Jaki sekret mógł odsłonić odcinek świąteczny?

Jak wszyscy już wiemy, Pierwszy Doktor powróci w odcinku bożonarodzeniowym z twarzą Davida Bradleya. Fabularnie, Pierwszy zostaje tam w jakiś sposób wyrwany tuż przed swoją regeneracją. Jego regeneracja zaś, co warto sobie uświadomić, była w latach 60. prawdopodobnie największym zwrotem akcji w historii serialu – w 1963 nikomu się nie śniło, że kiedyś dojdą do takiego momentu. To było “wóz albo przewóz” – albo zmieniamy Doktora, albo zamykamy hitowy serial. Decyzja była oczywista.

Dziś schemat jest nam już dobrze znany, wypracowany przez lata – Doktor regeneruje, zaczyna wariować w poregeneracyjnym delirium, w końcu znajduje nowe ubranie, emocje opadają i znów staje się dobrze nam znanym Władcą Czasu. Wtedy jednak to wszystko było świeże, niepewne i obarczone kilkoma lukami fabularnymi. Jak choćby ubranie – wygląda to tak, jakby zmieniło się ono razem z twarzą Doktora. Nie jest też do końca jasne, dlaczego Doktor musiał zregenerować. Miał wtedy około 450 lat, co można by uznać za sędziwy wiek dla Władcy Czasu gdyby nie fakt, że na przykład Jedenasty przez trzy stulecia uciekał przed Jeziorem Silencio, a nie postarzał się nawet o dzień. Czas Doktora (“The Time of the Doctor”) mówi nam o tym, że ta inkarnacja przeżyła w sumie 1100 lat nim jej ciało się zużyło. Więc dlaczego Pierwszy musiał zregenerować? Dlaczego nagle stał się taki osłabiony? Dlaczego był chory?

Steven Moffat miał teraz niepowtarzalną okazję, by odpowiedzieć choćby na część tych pytań. Podobno nawet próbował wyjaśnić zmianę ubrań, stwierdził jednak, że to, co wymyślił, byłoby zbyt nerdowskie nawet jak na niego:

Pomyślałem po prostu: Nie, ludzie płacą abonament dla czegoś więcej niż to.

Co się tyczy niewyjaśnionej regeneracji, Moffat mówi:

Jest w odcinku The Tenth Planet wyjaśnienie – po prostu się zestarzał. Doktor mówi, że ciało, które nosi, już się zużyło. Sugeruje również, że to skutek jakichś zewnętrznych wpływów, ale nikt, przez tyle lat, nigdy nie podjął tego wątku. Ale ja też nie podejmę.

 

Także obsada podkreśla, że odcinek świąteczny nie miał być przeznaczony tylko dla oddanych, wieloletnich fanów znających cały serial od lat 60, ale dla szerokiej widowni, którą niekoniecznie będą obchodzić takie niuanse. Oczywiście, Twice Upon a Time oddaje swoisty hołd przeszłości, lecz jej sekrety pozostawia w spokoju.

Przy okazji przypominamy, że Steven Moffat poruszał już kontrowersyjny temat stroju Pierwszego Doktora w jednym z wywiadów sprzed kilku lat. Jego ówczesny pomysł istotnie był trochę dziwny

Co wy na to? Wolicie, by pewne pytania pozostawić bez odpowiedzi czy byłoby lepiej, gdyby twórcy skorzystali z okazji i załatali kilka dziur?

Źródło: RadioTimes

 width=

Daj na ciastko!


Nerd pod prawie każdym względem. Fan Klasyków, powoli brnie przez EU. Przybiłby żółwika Drugiemu, pokłony oddaje Piątemu i chętnie pogadałby o 'kosmicznej magii' z Siódmym, ale najbardziej utożsamia się z Jedenastym, serce zaś bez reszty oddał Romanie II. Poza tym, wierny fan brytyjskiej literatury.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

2 thoughts on “Jaki sekret mógł odsłonić odcinek świąteczny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *