W 10 serii wraca znajoma twarz

Uwaga. Wpis zawiera OGROMNY SPOILER!

BBC oficjalnie potwierdziło informacje. W finale 10 serii Doktor i jego towarzysze zmierzą się z… (to ostatnia chwila żeby się wycofać!)

zwiastun 10 serii

Mistrzem!

John Simm skomentował swój powrót do serialu:

Mogę potwierdzić, że to prawda. Powracam dzięki mocy podróży w czasie. Pracowanie z tym świetnym zespołem ludzi to zawsze przyjemność, nie mogę się doczekać aż zobaczycie co planuje Mistrz w nowej serii.

Producent wykonawczy Steven Moffat również zabrał głos:

Nic w Doctorze Who nie zostaje na długo sekretem, ale będziecie musieli jeszcze trochę poczekać, aż zobaczycie co planuje Mistrz i w jaki sposób powróci, by zmierzyć się z Doktorem. To była całkowita przyjemność widzieć jak ulubieniec fanów John Simm i Michelle Gomez mierzą się ze sobą w tej samej roli! Nie tak często możemy zobaczyć jak osobowości działające solo się pojedynkują.

Co sądzicie o tym powrocie?

Źródło: Twitter BBC



Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

48 thoughts on “W 10 serii wraca znajoma twarz

  1. O tak tak tak! Tęskniłem za Simmem jako Mistrzem, a tym bardziej Mistrzem w formie męskiej. Teraz to się dopiero nie mogę doczekać!

  2. Nadal nie przepadam za tym, jak Simm gra Mistrza i w ogóle jak jest ta inkarnacja napisana. Także cóż – ja mam meh. Missy jest ciekawsza i lepiej zagrana, wg mnie.

      1. Nie przepadam za Simmem jako Mistrzem, a zobaczenie regeneracji/śmierci tej inkarnacji będzie dla mnie jak lody czekoladowe… dziwne porównanie ale pasuje jak na moje

        1. No i to by był jeden z niewielu sensownych powodów, dla którego mieli by go przywracać.
          No i mogli by wyjaśnić, jak on w ogóle przeżył.

          1. No nie, sensowny powód to “popatrzeć, jak John Simm gra z Peterem Capaldim i Michelle Gomez”, a nie wypełnianie każdego niedopowiedzianego miejsca w continuity serialu. Zostawmy coś wyobraźni – szczególnie, że to akurat naprawdę mało istotna kwestia. Mistrz zawsze przeżyje, bo jest ciekawą postacią i musi wracać, żeby dręczyć Doktora. Tyle.

            1. Do mnie taki argument nie przemawia zupełnie. Simm miał swój czas. Od przywracania dawnych postaci są odcinki takie jak Day of the Doctor.

            2. Myślę, że ostatni sezon Moffata to absolutnie jest okazja porównywalna z 50. rocznicą. Ale też uważam, że serial powinien robić szalone rzeczy nie tylko od święta.

        2. Rozumiem, dzięki za wyjaśnienie :). Nie podzielam tej motywacji, ale jest dla mnie w pełni zrozumiała (w przeciwieństwie do podnoszącego się w niektórych miejscach: „Mam nadzieję, że pokażą tę regenerację, bo… to takie ciekawe, jaką linijką technobełkotu to wyjaśnią!”.

  3. Nienawidze siebie za to, ze sie nie moglem powstrzymac od przeczytania. :c

    A poza tym… KOMPLETNIE SIE NIE SPODZIEWALEM I CZEKAM OMGOMG.

  4. niestety ktoś na grupie z bitewniakiem Doktorowym wrzucił linka do oryginalnej wiadomości, więc niestety tego spoileru nie udało mi się uniknąć (a szkoda). Już kiedyś wydaje mi się że pisałem o odcinku wielomistrzowym i widzę że wreszcie taki będzie. Czekam z niecierpliwością :D

  5. Ciekawe czy to Mistrz i Mistrzyni razem doprowadzą do regeneracji Doktora. Mam nadzieję, że Saxon nie będzie zachowywał się jak w swoim poprzednim powrocie.

  6. *is conflicted*
    Z jednej strony – John Simm! <3 <3 Ijeszczejedno <3
    Z drugiej strony – to Moffat, więc Mistrz pewnie będzie niekanoniczny jak Dziesiąty w Dniu Doktora.
    Z trzeciej – pierwsza zarzucałam Moffatowi, że nie powiedział, jak Mistrz przeżył, więc pokazanie regeneracji miałoby sens.
    Z czwartej – wolałabym już Missy nie oglądać, moglibyśmy dostać samego Simma? <3

            1. Dla mnie on jest kanoniczny i nie wyobrażam sobie jakby miało być inaczej. Oczywiście był pisany przez inną osobę i to samo będzie się tyczyło Mistrza. Jednak jest to wciąż ta sama postać.

            2. Dziesiąty nie uważa, że “got it wrong” ze zniszczeniem Gallifrey, nie wygłasza obraźliwych uwag na temat czyjegoś wyglądu i nade wszystko nie służy za kiepskie comic relief. Jedyną sceną, w której Dziesiąty jest dobrze napisany to scena w Tower, gdy wypomina Jedenastemu, że zapomniał.
              Jeśli tak samo ma być z Mistrzem, to może lepiej byłoby go zostawić w spokoju.

            3. Ja tam się cieszę, że Dziesiąty w ogóle był, bo jest moim ulubionym Doktorem. Fakt, że ogółem był nieco inny i że tylko ta jedna scena dobrze oddała jego charakter, ale po prostu mi wystarczy że tam był.

            4. Też się cieszę, że był (miałam banana na twarzy przez cały odcinek, i dali mu jeszcze jego utwór muzyczny!), ale jeszcze bardziej bym się cieszyła, gdyby się zachowywał jak on. Kolejna szansa w odcinku na 60 rocznicę :)

            5. O ile w ogóle się tam pojawi, ale z tym to problemu nie będzie, sam chyba w jakimś wywiadzie że pewnie się pojawi. Ale na pewno się ucieszę i tak jeśli będzie :)

            6. Itam jedna, jego hipokryzja została dla przykładu oddana świetnie – to on jako pierwszy użył zwrotu “Czaso maso” (“Timey wimey”) ale gdy War Doctor zaczął na to marudzić, Dziesiąty zgonił to na Jedenastego.

  7. No nie wiem, mieszane uczucia. Z jednej strony mam trochę takie “właściwie po co”, “uhh co jeśli namieszają w continuity”, itd… z drugiej strony, muszę przyznać, wow, ciekawy pomysł. w sensie, sama nigdy na to nie wpadłam, a teraz aż się dziwię, że nie było tego wcześniej – tyle razy mieliśmy odcinki z więcej niż jednym Doktorem, z różnymi frakcjami Daleków, itd, więc czemu nie dwóch Mistrzów? interakcja pomiędzy nimi może być niezła (pewnie będą się żreć jak każdych dwóch Doktorów, ale jak ta dwójka wariatów się pokłóci to będą iskry lecieć).
    trochę mi tylko znowu żal, że w ogóle to ogłosili. (mogłam nie czytać tego tutaj, ale już i tak od wczoraj widziałam ten spoiler 10 razy.) 10 seria lada chwila, na pewno dałoby się dotrwać bez przecieku, a tak… wyobrażacie sobie, jak by nam szczęki opadły, gdyby tak nagle wszedł na ekran, bez zapowiedzi?

    1. Neee, odkąd DW przestało być dla mnie przeżyciem telewizyjnym, a stało internetowym (mniej więcej od piątej serii), zauważyłam, że oni po prostu inaczej nie mogą :r

  8. Po przeczytaniu komentarzy mam już idealny scenariusz odcinka z takim powrotem…
    Nie no, koncepcja zaskoczyła mnie – naprawdę sama nie wpadłabym coś takiego, choć, jak to ktoś już inny przyznał teraz aż ciężko sobie wyobrazić, że czegoś takiego wcześniej nie było! – i daje bezlik wspaniałych możliwości fabularnych. Szalenie mnie to cieszy, bo – jeśli Mistrz nie zostanie potraktowany jak Hitler we wiadomym odcinku – to czeka nas coś naprawdę wspaniałego!
    No i biedny Simm będzie miał szansę się zrehabilitować w moich oczach, bo choć mój stosunek do Missy jest taki… no… tego, to o Simmie nie mówię inaczej niż Ten Co Zagrał Raskolnikowa W Ekranizacji Zbrodni I Kary Przez BBC. Może wreszcie zasłuży sobie na miano Mistrza w moich oczach. Trochę czasu minęło, no i – tak, ja to powiem! – na szczęście scenarzystą nie jest RTD, więc może, może…

    1. Ja to się strasznie boję, że wyjdzie taka padaka, jak słuchowiskowe “The Two Masters”, gdzie Miszcze załatwiły się same, a Doktor stał tylko z rozdziawioną gębą i na to patrzył nie wierząc, co się dzieje ;D

      1. Well, jeśli Moffata znów poniesie w zachwytach nad Missi i jeszcze jakąś laską, to istnieje niestety spore prawdopodobieństwo, że tak to się właśnie skończy.

        1. Tzn nie będę miał problemu, jeśli pod sam koniec jedno zasunie drugiemu kosę między żebra, byleby nie trwało to całości odcinka, jak we wspomnianym słuchowisku. Idealnie byłoby tak: mają plan, Doktor ich powstrzymuje, a wtedy skaczą sobie do gardeł obwiniając się nawzajem o klęskę ;)

          1. Ja bym natomiast chętnie widziała to odwrotnie – najpierw mają ochotę się pozabijać, zasypują pretensjami i kpinami, a potem zgodnie współpracują przeciwko Doctorowi… żeby po cichu cały czas knuć przeciwko sobie i, nie zważając na paradoksy, próbować się ukatrupić. Byleby, jak mówię, Moffat znowu się nie “zakochał” w kobiecej postaci, bo będzie jak w “Dark Water”, pół odcinka nadskakiwania sobie nawzajem i rzucania całusami.

            1. Też by mogło być. Byleby nie wojowali ze sobą strasznie długo i byleby ostatecznie pokonał ich Doktor, a nie własna niechęć do swojego innego wcielenia ;)

  9. Jeśli pokażą regenerację Simma, to mam nadzieję, że okaże się, że kiedy Smith kichnął podczas swojej regeneracji, doszło do zamiany i tak naprawdę Capaldi gra Mistrza myślącego, że jest Doktorem, a Gomez – Doktora myślącego, że jest Mistrzem ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *