SDCC: Wywiad ze Stevenem Moffatem

Przed doktorowym panelem na tegorocznym Comic Conie w San Diego redakcja Deadline złapała Stevena Moffata i przeprowadziła z nim bardzo ciekawy wywiad. Oto on:

Na panelu pokażecie materiały promujące odcinek świąteczny. Jak zaawansowane są prace nad nim?

Jest prawie gotowy. Zakończyliśmy zdjęcia kilka dni temu. Ale jest jeszcze trochę do zrobienia. Nie nakręciliśmy scen z nową Doktor, bo to nie nasze zadanie – od tego jest już nowa ekipa. Muszą dopiero wkroczyć i zrobić swoje, ale główna część odcinka jest już nakręcona.

I co zobaczymy w tej głównej części?

Jeśli widzieliście końcówkę ostatniego odcinka, to już wiecie, że pojawią się w nim dwie inkarnacje Doktora. Dwunasty spotka Pierwszego, którego gra David Bradley. Nie chcę powiedzieć za dużo, ale wszystko się kręci wokół nich. Są bardzo różni. Jedna osoba mierząca się z tym samym problemem w dwóch różnych momentach swojego życia, stając zarazem twarzą w twarz z samym sobą.

Doktor Petera Capaldiego, który przekonuje Pierwszego, dlaczego ma się nie poddawać, równocześnie przekonuje samego siebie. Ale jest też wielka przygoda. Jest zagrożenie. Wiele się dzieje, ale nie będziemy jeszcze o tym mówić. Zobaczycie trochę w zwiastunie.

Jak wygląda proces przekazywania pałeczki Chrisowi Chibnallowi?

Podobnie jak ostatnio, ale oddzielająca linia jest nieco mocniej zarysowana, tak mi się wydaje. Doprowadziliśmy prace do momentu, kiedy Doktor Capaldiego eksploduje światłem i zaczyna się regenerować i wtedy wkraczają na plan oni ze sceną – doskonałą, krótką sceną – napisaną przez Chrisa Chibnalla i przedstawiającą nową Doktor dochodzącą do siebie po regeneracji. Tak samo zrobiliśmy z Davidem Tennantem w Końcu czasu (“The End of Time”).

Wtedy ostatnią stronę scenariusza napisałem ja, ale kręciliśmy to tego samego dnia, bo mieliśmy po prostu inny plan pracy. Russell T Davies wręczył mi słuchawki i poszedł sobie, a ja usiadłem na jego miejscu przed monitorem. Tak po prostu. Nie było to zbyt dramatyczne, bo David Tennant miał wtedy przed sobą jeszcze dwa lub trzy dni zdjęć. Ostatnie ujęcia Petera Capaldiego to były właśnie te z początkiem regeneracji, a między tym dniem zdjęć a kontynuacją tej sceny minie trochę czasu.

Co sądzisz o Jodie Whittaker jako nowej Doktor, pierwszej kobiecie w tej roli?

To niesamowity, inspirujący wybór! Jodie Whittaker jest genialna we wszystkim, co robi, a teraz jej sceną stał się cały wszechświat. A co w tym najlepsze, to wszystkie małe dziewczynki na całym świecie dowiedzą się, że gwiazdy mogą należeć do nich.

Przejąłeś serial w 2010 roku wraz z regeneracją Doktora w inkarnację graną przez Matta Smitha. Później nadzorowałeś serie z Peterem Capaldim jako Dwunastym. Co dla ciebie definiuje te epoki?

Sednem Doctor Who jest jego niesamowita elastyczność. Nic go nie obciąża, co oznacza, że zmienia się z odcinka na odcinek, nie tylko z epoki na epokę.

W erze Matta Smitha skoncentrowaliśmy się na genialnym aktorze i w erze Petera Capaldiego skoncentrowaliśmy się na genialnym aktorze. Ale nie myśleliśmy “Och, nakręcimy teraz taką a taką serię”, tylko “Jaki to będzie serial w tym tygodniu? Idziemy w komedię? W romans? W horror?”. Nie chcesz narzucać ścisłych ram serialowi, którego wartość tkwi w elastyczności i płynności. Chcesz, żeby ten serial był tym, na co tylko ma ochotę za każdym razem, gdy Doktor wystawia głowę z TARDIS.

To też wielka odpowiedzialność, zważywszy na dziedzictwo serialu i jego popularność na całym świecie.

To jak stanie na straży narodowego skarbu. Przejmując Doctor Who, chcesz się nim zaopiekować. Chcesz zrobić wszystko, by pozostał w czołówce. Więc to właśnie to jest dla mnie najważniejsze, naprawdę to, że ciągle go robimy i ciągle trwa i powołujemy nową Doktor i nowego showrunnera.

Co było dla ciebie najlepsze w tej pracy?

Dopiero wyszliśmy ze studia, jest dla mnie za wcześnie na takie podsumowania. Muszę to sobie przepracować. Ale zawsze marzyłem o tym, by pracować z Peterem Capaldim. Przez lata tego właśnie chciałem. W pewnym momencie podczas pracy nad Doctor Who zdałem sobie sprawę, że on przecież też jest fanem serialu i pomyślałem, że nie można przegapić okazji, jaką było zaproponowanie mu tej roli.

Jak się czułeś, kręcąc jego pożegnanie z rolą?

Petera cechuje niesamowita wrażliwość i pasja. Jest nieustraszony, gdy podejmuje decyzję, jak ma odegrać swoją rolę. To samo miał Tom Baker, to samo miał William Hartnell. Jakby mówili: “Chcę wszystkich uratować, a nie zdobyć popularność”. Nie w tym rzecz. “Jestem przyjazny, ale nie zawsze uprzejmy”. Podoba mi się to. Wiem, że potrafi być czarujący, ale czasami chce pójść w zupełnie inną stronę i powiedzieć: “Zrobię to, co trzeba zrobić”. Jego zadaniem było ratowanie ludzi, nie organizowanie imprezek. Uważam, że to wspaniałe.

Jesteśmy teraz z Peterem bliskimi przyjaciółmi. To było dla mnie cudowne doświadczenie. On jest tak uprzejmym, oczytanym i mądrym człowiekiem, niezwykle utalentowanym. To była wielka radość. Bo on jest też bardzo zabawny. Jest wspaniały. To wspaniały człowiek.

heaven sent

Doctor Who to serial, który rozpoczął się w 1963 roku, główną rolę zagrało w nim kilkunastu aktorów, role towarzyszy kolejnych kilkadziesiąt, miał szesnastoletnią przerwę, został wskrzeszony w 2005 roku i teraz jest większy niż kiedykolwiek wcześniej. Jak myślisz, dlaczego mu się to udało?

Lubię mówić, że jednym z powodów tego sukcesu jest to, że Doctor Who to bardzo dobry serial. Nawet jeśli ktoś nie przepada za science fiction i chce poważniejszych treści, tutaj też znajdzie coś dla siebie. Ale jeśli lubisz właśnie takie produkcje, polubisz Doctor Who. Jest bardzo starannie robiony. Jest tworzony z pasją i poświęceniem i nie chcę brzmieć, jakbym się przechwalał, ale… czy widzieliście listę scenarzystów tego serialu?

Liczba showrunnerów, którzy prowadzą swoje własne seriale, a którzy napisali dla Doctor Who pojedyncze odcinki, jest olśniewająca. Żaden inny serial nie ma takiej ekipy. To nie jest serial, który jest regularnie emitowany. Zastanawiam się czasami, co będzie, jak pewnego odległego dnia Doctor Who znów będzie mieć przerwę, ludzie będą patrzeć na wcześniejsze epoki i myśleć: jak, u diabła, coś takiego wyrosło z familijnego serialu przygodowego? Jak to się stało? Tak, uważam, że to po prostu niesamowicie dobry serial.

Przełamano jedną z barier, wybierając do roli Trzynastego Doktora aktorkę. Ty miałeś żeńską wersję Mistrza, czyli Missy, a w tym roku wprowadziłeś też homoseksualną towarzyszkę, Bill Potts, graną przez Pearl Mackie. Zaskoczyły cię reakcje fanów na nią?

Zaskoczyło mnie ciepłe przyjęcie. Gdy informacja została ujawniona, trochę się obawiałem i było o wiele więcej zamieszania przez parę dni, niż się spodziewałem. Pomyślałem, że, na litość boską, chyba już wyrośliśmy z myślenia, że to sensacja? Ale zaskoczyło mnie też, że jak już wszyscy się uspokoili, to Bill spotykała się z bardzo pozytywnymi reakcjami. Uwielbiam ją. To strzał w dziesiątkę, a jej seksualność praktycznie nie była wspominana. Tak właśnie powinno być.

Źródło: Deadline

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *