Russell T Davies, Ncuti Gatwa i Millie Gibson o 1 sezonie – wywiad

Nowy sezon Doktora Who będzie mieć premierę już 11 maja o 1:00 w nocy polskiego czasu na Disney+, w prawie 250 krajach, gdzie ta platforma jest dostępna. Wielkie wydarzenie i nowy rozdział w historii serialu. Nic więc dziwnego, że Russell T Davies, Ncuti Gatwa i Millie Gibson udzielają ostatnio wielu wywiadów. Dzisiaj wszyscy troje opowiedzą o każdym z nadchodzących odcinków.

Czy możemy na początek włożyć plotki z brukowców o odejściu Millie z powrotem między bajki?

RTD: Nie odchodzi. W żadnym wypadku. Disney zamówił u nas dwa lata serialu i dostarczamy dwa lata. Historia Ruby Sunday dosłownie rozciąga się na te dwa lata. Planujemy nakręcić finał [drugiego sezonu], w którym Ruby ma jedne z najwspanialszych scen. Millie, to jeden z twoich najtrudniejszych materiałów, prawda? Wszystko nabierze sensu, gdy zobaczycie, jak się to rozgrywa. To bardzo niefortunne, że takie rzeczy trafiają do gazet. Jesteśmy stawiani w trudnej sytuacji, bo nie można odpowiedzieć na plotkę, nie można z nią dyskutować. Nie możemy spróbować jej wyjaśnić, bo internet po prostu albo opacznie zrozumie, albo zdecyduje, że księżna Walii została zastąpiona przez cztery koty w perukach[1]RTD nawiązuje tu do memów, które pojawiały się m.in. na Twitterze, gdy okazało się, że zdjęcie księżnej Kate zostało zedytowane zbyt mocno i nie spełniało standardów Reutersa..

Więc jest tak, że nie można zacząć reagować na takie rzeczy. Jednak zobaczycie miłość, którą mamy dla Millie i niesamowite historie, które Ruby opowie przez następne dwa lata. Gwarantuję to wam.

To problem z kręceniem drugiej serii, podczas gdy jeszcze pracujesz nad pierwszą. Różnego rodzaju problemy mogą się wydarzyć w ten sposób, czego się spodziewaliśmy, ale co możemy zrobić? Przerywamy zdjęcia? Nie. Robimy bardzo dobry serial. Nie mogę się doczekać, aż ludzie zobaczą historię Ruby Sunday. Jest niesamowita i ma tyle przeżyć. I nadal płonie. Jest cudowna. Nie mogę się doczekać, aż to zobaczycie.

Millie i Ncuti – powiedzieliście, że nie sądziliście, że bycie Ruby i Doktorem dobrze siądzie, dopóki nie ukaże się odcinek świąteczny. Czy tak się stało?

Millie Gibson: Tak, zdecydowanie.

Ncuti Gatwa: Tak! To dobrze, że ten odcinek miał już premierę. Ludzie mieli szansę trochę nas poznać. Zdecydowanie uspokoiło to nerwy nam obojgu. Stwierdziliśmy, że to działa. Wygląda to niesamowicie. Ale oczywiście mieliśmy scenariusz Russella. Dlatego było to przesądzone, ale tak, uspokoiliśmy się. Teraz, gdy sezon ma mieć premierę, nerwy nieco wracają.

Millie: Tak się właśnie czuję. Dlatego dziwnie jest odpowiadać na to pytanie, bo znowu czuję się tak samo, jak ostatnio, gdy mnie o to pytaliście!

RTD: To uczucie wraca?

Millie: Tylko oczekiwanie. Chcemy dostać ten sam poziom miłości, którą otrzymał odcinek świąteczny. Ta seria dostanie jej wiele, ale owszem, to prawie jak presja by dorównać odcinkowi świątecznemu!

RTD: Nigdy się nie zrelaksujecie, prawda? To był sukces. Obawą jest to, jak utrzymać sukces przez osiem odcinków z rzędu? To jest zmartwienie, ale sprawia ono, że jest dobrze. Naprawdę w to wierzę. Właśnie dlatego każdy, każdy projektant, każdy asystent na planie, każdy twórca kostiumów, peruk – wszyscy pracują ciężko, bo martwią się o to, żeby było dobrze.

Millie: Dokładnie. Dokładnie.

Czy był taki moment na planie, gdy pomyśleliście sobie: „O, to tutaj pierwszy raz zaiskrzyło”?

Millie: Prawdopodobnie kiedy chodziłam dookoła TARDIS. Oglądałam TARDIS od kiedy byłam małą dziewczynką, dlatego sądzę, że bycie kimś, kto wchodzi do środka jest naprawdę surrealistycznym i ważnym wspomnieniem. To tak kultowa rzecz do zrobienia. Dziękuję, że dostałam tę małą scenę.

Ncuti: To była ulubiona scena mojej najlepszej przyjaciółki Patsy. Mówiła: „To ten moment, który oznacza moment wejścia w nową erę”. Sposób, w który kamera koncentruje się na twojej twarzy i reakcji.

Millie: Uwielbiam też muzykę w tle. I pani Flood, która mówi (naśladuje głos): „Powodzenia, Ruby!”.

Ncuti: Dla mnie to chyba kolejna scena, pierwsza z odcinka Space Babies, gdzie [Doktor] wygłasza przemowę o Rani, Konkwistadorze. Mówi o różnych Władcach Czasu, a potem „jestem Doktor”. To był pierwszy raz, gdy powiedziałem to (klaszcze w dłonie) właściwie.

RTD: Gallifrey! To pierwszy raz, gdy mówisz „Gallifrey”…

Ncuti: Gallifrey i wyjaśnianie swojej historii to było takie, zaraz, że co? Och, ta postać, którą gram, to jest? Doktor…

Zapowiedzmy pierwszy sezon! Zacznijmy od Space Babies.

Millie: Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy w odcinku świątecznym, czyli Ruby wchodzi do TARDIS po raz pierwszy i pyta: „Kim jesteś?”. To jest kultowe spotkanie z Doktorem we właściwy sposób, bo nie poznaliśmy się tak naprawdę w odcinku świątecznym. To było więc naprawdę miłe, że mieliśmy tę scenę i ten moment wskoku na swoje miejsce, rodzaj testu dla Ruby – czy faktycznie nadaje się do tej roli, by podróżować z Doktorem.

Ncuti: A także czy tego chce.

Millie: Ona po prostu pragnie przygody i pragnie w nią uwierzyć, bo jest pod tak dużym wrażeniem. To fajny odcinek. „Podaj mi rok” – to tak przypadkowe. Uwielbiam to.

Ncuti: Pierwsza faktyczna przygoda Doktora i towarzyszki, na którą zdecydowali się wybrać razem. Lądują na statku kosmicznym [zajętym] przez dzieciaki w kosmosie, gdzie wszyscy dorośli zniknęli i muszą się dowiedzieć, co się stało. A w międzyczasie pojawia się głodny wróg… mierzymy się z Bogeymanem!

Millie: Nie mieliśmy pojęcia, jak będzie wyglądać Bogeyman. Pamiętasz jak go googlowaliśmy? Zastanawialiśmy się jak wygląda i zobaczyliśmy tego przytulaśnego, słodziutkiego misia? A potem projektant rekwizytów nam go pokazał i zareagowaliśmy: „Dobry Boże!”.

Ncuti: Jest przerażający!

Millie: Nic dziwnego, że dzieciaki się go bały. To z pewnością całkiem fajny potwór. Robert Strange w tej roli był niesamowity.

RTD: Warto też wspomnieć, że na początku historia pochodzenia Ruby jest kontynuowana. To kręgosłup całej serii – widzieliśmy na Święta, że była znajdą pozostawioną w kościele na Ruby Road. Doktor też teraz jest znajdą pozostawioną w tajemniczych okolicznościach w kosmosie. Także nie zna swoich rodziców, a to wielkie powiązanie między tą dwójką. To prawdziwe tętno, wibracja między nimi, która naprawdę kształtuje ich przyjaźń, jak w żadnej drużynie Doktora z towarzyszem wcześniej, a na tym się nie skończy.

Zobaczycie, jak to się rozwija. Każdy odcinek jest niezależny. Jednak chce się zobaczyć powracający motyw i historię, która będzie się budować, budować i budować aż do Najbardziej Druzgocącego Finału. Dosłownie, to największy finał w historii. Są z niego ujęcia w zwiastunach. O Boże, padniecie z wrażenia.

Ruby Sunday w studio nagrań w The Devil's Chord

The Devil’s Chord.

RTD: Drugi odcinek, Jinkx Monsoon [gwiazda drag Hera Hoffer]! Otwórzcie drzwi: Jinkx Monsoon. Witaj, hurra!

Millie: Uwielbiam Jinkx. Ten odcinek jest dla niej. Jest tam tyle świetnych scen, gdzie ja i Ncuti zastanawialiśmy się: „Czy powinniśmy po prostu sobie pójść do domu?”

Ncuti: (warczy) Jest tak dobra!

Millie: Była szalona.

Ncuti: Taki zachwycający wróg.

RTD: Wielki wróg.

Ncuti: WIELKI wróg.

RTD: Jakiego wcześniej nie widzieliśmy. Poza skalą.

Czy znowu spróbujecie podbić czołowe miejsca na iTunes?

RTD: Tak, jest w tym odcinku muzyka. To byłoby miłe – nie mamy starej gobliniej piosenkarki, ale za to wy dwoje śpiewacie! To ekscytujące. To urocze. Ciężko o tym mówić, to bardzo muzyczny odcinek. Powinniśmy być na szczycie wszystkich list przebojów.

Odcinek trzeci, Boom.

RTD: Napisany przez Stevena Moffata. Doktor i Ruby otwierają drzwi TARDIS wprost na powierzchnię świata rozdartego wojną. To pierwsza obca planeta Ruby i od tego momentu jest ekscytująco. To wszystko, co powiem. Niesamowity odcinek i, ponownie, fantastyczne studium postaci dla tych dwojga.

Doktor z flarą

Reżyserka bardzo was chwali w tym odcinku!

Ncuti: O rany.

Millie: Ten odcinek sprawił, że poczuliśmy się, jakbyśmy byli w teatrze, bo kręciliśmy go w chronologicznej kolejności. Dlatego wszystkie kwestie sprawiały wrażenie, jakby to był występ teatralny. Robiliśmy siedmiominutowe ujęcia i tego typu rzeczy. Na końcu mówiliśmy: „O Boże, znowu?”

RTD: Ale mądra reżyserka, sprytna.

Millie: To było naprawdę super. Z pewnością dodaje to odcinkowi intensywności.

RTD: To ciężkie.

Millie: W przerwach przełączaliśmy się na Space Babies. (śmiech)

Ncuti: Kręciliśmy dwa [odcinki] naraz, więc to było trochę szaleństwo. Przechodziliśmy wprost z bardzo intensywnych scen do Space Babies (śmiech). Rany, wariactwo.

RTD: Steven Moffat w swojej najlepszej formie. Oczywiście, że poprosiłem go o powrót. Jednym z moich pierwszych wykonanych telefonów było: „Proszę, wróć i napisz odcinek”. I rany, jakie to dobre.

Odcinek czwarty, 73 Yards.

RTD: Powiedziałbym, że odcinek czwarty w największym stopniu nie przypomina wcześniejszych odcinków, a także czegokolwiek innego w telewizji. TARDIS ląduje na walijskim wybrzeżu, a wtedy tak jakby wkraczacie do walijskiego horroru ludowego. To nie jest zdanie, którego spodziewałem się użyć.

Są sekrety. Jest legenda, plotki, tajemnice. Jest wielka tajemnica do rozwiązania przez Ruby. Udajemy się w bardzo niespodziewane miejsca i to wszystko, co powiem.

Jak to jest, kiedy dostaje się taki scenariusz?

Millie: To był pierwszy scenariusz, który przeczytałam. Pamiętam, że byłam w drodze do domu z mojej pierwszej wizyty w Cardiff. Miałam tam pierwsze przymiarki i później, w drodze do domu, producentka Vicki Delow powiedziała: „A, przy okazji, tutaj masz pierwszy scenariusz”.

A ja na to: „O mój Boże, naprawdę? Napisany przez Russella T Daviesa, o Boże”. To mnie więc zajmowało w trzygodzinnej podróży powrotnej. Byłam oszołomiona. Jak tylko skończyłam czytać, przeczytałam go ponownie.

RTD: Wysłałaś mi przeuroczą wiadomość.

Millie: Napisałam do ciebie od razu. Pomyślałam sobie, że to jest dopiero odcinek! To naprawdę super odcinek.

RTD: Szalony.

Millie: Świetne zakończenie.

RTD: Siân Phillips w nim występuje. Możemy powiedzieć, będzie już o niej wiadomo. Dziewięćdziesiąt lat, zadziwiająca kobieta. To niesamowite, że wcześniej nie była w Doktorze Who. Co za zaszczyt być z nią na próbnym odczycie scenariusza, to było niesamowite. Straszne!

Doktor grający na gitarze – Diabelski akord

Ncuti, jaki ten odcinek był dla ciebie?

Ncuti: Hmm, było… zimno! (śmiech) Było zimno.

Millie: To była nasza pierwsza scena!

Ncuti: To była nasza pie… (patrzy pytająco) Nie?

Millie: Nakręciliśmy naszą pierwszą scenę w tym odcinku!

RTD: Wydawało mi się, że to była scena na zaporze… To nie była zapora?

Millie: Och, sorry, wyrzuciłam zaporę z pamięci (śmiech).

Ncuti: Tak, pierwsza była zapora! Zatem [scena w 73 Yards – przyp. red.] była druga? Jedna z pierwszych.

Millie: Pierwsza scena wychodzenia z TARDIS, zastanawiania się gdzie my jesteśmy. Także to było nasze pierwsze takie doświadczenie.

Ncuti: To było niesamowite. Widziałem jak Millie błyszczy i to była przyjemność.

Czym jest zapora?

RTD: Och, no dobra, przejdźmy do odcinka piątego…

Odcinek piąty, Dot and Bubble.

RTD: W Cardiff przy zatoce znajduje się zapora. Dzięki temu jest to bardzo dobra lokacja dla Doktora Who. To wszystko. To dość spoilerowe, ale jej istnienie jest w porządku. To także bardzo miła i zamknięta przestrzeń, gdzie nikt nie mógł znaleźć nas podczas kręcenia. To były fajne tajne ujęcia.

Jak byście podsumowali odcinek piąty?

Millie: To jest dość… mogę powiedzieć, że jest dość (zakrywa dłonią twarz i mówi bezgłośnie do Russella).

RTD: Nie umiem tak! Nie proś mnie więcej o czytanie z ruchu warg! (śmiech)

Millie: Myślę, że ma klimat Czarnego lustra.

RTD: Tak. To obca planeta. Kolonia. (Millie i Ncuti przewracają oczyma i się śmieją)

Millie: On wszystko opowiada! Staramy się, żeby niewiele było wiadomo!

RTD: W tym tygodniu pojawią się zwiastuny, zobaczycie kolonie kosmitów! Dlatego to historia bardzo w stylu Czarnego lustra, która ma wiele do powiedzenia o naszym świecie. A w tym świecie wymyka się to spod kontroli. Dobra rzecz. Callie Cooke jest liderką. Jest absolutnie cudowna. Jest fenomenalną gwiazdą gościnną i olśniewa w tym odcinku. To jest trudny odcinek – o tym odcinku będzie więcej do powiedzenia po emisji, niż w przypadku innych. Prawdopodobnie.

Ruby i Doktor tańczą w Rogue

Odcinek szósty, Rogue

RTD: Podróżujcie z nami do roku 1813 (Millie piszczy i klaszcze). Bridgertonowy odcinek, powiedzmy to sobie wprost.

Millie: Musiałam nauczyć się walca!

Ncuti: Walca i fandango[2]Hiszpański taniec ludowy..

Millie: Ty musiałeś nauczyć się…

Ncuti: Musiałem nauczyć się tanga!

Jak to było kręcić dwukrotnie odcinek osadzony w innej epoce, z perukami i kostiumami?

Millie: O mój Boże. Bridgertonowie, na których kręceniu najlepiej się bawiłam. Wręcz pływałam w mojej sukni księżniczki, jakbym była królową lub kimś podobnym. Rozkręcałam się – kręciliśmy w najpiękniejszych rezydencjach. Kręciliśmy w trzech różnych posiadłościach. Było jak kiedyś, gdy byłam młodsza i bawiłam się w przebieranki. Mówiłam sobie: „To się dzieje naprawdę i mam własny zamek” (śmiech Ncutiego).

Ncutiego tam nie było, bo nie mieliśmy aż tylu scen, więc po prostu włóczyłam się po okolicy… (Ncuti nie może opanować śmiechu). Mam film, na którym jestem obok wodospadu, a runner Jack próbuje mnie znaleźć, bo oddaliłam się i robiłam zdjęcia, jakbym była Śnieżką w lesie lub kimś podobnym. Podobało mi się to (Russell z Ncutim nie mogą opanować śmiechu). Było wspaniale. Wszyscy runnerzy pytali: „Czy ktoś widział Millie?”

RTD: Ona po prostu poszła do lasu!

Ncuti: (ze śmiechem) Mam własny zamek! To było dla mnie tak zabawne. Miałem wszystkie sceny z Jonathanem [Groffem] i cóż za cudowna energia przepływała przez nasz serial wraz ze wspaniałym głosem. Wyróżnia się. To głęboki aktor.

Jak się pracowało z Indirą Varmą?

Ncuti: Wyjątkowo. Jest PRZE-zabawna.

Millie: Bardzo. Mogłabym rozmawiać z tą kobietą godzinami i być nią oczarowana. A poziom jej dowcipu i improwizacji w scenach, które kręciliśmy… Jestem szybka, ale kiedy rozmawiałam z Indirą, stwierdzałam, że nie mogę dotrzymać kroku tej kobiecie! O mój Boże, to poczucie humoru… jest przezabawna. Miałam tyle frajdy.

Ncuti: Można było zobaczyć jak po prostu pochłania tę rolę. To było tyle frajdy (śmiech). Jesteście zabawni.

RTD: Doktorowy złoczyńca w starym, dobrym stylu.

Ncuti: (ze śmiechem) Jest typem aktorki, która sprawia, że absurd staje się podniosły. Jest po prostu wyjątkowa. Co za umiejętności.

Millie: Poświęciła się temu, jest bardzo utalentowana.

RTD: Muszę powiedzieć też, że tych dwoje pracowało bardzo ciężko. Jednego dnia latasz na linach, następnego uciekasz przed potworami – w tym wszystkim, w najbardziej napiętym planie na świecie, musieli nauczyć się tej całej choreografii. To jest porządny bridgertonowy odcinek z tańcami i walcem. To wiele pracy, którą musieli włożyć w sobotni czas wolny. Pracowaliście bardzo ciężko.

Millie: Czy mogę powiedzieć o…

RTD: O psychicznych kolczykach? Tak.

Millie: Powiedziałam Ncutiemu, że to w porządku, bo nie jesteśmy z tej epoki, więc nie musi być idealnie. Przeżyjemy, jeśli nie będziemy świetni w walcu. A on na to: „Nie, mamy psychiczne kolczyki, które możemy włączyć, żeby robić jak najlepiej wszystko, co jest potrzebne”.

Ncuti: Dosłownie musieliśmy być perfekcyjni. (śmiech)

RTD: Psychiczne kolczyki wgrywają choreografię do głowy, to scena pierwsza. Więc pozbądźcie się tego marzenia!

Millie: Lepiej będę się uczyć!

Odcinki siódmy i ósmy, The Legend of Ruby Sunday oraz Empire of Death.

RTD: To jest dwuczęściowiec, to świetny, wielki finał serii. Widywaliście już to. Powrót na Ziemię, powrót do kwatery głównej UNIT-u, tej wielkiej wieży w centrum Londynu. Wraca Kate, grana przez Jemmę Redgrave, wraca Bonnie Langford. Hurra, hurra, hurra. Lenny Rush jest w odcinku jako Morris, naukowy doradca w UNIT, który był zachwycający. Alexander Devrient wraca jako pułkownik Ibrahim.

Więc to dopiero początek. Scena pierwsza, powrót do centrum operacyjnego w UNIT i wielki, wielki finał. Wszystkie wątki, które ciągnęły się przez serię, spotkają się. Wybuchowe odkrycia. Mam nadzieję, że dotrwamy do emisji bez zaspoilerowania niczego, bo spoilery się zdarzają. I to do niesamowitego stopnia. Znaleźliśmy jeden scenariusz – powiem to – znaleźliśmy jeden scenariusz na otwartym serwerze w Brazylii. To szaleństwo. Takie rzeczy się dzieją.

Ncuti: (wygląda na chorego) A miałem powiedzieć, że byłem w Brazylii.

RTD: To nie byłeś ty! (śmiech). Jeśli dotrwacie do finału bez spoilerów, to niesamowite. Rzeczy, które odkryjemy o tobie (patrzy na Millie) i o tobie (patrzy na Ncutiego), o Doktorze i Ruby, zmieniają życie. Szczerze, będziecie się bawić najlepiej, jeśli obejrzycie ten finał bez spoilerów, jest szokujący. Dlatego proszę, szczerze, postarajcie się tak zrobić.

źródło: SFX, maj 2024


Doktor Who powróci z pierwszym sezonem nowej ery już 11 maja o godzinie 1:00 polskiego czasu na platformach Disney+ i BBC iPlayer. Tego dnia premierę będą mieć dwa odcinki, a cały sezon będzie składać się łącznie z ośmiu epizodów. Zimą zaś możemy spodziewać się tegorocznego odcinka świątecznego. Dotychczasowe informacje o sezonie 1 znajdziecie zebrane tutaj.

Przypisy

Przypisy
1RTD nawiązuje tu do memów, które pojawiały się m.in. na Twitterze, gdy okazało się, że zdjęcie księżnej Kate zostało zedytowane zbyt mocno i nie spełniało standardów Reutersa.
2Hiszpański taniec ludowy.


Fan Dwunastego, Dziesiątego i Jedenastego. Planuje pewnego dnia obejrzeć całe Classic Who. Do redakcji Gallifrey.pl dołączył w 2019 roku, a od 2020 jest redaktorem naczelnym. Nałogowy czytelnik (do tego stanu doprowadził go m.in. Harry Potter), chętnie ogląda seriale i filmy fantasy oraz sci-fi. Filmy Marvela są mu nieobce, komiksowo woli jednak DC. Chętnie zagra w gry (zarówno planszowe jak i komputerowe) i ucieknie z pokoju zagadek. Z wykształcenia robotyk, z zawodu programista baz danych.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *