50 rocznica: wywiad ze Stevenem Moffatem

Tym razem o kręceniu specjalnego odcinka z okazji 50 rocznicy opowiada producent i scenarzysta, Steven Moffat.

Jak to jest – być autorem specjalnego odcinka na 50 rocznicę Doctora Who?

Od kiedy byłem małym chłopcem marzyłem o pisaniu Doctor Who – tylko tyle chciałem. Tworzenie tego konkretnego odcinka jest równocześnie ekscytujące i przerażające, dokładnie tak powinno być w showbiznesie.

Jak narodziła się historia, którą opowie Dzień Doktora?

Nie chciałem, żeby odcinek składał tylko hołd przeszłości. Chciałem, by był świętem całej mitologii, legendy Doktora i wszystkiego, co z nim związane. To powinien być pierwszy krok następnej wyprawy – która powiedzie Doctor Who ku setnej rocznicy. Fabuła skupia się na najważniejszym wydarzeniu w życiu Doktora. W tym serialu rzadko zdarzają się odcinki skoncentrowane na tytułowym bohaterze – zazwyczaj wszystko kręci się wokół ludzi. Tym razem jest inaczej.

Dniu Doktora powracają zmiennokształtni Zygoni, którzy w serialu ostatnio pojawili się w latach 70. Dlaczego postanowiłeś użyć właśnie ich?

Zygoni są klasyczni. I wspaniali: zapada w pamięć ich głos i wygląd, są piękni. Wskrzesiliśmy dokładnie tego Zygona, z którym walczył Doktor Toma Bakera. Pokaże, że odcinek sięga w przyszłość, ale też jest świętem całej jego legendy.

Końcówka siódmej serii wprowadziła nową postać – Doktora Johna Hurta. Co John wniósł do tej roli, czy możesz nam powiedzieć coś o tej postaci?

John Hurt to aktorska arystokracja. Taki też jest jego Doktor – królewski. John jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd brytyjskiego filmu, jego wizytówką poza granicami naszego kraju. Teraz jest też częścią mitologii „Doctora Who”…

To nie pierwszy z rocznicowych odcinków – wcześniej też obchodzono jubileusze i powstawały ulubione przez fanów specjalne odcinki. Jak zostanie zapamiętany ten najnowszy?

Tak naprawdę to był tylko jeden rocznicowy odcinek – Pięciu Doktorów nakręcono na dwudzieste urodziny serialu. Trzech Doktorów to nie był odcinek jubileuszowy – powstał o rok za wcześnie, ale teraz uważany jest za rocznicowy. Uwielbiam Trzech Doktorów, to wspaniały odcinek, magiczny. Pięciu Doktorów również, ale zawsze miałem wrażenie, że w ich przypadku chęć uczczenia przeszłości przeważyła nad chęcią opowiedzenia historii. Trudno jednak potępić za to jego twórców!

Dzień Doktora to pierwszy odcinek w 3D. Miało to jakiś wpływ na scenariusz?

Chciałem, by użycie technologii 3D znalazło uzasadnienie w fabule. 3D musi być elementem opowieści… I musi być trochę straszne. Nie mówię, że jest to obecne w każdej scenie, ale w pewnych momentach trójwymiarowość obrazu jest istotna z punktu widzenia fabuły.

W odcinku z okazji 50 rocznicy wraca David Tennant. Jak wyglądała praca na planie z dwoma Doktorami?

Nieuniknione były zawroty głowy… Nie uzmysławiamy sobie tego, ale tych dwóch mężczyzn wbiło się do naszej świadomości jako Doktor. Matt i David tak dobrze się dogadali, że na ekranie tworzą wspaniały duet. Matt powiedział mi, że są jak Flip i Flip, bez Flapa. Są razem doskonali. Czasami zupełnie różni, czasami identyczni – wybór należał do nich.

Co czułeś, widząc znów na planie Davida i Billie?

To był widok iście epicki. Billie mi powiedziała, że przez fakt, że przyjaźni się zarówno z Mattem, jak i Davidem, czuła się rozdarta. Nie wiedziała, jak sobie radzić z nimi dwoma w tym samym czasie. Mówiła do jednego, a łapała za ramię drugiego…

Gdzie będziesz oglądać odcinek?

Chciałbym go zobaczyć w domu, z przyjaciółmi, zwłaszcza tymi, z którymi nad nim pracowałem. Ale zarazem chciałbym uczestniczyć w imprezie, w uroczystych obchodach. Trudny wybór. Pamiętam, jak oglądałem wraz z Mattem Eleventh Hour. Widzieliśmy ten odcinek wiele razy przed premierą. Gdy pojawił się w telewizji, 3 kwietnia 2010, Matt przyjechał do mnie. Byli moi rodzice i jego rodzice, mieliśmy oglądać razem, zobaczyć, jaka czeka nas przyszłość… Wszyscy usiedli przed telewizorem, ale Matt i ja nie byliśmy w stanie oglądać tego z nimi. Niewykluczone więc, że będziemy z Mattem oglądać odcinek z kuchni, zerkając zza drzwi…

Źródło: DoctorWhoTV

2 thoughts on “50 rocznica: wywiad ze Stevenem Moffatem

  1. “czuła się rozdarta. Nie wiedziała, jak sobie radzić z nimi dwoma w tym samym czasie. Mówiła do jednego, a łapała za ramię drugiego” Widzę, że Billie zachowuje się jak Rose.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *