Peter Capaldi o odpowiedzialności grania Doktora i odcinku świątecznym

Peter Capaldi opowiada o odcinku świątecznym, strachu przed odpowiedzialnością przy podjęciu roli Doktora i ulubionym odcinku, w którym nie występuje.
Po oczekiwaniu tak długim, że wydaje się, jakby minął tysiąc lat, Doktor powrócił ze świątecznym odcinkiem, w superbohaterskim stylu konfrontując się z tajemniczym Duchem. Przypominający Supermana bohater uważa się za “naprawiacza szkód” – w przeciwieństwie do Doktora. Peter Capaldi skomentował:

Nie uważam, że Doktor taki jest. On raczej przypadkowo znajduje się w sytuacjach, w których jest jedyną osobą, która jest w stanie się z nimi zmierzyć.

Ale w odcinku specjalnym mamy tradycyjnego superbohatera, z którym wikła się Doktor. I naprawdę podoba mi się to, że, moim zdaniem, Steven Moffat idealnie uchwycił ten styl i dowcip tych filmów z Christopherem Reeve’em. Ostatnio powstaje wiele produkcji z superbohaterami – wszystkie są świetne i bla bla bla, ale czasem są pozbawione humoru. A te stare, z Christopherem Reeve’em, były zawsze bardzo zabawne. I nasz odcinek też taki jest.

Kiedy Matt Smith rozwiązał swoją muszkę i opuścił serial w eksplozji energii regeneracyjnej, Peter Capaldi pojawił się na ekranie z blaskiem tych niesamowitych brwi; a jak to było, przejąć rolę wraz z odpowiedzialnością bycia Doktorem?

To jest przerażające i tak pozostaje, bo to kultowy charakter. I nie chodzi o to, czy ludziom się to spodoba albo czy pokochają Doktora. Ja sam uwielbiam tę postać, więc dla mnie wyzwaniem jest staranie się być tak prawdziwym, jak tylko się da, a przy tym iść dalej. Jest więc bohaterem, nie tylko kodem, do którego ciągle powracamy. A jednocześnie musimy też dbać, by publiczność dostała to, czego pragnie.

Capaldiemu wymsknęło się też kilka słów o tym, które odcinki New Who, w których nie występuje, lubi najbardziej.

Podoba mi się wiele z nich, lubię Dziewczynę w kominku (“The Girl in the Fireplace”), jest dobry. Lubię Rose. Myślę, że Rose jest naprawdę dobry. Dalek, oczywiście, jest świetny. Wampiry w Wenecji (“The Vampires of Venice”) – myślę, że w tym odcinku Matt jest szczególnie dobry, ponieważ ma tę wspaniałą właściwość starej głowy dźwiganej na młodych barkach. Jest bardzo młodzieńczy, ale jest w nim jakaś dziwna mądrość i wydaje mi się, że radzi sobie z tym, zwłaszcza w tym odcinku, gdzie balansuje między byciem młodym i starym Doktorem jednocześnie. No i oczywiście David Tennant w Dziewczynie w kominku – mamy tam najwyższej próby przelotne spojrzenie na Doktora, który mógłby mieć romantyczne życie – co jest wspaniałe, tylko David był w stanie zrobić coś takiego.

Jak myślicie, czy Peter Capaldi w którymś odcinku poradziłby sobie lepiej niż jego poprzednicy?

Źródło: The Doctor Who Companion



Fennistka, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki, popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog (ale to rzadko). Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

One thought on “Peter Capaldi o odpowiedzialności grania Doktora i odcinku świątecznym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *