Doktor bawi i uczy, czyli sześć odcinków dla uczniów i studentów

Jak oglądać Doktora bez wyrzutów sumienia, że powinniśmy się uczyć? Gallifrey radzi!

Uczniowie zdążyli już pozaginać rogi podręczników i pożegnać się z chwilowym entuzjazmem związanym z powrotem do szkoły, a studenci, w dużej części zmasakrowani wakacjami (tudzież ich brakiem), wciąż mogą się łudzić, że tym razem będą systematycznie powtarzać do kolokwiów (naiwni). Generalnie rok akademicki ruszył pełną parą i nawet nasza chęć rzucenia się mu się pod koła raczej tego nie powstrzyma. Co więc nam, smętnym ofiarom edukacyjnej eksterminacji, wzdychających za szalonym kosmitą z niebieską budką, pozostaje? Ano oczywiście powtórka ukochanych odcinków!

Żeby nie było, autorka artykułu bardzo popiera szlachetne idee edukacji, co więcej, sama takowe realizuje i nawet (prawie) udało się jej właśnie zaliczyć pierwszy rok potencjalnie naukowych studiów. Ale autorka też wie, że czasami szkoła może być najgorszym miejscem do zdobywania prawdziwie przydatnej wiedzy. O tym, że Doktor Who jest serialem nieomal naukowym, napisano nawet książkę, więc to prawda.  Ale ja nie o tym tutaj chciałam, a o tym, co zrobić, kiedy za oknem szaro i buro, przed nami leży tona notatek, które powinniśmy przerobić na wczoraj, rodzice znowu są na skraju załamania nerwowego po zobaczeniu kartki z ocenami, a nasza misternie zaplanowana ścieżka kariery zaczyna niebezpiecznie skręcać w niepożądanym kierunku…  Ale przecież laptop i herbatka są w zasięgu ręki… Innymi słowy, jak prokrastynować bez wyrzutów sumienia?

Oto one – sześć (niewiele, więc ograniczamy się tylko do New Who), mam nadzieję, wcale nie tak oczywistych odcinków, które na pewno dostarczą wam więcej wiedzy niż czwarta godzina nad podręcznikiem do biologii czy przekazywane od pokoleń notatki z socjologii…

1. Zwycięstwo Daleków („Victory of the Daleks”)

to-victory-dalekowie

Na samym początku listy, ponieważ gdybyście chcieli dowiedzieć się przykładowo czegoś o Londynie w czasie drugiej wojny światowej, polecałabym raczej odcinki z Dziewiątym Doktorem i dzieckiem w masce gazowej (no i znajdziecie tam też odpowiedź na niezwykle istotne pytanie: gdzie parkować niewidzialne statki kosmiczne?), natomiast jest to odcinek edukacyjny z wielu względów. Po pierwsze: nigdy nie ufaj Dalekom, nawet jeśli serwują ci herbatę. Po drugie: są rzeczy, których nie zniosą najwięksi fani i strzelające laserami myśliwce to jedna z takich rzeczy. Po trzecie: każdy błąd można naprawić, na przykład nigdy więcej nie wracając już do pomysłu z tęczowymi Dalekami. Było tam też coś o humanizmie i koszmarze wojny, ale do tego to już chyba potrzebuję rewatchu…

Bonus: Zapoznacie się wreszcie z  bardzo ważnym elementem brytyjskiej kultury, jakim są ciastka jammie dodgers. Och, i zapamiętacie, że ten pan z cygarem to Churchill, ale wiecie, ciastka.

Nasz przepis znajdziecie tutaj.

2. Córka Doktora („The Doctor’s Daughter”)

jenny

Koncept powstania Jenny, czyli tytułowej córki Doktora, zainteresował mnie jako niedoszłego biotechnologa z kilku względów. Po pierwsze, jak działała maszyna do klonowania, której używali ludzie? Czy mieszała genom wszystkich osób, od których pobrała próbkę (i dlatego potrzebowano zwiększyć pulę genów przez użycie DNA Doktora) czy też Jenny powstała jedynie z jego genomu i Doktor był technicznie równocześnie jej ojcem i matką? Jak długo naturalnie żyły tak stworzone klony i jaki był ich wiek biologiczny? Jak to działało, że od razu wyskakiwali z maszyny dorośli i ubrani? Okej, koniec, mogłabym tak długo, a nawet nie doszłam jeszcze do moralnych aspektów używania klonowania w czasie wojny… Poza tym, jak to zawsze w Doktorze Who, mamy opowieść o nienawiści, stracie, chęci zemsty, empatii i o wielu innych ważnych rzeczach, ale jeśli macie dość wkuwania biochemii, to zdecydowanie polecam ten odcinek dla rozruszania wyobraźni. Pamiętajcie, cierpicie nad tym fascynującym materiałem, aby klonować kiedyś ludzi…

Bonus(y): Martha i Donna razem na TARDIS, córka Doktora w roli córki Doktora i wściekły Dziesiąty… Serio, ten odcinek składa się z bonusów.

Oto pierwsza część naszej ustawki o jakże ważnej dla odcinka postaci Donny Noble, a o problemach (dwu)sercowych poczytacie w tym miejscu.

3. Kod Szekspira („The Shakespeare Code”)

shakespeare

Na początku powiedzmy sobie szczerze, Doktor Who to w ogóle nie jest serial historyczny i zazwyczaj odcinki dziejące się w przeszłości mogłyby właściwie dziać się na innej planecie i byłyby równie prawdziwe. Ale jeśli już chcielibyśmy się troszkę zainspirować i może nawet liznąć trochę wiedzy, to akurat odcinek z Bardem bardzo polecam. Fakty historyczne oceniłabym na porządną trójkę, a i fabuła zdecydowanie zdaje egzamin, ale chyba najfajniejszy jest pomysł z odwołaniem się do „magii słów” – jeśli szukacie wskazówek do tego, kim był najsławniejszy dramaturg wszech czasów, to jest to dobry trop. Jeśli szukacie odpowiedzi na pytanie, jak opowiadać o narodowych bohaterach bez wpadania w patos, to jest to doskonały kawałek telewizji.

Bonus: Na złośliwe pytania współlokatorów, czy znów oglądasz serial zamiast się uczyć, możesz odpowiadać, że zapoznajesz się z odpowiednimi materiałami źródłowymi w celu dogłębnej analizy hipotezy o biseksualnej orientacji Szekspira. Być może nawet do ciebie dołączą?

O tym, ile znajdziemy w tym odcinku prawdy historycznej, pisałam tutaj.

4. Długa gra („The Long Game”)

long-game

Oho, tutaj będę się tłumaczyć. Być może nie jest to najlepszy odcinek z Dziewiątym Doktorem, ale z pewnością tkwi w nim często niedoceniany potencjał. Możemy popatrzeć na ten odcinek jak na historię o dziwnej stacji kosmicznej, w której jakiś wielki obleśny kosmita opanowuje głupich ludzi, ale dużo ciekawsza jest chyba ta część, w której rozważamy nasze uzależnienie od jak najszybszej i jak najpełniejszej informacji. Być może pomysł z creepy dziurą w głowie nie był najfortunniejszy z punktu widzenia efektów specjalnych, ale w sumie nasza technologia rozwija się w tej chwili w bardzo podobnym kierunku… No powiedzcie sami, czy nie byłoby cudownie zamienić te długie godziny ślęczenia nad książkami na jedno pstryknięcie palców? Byłoby?

Bonus: Simon Pegg.

Recenzję z okazji dziesięciolecia emisji tego odcinka znajdziecie w tym miejscu.

5.  Inwazja Zygonów/Inwersja Zygonów („The Zygon Invasion”/„The Zygon Inversion”)

zygoninversion-08-11-2015-3

Odcinki kontrowersyjne z paru względów, choć chyba nie doszliśmy w końcu do porozumienia, czy występująca tu metafora była zbytnio czy za mało oczywista. Tak czy siak, jakąś metaforę na pewno tu znajdziemy jeśli tylko otworzymy odpowiednie pudełko (albo raczej nie otworzymy żadnego, jeśli wiecie co mam na myśli…). No ja też nie jestem pewna, co chciałam powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że jakkolwiek chcielibyście owe odcinki interpretować, z pewnością zmuszą was do myślenia. Generalnie dowiecie się na pewno, jak nie robić rewolucji, jak nie traktować inności i wreszcie, jak bardzo dobrzy aktorzy grają w tym serialu. To, że odcinki dają pole do popisu filozofom i socjologom, udowadniał Michał Zabdyr-Jamróz między innymi na Whomanikonie.

Bonus: Kiedy mama wejdzie znienacka do pokoju, zawsze możecie powiedzieć, iż zainteresowała was idea „zasłony niewiedzy”Johna Rawlsa tudzież rozważacie właśnie moralne konsekwencje europejskiej polityki wobec syryjskich uchodźców. Prawdopodobnie nie zapyta już, czy odrobiliście wcześniej zadanie z matmy.

Tutaj i tu nasze redakcyjne wrażenia z tej historii.

6. Nieprawdopodobna planeta/Szatańska pułapka („The Impossible Planet”/„The Satan Pit”)

impossibleplanet-13-04-2016-przewodnik

Na koniec odcinki trochę niedoceniane, ale myślę, że za mnogość poruszonych tematów należy im się szóstka z plusem. Trochę o czarnych dziurach, o ludzkiej nieposkromionej ciekawości (interesujący koncept dla zmęczonych nauką uczniów…), o konsekwencjach niewolnictwa… No i na deser sam diabeł, nie tylko w ludzkiej skórze! Mitologia, teologia, fizyka, filozofia – każdy znajdzie w tym odcinku coś dla siebie i być może tę uśpioną ciekawość świata w sobie rozbudzi – a w każdym razie tego wam i sobie życzę!

Bonus: Emocje, żeby nie powiedzieć wręcz feelsy i to nie tylko dla fanów Dziesiątego i Rose. Ale Dziesiąty z Rose.

Więcej o Bestii poczytacie u nas w tym miejscu, tymczasem wyjątkowo pochlebne recenzje pierwszej i drugiej części popełnił Castigator.

Oczywiście ta  lista nie wyczerpuje listy pouczających odcinków Doktora, ledwie ją zaczyna – sądzę, że w takie deszczowe dni, gdy do kolejnych wakacji jeszcze dziewięć miesięcy, możemy sobie pozwolić na chwilę relaksu… Jakie odcinki wy proponujecie? Co z klasykami? Często oglądacie seriale zamiast się uczyć? Odpowiadajcie w komentarzach! :)



Uzależniona od herbaty, pisania i brytyjskich seriali. Kocha ludzi, teatr, wiedzieć więcej. Nie znosi fasolki, seksizmu i źle napisanych dialogów.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

8 thoughts on “Doktor bawi i uczy, czyli sześć odcinków dla uczniów i studentów

  1. „Bonus(y): Martha i Donna razem na TARDIS, córka Doktora w roli córki Doktora i wściekły Dziesiąty… Serio, ten odcinek składa się z bonusów.” Tutaj można jeszcze dopisac córka Doktora i żona Doktora w roli córki Doktora

    1. ale „bonus: simon pegg” był i tak moim ulubionym bonusem :P

      p.s. jammie dodgers są przereklamowe.do zwykłych polskich kruchych ciasteczek, tych takich kwiatków z dżemem pośrodku, które sprzedają na wagę w każdym osiedlowym sklepiku, nawet się nie umywają :P

      1. Mnie te angielskie nawet smakowały, ale same ciastka faktycznie nie porywają, chyba to nadzienie angielskie mi bardziej posmakowało niż polskie po prostu… Ale elementem kultury jednak są. ;)

    2. Prawda, ale po pierwsze wtedy Georgia niczyją żoną jeszcze nie była, a po drugie wydaje mi się, że nie ma już w fandomie osoby, która tego nie wie, a jednak takie podekscytowanie tym faktem już trochę mnie nuży (zwłaszcza, że Tennantowie cenią sobie bardzo prywatność). To znaczy, to nie jest żaden przytyk, chciałam wytłumaczyć, że to świadome ominięcie tematu. ;D

  2. co z klasykami, pyta autorka?
    po pierwsze, „the time meddler”. z jednej strony tytułowy mieszający w czasie czarny charakter ma rozpisany dokładny grafik wydarzeń historycznych, w które chce ingerować, co z pewnością dopomoże studentom historii, to przy tym jest to lekki, zabawny i wciągający odcinek. i w sumie dość ważny. generalnie ze wszech miar polecam ;)
    trzymając się historycznych, to oczywiście tez „the aztecs”; no, w sferze historycznej mogą być lekkie przekłamania, ale za to dylematy moralne pierwsza klasa.
    podrzuciłabym też może „the reign of terror” do tej kolekcji? i „the king’s demons”, oczywiście :P
    a z innych niż historyczne, hm…

    jeśli chcecie się, dzieci, dowiedzieć o tym, jak ważna jest ochrona środowiska, to zapraszam do „the green death”. jak skutecznie wywołać rewolucję, pytajcie Drugiego Doktora, robił to w co drugim odcinku. o, a propos, „the war games” jest bardzo ważną i pouczającą przekrojówką przez najważniejsze wojny w dziejach ludzkości (:
    a na koniec przestroga, w żadnym wypadku nie uczcie się o innych kulturach z „four to doomsday”…

  3. Wszystkie te wymówki są zbędne, bo samo oglądanie Doktora w oryginale już się zalicza do nauki – przecież w ten sposób ćwiczymy angielski ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.