Witamy w kolejnej odsłonie whomanistycznych recenzji. Dziś przyjrzymy się bliżej gadżetowi, który jednocześnie wygląda i działa – otwieraczowi TARDIS!

Oto opis ze strony polskiego dystrybutora, z którym właśnie podjęliśmy współpracę:

A gdyby tak mieć klucz, który otwierałby wszystkie drzwi? Możliwości są niezliczone i jedno jest pewne, można by wtedy zwiedzić każdy zakamarek świata. A kiedy na świecie atrakcje się skończą, można pomyśleć o gwiazdach. Przychodzą nam do głowy przynajmniej jedne drzwi, których jednak nie udałoby się sforsować. Są to drzwi do TARDIS. TARDIS to statek kosmiczny, którym można podróżować po czasie i przestrzeni. Można się dostać do środka mając znajomości (znasz Doktora?). Nasz Otwieracz do butelek ma tylko kształt latającej policyjnej budy i na nic nawet znajomości, te drzwi nigdy się nie otworzą. Natomiast sam otwieracz, stylowy gadżet imprezowy, otworzy wiele schłodzonych butelek w gorące letnie wieczory. A przy tym wyda charakterystyczny Tardisowy jazgot. Nie znamy fana Doktora, któremu taki upominek nie przypadłby do gustu. Zbliżają się urodziny Twojego kumpla i nie wiesz co będzie bardzo oryginalnym i praktycznym prezent urodzinowym dla gościa mieszkającego w akademiku lub koleżanki, u której przeważnie spędzacie biforki? Nie musisz już się dłużej zastanawiać, kup otwieracz Tardis już dziś, a jest szansa, że już jutro będzie u Ciebie.

Wygląd zewnętrzny

WP_20150602_12_36_11_ProTARDIS, jaka jest, każdy widzi. Ta konkretna jest całkiem mała (zaledwie 9 cm wysokości, 5 cm szerokości), wykonana z twardego plastiku w głębokim odcieniu granatu, z największą dbałością o szczegóły. Odlew jest bardzo staranny, nie zauważyłam żadnych śladów formy, a na największą pochwałę zasługują nadruki – mimo że tabliczka z napisami ma zaledwie centymetr, z łatwością można z niej odczytać wszystkie słowa. Pozostałe nadruki wykonane są równie starannie, nie są rozlane ani przesunięte. Niewielkim mankamentem jest nadruk światełka na szczycie budki, gdzie biała farba delikatnie rozlała się poza obrys. Mnie osobiście to jednak nie przeszkadza.

Ponadto na tylnej ściance bardzo zgrabnie wkomponowano przykręcaną śrubką klapkę na baterię. Warto zauważyć, że bateria jest już w środku, a więc otwieracz jest od razu gotowy do użycia.

Działanie – otwiera, nie otwiera?

Oprócz oczywistej funkcji estetycznej, możemy przy pomocy TARDIS otwierać butelki. Jej spód wyposażony jest w metalową obręcz z ząbkami, solidnie przymocowaną do reszty (prawdopodobnie przykręconą czterema śrubkami, które jednocześnie dają dostęp do reszty mechanizmu). Oprócz tego możemy zauważyć otwory głośniczka – tak! Otwieracz wydaje tak dobrze znany nam wszystkim dźwięk materializującej się TARDIS. W mechanizmie otwieracza nie ma żadnych przycisków, w związku z tym nie możemy aktywować dźwięku np. palcem – działa on jedynie w kontakcie z metalowym kapslem. WP_20150605_16_09_27_ProDzięki temu dźwięk szybko nam się nie znudzi… Warto dodać, że jest on bardzo głośny – użyty na imprezie z pewnością przyciągnie innych fanów. ;)

Podsumowanie

Otwieracz dźwiękowy – jak to dobrze brzmi! Mimo niewielkich rozmiarów gadżet dostarcza wiele radości. Piękne wykonanie, solidność (mimo siły wkładanej w otwieranie butelek, plastik nawet się nie ugina), dbałość o szczegóły – o to przecież chodzi. W oficjalnej ofercie BBC dostępna jest też TARDIS podobnej wielkości, ze świecącą lampką – jednak sądzę, że jeśli nie potrzebujecie tegoż światełka i tekstury drewna na drzwiczkach, gadżet od Mugli bardziej przypadnie wam do gustu. Osobiście bardzo cenię funkcjonalność gadżetów, które posiadam, a recenzowany otwieracz zdecydowanie spełnia to kryterium. Dodatkowo – jest dostępny u polskiego dystrybutora, co dla wielu z was będzie dodatkowym atutem.

Ocena:mugli

  • Wygląd/oprawa graficzna opakowania: 10
  • Jakość wykonania gadżetu: 10
  • Wygląd gadżetu: 9
  • Funkcjonalność gadżetu: 10
  • Cena: 8
  • Dostępność: 10

Średnia: 9,5

Podczas testowania otwieracza nie upił się żaden Władca Czasu.


Poprzedni odcinek (#3) znajdziecie TUTAJ.


Ruda Burza. Redakcyjny Smok i specjalista od kontaktów z Zewnętrzem. Każdy jej głupi pomysł kończył się wielkim projektem (mniej lub bardziej udanym). Właściwie to nie oglądała zbyt wielu odcinków DW, ale wpadła w fandom i doktorowe trivia po uszy... i została na dobre.