Sacha Dhawan: O kreowaniu postaci Mistrza i pracy na planie

Oto druga część obszernego wywiadu z Sachą Dhawanem (pierwszą znajdziecie tutaj). Tym razem zebraliśmy wypowiedzi o pracy na planie oraz kreowaniu postaci Mistrza już w relacji z Doktor, a także problemach, z którymi zmagał się Sacha Dhawan, o których zaczął mówić właśnie za sprawą pracy na planie Doctor Who.

Postać Mistrza opiera się na jego relacji z Doktor(em) – często porównujemy Doktor(a) z przypadającą mu inkarnacją Mistrza albo zastanawiamy się, jak Mistrz w danej inkarnacji zachowywałby się w relacji z inkarnacjami Doktor(a), których nigdy nie spotkał na ekranie. Jak więc wyglądała praca Sachy Dhawana z Jodie Whittaker, budowanie dynamiki między ich bohaterami?

Zasługi należy przypisać Chrisowi Chibnallowi i Mattowi Strevensowi. Sparowali nas… Jak tylko zaczęliśmy pracować z Jodie, od razu zaskoczyło. Nie było najmniejszego problemu. Znaliśmy się, pracowaliśmy kiedyś razem – ale nie na takim poziomie. Nie wydaje mi się, żebyśmy na początku wiedzieli, jaką drogę będą musiały przebyć nasze postacie w 9 i 10 odcinku.

Bardzo cenię w Jodie Whittaker to, że w żaden sposób nie ogranicza pracy innych osób, pozwala im rozwijać skrzydła. Kiedy wcielam się w Mistrza, zachowuję się zupełnie inaczej niż poza planem. Nagle staję się nieprzewidywalny. A ona gra równo z tym; nigdy się nie zdarzyło, żeby stwierdziła, że nie rozumie, o co mi chodzi. Przyjmuje wszystko, reaguje i sama rzuca wyzwanie. To właśnie czyni tę relację ogromnie ekscytującą. Nie widzieliśmy jeszcze czegoś takiego. Praca na planie to była czysta radość.

Po premierze Spyfall Sacha Dhawan podzielił się na swoim profilu na Instagramie bardzo osobistym tekstem o stanach lękowych, z którymi się zmaga i o tym, jak wpłynęło to na jego pracę. Czy odczuł jakieś reakcje na to trudne wyznanie?

Moje problemy psychiczne nie były związane z tą rolą. Towarzyszą mi od lat. Nigdy o tym nie mówiłem, nie lubię tego, podobnie jak wiele innych osób. Szczególnie mężczyznom trudno się przyznać do takich problemów. Walczę z tym. Gdy jestem na planie, niczego po mnie nie widać, ale kiedy zdjęcia się kończą, napada mnie fala wątpliwości. Czy ja się do tego nadaję? Czy nie wyszło beznadziejnie? Nie sposób się tego pozbyć z głowy.

Postanowiłem coś z tym zrobić – zwolnić na jakiś czas, zastanowić się nad tym, może poszukać pomocy. Było mi bardzo wstyd. Z nikim o tym nie rozmawiałem. Zrobiłem więc sobie przerwę, ale jak to w życiu bywa, wtedy akurat dostałem propozycję tak ogromną, że nie mógłbym jej nie przyjąć. Wtedy mi się pogorszyło. Czy będę w stanie to zrobić? A co jeśli dowiedzą się, że mam problem i ze mnie zrezygnują?

Było jednak dokładnie na odwrót. Musiałem się zmierzyć z własną głową. Efekt widać na ekranie. Nie widać tego, co było pomiędzy zdjęciami. Cała ekipa, włącznie z aktorami, okazała się najbardziej wspierającą grupą, z jaką kiedykolwiek współpracowałem. Widać to w mojej grze: nigdy w życiu nie potrafiłbym grać tak nieprzewidywalnie, z takim przekonaniem, nie wcieliłbym się w tak trudną postać, gdyby nie ich wparcie. Postanowiłem więc bardziej otwarcie mówić o problemach psychicznych z nadzieją, że ośmielę tym innych, szczególnie innych mężczyzn, do sięgnięcia po pomoc.

Ten motyw nieźle koresponduje z wymową odcinka Czy mnie słyszysz? (“Can You Hear Me?”), w którym wprawdzie Mistrza nie ma, ale jest obecny temat chorób psychicznych, na które cierpi bardzo wiele osób, bojąc się do tego przyznać i poszukać pomocy. Doctor Who wykonuje więc w tej serii wielką pracę, jak widać nie tylko na ekranie, ale też za kulisami.

Jutro część trzecia wywiadu! Jak wam się podoba Sacha Dhawan i jego wersja Mistrza?

Źródło: Entertainment Weekly, TV Guide

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *