Sacha Dhawan: Jak wejść w buty Delgado, Simma i Gomez?

Sacha Dhawan zdążył już podbić serca fanów – można rzec, że zrobił to po mistrzowsku… Wystarczyło, że pojawił się w finałowym odcinku na krótką chwilę, by internet wybuchł zachwytem. Jakże się tu nie zachwycać! Niesieni tą wspólną emocją, prezentujemy kilka cytatów z wywiadów z Sachą Dhawanem, które ukazały się na łamach Entertainment Weekly TV Guide. Artykuł oczywiście zawiera spoilery.

To pierwsza część wywiadu. Dowiecie się z niej, jak to się stało, że Sacha Dhawan został nowym Mistrzem i jak wyglądały przygotowania do tej niełatwej roli.

Konieczne pytanie na początek, czyli jak Sacha Dhawan zareagował, kiedy wszystko już było potwierdzone i dopięte, a on miał tylko spakować się na podróż do RPA i wcielić się na planie w rolę Mistrza?

Najpierw pomyślałem, że nie dam rady – czy ja się nadaję do takiej roli? Ale Matt Strevens [jeden z producentów wykonawczych] zapewnił mnie, że wiedzą, co robią. Mam przyjść, zrobić, co mam do zrobienia i będzie dobrze. Ciągle jednak nie miałem przekonania, czy dam radę. Co więc zrobiłem? Nagrałem sam kilka scenek, by przetestować pokazywanie chaotycznej natury mojego bohatera. Wysłałem je Mattowi Strevensowi i Chrisowi Chibnallowi, a oni w odpowiedzi udzielili mi kilku wskazówek.

Postanowiłem nie myśleć o tym, że to Doctor Who; zostawić za sobą świadomość tego ogromnego uniwersum, by mnie nie przytłoczyło. Podejść do tej roli jak do każdej innej. Wtedy poczułem ekscytację na myśl o tym, jaka będzie moja interpretacja tej postaci. Chciałem zagrać Mistrza chaotycznego i zabawnego, ale też pokazać jego mroczną wersję, mroczniejszą niż poprzednie. Już trochę tego widzieliście na ekranach. W ostatnim odcinku będzie tego więcej. Nie mogę się doczekać, aż to zobaczycie!

Rola Mistrza to nie byle co – podobnie jak z rolą Doktor(a), wiąże się z nią długa tradycja, ocean fanowskiego przywiązania i ogromne oczekiwania. Oraz bardzo dużo faktów, które trzeba sobie przyswoić, by oddać charakter bohatera. A może nie? Jak Sacha Dhawan przygotowywał się do roli Mistrza? Czy studiował odcinki z Rogerem Delgado, Anthonym Ainleyem, Johnem Simmem czy wreszcie kultową Michelle Gomez? 

Wiele osób mnie pytało, czy zabrałem się za studiowanie wcześniejszych inkarnacji Mistrza. Chris Chibnall poradził mi, bym tego nie robił zbyt dokładnie. To samo podpowiadała mi intuicja. Oczywiście, muszę poznać tę postać, poznać fakty o niej, ale muszę też odcisnąć na niej swój ślad, zrobić to po swojemu. Dostałem błogosławieństwo od twórców, by pójść własną drogą. Bardzo dużo rozmawiałem z Chrisem Chibnallem, moja wersja Mistrza to efekt naszej wspólnej pracy. Chris dostarczył mi wiele informacji, ale ja też miałem swój wkład, między innymi sporą rolę odegrała moja teoria chaosu. To znaczy: z punktu widzenia Mistrza gdy kreuje się chaos, dzieją się wspaniałe rzeczy. Nie chciałem pokazać Mistrza, który po prostu się bawi. W jego szaleństwie jest metoda. Z jednej strony ludzie mają stwierdzić, że on jest taki zabawny, ale z drugiej, zaraz w następnej scenie, odkryć, że to osoba udręczona, ale zarazem przebiegła, która zawsze ma coś w rękawie. Mój Mistrz miał być nieprzewidywalny, emocjonalny i mroczniejszy. Zobaczycie to w 10 odcinku…

Ale jak to się właściwie stało, że to właśnie Sacha Dhawan dołączył do elitarnego grona odtwórców roli arcywroga Doktor(a)?

Pracowałem z Mattem Strevensem przy Przygodzie w czasie i przestrzeni (“An Adventure in Space and Time”). Stąd się znamy. Zadzwonił do mnie, czy nie byłbym zainteresowany epizodyczną rolą w Doctor Who, ale kręciłem akurat w Stanach Iron Fist i nie mogłem przyjąć propozycji. Jakiś rok później znów zadzwonił, tym razem proponując mi rolę Mistrza. Całe szczęście, że nie mogłem przyjąć tej małej roli! Wtedy nie mógłbym zagrać Mistrza!

Tradycyjnie nie mógł się za bardzo nikomu pochwalić źródłem swojej radości. Tajemnice, tajemnice!

Wiedzieli moi rodzice. I tyle. A akurat tak się złożyło, że kiedy dostałem potwierdzenie, że mam tę rolę, siedziałem w jednym pokoju z Peterem Capaldim. Przygotowywaliśmy się do sztuki teatralnej, w której mieliśmy razem występować. Wróciłem więc z lunchu z palącą potrzebą, by porozmawiać o tym z kimś, a najbardziej odpowiednia osoba do takiej rozmowy siedziała naprzeciwko! Ja jednak nie mogłem nic powiedzieć – zobowiązałem się do zachowania tego w sekrecie. Pewnie się zastanawiał, dlaczego ten gość tak się na niego gapi. No cóż, teraz pewnie już wie…

Jutro będziecie mogli przeczytać drugą część wywiadu. A tymczasem podzielcie się swoimi opiniami na temat Mistrza Sachy Dhawana. Spodobał wam się czy czekacie z werdyktem do szumnie zapowiadanego finału?

Źródło: Entertainment Weekly, TV Guide

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *