Moffat: numeracja pozostaje taka sama

Doktor na dwanaście regeneracji; trzynaście żyć. Jesteśmy teraz przy numerze jedenastym – prawda…? 

Cóż, jeśli widzieliście miniodcinek „Noc Doktora”, to będzie dla was oczywiste, że Doktor Wojny Johna Hurta jest dziewiątym wcieleniem Władcy Czasu, na którego mówimy Doktor – co oznacza, że Matt Smith znajduje się w jego dwunastym ciele. W rozmowie z rocznicowym Doctor Who Magazine, Steven Moffat wyjaśnia:

Byłem bardzo, bardzo ostrożny przy numerowaniu Doktorów. Doktor Johna Hurta jest bardzo specyficzny, na tyle, że nie przyjmuje imienia Doktora. Nie przedstawia się tak. Jest tym samym Władcą Czasu, tą samą osobą co Doktorzy przed nim i po nim, ale jest jednocześnie tym, który mówi: „Nie jestem Doktorem”. Więc Jedenasty Doktor jest wciąż Jedenastym, Dziesiąty wciąż jest Dziesiątym…
A co z meta-kryzysowym Doktorem? Czy Moffat sugeruje, że plotki o tym, że Jedenasty Doktor może być tak naprawdę trzynastym wcieleniem, mogą być prawdziwe?
Technicznie rzecz biorąc, jeśli dobrze to policzyliście, to Doktor Davida Tennanta jest tak naprawdę dwoma Doktorami, z powodu meta-kryzysu…
To nie jest kwestia ilości regeneracji, tylko liczby Władców Czasu, którzy mówią o sobie, że są Doktorem. Gdzieś tutaj jest ukryty błędny Doktor, to wszystko. W scenariuszu „Dnia Doktora” Doktor Matta był nazywany Jedenastym, a Davida Dziesiątym, więc numeracja zostaje dokładnie taka sama – Petera Capaldiego nazywamy Dwunastym Doktorem.

O zamieszaniu z liczeniem regeneracji już pisaliśmy – tutaj znajdziecie wcześniejszy artykuł. Teraz mamy pełniejszy obraz tego, jak to będzie właściwie wyglądać. A może jednak nie? Może Moffat tylko jeszcze bardziej namieszał? A może Doktor dostanie całkiem nowy zestaw regeneracji do dyspozycji? Podzielcie się swoja opinią!

źródło: kasterborous.com

26 thoughts on “Moffat: numeracja pozostaje taka sama

  1. Ja już nic z tego nie rozumiem, płacze mi się to wszystko :D Mógłby prosto powiedzieć na czym stoimy i ile Doktorów nam zostało, bo wychodzi na to że Doktor-Capaldi będzie ostatnim, bo więcej regeneracji mu już nie zostanie…

    1. To jest Moffat – on nic nie powie :D najlepszym przykładem jego plątania jest “Noc Doktora” – “najpierw zdementujemy plotki, a później wpuścimy cały fandom w maliny” :P kto wie, co mu siedzi w głowie…

      1. Ale trudno mu to mieć za złe – wczorajszy zachwyt fandomu był bezcenny. :)) Podobnie jak przed rokiem, gdy poznaliśmy Clarę o wiele wcześniej, niż się spodziewaliśmy. On wie, że nie ma nic lepszego niż dobra niespodzianka. Utrzymywanie wszystkiego w tajemnicy musi być piekielnie trudne, przecież pracuje nad tym legion ludzi…

    2. Z punktu widzenia mitologii serialu można taką tezę wysnuć – ale nie, że Dwunasty będzie ostatni, tylko Trzynasty: dwanaście regeneracji nie w znaczeniu dwunastu Doktorów, ale w znaczeniu dwunastu przemian. Choć tu, szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak Wojownik mógłby się nie liczyć… Poza tym jest tyle możliwości ominięcia tego, że nie ma o czym dyskutować. Skoro RTD mógł wybić wszystkich Władców Czasu, to drobna zmiana liczby regeneracji to wręcz kosmetyczna poprawka.
      Z punktu widzenia naszego świata nie wierzę, by jakikolwiek scenarzysta odważył się powiedzieć “to koniec, to ostatnia przygoda Doktora, to ostatnia z jego twarzy”. Żaden z nich nie ma do tego prawa, bo każdy przejmuje serial po poprzednikach ze świadomością, że nie jest wyłącznie jego własnością i kiedyś ktoś go przejmie. Serial prędzej umrze powolną śmiercią, zostanie zawieszony na jakiś czas, zostanie zdjęty przez BBC, gdy przestanie być modny – ale nikt nigdy go ostatecznie nie zakończy.

  2. Moffat moim zdaniem już przesadza !!! Przecież Regeneracja to proces biologiczny nie zależny od Doctora i ma wyznaczony limit a że on się nie nazywa sb Doctorem to nic nie zmienia, moim zdaniem mógł coś lepszego wymyślić np że ten wywar który wypił w miniodcinku “Noc Doctora” to jest anulowana bo nie była wywołana naturalnie czy coś takiego.

