Peter Capaldi rezygnuje z roli Doktora

Peter Capaldi podzielił się smutnymi wieściami.

Podczas audycji na żywo w radiu BBC 2 (możecie jej posłuchać tutaj) Peter Capaldi potwierdził plotki, które krążyły od jakiegoś czasu po internecie. 10 seria będzie ostatnią, w której wcieli się w postać Doktora. Aktor powiedział, że zobaczymy go jeszcze w odcinku świątecznym w 2017 roku.

Przy okazji dowiedzieliśmy się jednak, kiedy możemy się spodziewać premiery 10 serii.

Mówiąc o emocjonalnych rozterkach Doktora w nowej serii, Peter przyznał:

Co najważniejsze, będzie to moja ostatnia seria.

Zapytany o to, jak czuje się w związku z tą decyzją, odpowiedział:

Jestem smutny, kocham Doktora Who, to fantastyczne, móc pracować nad tym programem. To trochę… to wielka przyjemność pracować właściwie z rodziną, bo jak mawiam, nie możesz bardziej pochwalić współpracowników, niż nazwać ich rodziną. 
Aktor podał też główny powód takiej decyzji:
Zawsze byłem kimś, kto robił wiele różnych rzeczy, nigdy nie poświęciłem się jednej pracy na całe trzy lata, to pierwszy raz, kiedy coś takiego zrobiłem i czuję, że w pewnym sensie nadszedł już czas, żeby zająć się nowymi wyzwaniami. 

Będzie wam przykro? Jak myślicie, jaki pomysł na Doktora może mieć Chris Chibnall?



Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

22 thoughts on “Peter Capaldi rezygnuje z roli Doktora

  1. Skoro Capaldi rezygnuje (tej wiadomości omal nie przypłaciłem apopleksją), modlę się o Evę Green (choć mam wątpliwości, czy przyjęłaby tę rolę). Niech to pójdzie w tę stronę. Obawiam się, że Chibnall zregeneruje Doktora do młodego męskiego aktora (jak zrobił to Moffatt – jakkolwiek Matt Smith wypadł w swojej roli wyśmienicie, to jednak nie mogłem się oprzeć wrażeniu pójścia w stronę kreowania Doktora na idola nastolatek, przynajmniej w piątej serii). Odmłodzenie na 99%.
    Ale, na Boga, niech dadzą nam wreszcie Doktora-kobietę.

        1. Doktor to przede wszystkim kosmita ze zdolnością do regeneracji, a sednem i siłą całego serialu są ciągłe zmiany w coraz to nowe strony :)

        2. Skoro z Watsona zrobili kobietę to i Doktor może nią być. Zresztą Mistrz też stał sie kobietą. Doktor będący kobietą to nie byłby zły pomysł zwłaszcza gdyby miał twarz Donny Noble albo gdyby zagrała go/ją Tilda Swinton. Ktoś tu podał Evę Green – jej przeszywające, smutne spojrzenie i gdyby dali jej swobodę w zrobieniu Doktora szalonego, mrocznego na miarę postaci z “Penny Dreadful” to byłoby mega, ale obawiam się, że w tę stronę raczej nie pójdą. Obstawiam raczej młodego, dwudziestoparoletniego/trzydziestoletniego maksymalnie rudego Doktora, który będzie jednak mężczyzną. Póki co trzeba poczekać – dziesiąty sezon i kolejny świąteczny odcinek Dwunastego dopiero przed nami.

        3. Nie rozumiem argumentu. Sherlock i ojciec Brown żyją przecież w realistycznym świecie, nie mogą zregenerować się po śmierci, w dodatku w inną niż do tej pory płeć, Władcy Czasu mogą. ;) W tamtych serialach (jeśli masz na myśli nowe seriale BBC) postać tytułową gra ten sam aktor, w “Doctor Who” nie. A kobiece wersje Sherlocka już w telewizji były. Zakonnice rozwiązujące zagadki kryminalne też. Nie wiem, dlaczego miałyby być gorsze i mielibyśmy ich chcieć.

  2. Nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona. To wyjście idealne. Moffat, wiedząc, że Dwunasty odchodzi, głębiej go scharakteryzuje, a ewentualna wywrotka kanonu może zostać szybko zresetowana. Chibnall dostanie świeży początek i od razu własnego Doktora do stworzenia. Peter będzie miał na koncie trzy pełne serie, czyli tyle samo, co David i Matt. Ewentualne niedoróbki scenariuszowe 10 sezonu łatwiej jako widzowie wybaczymy wiedząc, że za chwilę się z Dwunastym pożegnamy.

    Jestem ciekawa, jak Moffat przeprowadzi regenerację. Nie mam na razie własnych pomysłów, ale nie chciałabym powtórki z Jedenastego, czyli Doktor umiera “na zawsze”, ale ostatecznie “tylko” regeneruje.

    Ciekawe, czemu zdecydowali się na ogłoszenie wieści teraz, czyżby Peter podpisał już kontrakt na coś innego, więc i tak byśmy się dowiedzieli?

  3. I znowu mi Doktora zmieniają :( Nie chce żeby Peter już odchodził, chciałbym żeby był jakiś Doktor tak długo jak np. Czwarty.

    1. Dokładnie, za szybko się zmieniają. Ani się obejrzymy, a scenarzyści będą musieli wymyślać nowy sposób na trzeci cykl regeneracji Doktora :v

  4. Trochę jednak żal, bo poza kilkoma odcinkami, na palcach jednej ręki mogę je policzyć, 8 i 9 sezon mi się nie podobały, i szybko zepchnęłam je w niepamięć bez ochoty na obejrzenie ich ponownie, i trochę się czuję, jakbym dopiero miała dostać jego pierwszy sezon, bo tamto się nie liczy, ale coż.
    Byle tylko nowy Doktor był dobrze zagrany i napisany, a nie będę narzekać: zawsze trochę smutno, ale w końcu zmiana musi być, o to w tym serialu chodzi, nie? A 3-4 sezony to jednak takie optimum.

    1. 3-4 sezony to jak dla mnie stanowczo za krótko. Ciągle mam wrażenie, jakby premiera Deep Breath była wczoraj… :/ no za krótko po prostu.

  5. Już po serii 8. Capaldi stał się moim ulubionym Doktorem. 9., poza Heaven sent nie była już tak dobra, ale mimo to dalej zajmował u mnie to miejsce. Strasznie ciężko będzie mi przywyknąć do nowego Doktora, oglądanie go to była czysta przyjemność, miałem nadzieję, że będzie miał “kadencję” dłuższą niż ta Toma Bakera…

  6. “On rezygnuje” to wersja oficjalna. Na prawde go poprostu zmianiają po trzecim sezonie. Podobnie było z poprzednimi, jak i z towarzyszami. Zwykle to wypada co około 3 sezony. A czasem jeszcze krócej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *