej symbioza niż pasożytnictwo? Czy spowodowali upadek Sylurian, stwierdziwszy, że ludźmi łatwiej będzie manipulować i kontrolować wszystko ich rękoma?

S. Moffat: Nie pamiętam. [śmiech]

Nerd³: No tak…

S. Moffat: Świetny pomysł. Cisza stanowi doskonałą wymówkę. Ludzie pytają czasami, dlaczego Cisze nie brały udziału w tym czy w tamtym. Odpowiadam:  ależ brały. Po prostu tego nie pamiętamy. Sprytne.
Cisza to jeden z trzech sposobów na ratowanie ciągłości, jakie pojawiły się w nowym „Doctorze Who”. Gdy dyskutuję z Russellem [T. Daviesem], to na różne moje pytania odpowiedź brzmi często „a, to przez Wojnę Czasu!” Potem doszedł mój reset Wszechświata i to nim się posługiwałem, by rozwiązywać różne wątpliwości. A teraz mamy Ciszę! Może to sprawka Ciszy? Może Cisze były w tym odcinku, ale tego nie pamiętacie?

Nerd³: Tym właśnie jest „Doctor Who”, prawda? Zbiorem sposobów na wymykanie się z pułapek scenariusza. Mechanizm zastępowania odtwórcy głównej roli, TARDIS, która jest większa w środku i może wszędzie polecieć, psychiczna wizytówka… Mała TARDIS, którą łatwo zawieźć na plan i duża TARDIS, którą buduje się w studio…

S. Moffat: „Doctor Who” stanowi doskonałą odpowiedź na ograniczenia telewizji. Nie jesteśmy uzależnieni od aktora wcielającego się w główną rolę (sorry, Matt!), trudno zbudować statek kosmiczny, ale budka policyjna to łatwizna… Same najlepsze pomysły.

Nerd³: I śrubokręt. Robi dokładnie to, co właśnie jest potrzebne…

S. Moffat: Ale nigdy sam nie rozwiąże problemu. Ma wbudowane ograniczenie fabularnej ważności – nie zadziała, gdy będzie naprawdę potrzebny. Jeśli nie potrzebujemy długiej sceny ucieczki z więzienia – śrubokręt się sprawdzi. Chyba że zamek się zakleszczył. I mogą się wydostać dzięki specjalnemu ustawieniu… Pamiętam mejla do Russella z dokładnie takim pytaniem, „jak stoimy, jeśli chodzi o zakleszczanie?”

Nerd³: I jeszcze czerwona funkcja w śrubokręcie River.

S. Moffat: O rany, wiem…

Nerd³: Czy nie po to był mu szalik? Żeby zasłaniać…

S. Moffat: Nie ma szalika od wieków. Szalik, który nosił nawet w gorące dni. Gdy oglądałem to jako dziecko – tak, jestem aż tak stary – pamiętam dokładnie, jak pomyślałem
„Świetny jest ten szalik, ale serio? Wszedł do środka, powinien go zdjąć, to głupie!”

Nerd³: Ukrywał, że nie ma szyi. Wielka tajemnica Czwartego Doktora. To teraz kanoniczne. Fajnie tak powiedzieć, że coś jest kanonem…

S. Moffat: To ja mówię, co jest kanonem!

tom baker

[Tom Baker nie ma szyi. To teraz kanon. – S. Moffat.
(Powiedział to, gdy kamery były wyłączone… Tak. Naprawdę.)]

Źródło:  A Nerdy Chat With Steven Moffat

One thought on “Steven Moffat dla Nerd³ (3): „Doctor Who” vs. ograniczenia telewizji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *