Zmarł ceniony twórca scenografii, Michael Pickwoad

28 sierpnia dotarła do nas informacja o śmierci jednej z ważniejszych osób pracujących przy serialu, znakomitym scenografie, jakim był Micheal Pickwoad.

Pickwoad dołączył do ekipy od odcinka Opowieść wigilijna („A Christmas Carol”). Pracował nad pięcioma seriami, ośmioma odcinkami świątecznymi i Dniem Doktora („The Day of the Doctor”), w sumie nad 71 odcinkami.  To on stworzył drugą TARDIS Jedenastego Doktora i przemienił ją potem w TARDIS Dwunastego. Jednym z jego piękniejszych projektów był ogród, w którym poznaliśmy Missy oraz ogromna ściana z odcinka Dar niebios („Heaven Sent”).

Steven Moffat wypowiedział się o zmarłym współpracowniku:

Gdy pierwszy raz spotkałem się z Michaelem Pickwoadem, zaśmiałem się, wy zrobilibyście pewnie to samo. Zmierzaliśmy na jego pierwsze spotkanie, a on przyszedł ubrany w tweedową marynarkę i muszkę. Powiedziałem: Widzę, że już w kostiumie. Odpowiedział mi speszonym uśmiechem (przyzwyczaiłem się potem do tego uśmiechu) i udaliśmy się do nijakiego białego pokoju, by omówić latające rekiny i kriokapsuły do odcinka świątecznego. Podczas spotkania dotarło do mnie, że Michael nie miał pojęcia, czemu zaśmiałem się, gdy go zobaczyłem. Im dłużej go słuchałem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z tego, że wcale nie był w żadnym kostiumie: miałem do czynienia z projektantem, który przypadkowo ubiera się jak Doktor. Ten człowiek urodził się, by pracować nad serialem. Nigdy wcześniej nie byłem niczego bardziej pewny.

Nie chodziło tylko o ubiór. Nigdy nie spotkałem człowieka, który miał taką wiedzę o… wszystkim, i to dosłownie. Jeśli istnieje jakiś uniwersytet, który daje tytuł naukowy z wszystkiego, to Michael na pewno na niego uczęszczał. Z każdym spotkaniem pojawiał się nowy kawałek wiedzy. Nigdy się nie popisywał, nie afiszował się z tym, czego się nauczył – po prostu wspominał kolejną dziedzinę wiedzy, którą zdobywał. Łodzie podwodne! Rzymscy centurioni! Historia wewnętrznych schodów w wielkich kominach (serio!). Raz podczas spotkania dotyczącego Ucznia czarnoksiężnika („The Magician’s Apprentice”) oderwał wzrok od scenariusza i delikatnie zmarszczył brwi, co oznaczało, że miał jakieś pytanie. Chodziło o scenę, w której Doktor wjeżdża na dziedziniec zamku na czołgu i gra na gitarze elektrycznej. Możecie pomyśleć, że zmartwił się tym, że ma stworzyć cały dziedziniec zamku na, nie okłamując się, scenę, która jest gagiem. Nic bardziej mylnego. Zapytał: Na pewno masz na myśli czołg Centurion? Nimi się najtrudniej jeździ.  

Spytałem wtedy mojego współproducenta, Briana Minchina, gdy wychodziliśmy ze spotkania: Ile żyć on mógł już przeżyć?

Ciągle się od niego uczę, nawet pisząc tę wiadomość. Przeglądałem stare wywiady z nim i znalazłem taką perełkę: Projektant produkcji musi myśleć jak reżyser i zachowywać się jak producent. To właśnie typowa mądrość Pickwoada (wyobrażam sobie, że jego kolejnym zdaniem byłoby coś na temat poprawy wagi pistoletów do pojedynków lub stwierdzenie, w którym morzu jest najwięcej ryb). Miał wyśmienity zmysł wizualny, tak jak reżyser wszystko widział przez soczewki. Nie było ważne, jak coś wyglądało w studio, liczyło się to, jak to wyglądało na ekranie. Za każdym razem był w tym znakomity. I tak, zachowywał się jak producent. Doctor Who nigdy nie miał budżetu w skali filmowej, której potrzebował; naszą tajną bronią na ukrywanie tego był właśnie Michael Pickwoad. Mieliśmy mało czasu, prawie zero pieniędzy, a on dał nam arktyczne widoki, wioski wikingów, szeryfa z zamku Nottingham, wszystkie kosmiczne statki, najlepszą łódź podwodną, jaką można zobaczyć na ekranie i najlepszą z wersji pokoju kontrolnego TARDIS. I przy tym wszystkim był dobry, uprzejmy i zabawny.

Jedynym minusem genialnych ludzi jest to, że strasznie jest ich tracić, a Michael odszedł zbyt szybko. Był geniuszem i dżentelmenem, wszyscy będziemy za nim tęsknić. Spoglądając wstecz na te szalone, szczęśliwe lata, myślę, że słusznie nosił tweedową marynarkę i muszkę. Co więcej, był do tego uprawniony. Gdyby Doktor była projektantem, zamiast buntowniczą Władczynią Czasu, byłaby Michaelem Pickwoadem.

Chris Chibnall dodał także:

Wszyscy w Doctor Who są smutni przez wieść, że Michael Pickwoad zmarł. Jego wkład w serial podczas ery Matta Smitha i Petera Capaldiego był ogromny i zróżnicowany. Michael stworzył odległe galaktyki i historyczne epoki – a także wnętrze TARDIS – równie genialnie. Był ukochanym członkiem ekipy serialu, przesyłamy wyrazy współczucia i miłości do jego rodziny.

Michael Pickwoad miał 73 lata. Dziękujemy za pracę nad naszym ukochanym serialem.

Źródło: BBC

Daj na ciastko!


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who