Ile Doktora w ojcu, ile ojca w Doktorze? Jon Pertwee we wspomnieniach syna

Jabłko nie pada daleko od jabłoni: Sean Pertwee poszedł w ślady ojca i również został aktorem. Polskiemu widzowi może być znany m.in. z roli Alfreda Pennywortha w Gotham czy inspektora Lestrade’a w Elementary. Wielokrotnie proponowano mu też występ w Doctor Who w roli Trzeciego Doktora (pisaliśmy o tym na przykład tutaj). Z okazji dnia ojca przeczytajmy garść wyjątkowych wspomnień o doktorowych gadżetach, pobytach na planie i jeżdżeniu Whomobilem.

Gdyby Jon Pertwee dziś żył, byłby już stulatkiem. Czy Doctor Who byłby dla niego powodem do radości?

Ludzie wciąż odkrywają na nowo Doctor Who. Myślę, że byłby z tego niesamowicie dumny.

Od razu pojawiają się pierwsze wspomnienia: roczniki Doctor Who były w domu Pertweech nieuniknione, a jazda Whomobilem – pełną frajdy codziennością.

Whomobil to był na pewno jego pomysł, oparł go na Stingray’u [model Chevrolet Corvette – przyp. tłum.]. Jeździłem nim z ojcem na jakieś targi, do supermarketów i tym podobnych. Woziliśmy się tak z wielką dumą. Pamiętam, wielokrotnie zatrzymywała nas policja, mówiąc rzeczy w stylu: „O, panie Pertwee, tutaj, yyy, światła nie są, yyy, odpowiednio dostosowane do podłoża…”. A tata stwierdzał: „Po prostu chcesz wejść do środka, tak?”. Odpowiadali: „Miałby pan coś przeciwko?”, a on: „Proszę, powciskaj sobie przyciski!”. Potem wydawali różne odgłosy i inne takie.

Ale tak mój tata po prostu widział Doctor Who i swojego Doktora: nowoczesność i starość, ekstrawagancka – edwardiańska nowoczesność. Fascynacja nauką, którą sam się zresztą interesował. No i gadżeciarstwo, przede wszystkim.

Jon Pertwee za kierownicą Whomobilu

Takie wspomnienia są na wagę złota dla każdego fana, ale kolekcjonerów zafrapuje z pewnością informacja, że na wymyślaniu gadżetów się nie kończy. Jon Pertwee był wręcz zbieraczem doktorowych pamiątek z planu.

Uwielbiał pamiątki, ale nie tak bardzo, jak ja. Byłem dumnym właścicielem Kryształu.

Mowa tu o szafirowym Krysztale Metebelis, pochodzącym z planety Metebelis III, za pomocą którego można było wpływać na innych. Pojawił się w klasycznych odcinkach The Green Death i Planet of the Spiders oraz w Kryjówce („Hide”) z Jedenastym Doktorem. Do czego więc się przydawał?

To była tylko taka zabawka, uwielbiałem go. Leżał na samej górze mojej szafy na piętrze, była pełna różnych potężnych, „pozaziemskich” przedmiotów.

Jakie inne pamiątki znalazły się w szafie?

Miałem te mordercze, zielone robaki. Ich głowy były zbudowane na zgniłych głowach fretek. Kiedy byłem chłopcem, wydawało mi się to fascynujące. Odwiedzałem dział efektów specjalnych i oglądałem jego pracę. A oni tam jakoś powodowali rozkład tych głów fretek, i przyklejali na pacynkowy tułów.

Miałem rękę Autona. I chyba maskę Boka, niskiego dżentelmena w płetwach. Pamiętam, że byłem na planie, kiedy kręcili The Dæmons – i pamiętam, że on gdzieś biegł, a ja się w ogóle nie bałem, bo kiedy biegł, wydawał dziwny, klaszczący dźwięk. Ale jego oczy świeciły! I jakoś (może z pomocą ojca) udało mi się podprowadzić z planu gargulca, zrobionego ze styropianu. Z jakiegoś powodu postawiłem go w moim pokoju – z tymi jego świecącymi, czerwonymi oczami. A byłem wtedy naprawdę małym chłopcem.

Jon Pertwee i gargulec

Jak – zdaniem syna – warto więc uczcić pamięć Jona Pertweego?

Czy ja wiem – nosząc buty z obcasami-słupkami czy zapuszczając bujną czuprynę. Oglądając rzeczy, w których zagrał. Nawet ta rozmowa jest cudownym doświadczeniem. Tyle się dowiedziałem o ojcu – w tym rzeczy, o których istnieniu nie wiedziałem. Tyle chciał dać innym, był taki pełen życia. Myślę, że byłby ogromnie dumny z tego, że stał się pewnego rodzaju brytyjską ikoną […]. Kocham go i potężnie za nim tęsknię.

Źródło: Doctor Who (fanpage)

Daj na ciastko!


Fennistka, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki, popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog (ale to rzadko). Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *