Moffat i Gatiss: Doktor Jo Martin nie łamie kanonu serialu

Piąty odcinek 12 serii, W ukryciu przed Judoonami („Fugitive of the Judoon”), wywołał wiele emocji wśród whovian. W odcinku zobaczyliśmy Judoonów i doczekaliśmy się powrotu do serialu kapitana Jacka Harknessa. Największym zaskoczeniem było jednak przedstawienie nowej inkarnacji Doktor(a), granej przez Jo Martin. W związku z tym powstało na jej temat wiele fanowskich teorii, dotyczących tego, skąd nowa Doktor się wzięła oraz tego, które to dokładnie wcielenie Doktor(a)… Choć wiele wyjaśniło się w finale, to tutaj ciągle pozostały niejasności i pole do swobodnego snucia własnych pomysłów.

Na temat nowej Doktor wypowiedzieli się również Steven Moffat i Mark Gatiss, scenarzyści wielu odcinków Doctor Who, a prywatnie – również wielcy fani serialu. W wywiadzie dla Radio Times podzielili się swoimi reakcjami na odcinek Fugitive of the Judoon. Opowiedzieli również, jaki wpływ istnienie nowej inkarnacji Doktor(a) ma na kanon serialu. Ich zdaniem, pojawienie się w serialu kolejnego, nieznanego wcześniej wcielenia Doktor(a), zdecydowanie kanonu nie łamie.

Mark Gatiss: Wykopywanie TARDIS z grobu naprawdę sprawiło, że włosy stanęły mi dęba. Powiedziałem tylko: „Och, co?” – nie miałem pojęcia, że to się stanie, to było ekscytujące.

Steven Moffat: Nic o tym nie wiedziałem, w ogóle nic na ten temat. Wiedziałem o kapitanie Jacku, ale nie o tym. Myślałem, że to było bardzo sprytne, ponieważ sprawiało wrażenie, że to powrót kapitana Jacka i jego ostrzeżenie było wielkim wydarzeniem w tym odcinku. Myślałem, że to naprawdę sprytne – ukryć niespodziankę za inną niespodzianką.

Steven Moffat: Judooni zazwyczaj są kojarzeni z lżejszymi odcinkami. Są świetni, ale nie myślimy o nich jako o strasznych potworach z Doctor Who. To dość zabawne potwory z Doctor Who. Więc nikt się nie spodziewa, że to będzie odważny i przełomowy moment w serialu. Myślałem, że to naprawdę sprytne.

Mark Gatiss: Co to znaczy? Gdzie ona jest? Kim ona jest?

Steven Moffat: Nie mam pojęcia. Nie kłamię, naprawdę nie mam pojęcia, co to wszystko oznacza.

Jedna z teorii mówi, że Doktor grana przez Martin jest starsza niż wszystkie znane przez nas inkarnacje, starsza nawet od Pierwszego Doktora granego przez Williama Hartnella. Wzbudza to obawy wielu fanów o łamanie kanonu serialu, jednak Moffat i Gatiss osobiście nie mają nic przeciwko tej opcji. Co więcej, według nich taka możliwość nie niszczy ustanowionego przez serial kanonu.

Steven Moffat: Nie wiem, jaki plan Chris Chibnall ma odnośnie Doktor granej przez Jo Martin, ale gdy po raz pierwszy widzimy Williama Hartnella, jest on bardzo zdezorientowany… widzicie to? Kto wie?

Jo Martin jako Doktor

Steven Moffat: Myślę, że w kanonie są dwie rzeczy. Nie chcesz łamać naprawdę ważnych zasad. Naprawdę ważne zasady obejmują Doktor(a), który/a podnosi broń i strzela do niewinnych ludzi. Albo zapomina, że on lub ona jest Władcą Czasu i decyduje, że on lub ona jest człowiekiem. To byłoby złe. To po prostu zniszczyłoby serial. Ale jeżeli można to dopasować – a w Doctor Who można dopasować wszystko – to naprawdę ekscytujące.

Aby poprzeć swoje teorie dotyczące możliwości swobodnego naginania zasad serialu, byli scenarzyści serialu zwrócili uwagę na kilka ignorowanych przez widzów faktów na temat Doktor(a) – takie jak to, że jest on(a) w połowie człowiekiem (co zostało stwierdzone w filmie z 1996 roku) albo wcześniejsze wcielenia Doktor(a) przedstawione w odcinku The Brain of Morbius, a nie wspomniane już nigdy później.

Mark Gatiss: Nie wariuję na punkcie kanonu. Dla mnie to wszystko jest częścią zabawy z oglądaniem serialu, a ograniczanie tego w taki sposób jest w pewnym sensie zabójcze. Pamiętam oglądanie The Brain of Morbius – mówiłem tylko: „Co?!”.

Steven Moffat: Nienawidziłem faktu, że w następnym roku [w odcinku The Deadly Assassin] stwierdzono, że Doktor może zregenerować się tylko 12 razy. Pomyślałem, że zabrało to mi całą tą radość z wyobrażania sobie tych innych Doktorów. Zgodnie z tą przeklętą, wprowadzoną wtedy zasadą, którą wszyscy z jakiegoś powodu uznaliśmy za prawdę! Pomimo tego, że istnieje wiele sprzeczności.

Mark Gatiss: Niektóre zasady muszą być przestrzegane, natomiast inne można stanowczo zignorować. Doktor jest w połowie człowiekiem, to się definitywnie do tego zalicza, to nie jest żart.

Steven Moffat: Nic w Doctor Who nie przeczy temu, że Doktor jest w połowie człowiekiem, nic temu nie przeczy. Nic, co Doktor kiedykolwiek powiedział(a), nie mówi, że nie jest w połowie człowiekiem. I co z tego?

Od lewej: Mistrz (Ainley), Czwarty Doktor

Steven Moffat: Pamiętam, jak ekscytujące to było tak dawno temu, pod koniec ery Toma Bakera, gdy Mistrz powrócił, Mistrz zyskał nowe ciało, Doktor się zregenerował – i to wszystko działo się w trakcie trzech kolejnych historii. Pamiętam, że to było… to były fajerwerki.

Mark Gatiss: Obecnie jest ciężko, bo pojawia się tyle spoilerów. Nawet jeżeli nie miały być spoilerami, to informacje dotyczące odcinków są o wiele bardziej dostępne. I wtedy pojawiają się te cudownie rzadkie chwile, w których znowu czujesz się jak dziecko.

Steven Moffat: Jest wspaniale, kiedy twórcy serialu robią takie rzeczy.

Co sądzicie na temat Doktor granej przez Jo Martin? Jakie są wasze teorie na ten temat? Czy zgadzacie się z Moffatem i Gatissem odnośnie kanonu Doctor Who? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

Źródło: Radio Times

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *