Koniec epoki: Wywiad ze Stevenem Moffatem

Radio Times przeprowadził wywiady z Peterem Capaldim, Michelle Gomez i Stevenem Moffatem. Cała trójka pożegna się z serialem w 2017 roku. Dziś prezentujemy ostatni z nich, ze Stevenem Moffatem.

Jakie to uczucie, kończyć swoją ostatnią serię jako producent wykonawczy?

Pojawimy się jeszcze w święta – my dwaj, bez Michelle. Od dwóch lat rozmyślam o odejściu. To najdłuższa rezygnacja w historii ludzkości. Nigdy nie chciałem robić serialu cały czas, nakład pracy jest przy nim ogromny. Jestem na końcu swojego najcięższego roku, w którym to zrobiłem trzy odcinki Sherlocka i czternaście odcinków Doctora Who. To było straszne. Doctor Who musi ruszyć dalej i być inny, zrzucić mnie niczym potężny smok zrzuca łuskę zanim odczłapie w kierunku kolejnej bitwy.

Który z potworów, jakie stworzyłeś, jest najstraszniejszy?

Myślę, że Płaczące Anioły. Zatrzymywałem się w hotelu w Dorset, obok którego znajdował się cudowny kościół z cmentarną bramą zakutą w łańcuchy i napisem: Niebezpieczna konstrukcja. Rozejrzałem się i zobaczyłem anioła z rękami na twarzy, jakby lamentował. Umieściłem tę bramę w pierwszym ujęciu Mrugnięcia („Blink”) i potem stworzyłem Płaczące Anioły, byłem podekscytowany i dumny. Po kilku latach powiedziałem do mojego syna Joshuy: Chodź i spójrz. Pokażę ci oryginalnego Płaczącego Anioła. Poszliśmy na cmentarz, ale anioła tam nie było. Albo źle to zapamiętałem, albo ktoś go zabrał, a może to był prawdziwy Płaczący Anioł i naprawdę poruszają się one po świecie, kiedy nie patrzysz.

Co jest najtrudniejsze w pisaniu Doctora Who?

Jest tutaj więcej stopni trudności niż ułatwień. Dzień Doktora („The Day of the Doctor”), z całą presją na scenariuszu i wszystkimi gwiazdami, które się tam pojawiły, był koszmarem. Nigdy wcześniej nie byłem tak zadowolony, gdy odcinek okazał się ogromnym hitem.

Jak opisałbyś swoich Doktorów?

peter capaldiTo ktoś, kto biegnie do wszystkiego, bo mógłby to przegapić. Nie rozumie, dlaczego ktoś chciałby robić to samo każdego dnia czy siedzieć w jednym pokoju przez cały dzień. Nie rozumie, czemu wolałbyś spędzić życie bezpiecznie, kiedy możesz biec przez ogień i eksplozje. Nie rozumie, czemu zgadzamy się dobrowolnie na monotonię – on musi gdzieś być i doświadczyć wszystkiego naraz. Po drodze pomaga ludziom, którzy zaczynają myśleć o nim jako o wspaniałym bohaterze, ale on tego nie rozumie – on biegnie obok ludzi i gdy widzi, że ktoś potrzebuje pomocy, to pomaga. Aktor albo posiada to w sobie, albo nie. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Matta Smitha, a był on drugą osobą przesłuchiwaną do roli Jedenastego Doktora, od razu wiedziałem. Nie było nic odkrywczego w powiedzeniu: Oczywiście, że to on. 

W jaki sposób odejdziesz?

Postaram zbalansować niespoilerowanie z zachęcaniem ludzi do oglądania. Jako pisarz staram się honorowo nie przejmować moim odejściem. Nie ma tam żadnej historii o mojej rezygnacji, dzieciaki nie wiedzą, że istnieję – nie ściągniesz mnie z balkonu, skoro nie wiesz, że znajduję się w tym budynku. Chodzi o stworzenie wielkiego, kilkuetapowego finału i postarać się odświeżyć historię, w której Doktor Who angażuje się w olbrzymi kryzys, podczas którego zostaje śmiertelnie ranny i musi przemienić się w innego aktora.

Kogo obsadziłbyś jako następnego Doktora?

Uważam, że powinienem być to ja. To byłoby świetne. Już pora na to, aby pozwolili pisarzowi zagrać główną rolę. Mam na myśli to, że wymyślam wszystko to, co mówił przez te lata, więc równie dobrze mógłbym to także zagrać.

Jak oceniacie erę Moffata jako producenta wykonawczego serialu? Chcecie, żeby powrócił kiedyś jako gościnny scenarzysta? Która jego historia podoba wam się najbardziej? Dajcie nam znać w komentarzach.

Źródło: Radio Times

PATRONITE



Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *