Seria 8: „Co najmniej” 13 epizodów w 2014 roku

Niektórzy fani mogą czuć niedosyt spowodowany ilością odcinków wyemitowanych w roku 2013. Przypomnijmy: jest ich łącznie 10, z czego większość to odcinki serii 7 rozpoczętej w 2012 roku. Mamy jednak dobre wieści! Steven Moffat potwierdził, że możemy w przyszłym roku spodziewać się pełnej serii z debiutującym Peterem Capaldim. Seria 8 już za rok.

W wywiadzie z „Broadcast” Moffat powiedział, że zobowiązał się do wyprodukowania „przynajmniej” 13 odcinków w 2014 roku. Mimo to nie wiadomo dokładnie, czy odcinek świąteczny zawiera się w tej liczbie, czy nie. Wcześniejsze doniesienia sugerują, że 8 seria mogłaby być skrócona do 12 odcinków.

Mówiąc o trudnościach w pracy nad serialem, Moffat mówi:

W trakcie produkcji zawsze nadchodzi moment, przeważnie w połowie, czasami w dwóch trzecich, kiedy zauważasz, że ciągle zajmujesz się czymś związanym z którymś z seriali: jeden jest na etapie spotkań z prasą, drugi – edycji. Budzę się w środku nocy, myśląc o trzynastu różnych sprawach, wszystkich równie ważnych. Nie polecałbym takiego trybu życia.

Jedną z najtrudniejszych rzeczy jest znalezienie czasu na samo pisanie. Cały tydzień może przelecieć, a ja nie znajdę ani chwili, by usiąść… Ostatnio byłem bardzo zaskoczony, gdy udało mi się skończyć scenariusz na czas.

Źródło: DoctorWhoTV

17 thoughts on “Seria 8: „Co najmniej” 13 epizodów w 2014 roku

  1. Czy jest gdzieś jakaś strona, na której można podpisywać petycję, aby nie zatrudniali Capaldiego w roli Doktora? To jakiś koszmar – facet ze sztuczną szczęką po Dziesiątym i Jedenastym???

    1. Moffat – troll nawet samej Elżbiety II nie posłucha, a co dopiero petycji “fanów”… Capaldi wygląda idealnie doctorowo!

      1. Wcale nie wygląda doctorowo! Oglądałam ostatnio “Fortysomething” i jestem przerażona – nie dość, że wygląda jakby miał dużo więcej niż te jego 55 lat, nie dość, że mieli w paszczy sztuczną szczęką, to jeszcze zachowuje się jak idiota. Te niekontrolowane ruchy, idiotyczny uśmiech… Wiem, wiem, że pierwsi Doktorzy byli starsi, ale w dzisiejszych czasach, gdy gros widzów oczekuje kogoś, na kim byłoby przyjemnie oko zawiesić, nie wydaje mi się to dobrym posunięciem.

          1. Tylko że Capaldi taki jest na co dzień, w każdej roli – to nie była kreacja filmowa, tylko przeniesienie cech charakterystycznych aktora na postać. I taki sam będzie Doktor. Ja tego już widzieć nie chcę.

            1. Polecam zobaczyć chociażby Torchwood: Children of Earth albo absolutnie fantastyczny serial “The Thick of It” czy film na jego podstawie, “In the Loop”. Tam Capaldi gra całkiem inaczej, niż w wyżej wspomnianym “Fortysomething”. Nonsensem jest mówienie, że każda jego rola jest taka sama. Co do Twojego zarzutu: “Wiem, wiem, że pierwsi Doktorzy byli starsi, ale w dzisiejszych czasach,
              gdy gros widzów oczekuje kogoś, na kim byłoby przyjemnie oko zawiesić,
              nie wydaje mi się to dobrym posunięciem.” To właśnie jest Doctor Who, a nie kolejny Zmierzch czy inne Pamiętniki Wampirów. Capaldi to genialny aktor, świadczy o tym chociażby nagroda BAFTA z 2010 r. Nagród tych za darmo nie rozdają (np, Smith, który wg. Ciebie jest tak genialnym Doktorem, nie ma).

            2. “The Thick of It” oglądałam i Capaldi zepsuł mi całą przyjemność. Nie zmienię zdania, uważam, że każda jego rola jest za bardzo podobna do pozostałych.

              “Zmierzchy” i inne takie bazują na tym, że pokazują “śliczniusich” aktorów, w których mogłyby się kochać nastolatki. Tennant czy Smith śliczniusi nie są (jeśli chodzi o tego ostatniego, to raczej ciężko znaleźć kogoś brzydszego) – nie to miałam na myśli mówiąc o tym, że przyjemnie na nich oko zawiesić. Po prostu są sympatyczni i naturalni, a Capaldi taki nie jest, jest irytujący.
              Nigdzie nie pisałam, że Smith jest genialnym Doktorem, po prostu znakomicie zmienił koncepcję postaci, przerobił ją tak, że zdominowała ona wszystkie pozostałe kreacje.

          1. Dziewiąty cały był idiotyczny, więc krótko się cieszył możliwością bycia Doktorem. Oby tak też było z Capaldim- przynajmniej ja mam taką nadzieję. A niekontrolowane ruchy Matta były jakby integralną częścią postaci, naturalnym sposobem bycia Smitha. W przypadku Capaldiego, choć należą do jego wizerunku, nie są naturalne. Wynikają z takiej, a nie innej koncepcji aktora na siebie, ale widać, że są sztuczne. Ma jakby kijek od miotły wsadzony za kołnierz. Jedenasty jest giętki i sympatyczny, Dwunasty będzie sztywny i nieprzystępny.

  2. Nie wszystkim musi się podobać Nowy Doktor :) Poza tym ja na twoim miejscu dałabym mu szanse, może ci się spodoba w trakcie sezonu!

    1. Znam Capaldiego, oglądałam go nie raz i za każdym razem psuł mi to, co oglądam. Zobaczycie, że serialowi ubędzie tysiące fanów przez niego.

  3. Też się podkochuję w Jedenastym, ale bez przesady! Wielki fan serialu w roli Doktora, Capaldi zapowiada się ge-nial-nie, ma w sobie wiele z klasycznych Doktorów i ten szalony błysk w oku, nie mogę się doczekać co wyniknie z tej mieszanki!

  4. A ja sądzę, że Peter po 11 to wybór doskonały. Tak, moim Doktorem jest właśnie Matt i z wielkim bólem go żegnam ;( Ale jestem też dumny, że Capaldi zajmie jego miejsce (również ze względu na Clarę, która według mnie nie pasowała do 11-stego, a z Peterem stworzy genialną parę!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *