Steven Moffat dla Nerd³ (2): Ziemia i fascynujące sznurowadła

Drugi fragment wywiadu fanów z Nerd³ ze Stevenem Moffatem. Dziś o tym, dlaczego ze wszystkich planet Doktor upodobał sobie Ziemię…

Nerd³: Doktor spędza dużo czasu na Ziemi. Czy to wybór TARDIS, czy też sam Doktor ma słabość do naszej planety? Czy to dlatego, że wyglądamy jak Władcy Czasu?

S. Moffat: Cóż, kwestia jest taka, że miejsce, gdzie kręcimy „Doctora Who”… Z praktycznego punktu widzenia…

Nerd³: Ziemia to jedyna planeta z kamieniołomami? [śmiech]

S. Moffat: Tak, dokładnie. [śmiech]

Doktor oczywiście potrzebuje kamieniołomów, ale poza tym – ludzkość go fascynuje, jeszcze mocniej od kiedy stracił swoich pobratymców. Wyglądamy jak oni. Dlatego lubi się otaczać ludźmi. To chyba najlepsza odpowiedź, jakiej można udzielić na to pytanie.

Z drugiej strony – widzimy w serialu tylko te momenty w życiu Doktora, kiedy styka się z ludźmi. To widoczne choćby w przypadku Jedenastego Doktora – żyje setki lat, ale większości nie widzieliśmy. Może przyjaźnił się z galaretowatymi istotami na galaretowatej planecie? Nie wiemy. Są zbyt nudni, by ich oglądać.

Wiąże się z tą kwestią pewna ważna cecha Doktora – on był już wszędzie, wszystko już widział i wszystkich spotkał. I co gorsze: on może wszędzie się udać i wszystko zrobić. Przyzwyczaił się już do tego. I dlatego potrzebne mu towarzystwo ludzi, którzy będą się zachwycać i sprawią, że sobie przypomni – „Tak, to niesamowite, zapomniałem, jakie to może być niesamowite!” Wszystko widział, wszystko wie, jaki jest początek, jaki koniec, ale zapomniał, jakie to uczucie – zachwyt, ekscytacja. Odczuwa to tylko za czyimś pośrednictwem.

Doktor jest bardzo wygodnym bohaterem do pisania, bo przy każdym odcinku można zdecydować – czy tym razem jest wszystkowiedzący, czy przez cały odcinek nie będzie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje. Często towarzysze lepiej niż on orientują się w sytuacji. Może być poważny i skupiony, a może być zupełnie niepoważny i zbyt zafascynowany własnymi sznurowadłami, by zauważyć, że płonie pokój, w którym właśnie się znajduje. Ludzki towarzysz przywraca mu hierarchię wartości, ludzką moralność jako punkt odniesienia. Może wiecie, może nie – ale na początku tego nie było. Na początku Doktor jest raczej niemoralny. Pierwszy Doktor jest nieprzyjemny. Dopiero powoli uczy się, jak być miłym dla ludzi poprzez kontakt z nimi. Powoli staje się taki, jaki powinien być, jakim go chcemy.

Nerd³: Magia.

S. Moffat: Magia. [śmiech] Wydaje się nam magiczny. Tak jak stworzeniom, które spotyka w przelocie i ratuje – dla nich to taki magiczny bohater. Ale my oglądamy jego przygody od dawna. Wiemy, że to zwyczajny facet. Bardzo sprytny, inteligentny facet z wehikułem czasu, którym za bardzo nie potrafi sterować. Jest bardzo miły i życzliwy, ale nie na tyle, żeby celowo cię odwiedzić i ocalić. Nie zauważyłby płonącego budynku i nie wbiegłby do niego. Ale jeśli już jest w środku, to dopilnuje, by wszyscy bezpiecznie wrócili do domu.

Nerd³: Zawiązawszy sznurowadła.

S. Moffat: Tak, sznurowadła są fascynujące.

Nerd³: To teraz musimy zobaczyć wszystkie odcinki jeszcze raz i prześledzić motyw sznurowadeł

S. Moffat: Wydaje mi się, że żadnych nie było, niestety.  

Źródło:  A Nerdy Chat With Steven Moffat

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *