Jodie Whittaker: Nie tylko biali mężczyźni są bohaterami

Jodie Whittaker udzieliła ostatnio wielu wywiadów – jak widać, wszystkim udziela się gorączka oczekiwań na premierę 11 serii Doctor Who i debiut nowej Doktor.

W ostatnim numerze magazynu Radio Times Whittaker rozmawiała z prezenterką i pisarką Emmą Freud o przygotowywaniu się do roli Trzynastej Doktor. Udzieliła też wywiadu w programie BBC Breakfast. Z jej wypowiedzi wynika, że aktorka czuje, iż nie musi bronić się przed krytykami podnoszącymi kwestię jej płci i uważa, że jej casting do roli Doktor stanowi triumf zróżnicowanego sposobu prowadzenia narracji w telewizji. Powiedziała:

Nie chcę bronić decyzji o wyborze kobiety do roli Doktor, ponieważ nie mam czego bronić. Gram kosmitę. Matt Smith nie miał do tego kwalifikacji. Peter Capaldi nie miał kwalifikacji. Można mieć uwagi co do mojej gry aktorskiej i umiejętności – to jest w porządku – ale nikt nie będzie miał odpowiednich kwalifikacji do tej pracy, jeżeli nie ma dwóch serc i nie pochodzi z Gallifrey.

Pytanie o to, czy jako kobieta nadaje się do odtwarzania roli naszego ulubionego Władcy Czasu, Whittaker uważa za „zbyteczne”.

Istota Doktora tkwi w jego charakterze i to on w dziwny sposób skupia na sobie tak wiele uwagi. Ale moja płeć odgrywa znacznie mniejszą rolę w charakteryzacji tej postaci niż innych, które grałam, jak na przykład matki dziecka zamordowanego na plaży. Nie chodzę dookoła, wołając: „Jestem dziewczyną, jestem dziewczyną” – nie myślę o tym w ten sposób.

Moja płeć nie miała tam znaczenia, ja tu gram Doktor. Moja energia jest inna. Energia Petera była inna niż Matta, energia Matta – inna niż Davida, a energia Davida była inna niż Chrisa. Chodzi o to, że każde z nas wnosi do roli coś od siebie i to powinno być inne. W przeciwnym razie, jaki by był sens regeneracji?

Aktorka przyznała, że chociaż ogłoszenie o wybraniu jej do roli Doktor może jest obecnie dużym wydarzeniem w środowisku telewizyjnym, to ma nadzieję, że w przyszłości nie będzie to nic wielkiego. Whittaker powiedziała:

Naprawdę mam nadzieję, że za kilka lat obsadzenie kobiety w tradycyjnie męskiej roli nie będzie robiło na ludziach aż tak dużego wrażenia. Jeśli nie będziemy tego traktować jak uroczystość, to będzie znaczyło, że taka równowaga nie jest już niczym nadzwyczajnym.

Dodała jeszcze:

Historie nie powinny być opowiadane zawsze tylko z jednej perspektywy. Błędem jest myśleć, że bohaterami są tylko biali mężczyźni. Spędziłam ostatnie dziewięć miesięcy, spotykając się z moją „doktorową” rodziną: Tosinem Cole’em, Bradleyem Walshem i Mandip Gill. Każde z nich ma zupełnie inny punkt widzenia. Przez chwilę miałam okazję spojrzeć na świat ich oczami. Jak duże mam szczęście? Liczy się reprezentacja człowieczeństwa. Wtedy jest o czym rozmawiać.

Źródło: Radio Times, CultBox

Daj na ciastko!


Niziołek o duszy elfa. Nieśmiało-odważna, multifandomowa istotka, zakochana w szeroko pojętej fantastyce. Technik ds. obwodów tłumaczących TARDIS, które wciąż skrywają przed nią wiele tajemnic.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who