Dziesięć lat temu w Cardiff…

…rozpoczęto kręcenie pierwszych odcinków nowej ery „Doktora Who”. Macie ochotę na krótką podróż w czasie?

Kilka miesięcy temu (a ma się wrażenie, że było to wczoraj!) hucznie obchodziliśmy wielkie whomanistyczne święto, jakim była pięćdziesiąta rocznica emisji pierwszego odcinka „Doktora Who”. Kolejne czeka nas w przyszłym roku, 26 marca, kiedy to świętować będziemy dziesięć lat emisji nowych serii. Ale do tego dnia jeszcze tyle czasu… Może poświętujemy dziś coś innego? Tak się składa, że dokładnie dziesięć lat temu w Cardiff na planie „Doktora Who” krzyknięto „Akcja!” po raz pierwszy od czasu zdjęć do amerykańskiego filmu z Paulem McGannem w roli głównej.

Strona DoctorWhoNews – znana wówczas jako Outpost Gallifrey – już wtedy stała na posterunku, można więc poczytać tam raporty z kolejnych dni podglądania prac na planie. Poniżej możecie przeczytać kilka wybranych przeze mnie cytatów oddających trochę ducha tego czasu – ekipa produkcyjna, na czele z Russellem T Daviesem, nie śmiała przypuszczać, że uda się ożywić serial na dłużej. Wkładano wiele wysiłku w stworzenie formuły, w której wspominany z nostalgią przez ówcześnie już dorosłych fanów serial mógłby przemówić również do młodszego pokolenia przyzwyczajonego do zupełnie innej narracji, tempa i wymagającego dopracowania nie tylko warstwy fabularnej, ale i strony technicznej. Po długich latach prób namówienia BBC, by dało serialowi szansę nareszcie pojawiła się nadzieja, że Doktor znów wyląduje TARDIS na telewizyjnym ekranie. Wokół samego powrotu serialu i decyzji castingowych było sporo medialnego szumu, ale sam początek kręcenia przeszedł bez echa – media głównonurtowe zareagowały z kilkudniowym opóźnieniem. Wierni fani jednak nie czekali i sami próbowali podejrzeć, co się dzieje w Cardiff, i sformułować pierwsze teorie na temat tego, jaki będzie ten nowy „Doktor Who”…

Pierwsze doniesienie z planu dotyczyło próby zlokalizowania, gdzie kręcone są pierwsze ujęcia:

Zapoznałem się z listą miejsc, gdzie miały odbywać się zdjęcia i poszedłem do Centrum Informacji Turystycznej na Working Street. Chciałem tylko zapytać, czy mogą potwierdzić, że gdzieś w okolicy kręcony jest „Doktor Who”. Okazało się, że nie tylko kręcą zaraz obok, ale też w samym Centrum i w pobliskim pubie. (…)

Z pubu udałem się do Cardiff Royal Infirmary, wspaniałej, choć mocno podniszczonej gotyckiej budowli. Doskonałe miejsce do kręcenia serialu! Przed budynkiem stała grupka statystów ubranych w wojskowe mundury – kamuflujące kolory, czerwone berety i karabiny w dłoniach. Jeden z aktorów wyglądał na dowódcę. Wokół kręciło się mnóstwo członków ekipy technicznej, widać było wiele samochodów i sprzętu oświetleniowego. Zapytałem kogoś, co się dzieje – udawałem, że tak tylko pytam i wcale nie jestem zainteresowany, ale pytany nie dał się oszukać – i usłyszałem odpowiedź: „To pierwszy dzień kręcenia nowej serii „Doktora Who”.

Macie pomysł, który to mógł być odcinek? :)

Inne doniesienie z tego samego dnia:

Udało mi się stanąć bardzo blisko głównego wejścia do szpitala (który dla potrzeb serialu nazwano Albion Hospital), gdy akurat kręcono scenę z dziennikarzem, który mówił: „Nikt nie potwierdza, czy jest żywy, czy martwy. Whitehall nie udziela żadnych informacji. Ciało przyniesiono tutaj, do Albion Hospital, szpitala położonego najbliżej rzeki. Ulice zostały zamknięte i ewakuowano wszystkich ludzi ze szpitala”. Była mowa o generale Asquicie i wątpliwościach, czy ciało należy do człowieka, czy kosmity. Następnie wjechały samochód policyjny i karetka. Okolicę „ozdobiono” londyńskimi przystankami.

Wokół był tłum ludzi: technicy, ekipa produkcyjna itd., wszystkimi najpewniej z holu kierował reżyser Keith Boak. Widać było wielu oficerów policji ubranych w czarne uniformy i opancerzony samochód, było też kilka innych pojazdów i wielu statystów. Udało mi się zerknąć na scenariusz trzymany przez jednego z członków ekipy technicznej i choć nie udało mi się za wiele przeczytać, widziałem fragment dialogu i imię jednej z postaci: Jackie.