    1. Regeracja jest biologiczna, ale limit mógł być zasadą kulturową, nie fizyczną. Poczytaj sobie, skąd się w kanonie classic who brali mali Władcy Czasu – u nich nic nie jest takie proste. ;)

        1. No właśnie – więc skoro nie ma już Rady, to ostatni Władca Czasu może sobie brykać po wszechświecie bez żadnych ograniczeń. ;) A mamy jeszcze River oddającą regeneracje i sto innych możliwych rozwiązań. Swoją drogą, kogoś mocno poniosła wyobraźnia przy wymyślaniu tej biologii Władców Czasu, nie obraziłabym się chyba, gdyby nie było do tego żadnych odwołań.. ;)

          1. Tak ostatnio Władca Czasu może sobie brykać po wszechświecie bez żadnych ograniczeń, ale pamiętajmy że Doctor postanowił nie łamać zasad.

            1. Zasadą było też nieingerowanie w to, co dzieje się na innych planetach. I zaczął od kradzieży TARDIS. Jakie zasady? ;D

  3. To wszystko jest niesamowicie ciekawe :) Moffat utrzymuje, że regeneracji będzie tyle ile być miało (13 wcieleń), a jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że jakoś obejść to musi…:)

  4. Moim zdaniem to nie ma sensu. Okej, numeracja Doktorów pozostaje niezmieniona bo Hurt nie podawał się za Doktora (ale wg napisów końcowych Doktorem jest) więc Doktorów jest 11 ale regeneracji było 12, ale wszystko pozostaje bez zmian… Mój mózg już nie nadąża za tempem Moffata.

    1. Fakt, że to się trochę rozsypuje… Ale nie wiem, czy my w ogóle musimy się przejmować tym limitem regeneracji. Wiadomo, że jakoś to obejdą.

  5. A dla mnie kluczem jest eliksir, dzięki któremu 8. Doctor sam mógł wybrać w kogo chce się przemienić. Gdyby wybrał bycie Doctorem to zachwiałby numeracją, ale został wojownikiem. No i regeneracja została wywołana nie przez niego (w sensie samoczynnie przez jego organizm jako reakcja na potencjalną śmierć obecnego ciała), ale przez eliksir właśnie, może to odgrywa większe znaczenie, w końcu Ósmy już nie żył i został ożywiony przez Siostry.

  6. Sprawa jest bardzo prosta. Hurt jest dziewiątym Doktorem. Eccleston dziesiątym, Tennant jedenastym, a Smith dwunastym. Całe nieporozumienie wynika z faktu, że Doktor nie uznaje wcielenia Hurta za Doktora (przepraszam za mało stylistyczną wypowiedź), bo ten sprzeniewierzył się wszystkiemu co z owym tytułem idzie.

    1. Coś w tym jest, ale skoro nie był Doktorem, to nie był Dziewiątym Doktorem. Doktor jest pseudonimem; mamy Władcę Czasu o nieznanym imieniu. Miał (co najmniej) osiem inkarnacji, w których nazywał się Doktorem, jedną inną, a potem wrócił do starego imienia. Skoro on sam uważa, że to nie był Doktor, to trudno się chyba kłócić? ;)

      1. Poniekąd o to mi chodziło. Hurt jest jednym z ogniw tego łańcucha. Nastąpił bezpośrednio po McGannie i najprawdopodobniej (bo pewności nigdy nie możemy mieć) przemieni się w Ecclestona. Hurt jest po prostu epizodem w 900-letnim życiu Doktora, o którym ten chciałby zapomnieć. Może się go wypierać, ale nie zmieni to faktu (ta… faktu… zobaczymy co Moffat wymyślił..), że jest jedną z jego wcześniejszych inkarnacji.

        Pozdrawiam koleżankę Trekkerkę ;)

        1. Tak, ale ja mam na myśli to, że nazywanie Hurta “inkarnacją Doktora” można uznać za zbytnie uproszczenie, bo “Doktor” to tylko pewne epizody z życia Władcy Czasu, którego imię napisane jest na kołysce; przeważające, ale nie jedyne. Czy kanon coś mówi o tym, czy Pierwszy rzeczywiście i na sto procent był jego pierwszą inkarnacją czy po prostu pierwszą inkarnacją, która postanowiła pobrykać po wszechświecie, zasłaniając się fajnym pseudonimem? *Lierre wtyka kij w mrowisko* ;) Gdy się żyje setki lat, można się bawić nawet własną tożsamością. Można uważać, że się jest Doktorem, a potem stwierdzić, że się chwilowo jest kimś innym, czemu nie? :D On się nie wypiera przecież inkarnacji, rozpoznaje ją i uznaje, tylko mówi, że to nie jest Doktor – ma inne imię, miał inną osobowość i inne priorytety, popełnił czyny, do których Doktor nie chciałby się przyznać, więc je odsuwa, nadaje im inne imię, by się od nich zdystansować i pokazać “nienienie, to nie ja, to Wojownik, ja bym tak nie zrobił, ja na nikogo ręki bym nie podniósł, ja jestem z tych miłych, zły Wojownik, niedobry”.
          Nie wiem, czy to ma sens, live long etc. :D

  7. [SPOILER] Po obejrzeniu Dnia Doktora, gdzie był fragment w którym War Doctor mówi że jest Doktorem nie mam pojęcia co mam o tym myśleć.

    1. Tak jak mówiłem wyżej, co było oczywiste po obejrzeniu “Night of the Doctor” i co jest faktem po obejrzeniu “Day of the Doctor” i jego napisów końcowych. Z całej sytuacji płynie następująca nauka (znalezione na Twitterze): RULE 1: The DOCTOR LIES. RULE 2: THE DALEKS ALSO LIE. RULE 3: So does STEVEN MOFFAT. :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *