David Suchet: Przekraczając granice

David Suchet wreszcie pojawił się w Doktorze Who – zagrał tajemniczego gospodarza w odcinku  Puk, puk („Knock Knock”). Zapraszamy do lektury tłumaczenia wywiadu, który ukazał się w ostatnim numerze Doctor Who Magazine:

David Suchet to zdobywca wielu aktorskich nagród w showbiznesie, który jest znany na całym świecie jako odtwórca roli Herculesa Poirota z ekranizacji książek Agathy Christie. Zaiste, jest to wyczyn godny prawdziwego Herkulesa: od 1989 do 2013 roku występował w adaptacji wszystkich utworów z udziałem słynnego detektywa. Mimo to niewielka rólka u boku Władcy Czasu nadal przepełnia go entuzjazmem, czym dzieli się z dziennikarzami DWM:

Jakiego filozofa tudzież psychologa byś nie zapytał, najważniejsze w życiu jest to, co tu i teraz. Zawsze powtarzam, że jeśli żyjesz teraźniejszością, staje się ona najlepszym darem, jaki możesz otrzymać.

David próbuje odnajdować rozkosz w niemal wszystkim. Zachwyca się też pracą. Kto by pomyślał, że aktor nagrodzony Orderem Imperium Brytyjskiego w ramach noworocznych wyróżnień 2011 za zasługi dla aktorstwa spędził cały poprzedni wieczór na oglądaniu odcinków The Fan Show,  by zapoznać się z formatem programu?

Wydaje się być niedopatrzeniem, że zaoferowanie Davidowi roli w Doctorze Who zajęło aż 54 lata. Zdecydowanie należy on do aktorów najwyższej klasy i wielu widzom może się wydawać, że już pojawił się w serialu.

Dużo osób mnie już o to pytało. Ktoś kiedyś mnie zapytał: „Nie proponowali ci roli Doktora?”. Prawdę mówiąc, mój Twitter jest pełny tego typu postów. Wszyscy mi mówią: „Chcemy, byś został następnym Doktorem!”. Cóż, nie zaproponowano mi takiej roli, więc widzowie będą musieli się z tym pogodzić. Byłbym zaszczycony. Oczywiście, że byłbym zaszczycony! Ale prawdopodobnie bym się nie zgodził na przyjęcie tej roli, byłaby zbyt czasochłonna.

Tak czy inaczej, w sobotę, 6 maja, David wreszcie wkroczył do świata Doktora, wcielając się w enigmatycznego gospodarza w odcinku Puk, puk („Knock Knock”). Nawet w czasie rozmowy starał się nie uchylać rąbka tajemnicy odnośnie odcinka, mówiąc:

„Gospodarz” sugerowałby, że odpowiadam za posiadłość, w której ludzie mają pokoje do wynajęcia lub je ode mnie wynajmują. Było takie jedno moje zdjęcie, jak trzymam klucz do drzwi wejściowych [zdjęcie ujawnione zeszłego lata, kiedy ogłoszono zaangażowanie Davida] – do jakiego świata te drzwi prowadzą…?

Nie jestem tam zwyczajnym gospodarzem, ale  za to niewątpliwie czarującym.

Jeśli już mowa o wspomnianym zdjęciu, które samodzielnie zostało pożywką dla miliona internetowych teorii… Skłoniło dziennikarza DWM ku zadaniu pytania, czy Suchet był przygotowany na ogrom zajęć, które towarzyszą odegraniu roli w Doktorze Who:

Zdecydowanie nie. Nie miałem pojęcia, że wiąże się to z wyciekami, plotkami o moim udziale w serialu, fanami czekającymi w pobliżu planów filmowych, by zobaczyć jak wysiadam z samochodu, tweetami…  Jeśli chodzi o mój profil na Twitterze, to myślę, że jego popularność wzrosła z 25 000 do 35 000 obserwujących, a nikt [jeszcze] nie oglądał nawet odcinka! Mój bohater jest już teraz kultową postacią dla fanów Doktora Who. Ha ha! To niezwykłe!

I mówi to aktor, który cieszył się publicznością liczącą około 750 milionów widzów w czasach, gdy grał Poirota.

Ale 900 milionów widzów ogląda Doktora Who, więc jeśli dodać miliony Petera [Capaldiego], a moje będą mnie obserwować, nie pozostanie za wielu, którzy nie oglądają, czyż nie?

David uważa, że jego pożegnanie z belgijskim detektywem mogło być powodem, dla którego Doktor Who wreszcie się do niego odezwał.

Myślę, że bardzo mnie identyfikowano z postacią Poirota, ale kiedy uwolniłem się od tej etykietki, złożono mi propozycję. Zgodziłem się nawet zanim przeczytałem scenariusz.

Dlaczego?

Bo to Doktor Who! To najbardziej kultowy serial, nawet bardziej niż Poirot. A mieć możliwość pojawienia się jako jedna z głównych postaci, mając na koncie wcześniejszy występ w innej wielkiej produkcji, to największy przywilej. Bardzo cieszył mnie też fakt, że ponownie spotkałem się z Peterem Capaldim.

Jak można się spodziewać, David i Peter grali już razem. Po raz pierwszy w odcinku Poirota z 1991 roku.

Odcinek nazywał się Gniazdo os („Wasp’s Nest”) i [Peter] wcielał się w bardzo dziwną, przypominającą klauna postać.

Zagrali razem także rok później, w produkowanej przez BBC adaptacji powieści Tajny agent („The Secret Agent”) Josepha Conrada.

Grałem tytułowego tajnego agenta, a on – potężnego dyplomatę pracującego w  rosyjskim konsulacie. To pierwszy raz od tamtego czasu, gdy współpracujemy przy jednej produkcji. Jego kariera rozwinęła się inaczej niż moja. To wielkie spotkanie po latach, a on jest świetnym Doktorem. Poza tym scenariusz napisał Mike Bartlett, wspaniały pisarz, twórca scenariuszy do Doktor Foster („Doctor Foster”) i Króla Karola III („King Charles III”) [który wkrótce zamieni się w serial adaptowany przez BBC One, a wystąpił w niej śp. Tim Piggott-Smith] – cóż to za przywilej!

Peter wspominał, że kiedy nagrywał odcinek z Davidem w lipcu zeszłego roku, pytał go o radę, jak sprawić, by postać wciąż była zachęcająca nawet w tak długo emitowanej produkcji telewizyjnej. To pytanie zostaje zadane i teraz:

O tak, to prawda. To trzecia seria Petera, a on po dwóch martwił się utrzymywaniem unikalnego stylu gry, który nadał swojej postaci. Prawdopodobnie byłby też przeciwny pewnym zmianom sugerowanym przez twórców serialu. Przez to samo przechodziłem w wypadku Poirota, a nie jest łatwo być strażnikiem granej przez siebie postaci i jednocześnie podążać z biegiem czasu.

Suchet podzielił się również swoimi przemyśleniami na temat doceniania teraźniejszości:

Najtrudniej w życiu jest nie dać się pochłonąć temu, co ma się wydarzyć. Musisz żyć chwilą, zatopić się w niej i się nią cieszyć. Jeśli to zrobisz, dasz z siebie 100% jeśli chodzi o pozostanie kreatywnym.

Czerpanie radości z życia jest kluczem w podejściu Davida:

Do pracy podchodzę naprawdę poważnie. Wydaje mi się, że nawet jakiś dziennikarz powiedział, że najwyższa pora, żebym wyluzował. Jeśli o to chodzi, to nie, nie zgadzam się. Z chwilą, gdy masz luźniejsze podejście do tego, co robisz, odpuszczasz i to w złym sensie tego słowa. Nie, będę podchodził do mojej pracy tak poważnie, na ile tego wymaga. Ale wiesz co? Jeśli coś nie sprawia ci przyjemności, nie rób tego. Zajmij się czymś innym.

Biorąc pod uwagę takie podejście do pracy, w jaki sposób Suchet zmierzył się z występem w Doktorze Who? Czym różni się jego podejście do fantastyki?

Trzeba być bardzo ostrożnym, jeśli chodzi o takie pytania. Żadna postać nigdy nie powinna sprawiać wrażenia, że komentuje to, co robi. Jeśli jestem świadomy, że to wymyślony świat, na język ekranu moja gra przekłada się jako puszczenie oka w stronę widza. Nie, świat, w którym występuję, jest dla mnie bardzo prawdziwy. Jakie wnioski wyciągną z tego widzowie, zależy całkowicie od nich.

David przyznał też, jak duży wpływ miała na niego młodsza obsada, Pearl Mackie grająca Bill i aktorzy wcielający się w jej współlokatorów, z którymi postać Sucheta dzieli wiele czasu antenowego w Puk, puk.

Weźmy na przykład Pearl Mackie – Bill, taka niesamowita postać! Ma tak nowoczesne podejście, obserwuję jej grę jako aktor starej szkoły i dzięki niej czuję się wolny. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale obserwuję sposób, w jaki ona i inni młodzi podchodzą do swoich ról i przyznaję, że aktorstwo poszło dalej, a ja też powinienem iść z biegiem czasu.

Prawdę mówiąc, co kilka lat udaję się do Nowego Jorku, gdzie spędzam trochę czasu z nauczycielem aktorstwa, który wkurza się, gdy robię swój shtick.

Mówiąc shtick chodzi mi o te rzeczy, nad którymi nie trzeba pracować. Te, które wiesz, że się sprawdzają. Peter Brook [który wyreżyserował sztukę Antoniusz i Kleopatra („Anthony and Cleopatra”) w latach 1978-79, w której grał David i którą wystawiono w Royal Shakespeare Theatre i The Aldwych Theatre] kiedyś powiedział: „Podoba ci się ta chwila?”. Odpowiedziałem: „Tak, uwielbiam to uczucie”. A on na to: „To przestań”. Brzmi okropnie, ale w tym zawodzie mówimy na to: „Naucz się zabijać swoje dzieci”.

To mądre zagranie, ale pozostaje niespodzianką, że ktoś tak doceniany jak David Suchet, poddawałby swoją pracę regularnemu nadzorowi.

Muszę! Muszę być czujny, czy moja gra aktorska się zmienia. Kiedy wracam do swoich wczesnych ról i oglądam siebie jako Sigmunda Freuda [w miniserialu Freud z 1984] albo w Oppenheimerze [1980], widzę, że grałem w zupełnie inny sposób, bardziej teatralny. Muszę pozostać otwarty na współczesne trendy.

Czy robią tak też jego rówieśnicy?

Nie wiem, ale znam kilku aktorów, którzy według mnie utknęli w czasach, kiedy mieli czterdzieści lat, a teraz mają jakieś siedemdziesiąt. I modlę się z całego serca, żeby mi się to nie przydarzyło.

Jeśli chodzi o Doktora Who, Suchet przyznaje, że nie ma zbyt wiele wspólnego z serialem:

Szkoda, że nie mam – jestem niewłaściwą osobą, jeśli chodzi o udzielanie tego wywiadu! Nie mam żadnych osobistych wspomnień związanych z serialem, może poza tym, że stanowił część mojego dorastania w czasach początków telewizji. Doktor Who pojawił się  po raz pierwszy, jeszcze w czerni i bieli, w czasach mojej młodości. Czasami myślę o pierwszych programach telewizyjnych emitowanych tylko na jednym kanale i prezenterami wiadomości ubranymi w eleganckie stroje, a potem o tym, co mamy teraz – co będzie w przyszłości? Czy telewizję będzie się przeżywało wokół nas? Czy to będzie hologram? Będziemy mogli wkraczać do tego świata i zmieniać go? To ekscytujące! I jak to się skończy?

Nie zostało mi już za wiele czasu, ale mam dość wiary, by wierzyć, że zobaczę to z innego miejsca, skąd będę przyklaskiwał kierunkowi, w którym zmierza świat. Oczywiście, jeśli tylko nauczymy się opiekować naszą planetą i zaczniemy o nią dbać. Wtedy nigdzie indziej nie będzie tak ekscytująco…

Jak wam się podobała rola Davisa Sucheta w Puk, puk? Znacie go też z innych produkcji, w których się pojawiał?

PATRONITE

Źródło: Doctor Who Magazine



Fennistka, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki, popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog (ale to rzadko). Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

One thought on “David Suchet: Przekraczając granice

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *