Przed wami już ostatni z serii wywiadów San Diego Comic Con. Tym razem Pearl Mackie opowiada o tym, jak odbiera Doctor Who, o ważnych spotkaniach z fanami i możliwych przyszłych rolach.

Co jest absolutnie najlepsze w byciu częścią Doctor Who?

Wszystko. Doctor Who jest tak cudownym serialem, z którym możemy czuć więź osobiście, ale także z innymi. Myślę, że każdy ma coś wyjątkowego, co wyciągnął z niego dla siebie. Zdaje się rezonować z ludźmi w naprawdę potężny sposób. Angażują się w niego, w problemy, które podnosi i w emocjonalne podróże, które odbywają postaci. To wspaniałe w byciu aktorką, móc dawać coś takiego, odkrywać coś z czym ludzie będą czuli się związani i co wzbudzi ich emocje.

Czy, któreś ze spotkań z fanami dało podobny rezonans tobie?

Tak, dwa. Dość podobne. Byłam w sklepie w północnym Londynie, chodząc między półkami i wtedy podeszła do mnie kobieta i powiedziała „Jesteś niesamowita, jesteś niesamowita w serialu, moja córka cię kocha”. I wtedy wyskoczyła zza niej mała dziewczynka, z mnóstwem loków, była w stroju baletowym, pewnie wróciła właśnie z próby i miała różową hulajnogę. Powiedziała: „Cześć Bill! Kocham cię!”. Pomyślałam, że to świetne i odpowiedziałam: „Miło cię poznać”, a ona mnie przytuliła z całych sił. Móc widzieć jak to wpływa na małe dzieci, a szczególnie na niebiałe dzieci, które nie widzą dużo siebie w telewizji… Jest coraz lepiej, ale kiedy byłam młodsza, nie było nas tak dużo w telewizji. To spotkanie było dla mnie czymś ważnym. Ta dziewczynka po prostu podskakiwała i była szczęśliwa. Nie wiem, czy świadomie pomyślała: „ona wygląda jak ja”, ale dla mnie to wspaniałe móc doświadczać radości, jaką daje to dzieciom i dorosłym i wszystkim.

Rola towarzyszki w Doctor Who stawała się często odskocznią do większej kariery.

Trzymajmy kciuki.

Jakie ambicje, odnośnie swojej kariery, masz nadzieję spełnić po odejściu z serialu?

Patrząc na wcześniejszych towarzyszy i drogę, którą przeszło każde z nich, i którą wciąż przechodzą, są pośród nich prawdziwe gwiazdy. Sama chciałabym wiele jeszcze osiągnąć jako aktorka. Dla mnie zawsze liczy się postać, ktoś, kto jest prawdziwy. Albo nieprawdziwy, nie mam problemu z graniem nieprawdziwych ludzi. Tak długo jak podróż i emocje są prawdziwe, to coś, co chcę robić. Interesująca opowieść. Chcę grać postaci, którym trudno poradzić sobie z pewnymi sprawami. Miło jest móc odkrywać. Nie, nie miło, dobrze. Ludzie nie są po prostu szczęśliwi i nie odpoczywają na okrągło. [Bill] to była wspaniała postać i wspaniała podróż. Chciałabym po prostu zagrać ich więcej. Wciąż nie mam pojęcia, co robię. Zwłaszcza, kiedy jestem przed kamerą. Więc chciałabym robić tego więcej, żeby upewnić się, że to nie tylko cudowna ekipa Doctor Who sprawiła, że udało mi się to robić.

Orientacja seksualna Bill odrzuciła wielu ludzi. Czy masz nadzieję, że ten aspekt osobowości stanie się w przyszłości tylko elementem odbioru postaci, a nie cechą ją determinującą?

Tak, dokładnie tego chcę. Mam nadzieję, że to właśnie się stanie. Mam nadzieję, że będziemy szli do przodu.

Źródło: TiBS


Istota żywiąca się absurdem, fantastyką, serialami i muzyką alternatywną. Uwielbia książki w każdej postaci. Korektorzy z zamiłowaniem, choć przecinki czasem odmawiają współpracy.