Kilka dni później w mediach o zdjęciach zrobiło się głośniej – kręcono w domu handlowym Howella i w centrum miasta.

Autoni wrócili! Przyjechałem wczoraj – 20 lipca – do Cardiff z moją sześcioletnią córeczką, Emmą. Mieliśmy nadzieję doświadczyć choć trochę magii „Doktora Who”. Bez problemu znaleźliśmy plan zdjęciowy na Working Street i St. John Street. Emma z zachwytem dostrzegła w jednej z ciężarówek wyglądające znajomo sklepowe manekiny, co jasno wskazuje na to, że wrócą Autoni! Ulicę przebrano za londyńską, być może sprzed kilku dekad? – czerwona budka telefoniczna, znak wskazujący zejście do metra, czerwona skrzynka pocztowa, londyński przystanek, latarnie; zmieniono wystawę sklepu obuwniczego na różową wystawę salonu ślubnego. Przygotowywano plan do kręcenia ucieczki Autonów, szklarze wstawiali okna… Pub Toad @ The Exhibition zmieniono w posterunek policji – tablica informacyjna, niebieska policyjna latarnia. Widzieliśmy też londyńskie autobusy z lat ’50, samochody straży pożarnej, ciężarówkę Royal Mail i „Evening Standard”, dwie czarne londyńskie taksówki i dwa busy. Staraliśmy się nikomu nie wchodzić w drogę i pozwolono nam spacerować po ulicy. Niektórzy z techników zwracali się nawet do nas z życzliwością i nikt nas nie przeganiał. Gdy zapadł zmrok, policja zamknęła ulicę i przybyli statyści w strojach strażaków. Słychać było przeprowadzane próby dialogów i okrzyki „proszę o ciszę”, gdy kręcono jakieś pomniejsze scenki. Wyglądało na to, że ważniejsze sceny będą kręcone późno w nocy. Gdy wcześnie rano wróciliśmy w to miejsce, trwały porządki: widzieliśmy rozbite szkło na chodniku przed salonem ślubnym, zniknęły wszystkie samochody i powoli usuwano rekwizyty. Nie ma wątpliwości: „Doktor Who” wraca!

I jeszcze jedno doniesienie, z tego samego wieczoru i zamieszania w centrum Cardiff:

Kręcono przy wejściu do Queen’s Arcade, które grało front centrum handlowego. Ulica przebrana była za londyńską. (…) Miejsce akcji było mocno oświetlone, widziałam też Russella T Daviesa. Kręcono scenę z udziałem aktorki ubranej w niebieskie spodnie dresowe, różową bluzę i dżinsową kurtkę. Miała również komórkę, torebkę i trzymała w dłoni kartkę papieru albo kopertę. Aktorka – raczej NIE Billie Piper – przechodziła przez ulicę, rozmawiając przez telefon, a wokół kręciło się kilkunastu statystów z torbami pełnymi zakupów. Słyszałam większość dialogu – zwracała się do rozmówcy „kochanie” i mówiła o tym, że nie słyszy go, coś przerywa, i że idzie na zakupy. Później odbyła się próba drugiej sceny z udziałem tej aktorki – uciekała z centrum handlowego przed grupą statystów, którzy tym razem jednak bardzo dziwnie się poruszali. Wydaje mi się, że to jednak była zmyłka dla obserwujących plan gapiów, bo ekipa później się rozeszła i sceny nie nakręcono.

Ostatnio czytamy podobne relacje z kręcenia nowych odcinków, dziesięć lat, kilka serii i kilka inkarnacji Doktora później… Jednak ekscytacja ciągle jest ta sama, i tak samo fani ze strzępków informacji próbują tworzyć teorie odnośnie tego, co zostanie im pokazane w gotowych epizodach. Na pewno dla wielu osób – na przykład dla ojca z małą córeczką, który pewnie wychowywał się na klasycznych seriach – możliwość obserwowania, jak legenda się odradza, by oczarować kolejne pokolenia, była powodem do wzruszenia. Pewnie nie spodziewali się, że to nie tylko wskrzeszenie serialu, ale też początek jego nowego złotego wieku. Mamy nadzieję, że co najmniej wieku.

Źródło: DoctorWhoNews

2 thoughts on “Dziesięć lat temu w Cardiff…

  1. Aż trudno uwierzyć, że prawie dziesięć lat temu, pierdzący Slitheeni, samotny dalek i dziecko z maską gazową szukające swojej mamy, rozpoczęli reanimacje serialu o naszym kochanym kosmicie. Na całe sczęście poszło im świetnie i możemy się cieszyć, zbliżającą się ósmą serią :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *