Co się kryje za kostiumem nowego Mistrza?

Nie aż tak dawno sam Sacha Dhawan dzielił się inspiracjami, stojącymi za kostiumem Mistrza – piszę nie aż tak dawno, ale trzeba przyznać, było to tuż po premierze pierwszej części Spyfall, czyli jakieś dwa miesiące temu! Czas płynie, ale – w tym przypadku na szczęście – wraz z nim pojawiły się nowe kostiumy Mistrza, zwiastujące kolejną inkarnację, w której ta postać zachwyca nas stylem.

Ten właśnie post, opublikowany przez Dhawana, zarówno na Instagramie, jak i Twitterze, stał się początkiem coraz dokładniejszych fanowskich analiz. A kiedy aktor zaprezentował również zestawienie zdjęć w stroju Mistrza z różnych fragmentów serialu (instagramowy post znajdziecie poniżej), inspiracja do pisania tekstów, takich jak ten, rozeszła się w świat w błyskawicznym tempie.

Po nitce do kłębka. Kto za tym wszystkim stoi?

Na początek należałoby jednak zacząć nie od Mistrza, ale od osoby, której faktycznie trzeba przypisać zasługi za fascynujący strój tej postaci – Ray’owi Holmanowi, czyli głównemu kostiumografowi Doctor Who w erze Chrisa Chibnalla.

Holman pracował przy serialu już od 2007 roku. Pierwsze odcinki, do których tworzył kostiumy, to Mrugnięcie (“Blink”) i Skręć w lewo (“Turn Left”). Od czasu, kiedy za sterami serialu stanął Steven Moffat, kostiumograf coraz częściej przejmował dowodzenie nad właściwą sobie dziedziną produkcji: odpowiada za tworzenie najważniejszych strojów w seriach piątej i ósmej. W czasach Chibnalla, jak już wspominałam, niezmiennie pełni funkcję głównego kostiumografa.

Ray Holman w 2015 roku, opowiadający o stroju River Song (Alex Kingston).

Sacha Dhawan wypowiedział się na temat Holmana także podczas niedawnego Q&A, które zorganizował na swoim InstaStory (kto go nie śledzi, niech go koniecznie zaobserwuje! Sacha jest kopalnią doktorowego kontentu, chociaż spoilerów to on raczej nie unika).

Nasz fantastyczny kostiumograf, Ray Holman, jest geniuszem. Jest geniuszem między innymi dlatego, że jest także bardzo skłonny do współpracy. Miał swoją własną wizję [kostiumu Mistrza], ale chętnie słuchał moich pomysłów i razem stworzyliśmy ostateczną wersję stroju.

W przypadku wielu powracających postaci w Doctor Who, przyjęta praktyka polega na tym, że kostium powstaje we współpracy aktora czy aktorki z kostiumografem. A jak ona wyglądała w przypadku Mistrza? Dokładnie tak, jak Sacha Dhawan opisuje w pierwszym z umieszczonych w tym tekście postów. Aktor od samego początku miał kilka pomysłów na oddanie chaotyczności i kapryśności buntowniczego Władcy Czasu poprzez jego ubiór. Przygotował zestaw zdjęć-inspiracji do nowego kostiumu i przesłał je Holmanowi. Ot i cała historia.

Inspiracje i wpływy

Jak już zdradził sam Dhawan, jedną z głównych inspiracji, która odbija się w wyglądzie Mistrza, jest image Alexa Turnera z Arctic Monkeys. To dzięki niej ta inkarnacja Władcy Czasu zyskała rockendrolowy styl, który zdaje się idealnie pasować do jej chaotyczności i… konieczności przeżycia prawie całego XX wieku bez możliwości ucieczki na swojej TARDIS. Co więcej, taki strój świetnie łączy praktyczność i wygląd, sprawiając wrażenie niewymuszonej bezwysiłkowości. Nowy Mistrz jest po prostu cool. Chociaż z muszkami nie jest mu po drodze.

Nietrudno też zauważyć, że Mistrz Dhawana nawiązuje też do poprzednich inkarnacji (a może przyszłych? w każdym razie tych, które już znamy). Fioletowy płaszcz to przecież świetna aluzja do stroju Missy – nie jest jednak wcale tak elegancki, a już na pewno zorganizowany: spójrzmy chociażby na układ kieszeni, rozłożonych w pozornie losowy, chociaż, z drugiej strony, całkiem praktyczny, sposób. Twórcom tego kostiumu nawet takim szczegółem udało się przekazać wybuchową mieszankę chaosu z geniuszem w Mistrzowskiej głowie.

Jednym z ciekawszych elementów stroju Mistrza są jednak spodnie. Niezależnie od wersji kostiumu, którą przybierze, są one luźne i podwinięte – zupełnie jak u Trzynastej Doktor. Mamy więc znów Mistrza, który stanowi jakby mroczne odbicie danej inkarnacji Doktor(a) – podobnie jak Mistrz Simma nosił się w czarnych, wąskich garniturach (oczywiście poza czasami, kiedy chodził w bluzie i dżinsach, ale uznajmy to za specjalne okoliczności) w opozycji do brązowych i niebieskich garniturów Dziesiątego, czy Missy Gomez, której powściągliwa Mary Poppins stanowiła przeciwwagę dla rockendrolowego, ale jednak profesorskiego Dwunastego.

Blogtor Who zwrócił uwagę na jeszcze jeden detal, który mojej uwadze umknął całkowicie – i myślę, że większości z was również. Nogawki spodni Mistrza nieznacznie różnią się długością – w przeciwieństwie do spodni Trzynastej, które są równiuteńkie. Oto kolejna z delikatnych sugestii, że Mistrz jest bardzo konsekwentny i zorganizowany w swoim niezorganizowaniu, w przeciwieństwie do Trzynastej, która w swoim chaosie, niekonsekwentna jak najbardziej bywa. A przy okazji podkreśla ten luzacki styl bad boya.

Od pięt po twarz

Kto oglądał absurdalną polską komedię nienajwyższych lotów pt. Hallo Hans, wie, że to dość toporne nawiązanie to nazistowskiego stroju Mistrza. Mam nadzieję, że jednak zostanie mi ono przebaczone, bo mieści się w nim kilka myśli, które wydają się idealnie podsumowywać kostiumy tej inkarnacji i których inaczej nie byłabym w stanie objąć jednym akapitem. Po pierwsze, podobnie jak kostiumy esesmanów i nazistowskich oficerów, są zaprojektowane w sposób bardzo przemyślany i mają klasę. Jakkolwiek brzmi to nieprzyjemnie, myślę, że porównanie Ray’a Holmana do Hugo Bossa do najgorszych nie należy. Po drugie, każdy cal stroju Mistrza wydaje się mieć znaczenie i nawiązywać to do charakteru postaci, to do tradycji Doctor Who. No i po trzecie, każdy jego element ma w sobie “to coś”, dzięki czemu chce się po prostu wprowadzić ten kostium jako obowiązujący trend i zacząć się tak nosić na co dzień.

Wbrew całej losowości i chaotyczności tego stroju, jest w nim jednak sporo jednolitości. Rozłożone w różnych miejscach płaszcza guziki są konsekwentnie tego samego rodzaju i koloru, podobnie jak te na kamizelce. To kolejne z podkreśleń, że Mistrz Dhawana stale balansuje między kompletnym chaosem a zupełnym zorganizowaniem.

Podobnie jest zresztą z pasującymi do siebie kamizelką i spodniami: w Dzieciach poza czasem (“The Timeless Children”) czarnych w fioletową kratę, w Spyfall – eleganckim połączeniem wzorzystego złota z czernią. Za to prawie nigdy nie mamy zgodności materiału: jeśli kamizelka jest matowa, to chociaż koszula zalśni satyną, znów burząc porządek. Hiperelegancja pokłóci się z luzem, chociaż każdy grafik czy graficzka pochwalił(a)by tę paletę barw – tak samo jak Mistrzowska śmiertelna powaga nieraz zostaje zburzona przez wybuch dziwacznego humoru.

Innym ciekawym detalem jest łańcuszek na zegarek ciągle zwisający z boku, w którym Blogtor Who doszukuje się metafory, według której ma on reprezentować więzy szaleństwa, które go pętają. Ja bym jednak widziała tutaj coś zupełnie innego: na przykład nawiązanie, po prostu, do czasu. Czasu, który stracił na Ziemi, czasu, który stracił on i wszyscy (prawie) Władcy Czasu, włącznie z Doktor, tkwiąc w niewiedzy. Dlatego właśnie zegarek pozostawałby niemal zawsze schowany: tak jak “ocenzurowane” czasy, pozostaje w ukryciu.

Można też się tu doszukać nawiązania do innych inkarnacji – tak Mistrza/Missy, jak i Doktor(a). W końcu taki zegarek na łańcuszku nosił na przykład Mistrz Dereka Jacobiego (miał też podobny styl kamizelkowy), a później okazał się to być przedmiot nieco innego przeznaczenia… No i mamy też Ósmego, który od zegarka na łańcuszku nie stroni.

Pora na nas

To oczywiście zaledwie kilka z wielu możliwych spostrzeżeń i interpretacji – część autorska, część zaczerpnięta z Blogtor Who. Ale przecież i wy możecie stworzyć własne teorie i czynić odkrycia – a nuż znajdziemy jakąś wskazówkę do rozwiązania niektórych wątków? W końcu tzw. easter eggs są teraz w serialach bardzo popularnymi sposobami na zwiastowanie pewnych wątków fabularnych albo nawiązywania do innych dzieł (pop)kultury. Może się więc okazać, że strój Mistrza zdradzi nam jeszcze więcej, niż wiemy teraz. A może i zaprowadzi nas na manowce. To też nie byłoby nic nowego.

Inną rzeczą, którą my, jako fani, możemy zrobić, jest oczywiście cosplay. Jak się można było spodziewać, przy tak ekstrawaganckim i bardzo Mistrzowskim kostiumie, nie trzeba było długo czekać na pierwsze fanowskie wersje Mistrza. Niektóre zaczęły się pojawiać już po kilku tygodniach od premiery Spyfall.

A jak wam się podoba strój najnowszego Mistrza?

Źródła: Blogtor Who, instastories Sachy Dhawana z 2.03.2020

Daj na ciastko!


Fennistka, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki, popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog (ale to rzadko). Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *