SFX: Pożegnanie Doktora i Rose najlepszą sceną SF wszechczasów

Czytelnicy SFX uznali scenę pożegnania Doktora i Rose z odcinka Dzień zagłady („Doomsday”) za najlepszy moment w historii fantastyki.

Ukazało się już 250 numerów brytyjskiego czasopisma SFX. Z tej okazji redakcja przeprowadziła plebiscyt na najlepszy moment w historii science-fiction, fantasy i horroru. Czytelnicy wybierali swoje typy spośród zaproponowanych 250 scen z filmów, seriali, książek, komiksów i gier. Oddano łącznie ponad 96 tysięcy głosów, a zwycięzcą okazała się słynna, dla wielu widzów bardzo emocjonalna scena kończąca dwie serie wspólnych podróży Doktora i Rose Tyler. Na plaży w norweskiej Zatoce Złego Wilka, w równoległym wszechświecie, Dziesiąty Doktor po raz ostatni – a przynajmniej wszyscy sądzą, że ostatni – widzi swoją przyjaciółkę.

Redakcja SFX skomentowała ten wynik następująco:

Niektórzy będą przekonywać, że „Doctor Who” zawsze wywoływał w widzach silne emocje. Jednak pożegnań z towarzyszami było w serialu bardzo wiele, ale tak dramatyczne było dopiero to napisane przez Russella T Daviesa.

Ze wszystkich emocjonalnych scen, które wyszły pod jego pióra, ta jest wręcz rozdzierająco smutna – holograficzny obraz Doktora żegna się na norweskiej plaży z Rose, która ma łzy w oczach. Obraz się rwie, lada moment Doktor zniknie i nie zdąży powiedzieć Rose, że ją kocha. To scena, którą każdy z nas doskonale rozumie. Łatwo nam się identyfikować z tymi bohaterami bo, jak powiedział sam scenarzysta, „słychać w niej echo każdej straty, jakiej kiedykolwiek doświadczyliśmy”.

Każdy z nas musiał się kiedyś pożegnać z kimś, kto był dla nas bardzo ważny. Zazwyczaj nie rozdziela nas groźba zniszczenia wszechświata, ale mogliśmy się czuć podobnie. Ta scena doskonale ukazuje ból rozstania.

SFX250BothCovers

Dla SFX wypowiedzi udzielił również David Tennant:

Pamiętam, że gdy kręciliśmy tę scenę, martwiłem się, bo skoro miałem zagrać holograficzny obraz, to moje włosy nie powinny być poruszane przez wiatr…

Wtedy to wydawało się bardzo ważne. Nie udało się w żaden sposób tego rozwiązać i dręczyło mnie to później przez długi czas. Ale kiedy zobaczyłem gotową scenę, zrozumiałem, że ważne jest tylko zakończenie historii Doktora i Rose. Przez dwie serie Russell wplatał w tę opowieść magiczne wątki, które w finale splotły się w prawdziwie niezapomniany moment. Gdy ludzie wspominają o nim w rozmowie, mają w oczach łzy, a minęło już tyle lat – myślę, że zawsze ta scena będzie wspominana ze wzruszeniem.

Muzyka, którą dla tej sceny napisał Murray Gold, jest doskonała: podkreśla cierpienie Rose. Gra Billie Piper też była wspaniała. Miałem szczęście, że mogłem stać na tej plaży, z włosami targanymi przez wiatr, otoczony tą wspaniałością. Gdziekolwiek jeszcze w życiu trafię, czegokolwiek dokonam, to jest ta scena, z której zawsze będę dumny. Dziękuję wszystkim, którzy na nią głosowali.

To rzeczywiście ogromny sukces, nie tylko sceny i jej twórców, ale całego serialu, bo konkurencja była, jak łatwo się domyślić, niezwykle silna. Pierwsza dziesiątka przedstawia się następująco:

  1. „Doktor Who”: Doktor i Rose żegnają się na plaży w Zatoce Złego Wilka
  2. „Avengers”: Hulk pokonuje Lokiego
  3. „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”: obcy wydostaje się z klatki piersiowej Kane’a
  4. „Firefly”: kapitan Reynolds wrzuca przeciwnika do silnika Serenity w odcinku „The Train Job”
  5. „Gwiezdne Wojny: część V – Imperium kontratakuje”: Luke dowiaduje się, że Darth Vader jest jego ojcem
  6. „Łowca androidów”: monolog Roya Batty’ego w deszczu
  7. „Gra o tron”: „Krwawe gody” i Lannisterowie przesyłający pozdrowienia
  8. „Matrix”: Neo uchyla się przed kulami
  9. Książka „Harry Potter i Książę Półkrwi”: śmierć Albusa Dumbledore’a
  10. „Powrót do przyszłości”: „Drogi? Tam, gdzie się udajemy, drogi nie są potrzebne”

Pełna lista ukazała się w 250. numerze SFX.

Źródło: DoctorWhoNews

Co sądzicie o tym wyniku? Muszę przyznać, że sama mam dość mieszanie uczucia – w bogatej historii science-fiction jest wiele niezapomnianych scen, spośród których znalazłyby się też takie, które nie tylko wywołały łzy, ale też zapisały się jako kamienie milowe całego gatunku… Trudno jednak się nie cieszyć z sukcesu „Doktora Who”. Gratulujemy więc!

8 thoughts on “SFX: Pożegnanie Doktora i Rose najlepszą sceną SF wszechczasów

  1. Wybaczcie mi, drodzy towarzysze Whovianie, ale wybranie akurat TEJ sceny jako najlepszej sceny sc-fi wszechczasów jest dla mnie wielkim nieporozumieniem. W samym DW są niezliczone sceny, które bardziej zasługiwałyby na to miano…

    1. W pełni się z Tobą zgadzam, np. końcowe sceny “End of Time” i regeneracja Dziesiątego ze słynnym “I don’t want to go” były o wiele lepsze od końcówki “Doomsday”.

  2. Ogladajac tę scene poraz pierwszy miałam jakies 25 lat… ryczałam jak dzieciak :), ale nie uważam jej za najlepsza scene SF… lepsze było zakończenie predatora :) jak Predator wreczył policjantowi pistolet z 1900 któregoś tam roku :)

  3. Niekoniecznie chciał jej powiedzieć, że ją kocha. Polecam Scherzo. Określenie tej inkarnacji rozpłakaną jest imo potwornym spłyceniem.
    Uważam, że jeśli już się wciska romanse z Doktorem (uważam, że są absolutnie niepotrzebne), to powinny być one różnorodne. Jak sam serial. Sam Doktor z tak zwaną “epickością” de facto ma niewiele wspólnego. A właściwie rzadko mu się coś “epickiego” udaje zrobić – jest to zwykle kwestia przypadku. Wyjątkiem są nowe serie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *