Eccleston o pracy i konflikcie z Russellem T Daviesem

Minęło prawie piętnaście lat od odejścia Christophera Ecclestona z Doctor Who, ale za sprawą publikacji swoich wspomnień (pisaliśmy już o nich na przykład tutaj) aktor co rusz wraca do whoviańskich portali. Tym razem Eccleston wspominał współpracę z showrunnerem jego ery, Russellem T Daviesem.

Nieraz słyszeliśmy, że jedną z przyczyn tak szybkiego zakończenia epoki Dziewiątego Doktora był konflikt na linii Eccleston – twórcy serialu. Podczas Rose City Comic Con, aktor wreszcie rzucił trochę więcej światła na tło tej sytuacji.

[Russell] chciał odciąć się od ery zniewieściałości, tej jakby kolizji wiktoriańskości ze Spandau Ballet, która w pewnym momencie panowała. Więc powiedział, że Doktor musi nosić skórzaną kurtkę. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: „Russell, sam sobie załóż skórzaną kurtkę”.

Ubiór jednak nie był jedyną kwestią, która sprawiała problemy w komunikacji między Ecclestonem a Daviesem.

Rozmowa z Russellem […] przebiega prawie tak samo, jak konwersacja z Damonem Lindelofem, tym, który pracował przy Zagubionych i Pozostawionych. Obaj mają hiperaktywe mózgi i wyobraźnie. Tak więc osobowość mojego Doktora pochodziła od Russella.

Właściwie trudno nie odnieść wrażenia, że Eccleston pozostaje urażony sposobem, w jaki potraktowano go podczas pracy przy Doctor Who. Sam aktor mówi:

Było we mnie wiele złości wobec polityki [BBC] i tego, jak mnie po wszystkim potraktowano.

Christopher Eccleston o swojej chorobie

Odtwórca Dziewiątego Doktora uważa też, że nie uzyskał należnego mu uznania za swój wkład w przywróceniu Doctor Who na ekrany telewizorów, choć nie ujmuje zasługom Daviesa.

Uważam, że można szczerze przyznać, że [Doctor Who] znacznie zyskał na popularności, od kiedy ja przy nim pracowałem, i trzeba go za to docenić – nie mnie, nie Davida Tennanta, ale Russella T Daviesa.

Pomiędzy mną i Russellem T Daviesem leżą poważne problemy osobiste i różnice zdań. Nie dogadujemy się. Ale to on jest za to odpowiedzialny. To on wziął postać Rose i sfeminizował Doctor Who. Teraz towarzyszka jest niezbędna i musi być grana przez kobietę. I za tym stoi Russell. To właśnie on to zrobił – on i Billie [Piper].

Podczas tego samego konwentu Christopher Eccleston przyznał też, że Dziewiąty powinien był być kobietą.

Źródło: The Doctor Who Companion



Fennistka, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki, popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog (ale to rzadko). Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *