Zbliża się koniec epoki. Czy Stevenowi Moffatowi łatwo będzie się pożegnać z Doktorem Who?

W wywiadzie dla Doctor Who Magazine Steven Moffat opowiedział o drodze do decyzji o zakończeniu kariery głównego scenarzysty Doktora Who i szukaniu sobie następcy.

Czy Steven Moffat obawia się przyszłości bez Doktora?

Zastanawiałem się ostatnio, jak to będzie. Będę się czuć dziwnie, gdy stracę ten gwiezdny pył, który z sobą noszę – bycie głównym scenarzystą Doktora Who? Czy będzie mi bardzo źle?

Chyba nie. Wydaje mi się, że tyle mi już wystarczy. Czas na mnie. Siedziałem w tym dłużej niż David Tennant i Matt Smith. Spędziłem nad tym serialem strasznie dużo czasu. Absolutnie mi się nie znudziło i jestem ogromnie podekscytowany nową serią, ale poczucie, że koniec jest na horyzoncie, nie sprawia mi przykrości.

Dlaczego na pożegnanie wybrał sobie 2017 rok?

Początkowo myślałem, że będę pracować nad Doktorem Who przez trzy lata. Taki był plan. Kiedy w 2007 roku Russell T Davies zdecydował się odejść, Jane Tranter, ówczesna szefowa produkcji, zapytała mnie, czy zostanę na cztery lata, a ja odpowiedziałem, że nie, tylko trzy.

Jednak trzeci rok wcale mi się nie podobał – pożegnaliśmy wtedy Amy i Rory’ego i było dość nerwowo i trudno. Było strasznie dużo pracy i ogarnięcie wszystkiego nie było łatwe. Zbliżała się rocznica, a ja wcale nie byłem pewien, czy damy radę – nie mieliśmy kontraktów z żadnym z odtwórców roli Doktora, a skrzynka mailowa pękała w szwach od listów pełnych pretensji, że nie sprowadzę Williama Hartnella. Też mi przykro, że nie odpowiadał na SMS-y. Do tego Matt, mój przyjaciel i największy sojusznik, odchodził – miałem poczucie, że wokół wszystko się wali.

Time-of-the-Doctor-c

Odcinek świąteczny Czas Doktora („The Time of the Doctor”) wyglądał trochę jak pożegnanie: regeneracja Jedenastego Doktora, wszystkie potwory charakterystyczne dla epoki Moffata. Dlaczego wtedy nie pożegnał się z serialem?

Nie chciałem, by koniec był taki smutny i nieprzyjemny.

Tak więc rysa w ścianie, która naznaczyła pierwszy odcinek epoki Stevena Moffata, wróciła w tym odcinku jako symbol nadziei, przez który Władcy Czasu obdarowali Doktora nowym zestawem regeneracji, dzięki czemu Matta Smitha mógł zastąpić Peter Capaldi. Nowa epoka spodobała się Moffatowi na tyle, że postanowił zająć się jeszcze dwiema seriami.

Dzięki bogu za Briana Minchina. Jest niezwykle uzdolniony, jeśli chodzi o zarządzanie tym niemożliwym serialem i kierowanie mną tak, bym skupiał się na tym, co istotne i nie pogrążał się w typowej szkockiej ponurości. Kiedy pracowałem nad moją piątą serią, pomyślałem, że nie chcę jeszcze tego kończyć, ale chcę wiedzieć, kiedy koniec nadejdzie.

husbandsofriversong-2016-01-12-9Przez moment zanosiło się na to, że ostatni odcinek świąteczny, Mężowie River Song („The Husbands of River Song”) będzie pożegnaniem Stevena Moffata.

Zawsze myślałem, że na zakończenie fajnie byłoby zrobić pętlę i opisać podróż Doktora i River do Śpiewających Wież, co odsyła do Ciszy w Bibliotece („Silence in the Library”). Umieściłem więc tę scenę na końcu odcinka. Kiedy Brian zaczął nalegać, byśmy porozmawiali wreszcie o 10 serii, odpowiedziałem, że nie jestem pewien, czy się nią zajmę. Zaczęliśmy więc rozmawiać o moim następcy. To było bardzo trudne. Wymieniłem nazwiska osób, które miałyby szansę to przetrwać – bo jeśli chodzi o Doktora Who, to właśnie tak należy to ujmować…

Kto więc decydował o nowych władzach: BBC czy Steven Moffat?

Byłem bardzo zdziwiony, gdy okazało się, że mam mieć w tej kwestii coś do powiedzenia. Myślałem, że po prostu zniknę i oni się tym zajmą. Wkładamy w serial wiele serca, więc chcemy, by trafił w dobre ręce, rozmowa z następcą jest więc poniekąd częścią tej pracy.

Kiedy to ja miałem przejąć Doktora Who, nie było w Wielkiej Brytanii zbyt wielu osób, które mogłyby mi coś powiedzieć o byciu głównym scenarzystą serialu. Chris Chibnall jest zdecydowanie bardziej doświadczony. Ani Russell T Davies, ani ja przed objęciem Doktora Who nie mieliśmy na koncie prowadzenia tak wielkich produkcji jak Broadchurch Chrisa. Mieliśmy, oczywiście, doświadczenie, ale nie w czymś tak dużym.

BBC spodobała się kandydatura Chrisa, mnie również, więc zaprosiłem go na obiad. Powiedziałem: Chodźmy na obiad, tak zupełnie bez powodu. Zacząłem mu opowiadać o pracy nad Doktorem Who, jak to wszystko naprawdę wygląda. Nie, żeby go ostrzec, ale żeby wiedział, z czym to się wiąże – i żeby się domyślił, o co chodzi, bo jeszcze nie mogłem mu powiedzieć, że chcą mu to zaproponować. Chciałem się przede wszystkim zorientować, czy jest dostępny. Wspomniał o trzeciej serii Broadchurch i pomyślałem: „No dobrze, to jakbym zrobił jeszcze jedną serię…”.

chibnall-22-01-2016Potem poszli na obiad jeszcze raz…

Do tej samej restauracji. Usiedliśmy przy tym samym stoliku. Czułem się, jakbym miał przycisnąć magiczny przycisk. Gdy to zrobię, nie będzie już odwrotu. Skończy się epoka chwały. Dla mnie, oczywiście, nie dla Doktora Who.

Przy obiedzie powiedziałem Chrisowi: „BBC chciałoby, żebyś przejął ode mnie Doktora Who„. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem, że komuś dosłownie opadła szczęka. Chris naprawdę tak wyglądał! Absolutnie się tego nie spodziewał, a przecież musiał się domyślać, bo ciągle go pytałem, kiedy skończy Broadchurch… Zobaczyłem jego otwierające się z osłupienia usta i zacząłem bardziej skupiać się na jego reakcjach niż własnym żalu z końca przygody.

Mniejsza z tym, że przycisnąłem ten przycisk – zastanawiałem się tylko, co on myśli o tym wszystkim, co jego żona pomyśli, co on zrobi, jak jej o tym powie? To było dla mnie bardzo ekscytujące, zanurzyłem się więc w tej operze mydlanej rozgrywającej się w mojej głowie, wtedy, kiedy dla mnie nie było już odwrotu.

Żal wam, że Moffat odchodzi czy już nie możecie się doczekać epoki Chrisa Chibnalla?

Źródło: Doctor Who Magazine


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • Whomanoholik

    Pomimo tego, że era RTD jest mą ulubioną to jednak mam pełny szacunek do Moffata. Wniósł do whomanistyki tak wiele różnych nowych rzeczy, które na pewno pozostaną w pamięci. Teraz trzeba tylko czekać co Chibnall pokaże w przyszłości.

  • EKP

    Moją ulubioną erą również jest ta z czasów Rassella, jednak Moffat pisał naprawdę genialne scenariusze i dobrze się spisał, prowadząc Doktora. Pewnie będzie mi go trochę brakować, ale jeśli Chris poprowadzi Doktora tak dobrze, jak Broadchurch, to z pewnością nie ma się czego obawiać :)

  • Cpt

    Pewnie będzie mi brakowało naszego genialnego króla trollingu, ale trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym. Wierzę, że Chibnall nie spartoli tego, co Moff przez lata tak świetnie robił.

  • Szymon Konarski

    Ja nie mogę się doczekać już nadejścia zmiany. Serio. Mam tylko nadzieję, że Chibnall zostawi sobie Capaldiego na przynajmniej jeszcze jedną serię, po prostu widzę jak ten wspaniały aktor się marnuje przy Moffacie :/