To już trzecia część wywiadów z San Diego Comic Con. Tym razem tłumaczymy dla was rozmowę z Michelle Gomez i Mattem Lucasem. Jak to jest, pracować przy Doctor Who? Czy wiedzieli, kim będzie nowy Doktor?

Michelle, czy po tak wielkim sukcesie czujesz pokusę przeniesienia się do Los Angeles? Matt, jako ktoś, kto ma to za sobą, co byś doradzał?

Matt Lucas: Uwielbiam LA i Londyn. Uwielbiam oba te miasta, więc w moim wypadku chodzi o nieporzucanie żadnego z nich. Mam to szczęście, że mogę podróżować między nimi. Mieszkasz w Nowym Jorku, prawda?

Michelle Gomez: Wyprowadziliśmy się do Los Angeles dziesięć lat temu i mieszkaliśmy tam przez pięć lat, a później przeprowadziliśmy się do Nowego Jorku, gdzie żyjemy od pięciu lat – czyli to razem dziesięć lat w Stanach. Nowy Jork jest dobrym miejscem pośrodku, między Londynem, do którego często latam i Los Angeles, dokąd mogę w każdej chwili wpaść. Nie wiem, czy jakkolwiek pomogło to mojej karierze, skoro najlepsze lata spędziłam w Cardiff w Walii. Więc pewnie powinnam po prostu zostać w Anglii. Zdarza mi się tęsknić za Wielką Brytanią, ale dużo tam pracuję, więc to pozwala pozbyć się nostalgii na jakiś czas. Jestem bardzo szkocka, nie potrafię stracić mojego akcentu.

Czy bawiliście się na planie tak dobrze, jak nam się wydaje? Szczególnie ty, Michelle, jesteś tak pełna życia i ciekawa, czy to znikało, kiedy kamery gasły?

MG: Nie… To bardzo dynamiczna praca tak naprawdę, pędzimy z nią, nie ma dużo czasu na cokolwiek innego. Ale, oczywiście, jeśli dobrze się nam razem spędza czas, to wszystko staje się dużo łatwiejsze. Musisz mieć poczucie dobrej zabawy i wolności. Na mnie to nie działa, jeśli za bardzo skupiasz się na myśleniu. Potrzebuję mieć to poczucie, że jestem w bezpiecznej przestrzeni z aktorami, którym mogę ufać i których podziwiam. Wtedy masz możliwość wniesienia odrobiny zabawy.

ML: Odkryłem, że w tym serialu jest więcej pracy niż przy innych. Myślę, że to dlatego, że on zostaje na dłużej i sięga głębiej. Więc mimo że jest tworzony dla telewizji, praca przy nim jest czymś na granicy pracy dla telewizji i pracy dla kina. Jeśli kręciłbyś bardziej konwencjonalny serial BBC, który nie byłby science fiction, tradycyjnie – wiem, że Netflix i HBO zmieniły sposób, w jaki się dziś kręci, tradycyjnie robimy pełne ujęcia, półzbliżenia, zbliżenia i sceny dialogu, to wygląda tak, że… sceny kręci się dłużej. Prawdopodobnie robisz mniej stron w ciągu dnia. Dość szybko w całym procesie musisz zdecydować, co chcesz zrobić. Ponieważ, mimo że spędzasz więcej czasu, nagrywając sceny, musisz się śpieszyć i zdecydować, od czego zaczynasz. Coś postanowić. Musisz stwierdzić „to wydaje się zabawne, zróbmy to tak”. Lubię improwizować, żeby wypróbować różne rzeczy, żeby być wciąż świeżym. Mam ogromne szczęście, to najbardziej oddana ekipa, z jaką kiedykolwiek pracowałem, jeśli chodzi o siedzenie przez cały rok w bardzo zimnym i mokrym miejscu. Ciepło i uśmiech, jakie otrzymujemy od ludzi, z którymi pracujemy, robi ogromną różnicę i na ekranie, i poza nim. Są też te miłe momenty, kiedy raz na trzy czy cztery tygodnie pojawiają się nowi ludzie. Kręcisz dwa odcinki przez pięć tygodni. Więc co każde dwa i pół tygodnia pojawiają się nowi aktorzy, których poznajesz i z którymi spędzasz czas. Czasem znałeś ich wcześniej. Ale ja nigdy wcześniej nie poznałem Michelle. Oczywiście widziałem jej role i wiedziałem, że się pojawi, powiedziano mi dość wcześnie, że wraca, co było ekscytujące.

Czy myślisz, że Mistrz, który regenerował w Missy, a który został po tej zmianie z łatwością zaakceptowany i był naprawdę elektryzującą postacią, pomógł podbudować grunt pod regenerację Doktora w kobietę?

MG: Nie wiem, może? Podejrzewam, że to była duża zmiana, przejść od Mistrza jako mężczyzny do Mistrza jako kobiety. To trochę smutne, że wciąż o tym rozmawiamy. To powinno być poza płcią, ktokolwiek byłby najlepszy do roli, ten by ją dostawał, więc nie wiem. Myślę, że ja byłam po prostu we właściwym miejscu i właściwym czasie i to zagrało. A teraz jest czas właśnie dla Jodie, niezależnie od jej płci. Myślę, że jako nowa Doktor będzie fenomenalna. Jestem podekscytowana.

W jaki sposób dowiedzieliście się o nowej Doktor?

MG: Tak jak ty, po Wimbledonie.

ML: Wiedziałem, że to będzie kobieta.

Skąd wiedziałeś?

ML: Powiedziano mi. Nie chciałem wiedzieć, kogo wybrali. Znałem kilka nazwisk, wiedziałem, że o nich rozmawiano, że były na liście, ale nie wiedziałem, kto dostał rolę. Wiedziałem, że to kobieta, ale nic więcej.

Źródło: TiBS


Istota żywiąca się absurdem, fantastyką, serialami i muzyką alternatywną. Uwielbia książki w każdej postaci. Korektorzy z zamiłowaniem, choć przecinki czasem odmawiają współpracy.